Reklama

Historia

Bose stopy cesarza

Co sprawiło, że cesarz Otton III osobiście pofatygował się na rubieże chrześcijańskiego świata, aby wejść boso do Gniezna i włożyć w symbolicznym geście własną koronę na głowę polskiego księcia?
W marcu obchodzimy 1020. rocznicę tego wydarzenia.

Niedziela Ogólnopolska 10/2020, str. 62-63

[ TEMATY ]

Dzień św. Ottona

Slavinia, Germania, Galia i Roma (Italia) oddające hołd Ottonowi III. Ilustracje znajdują się w Ewangeliarzu Ottona III z 1000 r.

W polityce nie ma cudów, o coś musiało chodzić zarówno Ottonowi III, że przyjechał wraz ze swym dworem do ówczesnej stolicy Polski, jak i księciu Bolesławowi, że ugościł cesarza ochoczo i godnie, co w tamtych czasach oznaczało niemałe nadwyrężenie skarbu państwa – tygodniowy pobyt bardzo wielu gości, hojne podarki dla wszystkich i na koniec wystawienie prezentu w postaci 300 opancerzonych wojowników.

Cele Ottona III

Od kiedy papież Leon III koronował Karola Wielkiego na cesarza rzymskiego, kolejni germańscy władcy starali się kontrolować Rzym, aby otrzymać z rąk papieża godność cesarską. Nie była ona przyznawana automatycznie. Otton III był królem Niemiec od 983 r., a papież Grzegorz V nałożył na jego skronie koronę cesarską dopiero w 996 r., podczas pierwszego pobytu Ottona w Wiecznym Mieście. Sam cesarz był gruntownie wykształcony, umiał pisać i czytać, znał teksty starożytnych, interesował się historią, prawem, swobodnie wypowiadał się po łacinie i prawdopodobnie znał także grekę. Ideą, która przyświecała mu przez całe życie, było odtworzenie uniwersalnego (czyli powszechnego) cesarstwa, w którym było miejsce nie tylko dla Niemiec i Italii, ale także dla innych ziem chrześcijańskich – Galii oraz Słowiańszczyzny (w czasach Ottona III większość Słowian była już ochrzczona), z władcami poszczególnych części jako królami. Pozyskanie poparcia najpotężniejszego wówczas władcy słowiańskiego, czyli Bolesława Chrobrego, było ważnym punktem planu Ottona. Nie bez znaczenia był także fakt, że podróż do Gniezna przedstawiana była jako pielgrzymka do grobu św. Wojciecha, którego młody cesarz podziwiał i poznał osobiście w Rzymie, jeszcze przed misją chrystianizacji Prus.

Otton do Gniezna wszedł boso jak ubogi pątnik – nawet w takich gestach nawiązywał do Karola Wielkiego czy Oktawiana Augusta, którzy chcieli być postrzegani jako władcy skromni i bogobojni.

Reklama

Cele Bolesława Chrobrego

Polski książę zupełnie się za to nie hamował. Podobała mu się wizja siebie jako króla Słowiańszczyzny, zależało mu, żeby cesarza i jego dwór olśnić, i doskonale mu się to udało. Niemiecki kronikarz Thietmar z Merseburga, który dał się poznać ze swoich nieprzychylnych Polsce sądów i uwag, spotkanie władców i ich podróż do stolicy opisywał z zachwytem, pisał wręcz, że „trudno uwierzyć i opowiedzieć, z jaką wspaniałością przyjmował wówczas Bolesław cesarza i jak prowadził go przez swój kraj aż do Gniezna”. I nie wiadomo, czy Thietmar o podróży napisał tylko to jedno zdanie dlatego, że rzeczywiście przez ową wspaniałość przyjęcia zaniemówił, czy to przez zazdrość. Na szczęście o szczegółach dużo więcej opowiedział Anonim, tzw. Gall. Wyobraźmy sobie, że podróżujemy w orszaku cesarskim (a towarzyszyć mu mogły nawet setki osób, od dostojników, książąt, rycerzy, kapłanów, po giermków i służbę), i po drodze witają nas oddziały rycerstwa i orszaki dostojników. Oddajmy głos kronikarzowi: „Z osobna stojące hufce wyróżniała odmienna barwa strojów. A nie była to tania pstrokacizna byle jakich ozdób, lecz najkosztowniejsze rzeczy, jakie można znaleźć gdziekolwiek na świecie”. Dalej opisuje, jak bogato w Polsce nosili się rycerze i panny dworskie – wszystko było modne, szykowne i oczywiście drogie, co zupełnie nie dziwi: „złoto bowiem za jego czasów było tak pospolite u wszystkich jak dziś srebro, srebro zaś było tanie jak słoma”. Zapewne zabiegi marketingowe księcia osiągnęły swój cel, skoro cesarz, nakładając na jego skronie własną koronę, uznał go za niezależnego władcę – choć do tej pory z niektórych ziem Bolesław płacił cesarzowi trybut, poza tym udało się uzyskać rzecz niezmiernie cenną – utworzenie w Gnieźnie niezależnej od Niemiec metropolii kościelnej i kilku biskupstw (we Wrocławiu, w Krakowie i Kołobrzegu). Zjazd wzmocnił pozycję księcia Polski wobec sąsiadów, co było nie bez znaczenia w kontekście jego planów zagarnięcia części ziem czeskich i węgierskich.

Jak bawiono się w Gnieźnie

Na takie owoce zjazdu trzeba było najpierw zapracować. Władcy z reguły wymieniali się podarkami. Otton podarował Bolesławowi bardzo szczególny prezent. Była to kopia włóczni ceremonialnej, której oryginał, uznawany za symbol władzy cesarskiej, noszony był zawsze przed władcą; jej wizerunek pojawił się na pieczęciach cesarskich. Włócznia była także relikwiarzem, w którym umieszczono gwóźdź z krzyża Jezusa Chrystusa, i jego fragment został przekazany księciu Bolesławowi wraz z kopią włóczni. W sensie symbolicznym był to prezent wyjątkowy. Jak bardzo ceniony w Polsce – wystarczy powiedzieć, że traktowano go jak relikwię i w okresie rozbicia dzielnicowego włócznia była jednym z symboli jedności Polski. Przechowywana na Wawelu znalazła się na pieczęciach Leszka Czarnego i Przemysła II. Do naszych czasów zachował się grot włóczni.

Bolesław ofiarował swojemu dostojnemu gościowi fragment relikwii św. Wojciecha (ramię), wspomnianych już wcześniej 300 opancerzonych wojów i – jak wyraził się Thietmar – „cesarz otrzymał od księcia Bolesława wspaniałe dary”. Anonim Gall był znacznie mniej powściągliwy w opisach książęcych podarków. Napisał, że przez 3 dni biesiadowano i codziennie zmieniano zastawy na coraz bardziej kosztowne, wykonane ze srebra i złota. Codziennie także całą tę wyszukaną zastawę stołową książę kazał zanosić w darze Ottonowi. Nie tylko zresztą zastawę. „Komornikom zaś rozkazał zebrać rozciągnięte zasłony i obrusy, dywany, kobierce, serwety, ręczniki, i cokolwiek użyte było do nakrycia, i również znieść to wszystko do izby zajmowanej przez cesarza. A nadto jeszcze złożył wiele innych darów, mianowicie naczyń złotych i srebrnych rozmaitego wyrobu i różnobarwnych płaszczy, ozdób niewidzianego dotąd rodzaju i drogich kamieni; a tego wszystkiego tyle ofiarował, że cesarz tyle darów uważał za cud”. Gall wspomina, że obdarowany został każdy przyjezdny, nawet najmniejszy sługa.

Reklama

Co znajdowało się na stołach oprócz naczyń, Anonim nie wspomina. Chyba jednak Bolesław musiał uzyskać specjalną dyspensę od miejscowego biskupa, bo co prawda zjazd odbywał się w czasie Wielkiego Postu, a polski książę znany był ze srogości, gdy przyłapał kogoś na jego łamaniu, to chyba nikt nie uwierzy, że złota i srebrna zastawa uginała się pod ciężarem kaszy i nabiału przepijanych źródlaną wodą. Na dworach jadano różne rodzaje pieczywa, mięsa i sosy, kołacze, sery, ryby. Znano różnorodne przyprawy i chętnie ich używano. Wykopaliska przynoszą informacje o produktach spożywczych używanych w średniowiecznej Polsce. Można z nich wyciągnąć wniosek, że kuchnia naszych przodków była zróżnicowana i ciekawa.

Bolesław i Otton spędzili ze sobą dużo czasu. Thietmar wspomina, że polski książę z doborowym pocztem odprowadził cesarza aż do Magdeburga, gdzie razem obchodzili Niedzielę Palmową. Zapewne po drodze snuli wielkie plany. Niestety, cesarz zmarł w styczniu 1002 r., a jego następca, Henryk II, był przeciwny wzrastającej potędze Bolesława i między sąsiadami przez 15 lat trwała wojna. Na szczęście sytuacja polityczna Polski była zupełnie inna niż jeszcze 20 lat wcześniej – polska prowincja kościelna była niezależna od niemieckiej, a polski książę nie był już cesarskim lennikiem. Można śmiało powiedzieć, że o ile chrzest wprowadził Polskę do rodziny państw cywilizacji łacińskiej, o tyle zjazd w Gnieźnie uświadomił wszystkim, że za Odrą powstało państwo mające duże aspiracje do kształtowania rzeczywistości na wschodnich rubieżach łacińskiego chrześcijaństwa.

2020-03-03 09:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dzień św. Ottona w Lubinie

Niedziela szczecińsko-kamieńska 28/2016, str. 2

[ TEMATY ]

jarmark

Dzień św. Ottona

UM w Międzyzdrojach

Zapaleniem pochodni rozpoczął się jarmark rodzinny

Letnia słoneczna pogoda i bogaty program jarmarku przyciągnął na lubińskie grodzisko wielu mieszkańców gminy Międzyzdroje oraz turystów. Okazją do spotkania był obchodzony po raz pierwszy w naszej gminie Dzień św. Ottona

Dzień ten rozpoczął się uroczystą Mszą św. w kościele pw. Matki Bożej Jasnogórskiej w Lubinie celebrowaną przez bp. Mariana Błażeja Kruszyłowicza. Wśród zaproszonych gości byli: Ewa Stanecka – wojewódzki konserwator zabytków w Szczecinie, byli i obecni przedstawiciele samorządu, radni. Po Mszy św. podczas odczytu prof. Marian Rębkowski opowiedział zgromadzonym w kościele o historii grodziska w Lubinie.

W latach 2008-11 pod kierownictwem prof. Rębkowskiego i finansowym wsparciu Gminy Międzyzdroje prowadzone były w tym miejscu prace archeologiczne. Szczątki wydobyte podczas prac zostały przebadane, a następnie podczas uroczystego pochówku pogrzebane 13 czerwca 2014 r. Podczas tamtej uroczystości na grodzisku nastąpiło odsłonięcie pamiątkowej tablicy upamiętniającej miejsce związane z I misją chrystianizacyjną biskupa Ottona z Bambergu. Niedzielne święto było okazją do przypomnienia sobie uroczystości sprzed 2 lat. Prof. Rębkowski zapewniał podczas odczytu, że grodzisko kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic, które czekają na odkrycie.

Po wykładzie zgromadzeni w lubińskiej świątyni przeszli na teren grodziska, gdzie otrzymali pochodnie, od których uroczyście rozpalono ognisko. I ta część rozpoczęła jarmark rodzinny z bogatym programem dla małych i dużych. Turlanie w workach, zabawy ruchowe, a dla odważnych przejażdżka konna dzięki uprzejmości Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Benicach. Klimat letniego pikniku na grodzisku z wyjątkowym widokiem na Zalew Szczeciński wzbogacili wystawcy ze stoiskami o tematyce historycznej – Stowarzyszenie Centrum Słowian i Wikingów z Wolina, Stowarzyszenia „Archeozdroje” i „Volvard” z Międzyzdrojów, a także osoby prywatne.

Jarmark odbywał się przy muzyce zespołu flażoletowego ze Szczecina, a także piosenkach w wykonaniu 2. Harcerskiej Drużyny Wodnej „Złota Szekla” oraz 1. Wodnej Gromady Zuchowej „Bursztynki” z Wałcza. Bezpłatny dojazd z Międzyzdrojów pozwolił na przybycie na grodzisko także mieszkańców i turystów z Międzyzdrojów. Na przybyłych gości czekał bezpłatny smaczny poczęstunek. Jarmark zakończyło bicie rekordu w puszczaniu ogromnych mydlanych baniek.

Dzień św. Ottona odbył się z inicjatywy Joanny Kudłaszyk ze Stowarzyszenia „Volvard” przy czynnym współudziale i finansowym wsparciu rodziny Kowalskich, członków Stowarzyszenia Historia Grodziska Lubin, proboszcza parafii w Lubinie oraz gminy Międzyzdroje.

Dzień ten nie byłby możliwy bez wielu osób czynnie zaangażowanych przy organizacji tego wydarzenia, którym składamy serdecznie podziękowania za wszelką pomoc, wsparcie i współtworzenie z nami klimatu tego dnia. A wszystkich miłośników lubińskiego grodziska oraz historii naszego regionu już dziś zapraszamy na drugą edycję Dnia św. Ottona za rok.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: wkrótce otwarcie kaplicy relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2020-06-03 17:00

[ TEMATY ]

bł. Jerzy Popiełuszko

ks. Jerzy Popiełuszko

Prywatne archiwum Marka Popiełuszki

Na traktorze w rodzinnym gospodarstwie w Okopach, 6 czerwca 1975 r.

Z okazji 10. rocznicy beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu zostanie zainstalowana gablota z przedmiotami, które miał ze sobą ks. Jerzy w dniu swojej męczeńskiej śmierci. Wydarzenie odbędzie się 6 czerwca o godz. 10.00 w kaplicy relikwii, która tego dnia zostanie ponownie otwarta dla wiernych.

W pancernej gablocie zobaczyć będzie można m.in. różaniec ks. Jerzego, złoty medalik, honorową legitymację odznaki Akcji „Burza”, wezwanie na przesłuchanie do prokuratury, metalowy obrazek Matki Bożej z Dzieciątkiem pochylającą się nad żołnierzem AK, zapalniczkę z napisem “Solidarność”, orzełka czy zdjęcie z Mszy św. za Ojczyznę.

W pierwszej, wcześniej udostępnionej gablocie, eksponowana jest sutanna, w której zginął ksiądz Popiełuszko, uprowadzony i zabity przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 roku. Legendarny kaznodzieja Mszy w intencji Ojczyzny, które sprawował w latach 80. ub. wieku w kościele św. Stanisława Kostki, przy tej świątyni został też pochowany.

W salach dolnego kościoła, mieści się Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki. Założył je ówczesny proboszcz, ksiądz prałat Teofil Bogucki niedługo po męczeńskiej śmierci kapłana W 2004 roku, staraniem kolejnego proboszcza, księdza Zygmunta Malackiego, Muzeum otrzymało nowoczesną, multimedialną formę.

W dziewięciu salach muzealnych znajduje się kilka tysięcy eksponatów, w tym przedmioty osobiste księdza Jerzego, przedmioty związane z jego męczeńską śmiercią, zdjęcia, prezentacje filmowe i dźwiękowe.

Autorzy ekspozycji przedstawiają Błogosławionego jako kapłana, który odpowiedział na otrzymane znaki Boga i przez lata dojrzewał do męczeństwa. Pragnął być księdzem w określonych warunkach historycznych, dla ludzi, których Pan Bóg postawił na Jego drodze. Był świadkiem Chrystusa w trudnych czasach i wielu doprowadził do Boga swoim przykładem.

Dwie gabloty umieszczone w kaplicy relikwii ks. Jerzego Popiełuszki przechowują cenne przedmioty związane z Jego męczeńską śmiercią są odporne na wszelkie naruszenia fizyczne, ognioodporne, z regulowaną wilgotnością i temperaturą, podświetlane.

Takie zabezpieczenie śladów pozwoli im przetrwać, by dalej świadczyć o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki i umożliwi ich ekspozycję.

Przedmioty, które są świadkami męczeństwa i śmierci duchownego noszą ślady dramatycznych wydarzeń sprzed blisko 36 lat. Są poszarpane, pobrudzone, pełne błota. Dzięki wsparciu MKiDN, żoliborskiemu muzeum udało się przeprowadzić ich podstawową konserwację, tak, żeby ochronić tkaniny i zachować wszelkie ślady dramatu.

Od 1984 roku do grobu błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, znajdującego się przy kościele św. Stanisława Kostki obok muzeum, przybyły 23 miliony pielgrzymów. Spośród pielgrzymów i turystów z zagranicy najliczniejszą nację stanowią Amerykanie, następnie Francuzi i Hiszpanie - poinformował KAI Paweł Kęska z Muzeum i Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Księdza Jerzego Popiełuszki.

Kapłan-męczennik wciąż cieszy się niezmiennym kultem. W Polsce jego relikwie są przechowywane w około 990 miejscach, m.in., w kaplicy sejmowej i prezydenckiej oraz w różnych kaplicach więziennych.

Kult kapelana "Solidarności" rozprzestrzenia się także za granicą - Jego relikwie obecne są w 460 kościołach i kaplicach w 61 krajach, m.in. w Wietnamie, Korei Południowej czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Od 1984 roku czyli daty śmierci ks. Popiełuszki, do żoliborskiego ośrodka dokumentacji zgłoszono 570 świadectw, także ze świata, dotyczących łask otrzymanych za wstawiennictwem ks. Jerzego Jerzego. 20 z nich posiada dokumentację medyczną.

W Polsce są już 52 szkoły którym patronuje kapłan z Żoliborza. Jego imię nosi już 219 ulic, placów, z czego 5 za granicą, m.in. w Nowym Jorku i Budapeszcie.

Paweł Kęska zwraca uwagę, że polski męczennik pozostaje dla ludzi z całego świata postacią wciąż ważną i uniwersalną, a nie kimś z dawno minionej historii Polski. "Przed rokiem oprowadzałem pielgrzymów z Palestyny, którzy przejęci biografią ks. Jerzego powiedzieli: tak, to będzie nasz patron, patron prześladowanych chrześcijan, bardzo takiego potrzebujemy" - wspomina Paweł Kęska.

Zdaniem badacza, ks. Popiełuszki jest wciąż do odkrycia, m.in. dlatego, że nie przeprowadzono kwerend w różnych archiwach, które mogą zawierać cenne materiały dotyczące jego działalności oraz tego, jak była na bieżąco oceniana.

Kęska wskazuje, że nie było mocnej kwerendy w archiwach Solidarności, Radia Wolna Europa czy archiwach poszczególnych biskupów, np. ówczesnego sekretarza Episkopatu, Bronisława Dąbrowskiego. "Nie było też ogólnopolskiej kwerendy w IPN. Pierwsza została zrobiona, na nasza prośbę, przed rokiem" - powiedział KAI Paweł Kęska. Wyraził przy tym nadzieję na rychłe rozpoczęcie prac z wykorzystaniem nieznanych dotąd źródeł.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z "Solidarnością" i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie - zgodnie z przytaczaną przez siebie ewangeliczną zasadą "zło dobrem zwyciężaj" - przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły tysiące ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie.

Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Dar życia w Aleksandowie

2020-06-04 00:09

Joanna Ferens

W Urzędzie Gminy w Aleksandrowie odbyła się akcja poboru krwi zorganizowana przez Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie.

Ze względu na to, że epidemia koronawirusa powoli się uspokaja, szpitale wznawiają planowe zabiegi, operacje i przyjęcia chorych, co automatycznie sprawia, że wzrasta zapotrzebowanie na ten najcenniejszych dar życia – na krew i krwiopochodne leki.

Pobieranie krwi odbywa się przy zachowaniu wszelkich wymogów sanitarnych, zasad higieny i bezpieczeństwa – wyjaśnia pielęgniarka Urszula Chyżyńska z tomaszowskiego Oddziału RCKiK: – Przygotowane są specjalne procedury preselekcji. Zanim osoba wejdzie do pomieszczenia, gdzie ma mieć pobieraną krew, musi wypełnić dodatkową specjalną ankietę, ma mierzoną temperaturę oraz musi zdezynfekować ręce. Gdy wstępnie wyeliminujemy przypadki osób mogących być nosicielami koronawirusa lub mające kontakt z osobami zarażonymi, następują kolejne badania krwiodawców i podejmowana jest decyzja o dopuszczeniu osób do oddania krwi – zaznaczała.

– Krew oddaję od trzech lat, by w ten sposób pomóc osobom potrzebującym. Zapotrzebowanie na krew jest ogromne. Mieszkamy w terenie wiejskim, jest w nim sporo wypadków w rolnictwie, w gospodarstwach czy wypadków drogowych. Wiem, że moja krew trafia do szpitali w Biłgoraju, Zamościu czy Tomaszowie Lubelskim i uratuje życie lub zdrowie mieszkańcom naszego regionu – tłumaczy Dominika Szcząchor. Z kolei Jakub Karczmarzyk podkreśla, że krew oddaje regularnie już od ponad dwóch lat: – Nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie tutaj dziś nie być. Już od wielu miesięcy staram się regularnie oddawać krew. A dlaczego to robię? Z potrzeby serca. Mój tata jest zawodowym kierowcą, narażony jest więc na wypadek drogowy. Kiedyś ta krew może być potrzebna i jemu. Dziś jesteśmy zdrowi, więc my dzielimy się krwią z tymi, którzy jej potrzebują - zaznaczał.

Cały personel medyczny dziękuje wszystkim krwiodawcom za chęć niesienia pomocy i zaangażowanie w oddawanie krwi: –Bardzo dziękujemy krwiodawcom za ich dobre, otwarte serca, za zaangażowanie w oddawanie krwi. Jesteśmy dumni z nich, szczególnie że mimo trwającej pandemii nie boją się, przychodzą mimo wszystko i szczą pomóc w ratowaniu życia innych ludzi. Jesteśmy im za bardzo wdzięczni – dziękowała Urszula Chyżyńska.

Podczas akcji chęć podzielenia się darem życia zadeklarowało czterdziestu czterech krwiodawców, zaś ostatecznie krew oddały trzydzieści trzy osoby. Krew to bezcenny lek, którego nie da się sztucznie wyprodukować w laboratorium, dlatego otwarte serca krwiodawców i ich dar dobroci, który dają z samych siebie w walce o ludzkie życie i zdrowie jest bezcenny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję