Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Z Internetem za pan brat

Z ks. Jarosławem Kwietniem – administratorem parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych w Sosnowcu-Juliuszu, a w przeszłości rzecznikiem prasowym diecezji sosnowieckiej – o roli nowych mediów w duszpasterstwie rozmawia Piotr Lorenc.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Piotr Lorenc: Nowe media są potrzebne w duszpasterstwie?

Ks. Jarosław Kwiecień: Tak. Jak najbardziej. To znak naszych czasów.

Porozmawiajmy zatem do czego mogą się przydać. Zacznijmy jednak od tego, jak Ksiądz złapał bakcyla dziennikarskiego, od którego dziś już tylko krok do nowych mediów?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mediami właściwie interesuję się od zawsze. Pierwsze moje teksty w gazetach ukazały się już w podstawówce. W seminarium także zdarzało mi się publikować krótkie informacje w mediach, także w Niedzieli. Później był czas początków posługi kapłańskiej. Mimo że pracowałem poza centrum diecezji, pisałem pierwsze depesze do Katolickiej Agencji Informacyjnej. W ramach tej instytucji kilkakrotnie uczestniczyłem w ogólnopolskich szkoleniach. Dużą dawkę praktycznej wiedzy zdobyłem też w trzyletnim Międzywydziałowym Studium Dziennikarskim, które funkcjonowało wtedy przy Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Także rzecznik prasowy Episkopatu Polski co roku organizował kilkudniowe spotkania prowadzone przez największe gwiazdy polskiego dziennikarstwa z różnych mediów, m.in. uczyliśmy się prawidłowego prowadzenia internetowych serwisów informacyjnych. Ta wiedza bardzo mi się przydawała w latach 2002-2012, kiedy byłem rzecznikiem prasowym diecezji. Wtedy udało mi się stworzyć pierwszą stronę internetową naszego Kościoła lokalnego.

Reklama

Zainteresowanie nowymi mediami wykorzystuje Ksiądz teraz w parafii…

Oczywiście. Dobra strona internetowa parafii, czyli przede wszystkim bardzo często aktualizowana, przyciąga mnóstwo ludzi. I to niekoniecznie tylko młodych. W poprzedniej parafii, czyli w Rodakach, bardzo często słyszałem, że otwierają ją także osoby po sześćdziesiątym, a nawet siedemdziesiątym roku życia. Strona internetowa nie może być traktowana w duszpasterstwie jako dodatek, ale powinna być traktowana jako integralna część duszpasterskiej strategii. Internet jest dla Kościoła środkiem, nie celem samym w sobie. Trzeba pamiętać, że już św. Jan Paweł II wzywał cały Kościół „do odważnego przekroczenia tego nowego progu”, do wypłynięcia „na głębię cyberprzestrzeni”. Był przecież pierwszym papieżem, który przesłał oficjalny dokument Stolicy Apostolskiej używając e-maila. Ewangelizacja w Internecie, który dziś jest powszechnie używany i wypełnia znaczącą część życia, to obecnie sprawa naturalna, a nawet konieczność.

Czy trudno jest prowadzić parafialną stronę internetową?

Reklama

Na pewno kosztuje to sporo czasu. Nie jestem informatykiem. Pewne rozwiązania, które osobie przygotowanej do tego zajmują kilkanaście minut, mnie zajmują kilka godzin. Na szczęście żyjemy w czasach, kiedy dostępne są CMS-y, w tłumaczeniu na język polski Systemy Zarządzania Treścią. To oprogramowanie pozwalające na łatwe utworzenie i prowadzenie serwisu www, a także jego późniejszą aktualizację i rozbudowę, również przez osoby bez przygotowania informatycznego. Dzięki takim programom, jak Joomla czy WordPress mogą to robić praktycznie wszyscy, którzy na co dzień korzystają z komputera i edytora tekstu.

Co, zdaniem Księdza, musi obowiązkowo znaleźć się na parafialnej stronie internetowej?

Na pewno krótka lub dłuższa historia parafii, ogłoszenia duszpasterskie i intencje mszalne. To takie absolutne minimum. Nieco więcej umiejętności trzeba, by umieszczać galerie zdjęć. Praktyka pokazuje jednak, że nawet, gdy duszpasterz ma z tym problem, znajdą się osoby, które w tym pomogą. Dzisiaj nawet nastolatkowie potrafią więcej zrobić w tej dziedzinie, niż sobie to możemy wyobrazić. Żyjemy w świecie, który posługuje się mediami, a świat Internetu jest tym, w którym możemy szerzyć dobro i Ewangelię.

Co Ksiądz umieszcza na stronie internetowej swojej parafii?

Zarówno w Rodakach, jak i obecnie w Sosnowcu-Juliuszu, oprócz wspomnianych tekstów, są fotoreportaże z wydarzeń parafialnych, ale także informacje z diecezji, Sosnowca czy ważne wydarzenia z Kościoła w Polsce. Są również filmiki z parafii, zapowiedzi nowych numerów tygodników katolickich, także Niedzieli. Kiedyś dużym zaskoczeniem dla mnie była popularność mniej ważnych, wydawać by się mogło tekstów, np. żartów czy przepisów kulinarnych. Ale przecież nie tylko samymi tekstami religijnymi żyje parafia.

Obecna strona internetowa Księdza parafii ma szczególną nazwę …

Reklama

Adres strony internetowej to jedna z podstaw każdego serwisu internetowego. Kiedy miały się odbyć Światowe Dni Młodzieży, na potrzeby etapu diecezjalnego zarezerwowałem domenę www.sosnowiec.org.pl . Ostatecznie wykorzystałem inny adres, ale domenę postanowiłem zostawić. Kiedy decyzją księdza biskupa zostałem skierowany do pracy w Sosnowcu, domena okazała się bardzo przydatna. Dzisiaj coraz mniej jest dobrych i wolnych adresów internetowych. Dlatego cieszę się, że ta domena może być przeze mnie i moją parafię wykorzystywana.

Czy wszystkie parafie na pewno powinny mieć swoje strony internetowe?

W całej Polsce jest nieco ponad 10 tysięcy parafii. Nie wiadomo dokładnie, ile z nich ma swoją stronę internetową. Można jednak przyjąć, że wielu proboszczów nie przykłada do tego wielkiej wagi, nie widząc sensu inwestowania w witrynę. Trudno się z tym zgodzić, skoro już blisko 28 mln Polaków codziennie zagląda do sieci. Stąd wniosek, że parafia, która chce być blisko swoich wiernych, zdecydowanie potrzebuje strony internetowej. Strona internetowa parafii może być bardzo skutecznym narzędziem ewangelizacyjnym. Stworzenie na stronie obszernego działu poświęconego wymogom, jakie są stawiane osobom chcącym przystąpić np. do sakramentu małżeństwa, zaoszczędzi księdzu mnóstwo czasu. Nie będzie musiał każdorazowo tłumaczyć tego samego kolejnym narzeczonym. Tego typu przykłady można mnożyć. W XXI wieku nie należy już zadawać sobie pytania, czy każda parafia potrzebuje strony internetowej, bo odpowiedź na nie jest oczywista. Warto natomiast zastanowić się, jak powinna wyglądać witryna, która faktycznie okaże się przydatna zarówno parafianom, jak i osobom duchownym.

2020-09-02 10:38

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: zawiadomienie do prokuratury w związku z wyrwaniem krzyży na Kopcu Powstania Warszawskiego

2026-03-13 12:33

[ TEMATY ]

krzyż

dewastacja

Fot. Radosław Sosnowski

Instytut Ordo Iuris, wraz ze Stowarzyszeniem „Marsz Niepodległości” i trzema pokrzywdzonymi, złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z wyrwaniem krzyży znajdujących się na Kopcu Powstania Warszawskiego. W nocy z 28 lutego na 1 marca, w przededniu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, nieznani sprawcy usunęli stamtąd około dziesięciu drewnianych krzyży i porzucili je w pobliskich krzakach. Na każdym z krzyży widniało imię, nazwisko i pseudonim powstańca warszawskiego.

Instytut Ordo Iuris, Stowarzyszenie „Marsz Niepodległości” oraz trzech pokrzywdzonych złożyli zawiadomienie do prokuratury, w związku z wyrwaniem krzyży z Kopca Powstania Warszawskiego. Zawiadomienie dotyczy znieważenia miejsca pamięci (przestępstwo z art. 261 Kodeksu karnego) i publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej jakim jest krzyż (art. 196 k.k.).
CZYTAJ DALEJ

A jednak – Wojtyła nie tuszował! I co na to oskarżyciele?

2026-03-13 20:02

[ TEMATY ]

dr Milena Kindziuk

kard. Karol Wojtyła

Red

Wiadomość, że kardynał Wojtyła nie tuszował pedofilii, brzmi dziś jak odwrócony nagłówek: zamiast oskarżenia – korekta wyroku, który już dawno zapadł w mediach. Tyle że tym razem korekta nie przyszła z telewizyjnego studia, ale z archiwum: kościelnego i państwowego.

Przez ostatnie lata żyliśmy w logice jednego zdania: „Wojtyła tuszował pedofilię”. Bez znaku zapytania, za to z obowiązkowym ujęciem okna przy Franciszkańskiej 3 i kilkoma komentarzami „ekspertów”. W tej narracji nikt nie potrzebował prawa kanonicznego, struktury Kościoła ani realiów PRL. Wystarczył zestaw: SB, „księża patrioci”, trochę emocji – i gotowe.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję