Reklama

Rodzina

Dziadek, wstawaj!

– Dziadek, wstawaj, dzień jest, nie noc! – tupot małych stóp o świcie i przynaglenia trzylatka do przyjęcia pozycji pionowej to dla seniora niełatwa decyzja, zwłaszcza wcześnie rano w dzień wolny od pracy.

Za mobilizacją słowną idzie mobilizacja fizyczna, młody człowiek ląduje na brzuchu dziadka i traktuje go jak siodło rumaka w galopie... Wspomina się te chwile z rozrzewnieniem, gdy wnuk wraca z rodzicami do domu w innym mieście. Przygotowania: siłownia, basen, rower – wszystko, by sprostać wulkanowi energii trzylatka. W ogrodzie trampolina, nieco dalej drewniane bramki do gry w piłkę. Kontakt z wnukiem to dla dziadka zastrzyk energii. Poza tym ciągłe pytania, a wnuk nie daje się zbyć zdawkowymi odpowiedziami. Czasami trzeba sprawdzić w internecie, żeby nie opowiadać głupstw.

Matka natura dobrze to wymyśliła

Role dziadka i babci w rodzinie najczęściej postrzegane są oczyma innych: dzieci, znajomych, dalszej rodziny. Że pomagają, opiekują się, wspierają, przekazują tradycję i wzory kulturowe. Nader rzadko dostrzega się potencjał, jaki w rozwój osób 50+, bo takimi zwykle są dziadkowie, wnoszą właśnie wnuki. Współcześni dziadek i babcia, gdy osiągają wiek emerytalny, mają przeciętnie 60-65 lat. I chociaż Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) sytuuje ich w grupie seniorów, oni czują się młodo. Przedłużając swoją aktywność zawodową, wspierają też swoje dzieci w opiece nad wnukami.

Reklama

Służba, dyżur, niańczenie – różnie dziadkowie określają czas opieki nad wnukami. Wymaga to dużo energii, ale uśmiech na twarzy dziadka i babci opowiadających o czasie spędzonym z wnukami mówi sam za siebie. – Rozmowy o filmie, teatrze, polityce i tak kończą się na wnuku, jego ostatnich osiągnięciach, fascynacjach, powiedzeniach – mówi babcia Ania. – Spotkania towarzyskie, rodzinne po pewnym czasie stają się wymianą doświadczeń z czasów przebywania z wnukami. „Dziadek, nie pójdę z tobą po gazetę, bo tam może być napisana nieprawda i ty ją sobie zapamiętasz. I po co ci to?” – przytacza wypowiedź 5-letniego Grzesia jego dziadek. Taka relacja w towarzystwie zawsze wywołuje uśmiech, bo jakże się nie śmiać, a raczej uśmiechać do mądrości, której wielu dorosłych nie jest w stanie zrozumieć!

Dobrze jest, gdy dziadkowie nie ograniczają swojego życia jedynie do opieki nad wnukami. To powinna być część ich aktywności, może nawet najważniejsza. Ale dziadkowie powinni też mieć swoje własne życie, swoje pasje, czasami jeszcze własną pracę zawodową, powinni dbać o swój rozwój. Na pewno taki dziadek będzie atrakcyjniejszym towarzyszem dla szybko rosnących wnuków.

Naturalny doping

– Córka wychodzi za mąż. Wreszcie – mówi z sarkazmem przystojna 55-latka do równolatki po zabiegu przesiewowej kolonoskopii. – Człowiek dba o siebie, robi badania, stosuje dietę, pływa. Może wreszcie doczekam się wnuka, a już sądziłam, że urodzi się, gdy będę za stara, by się nim cieszyć – konkluduje kobieta. Stwierdzenie zasadne. Dzieci coraz później myślą o małżeństwie, a jeszcze później o potomstwie. Wiek kobiet rodzących swoje pierwsze dziecko się podwyższa. Zbliżamy się do średniej europejskiej. Pierwsze dzieci rodzą kobiety po 30. roku życia, a często tuż przed czterdziestką. Dla dziadków to wiek senioralny. Wielu z nich jeszcze pracuje i nie zamierza rezygnować z pracy. A badania wykazują, że praca zawodowa dziadków nie stoi w sprzeczności z intensywnością kontaktów z wnukami i jest na takim samym poziomie jak u dziadków niepracujących (badanie SHARE: 50+ w Europie 2016-2017). Te same badania wskazują, że dzisiejsze pokolenie Polaków 50+ ma więcej dzieci niż ich europejscy równolatkowie, co skutkuje większym prawdopodobieństwem bycia obecnie dziadkami. A przebywanie z wnukami to rodzaj psychoterapii i naturalnego dopingu: dziadkowie więcej się ruszają, dotleniają organizm, uprawiają sporty.

Obie strony odnoszą korzyści z przebywania ze sobą. Wnuki mają zapewnione opiekę i transmisję pokoleń, dziadkom maleje poziom hormonu stresu, wzrasta we krwi adrenalina, zwiększają się dbałość o zdrowie i kondycja.

Reklama

Przebywanie z wnukami zmusza do koncentracji i ćwiczenia pamięci. Oczywiście, dotyczy to „umiarkowanych” kontaktów z wnukami. Jeżeli bowiem opieka nad wnukami zaczyna się zamieniać w „rodzicielstwo zastępcze” – codzienne wielogodzinne zajęcie, gdy rodzice pracują – skutki mogą być odwrotne. Dziadkowie są zestresowani i zmęczeni, nie mają czasu dla siebie, zaniedbują badania profilaktyczne.

W sieci wnuków

Migracje młodych na studia czy za pracą powodują, że fizyczny kontakt z wnukami staje się ograniczony. Nowoczesna technologia umożliwia jednak kontakt z najbliższymi mieszkającymi nawet na drugiej półkuli. Rozmowy na Skypie czy WhatsAppie towarzyszą w dorastaniu, zabawie, a nawet wyjaśnianiu zawiłości świata, wzmacniają więzi międzypokoleniowe. Dziadkowie zmuszeni są do poznawania nowych technologii, posługiwania się nimi, bo tylko wtedy są w pełni obecni w życiu dzieci i wnuków mieszkających daleko. Często sami wnukowie zdalnie stają się nauczycielami dziadków. Jak ważna jest ta transmisja, przekonują się dziadkowie, którzy doświadczyli kontaktu z oszustami „na wnuczka”. Przestępca zna zasady socjotechniki. Wie, jak manipulować łatwowiernym starszym człowiekiem. Oszust łatwo podszyje się pod wnuczka czy wnuczkę, zastraszy policją, urzędami. I tu pojawia się ogromna potrzeba edukacyjna. Zadanie dla rodziny, dla wnuków, którzy pomogą zrozumieć zasady postępowania przestępców i nauczą odpowiednich sposobów zachowań.

W odpowiedzi na rosnącą rolę seniorów w rodzinach, ale też w społeczeństwie, ze względu na coraz większy udział tej grupy wiekowej w strukturze społecznej jak grzyby po deszczu pojawiają się dodatki w czasopismach, osobne tytuły i portale internetowe dla seniorów, w których wyjaśniane są rola dziadków w życiu wnuków i korzyści z bycia dziadkami.

Dziadkowie w statystykach:
• Polacy w wieku 50+ mają przeciętnie o jednego wnuka więcej niż inni europejscy dziadkowie (SHARE: 50+ w Europie 2017).
• Dla 23,5% osób powyżej 60. roku życia opieka nad wnukami jest jedną z najczęstszych form aktywności (Skałacka i Derbis, 2015).
• Wraz z wydłużeniem się trwania życia dorośli mogą spędzić prawie połowę swojego życia w roli dziadków (Silverstein i Marenco, 2001).
• Do poprawy satysfakcji z życia nie wystarczy samo bycie babcią lub dziadkiem – istotna zmiana pojawia się dopiero w sytuacji zaangażowania w opiekę nad wnukami (Arpino, Bordone i Balbo 2018).

2020-01-14 10:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jedność pokoleń

Niedziela toruńska 34/2020, str. I

[ TEMATY ]

rodzina

dziadkowie

Archiwum autorki

Naszym zadaniem jest kochać młodych

Naszym zadaniem jest kochać młodych

Mając tyle lat, zdarza się być babcią i mieć wnuki. I tu dylemat – na ile jest się razem w działaniach i myślach. Rodzina jest społecznością żywą i rozwija się w czasie. Ważne są w niej dobre relacje, począwszy od małego wnuka aż do nastolatka, rodziców i dziadków.

W ramach tych relacji ważny jest spokojny dialog w oparciu o logikę argumentów w każdej spornej sprawie i w konsekwencji podjęcie dobrej decyzji bez presji nakazu z naszej strony.

Jesteśmy różni – dziadkowie, rodzice i wnuki. Trapią nas problemy, nad którymi warto zawiesić gwiazdkę wiary w Boga. Czy można jednak oddzielić stary czas, przeżytą historię od nowinek młodości? Wszak to młodzież wzrastała w ciągu życia dziadków, którzy nosili w objęciach wzrastanie tej młodzieży. I tu uwaga, jednak młodzież nie jest własnością dziadków i nie powinno się ingerować we wszystko w jej życiu. Liczy się opinia dziadków, decyzje rodziców, ale przede wszystkim rozważenie możliwości w działaniu wnuków.

Mam ich dziewięcioro – od trzylatka do szesnastolatka. Wszystkich traktuję poważnie, podkreślając jednocześnie, że moim obowiązkiem jest wyrażenie stanowiska na dany temat, lecz to decyzji rodziców poddaję daną sprawę i jej rozwiązanie. Gdy zapytałam mojego nastolatka, co uważa za ważne w traktowaniu go, określił, że liczy się miłość wzajemna, szczerość i prawda postępowania. Tak więc naszym zadaniem jest kochać młodych, aby w trudnej chwili życia pamięć miłości dawała im siły przetrwania, aby mieli do kogo wrócić, gdy zaistnieje taka potrzeba. Siły te mogą ich skierować z czasem do wielu pożytecznych spraw w dalszym życiu. O takie siły dla młodych musimy się modlić i cierpliwie wypatrywać dobrych zmian w młodzieży.

Ważne, aby jednookienna „maleńka chatka” dziadków, o której pisze Kraszewski w wierszu Dziad i baba, poszerzyła się i zyskała jeszcze jedno czy dwa okienka oraz dodatkowe wyjścia na przydomowe dookolne tereny, gdy będziemy próbować zmieniać kryteria i życie młodszych.

Może dzięki postawie otwartości bujna młodość będzie przy nas w czasie naszego skonania i zapali gromnicę, trzymając naszą dłoń, aby śmierć nie musiała wchodzić przez komin, bo nie było przy nas nikogo.

CZYTAJ DALEJ

Świadoma lektura Pisma Świętego. Studia biblistyczne i kursy starożytnych języków na UKSW

Każdego, kto chce zgłębiać Pismo Święte Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego zaprasza na Podyplomowe Studia Formacji Biblijnej. To jedyne warszawskie studia podyplomowe z biblistyki, po których ukończeniu uzyskuje się dyplom studiów wyższych.

Są okazją, aby lepiej poznać Biblię – jej treść, przesłanie i teologię, kontekst historyczny, kulturowy i społeczny. Uczestnicy poznają także duchową lekturę Pisma Świętego, Lectio Divina oraz będą uczyć się, w jaki sposób świadomie przeżywać Liturgię Słowa i propagować katechezę biblijną. Wykłady w pierwszym semestrze odbywać się będą w soboty przez internet.

 Celem studiów jest dobre przygotowanie kompetentnej kadry do animacji duszpasterstwa biblijnego. Adresowane są do liderów parafialnych grup biblijnych, animatorów ruchów kościelnych, wykorzystujących w swojej posłudze Pismo Święte, moderatorów grup parafialnych i modlitewnych, lektorów i ministrów, odpowiedzialnych za formację i animację życia w domach zakonnych, a także księży, organizujących w swoich parafiach konferencje biblijne, kręgi biblijne i inne formy duszpasterstwa. Na studia mogą zapisać się także nauczyciele oraz katecheci. - W ciągu dwóch lat studenci nie tylko gruntownie poznają treść i teologię wszystkich ksiąg biblijnych, ale również ich kontekst historyczny i kulturowy. Poza tym mówimy też o sposobach i podejściach do Pisma Świętego - jak je czytać, badać i dalej poznawać, już po zakończeniu studiów. Bo studia to dopiero początek, by z jeszcze większą wiarą, ale też i z nauką, czytać Biblię – mówi "Niedzieli" dr Mateusz Krawczyk, sekretarz i jeden z wykładowców Podyplomowych Studiów Formacji Biblijnej.

W rozpoczynającym się roku akademickim zaplanowano zajęcia na temat m.in. teologii Pisma Świętego, Pięcioksięgu, Proroków, geografii i kultury starożytnej, Bliskiego Wschodu, ksiąg historycznych Starego Testamentu czy duchowości biblijnej. Podyplomowe Studia Formacji Biblijnej prowadzone są w zaocznym trybie przez 4 semestry. Warunkiem ubiegania się o przyjęcie na studia jest rejestracja na stronie internetowej www.podyplomowe.uksw.edu.pl oraz przesłanie wymaganych dokumentów pocztą na adres: Wydział Teologiczny UKSW pok. 48, ul. Dewajtis 5, 01-815 Warszawa.

Bractwo Słowa Bożego i Wydział Teologiczny zapraszają także na kolejną edycję kursów językowych poszerzających wiedzę w zakresie języka biblijnego - greckiego i hebrajskiego. Celem zajęć jest przygotowanie do samodzielnej lektury Pisma Świętego w językach oryginalnych. Wykłady trwają przez 4 semestry ( w sumie 120 godz. zajęć z każdego z języka) w siedzibie Fundacji Rodzin Adopcyjnych w Warszawie przy ul. Płatniczej 83. W zajęciach w związku z pandemią koronawirusa będzie można uczestniczyć także on-line. Będą odbywać się w soboty i nie będą kolidować z wykładami Podyplomowych Studiów Formacji Biblijnej.

Szczegółowe informacje na temat Ogniska Samokształceniowego Języków Biblijnych „Lingua Sacra” można znaleźć na stronie www.bractwoslowa.pl/dzialania/lingua-sacra Kontakt: Bractwo Słowa Bożego (ul. Zamieniecka 21, 04-158 Warszawa). Tel. 662 059 248, email: mateusz.a.krawczyk@gmail.com


CZYTAJ DALEJ

Apokalipsa ks. Dolindo. Czasy ostateczne oczami wielkiego mistyka z Neapolu

2020-09-25 09:56

[ TEMATY ]

Pismo Święte

o. Dolindo

esprit.com.pl

„Apokalipsa ks. Dolindo. Czasy ostateczne oczami wielkiego mistyka z Neapolu” to nowość Wydawnictwa Esprit, przekazująca komentarze ks. Dolindo do ostatniej księgi Nowego Testamentu. Co najbardziej chciał nam przekazać autor słynnej modlitwy „Jezus, Ty się tym zajmij”?

Książka o sposobie komentowania Apokalipsy św. Jana, ostatniej i najtrudniejszej księgi Nowego Testamentu, odsłaniającej Boży sens historycznych wydarzeń, w których żyje Kościół i które będą miały wpływ na jego przyszłość, została napisana przez katolickiego dziennikarza, który na co dzień zajmuje się omawianiem w mediach aktualnych doniesień z kraju i ze świata.

Jan Paweł II uważał, że Kościół potrzebuje dziennikarzy, którzy będą potrafili odczytać sens zdarzeń w duchu wiary. Zresztą, nie chodzi tu tylko o dziennikarzy. Wybitny biblista Alfred Cholewiński SJ lubił powtarzać, że dzisiejszy chrześcijanin i głosiciel Ewangelii nie powinien nigdy wypuszczać z jednej ręki Pisma Świętego, a z drugiej gazety.

Był to obrazowy sposób powiedzenia, że Bóg jest Panem historii przemawiającym do nas przez konkretne wydarzenia. Potrzebujemy uważnego wsłuchania się w głos Biblii, by zrozumieć, że Bóg wciąż rozmawia z nami nie tylko przez starożytne teksty, lecz także przez aktualne dzieje świata oraz okoliczności życia. Wiedział o tym ks. Dolindo Ruotolo, który pozostawił nam trzydzieści trzy tomy komentarzy do całego Pisma Świętego, z których ostatni, napisany w 1944 roku, a wydany trzydzieści lat później, dotyczył Księgi Apokalipsy.

Grazia Ruotolo, żyjąca krewna ks. Dolindo i kustosz jego pamięci, podczas mojego pierwszego z nią spotkania w Neapolu powiedziała mi, że najgorętszym pragnieniem ks. Dolindo było to, by Biblia powróci- ła materialnie do rąk wszystkich katolików. Ksiądz Dolindo był w tym względzie absolutnym prekursorem Soboru Watykańskiego II, którego jednym z podstawowych postulatów było przywrócenie słowu Boga należnego mu centralnego miejsca w litur- gii i życiu wiernych:

W księgach świętych Ojciec, który jest w niebie, spo­tyka się miłościwie ze swymi dziećmi i prowadzi z nimi rozmowę. Tak wielka zaś tkwi w słowie Bo­żym moc i potęga, że jest ono dla Kościoła podporą i siłą żywotną, a dla synów Kościoła utwierdzeniem wiary, pokarmem duszy oraz źródłem czystym stałym życia duchowego.

„Chrześcijaństwo jest religią słowa Bożego” – napisał Benedykt XVI w adhortacji Verbum Domini [nr 7] i dodał: „Realistą jest ten, kto w słowie Bożym rozpoznaje fundament wszystkiego” [nr 10]. Słowo Boga za- warte w Piśmie Świętym jest tak ważnym pokarmem duchowym dla chrześcijanina, iż, jak się wyraził papież Benedykt, niekorzystanie z tej łaski winno być wyznawane jako grzech na spowiedzi.

Apokalipsa jest podręcznikiem przetrwania dla synów i córek Bożych. Życie nasze przesuwa się po drukowanych stronicach Pisma Świętego. Nie są to je- dynie litery, układające się w zwykłe, choćby najpiękniej brzmiące słowa, ale to Słowo Życia. Bóg przynagla: „Stań się czujnym i umocnij resztę, która miała umrzeć” [Ap 3, 2]. Apokalipsa jest księgą pocieszenia, ale i ostrzeżenia. Swój szczyt osiąga w Chrystusowym zapewnieniu: „Przyjdę niebawem” [Ap 22, 20].

Ta ostatnia księga Nowego Testamentu, choć obfituje w opisy wojen, gróźb ze strony Boga i zapowiedzi nie- szczęść, jest przede wszystkim przesłaniem Apostoła Miłości, św. Jana, który podczas ostatniej wieczerzy spoczywał na piersi Jezusa i poznał z bliska bicie Jego serca. Spisana przezeń księga jest opowieścią o miłości Chrystusa do Kościoła, swej mistycznej Oblubienicy. Wizje w niej zawarte miały pocieszyć uczniów Zmartwychwstałego poddawanych próbom i prze- śladowaniom.

Znamienne, że owe „próby i prześladowania” Katechizm Kościoła katolickiego umieszcza w aktualnych czasach, ostrzegając:

Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wie­ lu wierzących. Prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię, odsłoni „tajemnicę bezbożności” pod postacią oszukańczej religii, da­jącej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszu­stwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesja­ sza, który przyszedł w ciele [nr 675].

Świat liberalnej demokracji to świat zsekularyzowa- nego mesjanizmu. Wielu uważa, że zwycięstwo do- bra nad złem dokona się w nim na drodze ewolu- cji bądź rewolucji opartych na wierze w człowieka, który potrafi zbawić sam siebie. „Dzieci, jest już ostatnia godzina” – woła św. Jan [1 J 2, 18]. Szatan wydaje się nie tylko uwolniony z łańcuchów, w które zakuto go po odkupieniu człowieka, lecz sprawia wręcz wrażenie posiadania pełni władzy nad tym światem.

_______________________

Artykuł zawiera fragmenty wstępu ks. Roberta Skrzypczaka do książki Jakuba Jawłowiczora "Apokalipsa ks. Dolindo. Czasy ostateczne oczami wielkiego mistyka z Neapolu", wyd. Esprit 2020. Zobacz więcej: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję