Reklama

Rodzina

Kocham cię, bo jesteś!

Kluczem do wychowania jest miłość – bezwarunkowa, angażująca wszystkie talenty rodziców i innych wychowawców.

2020-11-18 11:35

Niedziela Ogólnopolska 47/2020, str. 50-52

[ TEMATY ]

ABC miłości

Adobe.Stock.pl

Aby wyruszyć w tę szczególną drogę, trzeba wytrwale budzić w sobie pasję bliskiego towarzyszenia człowiekowi już od wczesnego dzieciństwa. Czy podzielamy ten punkt widzenia? Jaka jest moja, matczyna, perspektywa, a jak ty – ojciec – widzisz proces wychowywania naszych dzieci? Czy wypracowaliśmy nasze wspólne stanowisko, aby nie obciążać dzieciaków niespójnymi, a nawet konkurencyjnymi działaniami? Odpowiedzi na te i inne pytania mogą otworzyć przed nami nowe przestrzenie, gdzie jest miejsce na świadome przeżywanie radości i smutku, dumy i porażki czy cierpienia.

Każdy człowiek to unikat

Jak to mówią: „małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot”. W skrócie – im starsze, tym będzie trudniej. Wielu z nas ma takie wyobrażenie o swoich rodzicielskich wyzwaniach czekających nas w okresie dorastania dzieci. Te przekonania mogą, niestety, mocno utrudniać relacje z nastolatkiem. Pamiętajmy, że każdy człowiek to unikat, dlatego wychowanie jest procesem bardzo indywidualnym. To, co jednemu dziecku zajmuje miesiąc, u innego może trwać rok. Tak już po prostu jest, każdy ma swój czas. Gdy pracujemy nad dobrymi nawykami u naszych pociech, jak np. poranne ścielanie łóżka czy odkładanie rzeczy na miejsce, potrzeba wiele spokoju i cierpliwości, aby nie tylko zbudować ten nawyk, ale też go utrwalić. Nasza wspierająca obecność jest szczególnie ważna w pracy z nastolatkami. One często odbierają nasze próby „przyspieszania efektów” jako swoje nieudacznictwo. Kwitując to zazwyczaj krótkim: „jestem do kitu”, „do niczego się nie nadaję”, „znowu zamykam stawkę”. Albo – dla odmiany – kontestują zastany porządek, głosząc hasła, że zasady są po to, by je łamać...

Dorastanie nie jest proste

Reklama

Z „maleńkiego słodziaka” wyrósł nam młodzian, buntownik, który z zasady jest teraz w opozycji przeciwko wszystkiemu i wszystkim, albo panna z głową w „chmurach”, która nie raz dotkliwie przećwiczy rodzicielską cierpliwość. „Jestem już prawie dorosły, więc musisz traktować mnie jak dorosłego” – często słyszymy. Cóż... „prawie” robi dużą różnicę również w tym przypadku. Mimo że rynek ugina się od poradników podpowiadających, jak nie zwariować z nastolatkiem pod jednym dachem, nie dajmy się wpędzić w ślepą uliczkę – nie skupiajmy się tylko na przetrwaniu, bo młodzież już nie potrzebuje rodziców, nasz czas się skończył, a rządy sprawują teraz ich rówieśnicy. Przypomnijmy sobie nieodległy przecież czas, gdy nasz młodzian był bobasem i uczył się chodzić – wtedy byliśmy mostami łączącymi go ze światem. W okresie dojrzewania nasze nastoletnie dziecko także potrzebuje oparcia, aby w bezpiecznym środowisku rodzinnym odkrywać kim jest. Nastolatek chce kochać i być kochany, doświadczać szacunku, chce też, by rodzice przyjmowali go takim, jaki jest; chce wiedzieć, że jest ważny dla mamy, dla taty i potwierdzić swoją przynależność do rodziny. Zatem właściwie mamy konstans – dalej robimy to samo, tyle że wchodzimy na wyższy poziom trudności. W tym skomplikowanym procesie wzrastania w łasce u Boga i u ludzi nasza rodzicielska rola jest kluczowa i nie do zastąpienia. Nie musimy znać odpowiedzi na wszystkie pytania czy mieć najlepsze rozwiązania na bieżące problemy. Możemy zwyczajnie czegoś nie wiedzieć, głośno pytać, ufnie wołać do Boga, szczerze szukać odpowiedzi, rozwiązań i towarzyszyć naszym nastoletnim dzieciom w tym naturalnym oraz niewymownie twórczym etapie ich życia.

Niezmiennie mamy świadomość, że dorastanie nie jest proste ani dla młodziaka, ani dla nas, ani dla bliskich, jednakże to my, rodzice, jesteśmy w tym teamie dorośli, odpowiedzialni, dojrzali i powołani do towarzyszenia naszym dzieciom, aby jak najlepiej mogły wykorzystać swój potencjał. Nie detronizujmy się sami w relacji z nastolatkiem. On potrzebuje naszej rodzicielskiej obecności, zaangażowania, mądrości, doświadczenia, uśmiechu, stanowczości, a także elastyczności, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wiemy, że kiedy ślepy prowadzi ślepego, niechybnie będzie kraksa (por. Mt 15, 14), dlatego rówieśnicy naszych nastoletnich dzieci nie nadają się na ich przewodników.

Sprawdzony schemat rozmowy

Jeśli świadomie przewodzimy naszej rodzinie, to stopniowo włączamy dzieci w przejmowanie odpowiedzialności za poszczególne sfery życia. Najpierw wyjaśniamy i przekazujemy podstawowe wskazówki, co, jak, gdzie i kiedy zrobić. Potem przychodzi kolej na instruktaż i praktykę pod troskliwym rodzicielskim okiem, która jest kluczowa dla rozwoju nowych umiejętności u dziecka. Naszym celem jest jego samodzielność, odpowiedzialność, czyli świadoma odpowiedź na to, co się dzieje w jego wnętrzu i w jego otoczeniu. Naszym zdaniem, świadomość i zachęcanie do współpracy są ważnym drogowskazem dla rodziców. Zupełnie nie sprawdzają się natomiast wyręczanie, pobłażanie, system kar i nagród czy zrzędzenie. Ostatecznie zwiększają one dystans między rodzicami a nastolatkami, co zupełnie nie służy rozwojowi ich wspólnej relacji.

Reklama

Na pewno warto zainwestować w czas i uważne słuchanie nastolatka, aby z potoku słów (albo dla odmiany w ciszy) wyłowić jego aktualne potrzeby. Naszym zdaniem, sprawdzonym rozwiązaniem jest następujący schemat rozmowy. Po pierwsze – opisz, co widzisz. Suche fakty, to, co się wydarzyło, bez oceniania, etykiet, nakładek typu „a nie mówiłam?” lub „tego się po tobie nie spodziewałem”, „dobrze, dobrze, ja wszystko rozumiem, ale...” (i tu mówimy, co naprawdę uważamy). Następnie – nazwij swoje uczucia lub/i uczucia dziecka (w zależności od sytuacji), jeśli nie umie jeszcze zrobić tego samodzielnie. To trudna sztuka, ale jej praktykowanie czyni mistrzem i wspiera relację rodzic-dziecko. Potem zastanów się – co jest dla ciebie ważne i dlaczego, a co możesz odpuścić. Chociaż złość jest uczuciem trudnym dla większości z nas, to właśnie ona mówi bardzo jasno o tym, co jest dla mnie istotne, o co walczę i czego bronię. Jeśli to wiem, mogę odpowiedzieć sobie i innym. Mogę np. zatroszczyć się o siebie i zwyczajnie odpocząć, aby nie dać się ponieść emocjom następnym razem. Mogę też przypomnieć o zasadach, które są dla mnie ważne i nienegocjowalne, przynajmniej na ten czas. Mogę też przesunąć swoje granice, poszerzyć je, jeśli uznam, że cenna waluta, którą jest zaufanie do nastolatka, nabrała faktycznej wartości. Kredyty zwykle nie działają, nadwyrężają relację obu stron, zatem nie zmienię potrzeb, ale mogę zmienić strategie ich realizacji.

Na koniec – sprawdzam! Czyli informacja zwrotna, która często ratuje nas przed konfliktami. Chodzi o to, aby upewnić się, czy dobrze wszystko usłyszałeś i właściwie interpretujesz wypowiedź swojego rozmówcy. W ten sposób chcę chronić siebie i swoje dzieko przed osądzaniem, domysłami oraz niesprawiedliwą krytyką. Informacja zwrotna nie jest działaniem wywiadowczym. Jako mama/tata jesteśmy ciekawi, co myśli nasz nastolatek, jak zapatruje się na dany temat, czego potrzebuje. Nawet gdy zasadniczo się różnimy, jest możliwość kontaktu. Ważne, by wysłuchać, zauważyć i jasno przedstawić swoje stanowisko, a potem poprosić o to, czego potrzebujemy, aby nadal być w kontakcie, móc się porozumieć. Jeśli trzeba, należy przebaczyć, przeprosić, przyznać się, że też nam nie wyszło. Musimy czasami przyjąć odmowę, bo prośba to nie rozkaz.

W tym schemacie można omawiać wszystkie sprawy – zarówno ważne, jak i te zwyczajne, błahe, acz polaryzujące. Jak to działa? Oto jeden ze standardowych przykładów: wracam do domu po ciężkim dniu, zmęczona i głodna, wchodzę do kuchni, a tam na powitanie – widok po biesiadowaniu nastolatków. Mogę wtedy pomyśleć, że moje dzieci nie trzymają się zasad, niczego się nie uczą, są leniami, bo grają, zamiast posprzątać po sobie, i tym samym wkręcić się w cierpiętnictwo. Mogę też pójść inną drogą – drogą spotkania, dialogu, szacunku dla mnie i dla dzieci: „Cześć chłopaki. Zajrzałam do kuchni i widzę na stole brudne talerze i kubki. Jestem zmęczona i głodna. Potrzebuję usiąść przy czystym stole i zjeść coś smacznego. Proszę, zbierzcie naczynia ze stołu. Czy 10 minut wystarczy, czy potrzebujecie 15?”. Zawsze czekam z wielką ciekawością na odzew mojej drużyny. Prawdą jest, że najbardziej lubię te miłe zaskoczenia. Zdarza się różnie. Od klasycznego nastoletniego „zaraz”, które jest zakamuflowaną formą „nie”, przez negocjacje i ubijanie targu, do empatycznego: „O! chyba naprawdę kiepsko się czujesz, bo głos masz jakiś taki szorstki, raczej nie wytrzymasz do końca meczu..., ogarnę, i zaparzę herbatę, ...wolisz malinową czy czarną z cytryną?”. Bingo!

Tu chodzi o odporność

Na koniec jeszcze kilka słów o wychowaniu w duchu wartości, bo ich przekazywanie jest niezwykle ważne w każdym wieku. Jakże często największy priorytet mają umysł, wiedza, informacja, w które inwestujemy czas i pieniądze. Tymczasem ucieka nam mądrość, Boże normy, dzieła Pana, o których mamy pamiętać, aby wzmacniać się w wierze. Pamiętajmy, że „Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2, 52). To najlepszy plan na wychowanie.

Tyle dziś się mówi o wdzięczności. Bynajmniej nie jest to odkrycie XXI wieku – gdy wczytamy się z uwagą w wersety Pisma Świętego, odkryjemy zachętę do dziękowaniu Bogu w każdym położeniu, za wszystkie osoby, które mamy wokół, za wszystko, co nas spotyka. Za moje życie, za męża, za każde dziecko, za to, że mamy gdzie mieszkać, za zdrowie, pracę, słoneczny dzień, dobrą kawę, za spotkanie, a nade wszystko za to, że Bóg jest zawsze po mojej stronie, że „Pan ma co do nas dobre zamiary, pełne pokoju, a nie zguby, by zapewnić nam przyszłość jakiej potrzebujemy” (por. Jr 29, 11). Czy chwalisz i błogosławisz imię Pana, jak zachęca psalmista (por. Ps 100, 4)? Czy jako rodzice uwielbiamy Boga z dziećmi, a szczególnie z nastolatkami? Czy pokazujemy im, że Bóg jest wierny, że wspomaga nas nie tylko duchowo, ale także, a może nawet przede wszystkim tak zwyczajnie, również finansowo, troszczy się o każdy szczegół naszego życia? Kiedy prosimy o coś w imię Boże, to czekajmy wytrwale na wypełnienie Jego woli. Wręcz zapisujmy sobie na kartce prośby, wraz z datami, kiedy zostały wypowiedziane, oraz daty ich spełnienia, aby wielkie dzieła Pańskie nie poszły w zapomnienie.

Czasy mamy, jakie mamy. Nie ma co narzekać, choć, oczywiście, można, ale czy w ten sposób realizujemy nasze wychowawcze cele, gdy dajemy kiepski wzór naszym dzieciom? Skupmy się na prewencji i rozwiązaniach. Od pewnej Mszy św. w klasztorze Ojców Dominikanów w Korbielowie przyświeca nam taka maksyma: „Tu nie chodzi o wirus, tu chodzi o odporność”. Już 2 lata utwierdzamy się w przekonaniu, że tak właśnie jest. Jeszcze zanim COVID-19 dopadł ludzkość, widzieliśmy, jak ważna jest praca u podstaw w naszej rodzinie. Choć wydawało się nie raz, że to czy tamto już mamy wyprostowane, w ostatecznym rozrachunku trzeba było wracać do fundamentu – do Boga, Który jest dla nas najważniejszy, Który zawsze jest po naszej stronie, prowadzi nasze dzieci i troszczy się o nie stokroć lepiej niż my, rodzice, możemy sobie wyobrazić. Rozmawiajmy o Nim z naszymi dziećmi w każdym wieku, a szczególnie angażujmy się w rozmowy z nastolatkami. One tego potrzebują. Burze przychodzą na każdy dom (por. Mt 7). Ważne są jego fundamenty i działania, jakie podejmiemy do walki z żywiołem, i z Kim.

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie lekceważ zaproszenia Pana Jezusa

Niedziela wrocławska 24/2018, str. VIII

[ TEMATY ]

ABC miłości

Kamil Szyszka

Ks. Stanisław Orzechowski

Ks. Stanisław Orzechowski

Masz oddać Bogu to, co należy do Boga (zob. Mt 22, 21). Bogu należy się chwała na pierwszym miejscu. A przez co człowiek oddaje największą chwałę Bogu? Przez przystępowanie do ołtarza i przyjmowanie w Komunii Jezusa. Jak mnie denerwują czasem studenci, gdy podczas spowiedzi św. mówią: – Paciorka nie mówiłem, do kościółka nie chodziłem, na babcię język wywalałem... – on, stary, dwumetrowy chłop tak potrafi mówić!

Wtedy oburzony mówię: – Daj mi spokój z kościółkiem!

– To jak się mam spowiadać?

– Ośle, nie ma przykazania, żebyś chodził do kościółka! A jakie jest przykazanie na niedzielę? „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” – ale to jeszcze za mało. Chrystus mówi wyraźnie do nas: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście (Mt 11, 28) – przyjdźcie do Mnie, a nie do kościółka!

Jaki jest tego efekt? Jeżeli spełniasz to przykazanie – nie do kościółka przychodzisz, tylko do Chrystusa? W twoim sercu będzie pokój. Chcesz być człowiekiem pokoju, chcesz we własny dom nieść pokój? Pewność siebie – oto następna cecha, jaką daje bycie z Chrystusem: On sam mi pokazuje, co mam robić. Wolność od lęku daje Ci Chrystus, wolność od niepokoju – bardzo wielki prezent. Nie zeżrą cię własne emocje, uwalnia Chrystus od złych emocji. Widziałeś człowieka zazdrosnego, jak sinieje z zazdrości? Powiodło ci się, dostałeś więcej kasy – on ci gratuluje, ale w środku mówi: „Bodajby...”. Chrystus cię przed tym broni. Jezus pokazuje temu, kto Go przyjmuje w Komunii św. wyjście z każdej przygody.

Dlatego i małe dzieci, i duże dzieci z wąsami, i te siwe też, i te łyse też – zapamiętajcie: Największą chwałę Bogu oddajemy wtedy, gdy nie chodzimy do kościółka.

Rozważania ks. Stanisława Orzechowskiego, duszpasterza akademickiego, głównego przewodnika Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę

CZYTAJ DALEJ

Trzy wielkie postaci Adwentu

Zazwyczaj każdy człowiek, któremu przypadło choćby przez jeden rok służyć przy organach Panu Bogu, ma wyraźne pojęcie o roku kościelnym oraz liturgicznym. Podczas gdy "przeciętny" katolik wyobraża go sobie mniej więcej tak. Na początku mamy Adwent, po którym następuje Boże Narodzenie, czyli czas kolęd, no i niekiedy wędrówki "po kolędzie" . Potem przychodzi krótka przerwa, w sam raz na tyle, aby nabrać mocy do Gorzkich Żali i do Rezurekcji. Po odpoczynku znów wielki zryw: Boże Ciało, dodać jeszcze nabożeństwa majowe i czerwcowe, po których następuje trzymiesięczne wytchnienie aż do października, zakończonego Zaduszkami z miesięcznymi wypominkami. Cały ten cykl powtarza się rokrocznie i znowu Adwent, który przypomina nam trzy wielkie postaci: proroka Izajasza, św. Jana Chrzciciela i Matkę Bożą Niepokalaną.

Wyraz "adwent" będący spolszczeniem łacińskiego "adventus" - przyjście, przez skojarzenie fonetyczne przywodzi na pamięć słowo Modlitwy Pańskiej wypowiadane w języku liturgicznym przed Soborem Watykańskim II, a więc po łacinie - adveniat regnum tuum. Związek pomiędzy tymi słowami wykracza daleko poza podobieństwo dźwiękowe. Adwent to czas narastającego wciąż wołania ludzkości o przyjście królestwa Bożego, o przyjście samego Boga.

W dziejach ludzkości przyjście Syna Bożego na ziemię jest podwójne: przez łaskę narodził się On w ubogiej grocie w Betlejem, przez łaskę także ma się Bóg narodzić w naszych duszach - aby je uświęcić, abyśmy mogli skorzystać z owoców Jego pierwszego przyjścia na ziemię i aby dane nam było usłyszeć przepełniający wielką radością Jego wyrok, gdy na końcu wieków jako Sędzia po raz drugi przyjdzie na ziemię. Ale z łaską trzeba nam współpracować i owo narodzenie Boga w nas nie nastąpi, jeżeli nie przygotujemy na nie naszych dusz. Aby nam w tym niełatwym dziele dopomóc, liturgia stawia przed nami trzy wielkie postaci adwentowe.

Pierwsza z nich to Izajasz, mąż na wielką miarę urodzony i żyjący w Jerozolimie za panowania królów: Ozjasza, Jotama, Achaza, Ezechiasza i Manassesa. Pochodził podobno z rodu arystokratycznego i był spokrewniony z domem panujących. W czasach dla ojczyzny swojej bardzo trudnych, za panowania Achaza, miał Izajasz znaczne wpływy polityczne, a wzrosły one bardziej jeszcze, gdy stał się bliskim doradcą Ezechiasza. Jednak gdy berło Judy dostało się w ręce króla Manassesa, Izajasz znikł ze sceny politycznej i jakiś czas potem - jak głosi tradycja - na rozkaz tegoż króla poniósł męczeńską śmierć ok. 696 r. przed Chrystusem. Ale nie za zasługi polityczne, nie za bohaterstwo męczeństwa zdobył tak ważne miejsce wśród autorów ksiąg Starego Testamentu i w Liturgii Adwentowej. Izajasz był przede wszystkim prorokiem.

Termin "prorok" odpowiada łacińskiemu "propheta" i w potocznej mowie stosuje się do ludzi obdarzonych zdolnością przepowiadania przyszłości. We wszystkich czasach i we wszystkich krajach trafiali się ludzie widzący rzeczy przyszłe. "Propheta" znaczy właściwie tyle, co "rzecznik", ktoś przemawiający w imieniu kogoś innego, można powiedzieć: rzecznik Boży, człowiek mówiący w imieniu Boga. Od VIII wieku przed Chrystusem, gdy nauki proroków kierować się poczęły nie tylko do współczesnych, ale i do potomnych zaczęto je spisywać. Prorocy występowali w obronie moralności, wyjaśniali Stary Testament, zapowiadali Nowy Testament.

Przedmiotem pism prorockich są zazwyczaj: grzech Izraela, ukaranie tego narodu, nawrócenie i królestwo mesjańskie. Izajasz, który młodo, bo między 20 a 30 rokiem życia, rozpoczął swoją działalność prorocką, choć nie był chronologicznie pierwszy, zajmuje w kanonie ksiąg świętych pierwsze miejsce wśród proroków, on bowiem, według słów św. Hieronima, mówi o Chrystusie, jakby nie był prorokiem, lecz ewangelistą. Najpełniej prorok Izajasz staje przed nami w Adwencie, kiedy to przez cztery tygodnie czyta się jego proroctwa w Liturgii Słowa w czasie Eucharystii, jak i w Liturgii Godzin. Z jego słów zaczerpnięty jest werset: "Rorate coeli desuper et nubes pluant iustum: Aperiatur terra et germinet Salvatorem", który tak często powtarza się w Liturgii Adwentowej Mszalnej i brewiarzu.

Druga postać, która dominuje w Adwencie, to św. Jan Chrzciciel. Sam Chrystus świadczy o wielkości tego męża. Kościół poświęca mu co roku dwie uroczystości, 24 czerwca wspomina jego narodzenie i 29 sierpnia jego ścięcie. Jest to jeden jedyny święty, którego Kościół tak wspomina. Hymn, który wyśpiewał Zachariasz, ojciec jego, gdy nadano mu imię, stanowi w Jutrzni codzienny fragment modlitwy liturgicznej Kościoła. Rola św. Jana Chrzciciela w Adwencie polega na daniu świadectwa, zbliżającemu się Chrystusowi i na przygotowaniu nas na Jego przyjście. Słyszymy też słowa Janowego świadectwa, ilekroć przyjmujemy Komunię św.: Oto Baranek Boży...

Ale najbliżej Chrystusa stoi trzecia postać Adwentu. To Maryja, ta żywa monstrancja dająca nam Syna Bożego Jezusa Chrystusa. " Witaj, Jezu, Synu Maryi" śpiewamy w pieśni eucharystycznej. Wśród świąt Adwentu na pierwszy plan występuje Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny. Obchodzimy to święto 8 grudnia. Bądź pozdrowiona, pełna łaski. Cud, który się w Tobie spełnił, przewyższa wszystko i nic nie dorówna łasce, jaką Maryja otrzymała. Wydała na świat Boga. " Błogosławiona jesteś między niewiastami", bo przez Maryję Bóg pobłogosławił ludziom i wyzwolił ich z ciążącej nad nimi niełaski. Nosiła Boga, który wziął z Niej ludzkie ciało i przyniósł radość, wszystkich oświecił blaskiem swego Bóstwa. Matka Boga, Matka nasza dająca nam życie. Pismo Święte mówi: "Chwalcie Pana w świętych Jego". Jeżeli Pana chwalić należy w Jego świętych, przez których działa cuda i czyni wielkie rzeczy, to o ile bardziej trzeba Go chwalić w Tej, z której wziął ciało. Z Ciebie bowiem wzeszło nam słońce sprawiedliwości, Chrystus nasz Bóg, przez którego zostaliśmy zbawieni i odkupieni. Pan z Tobą, Maryjo, bo On sprawił, że Jemu wszelkie stworzenie tak wiele będzie zawdzięczać, a razem z Nim i Tobie.

W Adwencie każdego dnia, gdy odprawiamy Roraty, czcimy Matkę Boga. Król Polski Zygmunt Stary wyjednał sobie w Stolicy Apostolskiej przywilej, aby w jego kaplicy na Wawelu przez cały Adwent mogła być odprawiana Msza św. do Matki Bożej. Przywilej ten został później rozszerzony na cały kraj i tak zapoczątkowały się tak bardzo popularne w Polsce Roraty.

Tak - w bardzo szkicowym ujęciu - przedstawia się Adwent, czas oczekiwania na przyjście Boga, czas pragnienia Boga, czas przyzywania Boga całą pełnią człowieczeństwa. Ale nawet największy traktat nie wyczerpie głębi tej treści, której zakosztować może czytelnik, skupiając myśli swoje na jakimś fragmencie tekstów adwentowych. To pragnienie jednoczy nas z prorokami Starego Testamentu, z największymi umysłami starożytności, ze świętymi wszystkich czasów, z ludźmi żyjącymi pełnią człowieczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Niedzielski: szczepionki na koronawirusa będą ukierunkowane na dorosłych; szczepionki nie są dopuszczone dla dzieci

2020-12-04 20:54

[ TEMATY ]

szczepionka

dorośli

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Szczepienie na koronawirusa będzie przede wszystkim ukierunkowane dla dorosłych - powiedział w piątek szef resortu zdrowia Adam Niedzielski. Poinformował przy tym, że żadna ze szczepionek nie ma w warunkach dopuszczenia sugestii do stosowania wobec dzieci.

Niedzielski był w piątek pytany w TVN24, ile dni po zatwierdzeniu szczepionki na koronawirusa rozpoczną się pierwsze sczepienia w Polsce. Minister powiedział, że zależy to również od dostawców. "Myślę, że jeżeli rzeczywiście zrealizowałby się ten optymistyczny scenariusz i 29 grudnia by była pozytywna decyzja. (...) mam nadzieję, że pod koniec stycznia byłyby już pierwsze dostawy" - powiedział minister. Zapewnił przy tym, że Polska będzie gotowa do realizacji szczepień na początku stycznia.

Minister pytany, czy dzieci będą szczepione na koronawirusa odpowiedział, że tylko jeden z produktów oferowanych Polsce jest dopuszczony do szczepienia dzieci poniżej 18. roku życia, ale powyżej 12. roku życia". "Generalnie szczepienie to będzie przede wszystkim ukierunkowane dla dorosłych" - dodał.

Szef MZ zaznaczył, że "na tę chwilę nie ma czym zaszczepić dzieci". "Bo żaden z producentów nie prowadził badań na takiej grupie dzieci i absolutnie żadna z nich nie ma w warunkach dopuszczenia nawet sugestii, żeby była stosowana wobec dzieci" - wskazał Niedzielski.(PAP)

Autor: Mateusz Mikowski

mm/ mhr/

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję