Reklama

Niedziela Małopolska

To Jego kuchnia

– To kuchnia Pana Jezusa – mówi pani Marta Sawicka, która od 40 lat w swoim mieszkaniu przygotowuje posiłki dla osób ubogich i bezdomnych.

Niedziela małopolska 26/2020, str. III

[ TEMATY ]

kuchnia

bezdomni

jadłodajnia

Anna Bandura

Przez te wszystkie lata nauczyłyśmy się polegać na Bogu. Chociaż czasem brakuje nam pieniędzy i bierzemy rzeczy na kredyt, to Pan tak to wszystko organizuje, że później spłacamy zaległości – mówi pani Marta

Przez te wszystkie lata nauczyłyśmy się polegać na Bogu. Chociaż czasem brakuje nam pieniędzy i bierzemy rzeczy na kredyt, to Pan tak to wszystko organizuje, że później spłacamy zaległości – mówi pani Marta

Już o poranku na korytarzu jednej z krakowskich kamienic unoszą się zapachy domowego obiadu. Kilkadziesiąt osób, pozostających w trudnej sytuacji finansowej, tego dnia zapuka do drzwi pani Sawickiej i odbierze ciepły posiłek. To wszystko dzięki śp. Teresie Sawickiej, inicjatorce kuchni dla ubogich i siostrze, Marcie, która kontynuuje to wspaniałe dzieło.

Specyficzny czas

Panie Sawickie, aby móc pomagać ludziom w potrzebie, sukcesywnie wyprzedawały pozostawiony po rodzicach majątek. Pozbywały się złotej i srebrnej biżuterii, obrazów, zabytkowych mebli. Wszystkie środki, łącznie z własnymi pensjami, przekazywały na żywność, z której gotowały obiady i przygotowywały paczki dla ubogich. Dziś kuchnia sióstr Sawickich utrzymuje się dzięki hojności ludzi dobrej woli. Dzieło wspierają też ojcowie dominikanie, którzy poznawszy szeroką działalność pań Sawickich na rzecz drugiego, zamontowali w klasztorze puszkę z napisem „ofiary na kuchnię dla ubogich pań Sawickich”. Klasztor co tydzień przekazuje p. Marcie zebrane datki, a także organizuje kwartalne zbiórki. Gdy w dobie najsurowszych epidemicznych obostrzeń kościół dominikanów pozostawał zamknięty, p. Sawicka nie otrzymywała żadnych środków. Opatrzność zatroszczyła się jednak o podopiecznych kuchni.

W najlepszych rękach

Reklama

– Tuż przed epidemią przeprowadziliśmy kwestę w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Mistrzejowicach – mówi p. Marta. – Po zakończeniu bardzo się zdziwiłam, że Pan Jezus dał nam tak dużą kwotę. Mniej więcej taką, jaką udaje się co kwartał uzbierać u dominikanów… Potem przyszła pandemia i skojarzyłam fakty. Pan Jezus doskonale wiedział, co się wydarzy, wiedział, że nie będzie już takiego wsparcia, więc pomógł nam zawczasu – tłumaczy z uśmiechem p. Marta. Jak przyznaje, kwota umożliwiła funkcjonowanie kuchni przez cały maj. Niedawno wierni z parafii pw. NMP z Lourdes przy ul. Misjonarskiej również okazali wielką hojność. Zebrane środki wystarczą na kolejne tygodnie.

Zaufać

– Przez te wszystkie lata nauczyłyśmy się polegać na Bogu. Chociaż czasem brakuje nam pieniędzy i bierzemy rzeczy na kredyt, to Pan tak to wszystko organizuje, że później spłacamy zaległości – mówi p. Marta. Jak tłumaczy, pomoc najuboższym nie ogranicza się do wydawania posiłków.

– Ludzie przychodzą z receptami, a my je realizujemy. Pomagamy też w opłacaniu czynszu czy rachunków. To najbardziej obciąża budżet, ale trzeba tym osobom pomóc. Są starsze, schorowane, bez rodziny, na rencie w wysokości np. 1000 zł. Ciężko za to wyżyć – dodaje. Jak zapewnia, siłę i energię do codziennych zmagań daje jej modlitwa. – Każdego dnia modlę się telegramem do św. Józefa. Mówię mu o kuchni, o tym, czego nam potrzeba i tak już idziemy razem od kilkudziesięciu lat – podsumowuje.

Możesz pomóc

Dzieło nie mogłoby funkcjonować bez wsparcia ludzi dobrej woli. Osoby chcące pomóc, proszone są o kontakt z redakcją (krakow@niedziela.pl i 12 432 81 57 w godzinach dyżuru). W obecnej sytuacji potrzebne są styropianowe opakowania na posiłki, słoiki, a także żywność: makarony, ryże, kasze, konserwy, pasztety, sery, masło. Dzieło można też wesprzeć poprzez przekazanie dowolnej kwoty na konto ojców dominikanów: PEKAO SA, 85 1240 2294 1111 0000 3723 7895 z dopiskiem „dla kuchni p. Sawickiej”.

2020-06-24 09:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pierwsza parafialna jadłodajnia

Niedziela świdnicka 7/2020, str. I

[ TEMATY ]

parafia

Wałbrzych

jadłodajnia

Ks. Mirosław Benedyk

Panie: Magdalena, Teresa i Oksana na co dzień przygotowują ciepłe posiłki dla potrzebujących

Panie: Magdalena, Teresa i Oksana na co dzień przygotowują ciepłe posiłki dla potrzebujących

Na wałbrzyskim Podzamczu przy kościele Podwyższenia Krzyża Świętego od dwóch tygodni funkcjonuje pierwsza parafialna jadłodajnia.

To kolejne charytatywne dzieło proboszcza ks. prał. dr. Jana Gargasewicza, z którym rozmawialiśmy o diecezjalnym hospicjum tydzień temu na łamach Niedzieli Świdnickiej.

Mówiąc o powodach powstania jadłodajni, ks. prał. Jan podczas ubiegłorocznej wizyty duszpasterskiej zauważył, że na terenie jego parafii mieszka wielu biednych ludzi. – Nie miałem nawet wyobrażenia, kiedy przychodziłem tu, na parafię, że takie rodziny mogą być – mówił proboszcz. Wtedy wspólnie z Radą Parafialną postanowił wybudować i uruchomić dla nich jadłodajnię.

Decyzja o uruchomieniu jadłodajni w miejscu dawnej kaplicy zapadła blisko rok temu. Dzięki zaangażowaniu wielu parafian, często anonimowych, a także Caritas Diecezji Świdnickiej oraz różnych firm i instytucji można było otworzyć ten obiekt. Uroczystego poświęcenia 2 lutego br. dokonał bp Adam Bałabuch, który wcześniej sprawował Mszę św. w sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Dziękując zaangażowanym w to przedsięwzięcie osobom i instytucjom, ksiądz proboszcz podkreślił, że jest to inicjatywa nie tylko proboszcza, ale wszystkich, którzy wspierali to dzieło.

Inwestycję przygotowano i wyposażono kosztem ok. 180 tys. zł. O tym, jak bardzo była ona potrzebna, świadczy chociażby fakt, że w pierwszym dniu jej działalności z posiłków skorzystało 50 osób.

Podczas uroczystości obecni byli przedstawiciele wałbrzyskiego magistratu na czele z prezydentem Wałbrzycha Romanem Szełemejem i przewodniczącą Rady Miejskiej Marią Romańską, a także wiceprezes WSSE Kamil Zieliński, służby mundurowe oraz przedstawiciele firm i instytucji, dzięki którym mogła powstać jadłodajnia.

Posiłki są wydawane w systemie „na wynos”. Nie ma żadnego limitu. Każdy ubogi wałbrzyszanin może tutaj przyjść od poniedziałku do piątku w godz. 13.00-14.30 i odebrać gorący posiłek.

CZYTAJ DALEJ

Piekarnia Bożonarodzeniowa i Aktywny Kalendarz Adwentowy w Słubicach

2020-12-01 11:30

[ TEMATY ]

KSM

Słubice

Archiwum ks. Rafała Mocnego

Tak wyglądała Piekarnia Bożonarodzeniowa w ubiegłym roku

Tak wyglądała Piekarnia Bożonarodzeniowa w ubiegłym roku

KSM-owicze ze Słubic 5 grudnia spotkają się na wspólnym pieczeniu świątecznych pierników.

Piekarnia Bożonarodzeniowa, bo tak nazywa się inicjatywa organizowana przez Koło Akademickie KSM przy Collegium Polonicum, jest okazją nie tylko do wspólnego pieczenia świątecznych ciasteczek, poznawania bożonarodzeniowych tradycji naszych sąsiadów, ale przede wszystkim okazją do spotkania i rozmowy. – To stały punkt przed Bożym Narodzeniem, żeby siedzieć i pierniki piec – śmieje się ks. Rafał Mocny. - Nasz KSM angażuje się również w tzw. Aktywny Kalendarz Adwentowy, w którym na każdy dzień Adwentu przewidziane jest jakieś wydarzenie np. wspólne polsko-niemieckie śpiewanie kolęd, pieczenie ciasteczek, wspólne opowiadanie bajek dzieciom z Polski i Niemiec i wiele innych wspólnych inicjatyw. 

Dodaje, że akademicy ze Słubic jeszcze w tym roku dołączyli do diecezjalnych struktur KSM. – Stworzyliśmy całe struktury, natomaist ja pełnię funkcję asystenta kościelnego stowarzyszenia - mówi ks. Mocny. KSM przy Collegium Polonicum w Słubicach - jak mówi duszpasterz - oprócz studentów z Polski, tworzą również obcokrajowcy o polskich korzeniach. Aktywnie włączają się w przeżywanie Adwentu. Jak mówi duszpasterz w tym okresie tradycyjnie odbywają się Roraty, a przed studentami są jeszcze rekolekcje adwentowe (10-12 grudnia) i Akatyst ku czci Najświętszej Maryi Panny (8 grudnia).


CZYTAJ DALEJ

Ks. Józef Fejdasz – do końca wierny swemu powołaniu

2020-12-02 09:43

ks. Szymon Nosal

Rok temu, 30 grudnia, odszedł do Pana nasz kolega kursowy ks. kan. Józef Fejdasz. Zostało nas jeszcze sześciu. Mnie, z polecenia ks. abp Adama Szala, wypadło go pożegnać w homilii pogrzebowej. Na początku przytoczyłem słowa o śmierci, jakie ks. abp I. Tokarczuk wygłosił 12 września 2002 r., dziesięć lat przed swoją śmiercią, w Dębowcu. Powiedział wtedy:

„Śmierć to nie zmierzch, to świtanie nowego życia. W życiu wiecznym poznamy tajemnice wszechświata o wiele bogaciej, niż tu – oczami na ziemi. Będziemy słuchać Bożą muzykę w całym jej pięknie i harmonii… Nie bójmy się odejścia, śmierci. To, co jest po niej, jest o wiele bogatsze, jest spotkaniem z Ojcem… Niech trudy starości, choroby, niepełnosprawność tego wieku, dopełnią naszej pokuty. Cierpienie złączone z męką Chrystusa może dokonać większych cudów niż działanie…”

Te słowa wypełniły się już następnego dnia po 7. rocznicy śmierci abp I. Tokarczuka, 30 grudnia 2019 r., w chwili śmierci ks. Józia. Służył Bogu i ludziom, nie tylko w młodości i dojrzałym wieku życia kapłańskiego, ale i w starości, w chorobie i umieraniu. Jeszcze 17 grudnia ub. roku, kiedy go odwiedził kolega kursowy, ks. Teodor Marut, przywitał się z humorem i nic nie wskazywało na jego bliską śmierć. Następnego dnia przesłał nam jeszcze ostatnie życzenia świąteczne i tak się z nami pożegnał.

W homilii pogrzebowej dziękowałem Panu Bogu za 88 lat pięknego życia ks. Józia i za przeszło 57 lat jego służby Bogu i ludziom w kapłaństwie. Śp. ks. Józiu wybrał drogę swego życia w kapłaństwie. Mężnie pokonywał wszystkie trudności życiowe, bo wiedział, dokąd ma iść. Doszedł do swego celu życiowego w dzień po 7-mej rocznicy śmierci swego ukochanego Mistrza, Ojca i Pasterza, który zaufał mu i posłał go, jako jednego z pierwszych kapłanów, gdy był wikarym w Racławicach, do tworzenia parafii w Przędzelu, gdzie już od kwietnia 1971 roku zamieszkał. My, starsi kapłani, dobrze pamiętamy, jakie to były trudne czasy, na jakie trudności napotykaliśmy. Zawsze jednak mieliśmy oparcie i pomoc w swoim Pasterzu.

Jak się znalazł na naszym roczniku śp. ks. Józiu, skoro był od nas dużo starszy? Był już wcześniej w naszym przemyskim seminarium, ale pod wpływem bardzo surowego rekolekcjonisty, jako kleryk II roku, zrezygnował. Poszedł do świata, odbył służbę wojskową, pracował jako nauczyciel, jako aktor w teatrze i znowu powrócił do seminarium, na nasz rocznik, na II rok studiów. Wtedy dawni jego koledzy byli już na VI roku. Śpiewaliśmy mu żartobliwie: „staruszek portier”, bo była między nami znaczna różnica wieku. A potem razem z nami doszedł do święceń kapłańskich 17 czerwca 1962 r. i dzielił nasze trudy życia kapłańskiego jako jeden z budowniczych kościołów.

Z Przędzela poszedł do Wietrzna, gdzie dużo zrobił dla ożywienia kultu maryjnego. Tam, w pierwszy czwartek miesiąca lipca 1999, mieliśmy razem z naszym kolegą ks. bp Kazimierzem Ryczanem zjazd koleżeński. Przez cały czas swojego kapłaństwa bardzo ofiarnie głosił rekolekcje i misje nie tylko w naszej diecezji, ale i całej Polsce, a nawet za granicą. Na pogrzebie naszego kolegi, ks. Władysława Pawełka, mówił mi, że chciałby, aby ks. bp K. Ryczan był na jego pogrzebie i wygłosił kazanie. Niestety! Bóg chciał inaczej. Nie ks. bp Ryczan na pogrzebie Józia w Korczynie, ale Józiu w Kielcach, przed przeszło trzema laty, był na pogrzebie biskupa.

Śp. ks. Józef całe swoje życie przeżył bardzo pracowicie. Stawał się nieustannie tym ewangelicznym ziarnem pszenicznym, które gdy „[…] wpadłszy w ziemię obumrze, przyniesie plon” (por. J 12,24). Zapewne często powtarzał na modlitwie za poetą słowa z wiersza „Poślij mnie, Panie”: Weź, Panie, moje krzyże * I użyj mego cierpienia […], * Do pracy dla odkupienia (M. Nosal Trzy tęsknoty, s 173).

Dziękujemy Bogu za jego życie kapłańskie, za jego modlitwy, cierpienia, za wszystko, co uczynił dla chwały Bożej i zbawienia ludzi. Ufamy, że jego Patron, Święty Józef, Patron dobrej śmierci, wyjednał mu u Jezusa łaskę, iż w chwili śmierci spotkał się z Jezusem Najwyższym Kapłanem, nie tyle jako Sędzią, co ukochanym Zbawicielem.

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję