Reklama

Niedziela Kielecka

Listopadowa pamięć

Czy w świecie, w którym liczy się „teraz i jutro”, pamięć ma jakąś wartość? Czy nie lepiej wymazać ze świadomości tragiczne wydarzenia, śmierć najbliższych? Kiedy pierwszego listopada odwiedzamy nasze cmentarze, by pomodlić się za tych, którzy wyprzedzili nas w wędrówce do domu Ojca, trudno pominąć refleksję o ludzkim przemijaniu

Niedziela kielecka 44/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

Wszystkich Świętych

TER

Na Cmentarzu Żołnierzy Polskich na Monte Cassino zawsze można spotkać dziesiątki Polaków

Na Cmentarzu Żołnierzy Polskich na Monte Cassino zawsze można spotkać dziesiątki Polaków

Jesteśmy narodem pamięci, ponieważ ona określa naszą tożsamość. Wypływa to z naszej judeochrześcijańskiej kultury, która z szacunkiem odnosi się do ciała zmarłego, zobowiązuje dbać o godny pogrzeb i modlitewną pamięć. Podczas gdy Zachód przyswoił pogańską kulturę Halloween, u nas wciąż trwa pamięć o tych, którzy odeszli. My, Polacy, szanujemy swoich zmarłych, ale również czcimy pamięć tych, od których w przeszłości doznaliśmy wielu krzywd. Szacunek do zmarłego zobowiązuje nas. Dlatego nie dziwi fakt zadbanych cmentarzy, na których pochowani są żołnierze rosyjscy, radzieccy, niemieccy, czy austriaccy. Ich miejsca pochówku też szanujemy i otaczamy opieką. – Im też należy się westchnienie do Boga – mówią, ci których spotykamy przy mogiłach.

We wspólnych mogiłach

Przejeżdżając przez parafię Strożyska na południe naszej diecezji w kierunku Nowego Korczyna, w Uciskowie możemy zobaczyć jeden z cmentarzy, na którym pochowani są żołnierze austrowęgierscy oraz rosyjscy. To cmentarz z lat 1914-15. Zostało na nim pochowanych 1845 żołnierzy z tych dwóch armii. Być może wśród nich leżą też Polacy, którzy byli przecież zmuszani do wstępowania w szeregi armii zaborców. Wszystko wskazuje na to, że pochowani zostali tutaj również Polacy, którzy walczyli w wojnie obronnej we wrześniu 1939 r. Cieszy fakt, że cmentarz jest dobrze utrzymany, a władze i mieszkańcy gminy Nowy Korczyn regularnie porządkują bezimienne mogiły. Niejeden pomodli się nad grobem poległych. 1 listopada okoliczni mieszkańcy na grobach zapalają lampki. Coraz częściej przyjeżdżający goście z zagranicy dziwią się, widząc uporządkowane, ukwiecone groby, z płonącymi lampkami.

Krzyż pojednania w Radomicach

Reklama

Na cmentarzu parafialnym w Radomicach ustawiony został kilkanaście lat temu Krzyż Pojednania, w intencji polsko-niemiecko-rosyjskiego pojednania. Jak głosi trójjęzyczna informacja na owalnych tablicach wspartych o krzyż, w styczniu 1945 r. na południe od Kielc, w okolicach Radomic, Chmielnika i Morawicy doszło do ciężkich walk. Wojska niemieckie wpadły w kocioł ustawiony przez armię radziecką. Szacuje się, że zginęło wówczas ok. 30 tys. żołnierzy. „Niech ich śmierć napomina zawsze potomność do pojednania” – wzywa inskrypcja. Obelisk został ufundowany przez byłych żołnierzy niemieckich. Mieszkańcy Radomic pamiętają o ofiarach tej bitwy i niezależnie od wyrządzonych przez Niemców krzywd narodowi polskiemu z szacunku dla poległych zapalają znicze i nie odmawiają im modlitwy.

Nie wiem, gdzie leży mój tata

Na Cmentarzu Starym w Kielcach przy grobie szczątków ofiar pomordowanych przez Niemców w latach 1939-45 spotykam panią, która przyszła zapalić lampkę i pomodlić się za tatę. Pani Anna przychodzi na Cmentarz Stary oraz pod pomnik w lesie na Stadionie, gdzie również znajdują się szczątki Polaków zamordowanych przez Niemców. – Tata został zastrzelony na Stadionie, tam był zakopany. Po wojnie była ekshumacja, tylko nieliczne ofiary zidentyfikowano. Część osób została pochowana we wspólnym grobie na Stadionie, część tutaj. Ja nie wiem, gdzie leży mój tata – mówi ustawiając znicz. Podobnych dylematów w Polsce mają setki, tysiące osób. Niemcy i Rosjanie wywozili i mordowali tysiące ludzi. Ciała zakopywali w leśnych dołach, sadząc na nich drzewa, żeby nikt się o nich nie dowiedział. Dlatego w Polsce na setkach cmentarzy możemy znaleźć symboliczne groby ludzi, którzy zostali zamordowani „na nieludzkiej ziemi” na Wschodzie, w niemieckich obozach koncentracyjnych, a także po wojnie w ubeckich katowniach. Często się słyszy, że ktoś nie wie, gdzie jest grób jego ojca, brata, siostry, dlatego zapalają znicze i modlą się przed symbolicznymi mogiłami.

Odmówiono im pogrzebu i pamięci

Swoich oznaczonych grobów nie ma wielu Polaków, którzy bestialsko zostali pomordowani przez przedstawicieli lewicowych władz po drugiej wojnie światowej. Komuniści mordowali polskich patriotów, ale to im nie wystarczało. Robili wszystko, aby wymazać z pamięci życie i bohaterstwo tych, którzy woleli zginąć, niż być zniewolonymi. Mordowanych w więzieniu przy ul. Zamkowej w Kielcach pod osłoną nocy funkcjonariusze UB wywozili i wrzucali do bezimiennych dołów, bezczeszcząc ich ciała i odmawiając im pogrzebów i należnej czci. Na próżno, ponieważ prawda o „Wyklętych” po dziesięcioleciach odradza się z nową siłą. Rodziny ofiar nigdy nie zapomniały. Jedynie nieliczne rodziny doczekały się godnego pogrzebu swoich bliskich.

Na Monte Cassino i we Lwowie

Reklama

Gdziekolwiek na świecie rozsiane są groby Polaków, tam też znajdziemy symboliczny znak pamięci, od tych którzy odwiedzając nawet turystycznie te miejsca, zawsze pragną pochylić czoła nad grobami żołnierzy Andersa na Monte Cassino, w Loreto, przed młodymi obrońcami Lwowa na cmentarzu Orląt Lwowskich i w wielu, wielu miejscach, gdzie spoczywają prochy rodaków.

– Myślę, że jesteśmy wyjątkowym narodem, który pamięć o swoich bliskich zachowuje głęboko w sercu. Pamięć o tych, którzy odeszli, którzy zginęli, nie jest „martyrologią”, lecz zwykłym, normalnym odruchem serca, jest wyrazem naszej kultury i wiary w to, że życie się nie kończy na grobie, ale to tylko etap do naszej Ojczyzny Niebieskiej. Możemy być dumni, że współczesny świat nie odebrał nam jeszcze tej wrażliwości i umiłowania pamięci o zmarłych. Dobrze, że my dorośli pokazujemy młodzieży i dzieciom, jak trzeba szanować pamięć o bliskich zmarłych. Oni patrząc na nas, na naszą postawę i modlitwę, będą nas naśladować. Możemy mieć nadzieję że i przy naszych grobach nie zabraknie pamięci, modlitwy i zadumy – mówi ks. Rafał Nowiński.

* * *

Ks. Leszek Starczewski:
„Miłość nie pamięta złego” – pisze św. Paweł w Hymnie o miłości.
A jak jest z dobrem? Czy miłość nie dba o dobro i nie pielęgnuje go? Otóż dba i pielęgnuje.
Z całą troską i wdzięcznością. Pewnie i dlatego w naszej kulturze mocno akcentujemy pamięć o zmarłych, przez których otrzymaliśmy wiele dobra od jedynie dobrego Boga – Miłośnika Życia.
Kiedyś, podczas wycieczki z młodzieżą, odwiedzaliśmy cmentarz Orląt Lwowskich. Pomodliliśmy się, ale zanim to nastąpiło, próbowałem obecnym tam licealistom coś uświadomić. Należą do pokolenia medialnego. Świetnie się poruszają w wirtualnym świecie. Z tego też często wypływa praktyczne dobro – jak choćby sprawna komunikacja z innymi ludźmi i wymiana różnych informacji.
– Wiecie, że dzisiejsze możliwości telekomunikacyjne, dostęp do internetu, używanie smartfonów to – zachowując proporcje i należny im szacunek – także zasługa waszych rówieśników, Orląt spoczywających tu, na cmentarzu we Lwowie?
Niektórzy z młodych trochę się zadumali.
Pamięć o dobru zasiewanym przez tych, co odeszli, sprzyja podtrzymywaniu naszej tożsamości i trosce o nią – z perspektywą dla następnych pokoleń.
Sztuką jest nie tylko to wiedzieć, ale otrzymane dobro pielęgnować, łącząc przeszłość z teraźniejszością. Może się to dokonywać choćby przez tradycję modlitw za zmarłych i odwiedzanie ich grobów. Dbanie o tę łączność daje podstawy do mądrego i odważnego kroczenia w przyszłość, którą wciąż przed nami chce odsłaniać Pan czasu – Bóg, który jest miłością. Miłość pamięta o dobru.

2019-10-29 12:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Diecezja: W dzień radości na cmentarzu

[ TEMATY ]

Wszystkich Świętych

Ks. Adrian Put

Modlitwom na zielonogórskim cmentarzu przewodniczył bp Tadeusz Lityński

Modlitwom na zielonogórskim cmentarzu przewodniczył bp Tadeusz Lityński

W uroczystość Wszystkich Świętych na cmentarzach diecezji zielonogórsko-gorzowskiej modlono się za zmarłych. Choć samo święto ma bardzo radosny charakter to jednak nie zabrakło zadumy nad śmiercią i przemijaniem. Szczególnym czasem modlitwy były procesje za zmarłych. Tej na starym zielonogórskim cmentarzu przewodniczył bp Tadeusz Lityński.

- Ksiądz Biskup modlić się będzie za zmarłych diecezjan, my zaś kapłani w intencji wszystkich parafian. Chcemy podążać drogą, która jest dla nas znakiem naszej ziemskiej pielgrzymki prowadzącej do Domu Ojca – powiedział ks. kan. Mirosław Maciejewski, proboszcz parafii pw. Najświętszego Zbawiciela, która w tym roku przygotowała procesję i Mszę na cmentarzu.

Podczas procesji zatrzymywano się przy stacjach, przy których modlono się za poszczególne grupy wiernych zmarłych.

- Gromadzimy się na tym cmentarzu przy grobach naszych bliskich. Ogarniamy ich miłością i naszą modlitwą. Wspominamy także bliskich zmarłych, którzy spoczywają na innych cmentarzach i w wielu nieznanych nam miejscach. Nasi zmarli oczekują modlitwy. Dlatego pragniemy modlić się za zmarłych przywołując miłosierdzia Bożego i prosimy by Bóg dał naszym zmarłym radość nieba – dodał bp Tadeusz Lityński rozpoczynając liturgię.

CZYTAJ DALEJ

Rzym: zmarł o. Kazimierz Przydatek SJ, opiekun polskich pielgrzymów

2020-09-28 19:13

[ TEMATY ]

śmierć

jezuici

©MaverickRose – stock.adobe.com

W Rzymie zmarł ojciec Kazimierz Przydatek, wieloletni duszpasterz Polaków w Rzymie i współpracownik Radia Watykańskiego, jezuita. Był związany z rozgłośnią papieską od 1967 do 1981 roku. Od 1970 roku przez cztery lata prowadził cykl pogadanek teologiczno-ascetycznych w rubryce Kurs wiedzy religijnej. Podejmował m.in. tematy: sakramentów, Pisma Świętego, stworzenia, istoty Boga, duszy ludzkiej, grzechu, cierpienia i odkupienia.

O. Kazimierz urodził się w 1933 r. Był synem kpt. Adama Przydatka rozstrzelanego przez Sowietów 16 kwietnia 1940 r. w Katyniu. Wraz z mamą, babcią oraz rodzeństwem został wywieziony na Syberię, gdzie cała rodzina żyła w skrajnie trudnych warunkach. Mama zmarła z wycieńczenia w 1944 r. Do Polski wrócił w 1947 roku. W 1950 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Został wyświecony na kapłana w kościele św. Andrzeja Boboli w Warszawie w 1960 r. przez bp. Zygmunta Choromańskiego. Po dwóch latach pracy z młodzieżą zakonną wyjechał na leczenie i dalsze studia do Rzymu, gdzie uzyskał doktorat z teologii.

W 1974 r. został powołany na sekretarza Roku Świętego 1975, po czym, z nominacji Pawła VI był członkiem Konsulty Duszpasterskiej przy Watykanie i przez kolejne 10 lat zajmował się polskimi pielgrzymami przyjeżdżającymi do Rzymu. Był pierwszym dyrektorem Ośrodka „Corda Cordi” i Domu Pielgrzyma przy via Pfeiffer 13 w Rzymie. W tym okresie niemal codziennie spotykał Jana Pawła II i organizował jego spotkania z polskimi pielgrzymami. Był świadkiem zamachu na papieża 13 maja 1981 roku i natychmiast zorganizował na Placu św. Piotra modlitewne czuwania w intencji Jana Pawła II, ustawiając na pustym tronie papieskim obraz Matki Bożej Częstochowskiej wykonany z nasion – dar pielgrzymów z Wielkopolski, na którym widniały litery: SOS.

Od 1986 roku był rektorem kościoła św. Andrzeja na Kwirynale, gdzie spoczywa ciało św. Stanisława Kostki, patrona Polski. Równolegle przez kilkadziesiąt lat był kapelanem w jednym z rzymskich szpitali. Następnie mieszkał i pracował w przy kościele del Gesù w Rzymie. Potem przeniósł się do Neapolu, gdzie był duszpasterzem i spowiednikiem w jezuickim kościele Il Gesù nuovo. Ostatnie lata swojego życia spędził w infirmerii Towarzystwa Jezusowego przy rezydencji św. Piotra Kanizego w Rzymie.

CZYTAJ DALEJ

Podejmij #WyzwanieRóżańcowe

2020-09-29 22:40

ks. Łukasz Romańczuk

Lubisz wyzwania, które wymagają dużego wysiłku? To spróbuj takiego, które może umocnić twojego ducha!

#WyzwanieRóżańcowe to inicjatywa Wydziału Duszpasterskiego Archidiecezji Wrocławskiej, wrocławskiej wspólnoty stypendystów Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, PWT we Wrocławiu, Gościa Wrocławskiego, ks. Jakub Bartczak, Obserwatorium Społecznego, Nowego Życia, Caritas Archidiecezji Wrocławskiej i Niedzieli Wrocławskiej.

Nakręcili oni spot, w którym zachęcają do modlitwy różańcowej, ale nie tylko.

- Celem naszego wyzwania modlitewnego jest zaproszenie do modlitwy różańcowej, uczczenie setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II - mówi ks. Bartosz Mitkiewicz, duszpasterz Wspólnoty Wrocławskiej Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia.

Nie jest to jedyne zadanie tych, co włączają się w akcje.

- Ważne, aby zrobić selfie z różańcem w dłoni i opublikować na portalach społecznościowych takich jak: Facebook, Instagram, Snapchat, oznaczenie hasztagiem #WyzwanieRóżańcowe oraz zaproszenie innych do modlitwy - dodaje.

Pomysłodawcami wyzwania są studenci z Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia

Wyzwanie jest wakacyjnym pomysłem studentów, którzy wtedy przeżywali internetowe rekolekcji wspólnoty - mówi ks. Bartosz.

- Różne wyzwania można odnaleźć w sieci, które mają odniesienie do pomocy innym ludziom. Nasza inicjatywa różańcowa ma być taką drobną pomocą duchową oraz okazją do świadectwa. Dlaczego jako Niedziela Wrocławska włączyliśmy się w akcję? Z dwóch względów. Po pierwsze media katolickie powinny promować pozytywne rzeczy, a po drugie jest to pewnego rodzaju przykład ewangelizacji, którymi nasze media powinny się zajmować, zwłaszcza, że jest coraz więcej treści, które nic nie wnoszą do życia ludzi, a tu mamy konkretne zadanie - mówi ks. Łukasz Romańczuk

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję