Reklama

Boliwia przed wizytą papieża Franciszka

2015-06-30 13:41

pb (KAI) / Warszawa / KAI

Matthew Straubmuller / Foter / CC BY
Boliwia, La Paz

Boliwia jest drugim etapem podróży apostolskiej Franciszka do Ameryki Łacińskiej. W dniach 8-10 lipca papież odwiedzi stołeczne La Paz i Santa Cruz – największe miasto kraju. Dotychczas Boliwia raz gościła biskupa Rzymu. Był to św. Jan Paweł II, który w dniach 9-14 maja 1988 r. odwiedził siedem miast: La Paz, Oruro, Cochabambę, Sucre, Santa Cruz, Tariję i Trinidad.

Najuboższy kraj Ameryki Łacińskiej

Z wizytą Franciszka wiązane są nadzieje na poprawę stosunków Kościół-państwo, dość burzliwych od czasu, gdy do władzy w 2006 r. doszedł socjalista Evo Morales. Za jego rządów państwo przejęło kontrolę nad złożami ropy naftowej i gazu ziemnego, co doprowadziło do trzykrotnego zwiększenia wpływów z eksploatacji gazu, głównego bogactwa naturalnego Boliwii. Ograniczono korupcję i rozbudowano różne formy pomocy społecznej. W ciągu zaledwie trzech lat na liście Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju Boliwia awansowała o 20 miejsc, jeśli chodzi o zmniejszenie liczby ludzi ubogich. Mimo to 60 proc. mieszkańców nadal żyje w nędzy. Tamtejsi biskupi oceniają, że codzienne życie chłopów i Indian nie różni się, o ile nie jest wręcz trudniejsze od tego sprzed rządów Moralesa.

Pracę zarobkową muszą podejmować także dzieci. Kilka lat temu wykonywała ją – często w niebezpiecznych warunkach – ponad jedna czwarta niepełnoletnich, z których większość miała mniej niż 14 lat, choć według prawa w ogóle nie wolno im pracować.

Reklama

Rośnie też handel narkotykami. Boliwia posiada bowiem ponad 23 tys. ha plantacji koki i jest trzecim jej producentem w świecie. Część produkcji, zdaniem władz, jest nielegalna. Właściciele plantacji, często powiązani z handlarzami narkotyków, zbrojnie przeciwstawiają się siłom porządkowym.

W ostatnich latach krajem wstrząsały co pewien czas konflikty między wysokogórskim i biednym regionem Andów a znacznie zamożniejszymi prowincjami w dolinach, starającymi się o większą autonomię.

Odważny głos episkopatu

Poważnym problemem jest też autorytaryzm władzy. Biskupi nieraz krytykowali ograniczanie demokracji w Boliwii. Już w 2010 r. przestrzegali, że pod rządami Moralesa dochodzi do wykluczenia opozycjonistów, brakuje dialogu, wykpiwane są takie niezbywalne prawa człowieka, jak poszanowanie życia i godności. Zagrożona jest wolność słowa.

Episkopat odrzucił forsowaną przez rząd ustawę o prawach seksualnych i reprodukcyjnych (wprowadzającą istnienie "trzeciego rodzaju" między kobietą i mężczyzną) oraz próby legalizacji "małżeństw" między osobami tej samej płci. Krytykował też reformę kodeksu karnego przewidującą legalność współżycia płciowego od 12. roku życia. Stanowczo sprzeciwił się zamiarom wprowadzenia "prawa do aborcji". Biskupi zaapelowali ponadto do rządu o usunięcie z pakietu powszechnej opieki zdrowotnej tabletki dzień po, tłumacząc, że jest to środek aborcyjny, a nie antykoncepcyjny.

Oprotestowali również zamiar wprowadzenia edukacji "dekolonizacyjnej, wyzwolicielskiej, rewolucyjnej, antyimperialistycznej oraz ukierunkowanej na przekształcenie struktur i kultury społeczeństwa".

Biskupi bronią zaś Indian. Od 2011 r. wspierają ich protest przeciwko budowie 300-kilometrowej autostrady mającej przebiegać przez teren parku narodowego Isiboro-Secure w Amazonii, zamieszkiwanego przez 50 tys. Indian.

W 2012 r. Kościół wyraził zaniepokojenie stale pogarszającą się sytuacją społeczną. Wskazał na ogromne rozmiary przemocy, a także na utratę wartości duchowych oraz fundamentów etycznych i moralnych. Zdaniem biskupów zanika też międzyludzka solidarność, poczucie dobra wspólnego i wartości takie jak rodzina.

Rząd walczy z Kościołem

Furię władz wywołało spotkanie przewodniczącego konferencji biskupiej z przedstawicielami opozycji. "Misją duszpasterzy jest wysłuchiwanie i dopomaganie wszystkim osobom, które się do nich zwracają. Wszyscy bowiem, niezależnie od wyznawanej ideologii, przynależności partyjnej, rasy czy sytuacji społecznej, są dziećmi Bożymi" – tłumaczył komunikat sekretariatu episkopatu. Jednocześnie zapewniał, że Kościół jest otwarty na rozmowy z każdym, czego przykładem zgoda na spotkanie z Moralesem, mimo iż prowadzi on wrogą wobec Kościoła politykę.

Długoletni przewodniczący episkopatu kard. Julio Terrazas Sandoval nieraz krytykował prezydenta za łamanie praw człowieka, dławienie opozycji i dążenie do zalegalizowania aborcji. Bojówki prorządowe próbowały zastraszyć purpurata i podłożyły ładunki wybuchowe przed jego rezydencją. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale eksplozja zniszczyła częściowo portal pałacu.

Prezydent oskarża z kolei Kościół o to, że stoi po stronie bogatych. – Jest to niesprawiedliwe, bo wiadomo, że Kościół w Boliwii pracuje w sposób szczególny z ludźmi biednymi i opuszczonymi – odpowiadał mu ordynariusz Oruro, polski werbista bp Krzysztof Białasik SVD.

Morales poparł propozycję ministra szkolnictwa, by znieść lekcje religii we wszystkich szkołach: państwowych i kościelnych. Kościół zorganizował wtedy manifestacje w największych miastach z udziałem nauczycieli i uczniów. Władze się wycofały... i zapowiedziały, że lekcje religii pozostaną, ale ich program będzie układał rząd. Sytuację komplikuje fakt, że szkołami państwowymi najczęściej kierują i uczą w nich siostry zakonne. Placówki prowadzone przez Kościół są lepiej zorganizowane, zadbane, wyposażone w komputery, mają wysoki poziom nauczania, większe możliwości rozwoju i cieszą się prestiżem.

Przed wyborami prezydenckimi w 2009 r., które ponownie wygrał Morales, rząd Boliwii zawarł z Kościołem umowę o współpracy w zakresie edukacji, ochrony zdrowia i działań socjalnych. Strona państwowa uznała kościelne dzieła w tych dziedzinach i zobowiązała się do poszanowania ich autonomii. Z kolei strona kościelna zobowiązała się do większego zaangażowania społecznego w sektorach najbardziej tego potrzebujących. Wymieniono tu m.in. walkę z analfabetyzmem, a także pomoc dla mieszkańców obszarów wiejskich i podmiejskich oraz dla rdzennej ludności Boliwii.

W 2011 r. władze uznały prawo Kościoła do mianowania katechetów w tych szkołach publicznych, w których rodzice zażądali dla swoich dzieci edukacji religijnej. Ponadto potwierdziły swobodę Kościoła w zakresie mianowania personelu we własnych ośrodkach nauczania.

Mimo to Morales ciągle Kościół atakuje. – To jest smutne, bo wiadomo, że Kościół popierał tego prezydenta, kiedy był on odpowiedzialny za związki zawodowe. Był przez Kościół chroniony przed różnymi dyktaturami. Oczekujemy, że ten atak w pewnym momencie się zakończy – ma nadzieję bp Białasik.

Mimo to konflikt na linii Kościół-państwo zaostrzył się po tym, jak w marcu 2014 r. obecny przewodniczący episkopatu bp Oscar Aparicio ocenił, że rządy ekipy Moralesa były wielkim rozczarowaniem dla społeczeństwa. – Naród, media, autorytety, wymiar sprawiedliwości i Kościół nie mogą milczeć wobec sytuacji rozkładu i korupcji – stwierdził hierarcha. Zachęcił też siły polityczne do ujawniania prawdy o stanie kraju i do wypracowania przed tegorocznymi wyborami rzeczywistych rozwiązań problemów, bez niszczenia się nawzajem i szukania partykularnych interesów.

W odpowiedzi minister komunikacji Amanda Dávila oskarżyła biskupów o obskurantyzm i średniowieczne zacofanie. Jej zdaniem władze Kościoła w tym kraju nie potrafią odczytywać ani nie rozumieją otaczającej rzeczywistości i zachowują się niczym reakcyjna opozycja polityczna.

Kilka miesięcy później przewodniczący Izby Deputowanych Marcelo Elío zażądał, aby wszyscy biskupi byli Boliwijczykami. Była to bezpośrednia reakcja na oświadczenie sekretarza episkopatu bp. Eugenio Scarpelliniego z dnia poprzedniego. Podważył on niedawną decyzję rządu o obowiązku wypłaty pracownikom przez wszystkich pracodawców dodatkowej premii w wysokości dwóch pensji. Pochodzący z Włoch hierarcha wskazał, że rozporządzenie to stanowi poważne zagrożenie dla dzieł społecznych prowadzonych przez Kościół. Jest ich ponad 2 tys., a pracuje w nich ponad 60 tys. osób. Zdaniem biskupa instytucje te zostaną w ten sposób zmuszone do ograniczenia pomocy najbardziej potrzebującym bądź też do poważnego zmniejszenia zatrudnienia. – Zaangażowanie społeczne Kościoła w Boliwii było zawsze duże i takie pozostanie – podkreśla mimo to abp Edmundo Abastoflor Montero z La Paz.

Kościół narodowy?

Wprawdzie obowiązująca od 2009 r. roku nowa konstytucja, która wprowadziła świeckość państwa, uznaje wolność sumienia i wyznania, ale nie przyznaje już – jak kiedyś – Kościołowi katolickiemu miejsca uprzywilejowanego. Morales deklaruje, że jest fanem Jezusa Chrystusa, który "walczył o ubogich, oddał za nich życie". I dodaje, że "my też będziemy zawsze pracowali na rzecz biednych, tak jak On". Jednocześnie jest zdania, że rządzony przezeń kraj potrzebuje "innej wiary i innej religii", dlatego Kościół katolicki trzeba "zmienić na inny".

Przed kilku laty biskupi Boliwii alarmowali, że prezydent tworzy Kościół narodowy na bazie tzw. Odnowionego Apostolskiego Kościoła Katolickiego Wielonarodowego Państwa. – To nie żaden Kościół, lecz sekta wspierana przez rząd – tłumaczył bp Białasik.

Strategia Moralesa podobna jest do tej, jaką w latach 20. XX w. przyjął prezydent Meksyku Plutarco Elías Calles, który mianował schizmatyckiego księdza José Joaquína Péreza Budara patriarchą Apostolskiego Kościoła Katolickiego Meksyku, którym chciał zastąpić Kościół katolicki. W Boliwii mówiło się o narzuceniu "arcybiskupa prymasa", którym miał zostać ks. Ariel Ticona, wykluczony z Kościoła katolickiego za złe prowadzenie się.

Zdaniem bp. Białasika odnowiony Apostolski Kościół Katolicki jest "wymysłem władz", służącym realizacji ich polityki wewnętrznej. Jest im też całkowicie podporządkowany ideologicznie. Władze dążą tymczasem do uznania pogańskiego kultu Pachamamy (inkaskiej bogini ziemi) za oficjalną religię Boliwii.

Morales jest pierwszym indiańskim prezydentem kraju. Uważa siebie za spadkobiercę prekolumbijskich tradycji i władców swej ojczyzny: przemawia w języku ajmara, uczestniczy w tradycyjnych ceremoniach, ubiera się w swetry z wełny alpaki. – Prezydent wywodzi się z ludu Ajmara, wychowywał się w zwyczajach andyjskich. W młodości wyjechał do Chapare – regionu, gdzie uprawia się kokę i produkuje kokainę. Pracował tam przez wiele lat, zdobył zaufanie ludzi i w ten sposób doszedł do władzy. Popierało go zresztą wielu księży, zakonników, zakonnice, bo dawał nadzieję na to, że mieszkańcy Boliwii zaczną szukać własnej drogi do poprawy warunków życia. Żaden rząd w ostatnich latach nie odpowiadał na potrzeby ludności, której duża część mieszka w bardzo wielkim ubóstwie. Potrzebna więc była zmiana – wyjaśnia bp Białasik.

Podkreśla, że nie cała ludność Boliwii dąży do propagowania tej andyjskiej duchowości. Robią to "fundamentalistyczne grupy w partii rządzącej". Zaproponowały one nawet, żeby zburzyć kościoły postawione na miejscach, gdzie w czasach przed przyjazdem misjonarzy odbywał się kult przedchrześcijański.

Nie przeszkadzało to Moralesowi w podróży do Watykanu w 2010 r. Po audiencji z Benedyktem XVI buńczucznie deklarował, że jest przeciwnikiem celibatu kapłańskiego, który jego zdaniem "wymierzony jest w istotną część naszej ludzkiej natury". Zaznaczył, iż chce wnieść swój wkład w przezwyciężenie kryzysu wewnętrznego Kościoła zranionego grzechem. Opowiedział się także za "demokratyzacją" i "humanizacją" Kościoła. Oznacza to jego zdaniem m.in. zgodę na udzielanie święceń kapłańskich kobietom.

Z kolei w 2013 r. Morales pojechał do Rio de Janeiro, aby uczestniczyć w Mszy św., którą na zakończenie obchodów XXVIII Światowego Dnia Młodzieży odprawił papież Franciszek. Prasa boliwijska nazwała wówczas szefa państwa oportunistą. Chciał on bowiem za wszelką cenę mieć zdjęcie z Ojcem Świętym, którego uważa za "zwolennika teologii wyzwolenia". Kilka miesięcy później odwiedził papieża w Watykanie, dokąd pojechał, by wziąć udział w światowym kongresie ruchów ludowych.

Ewangelizacja i inkulturacja

Chrześcijaństwo dotarło na teren dzisiejszej Boliwii w 1535 r. wraz z hiszpańskimi konkwistadorami. Jako pierwsi ewangelizowali tubylców franciszkanie, później dołączyli do nich augustianie, dominikanie, mercedariusze i jezuici, którzy zakładali chrześcijańskie misje-osady, w których mieszkało kilkadziesiąt tysięcy Indian (zwano je redukcjami). Za narzędzie ewangelizacji służyła m.in. muzyka sakralna.

– Jest w historii taki moment, że zamiast recytować Credo, zaczynamy je śpiewać, zaczynamy odprawiać solenne pobożne liturgie i widać w archiwach, jak rośnie repertuar muzyczny i jak zarazem rośnie liczba chrztów – tłumaczy ks. prof. Piotr Nawrot z Uniwersytetu w Poznaniu, znawca i edytor barokowej twórczości powstającej wśród południowoamerykańskich Indian. Zwraca uwagę, że tylko w dżungli boliwijskiej Indianie zachowali "prawie 13 tys. stron muzyki" – ponad 80 mszy polifonicznych, opery sakralne, motety, muzykę na organy, sonaty i koncerty barokowe oraz cały repertuar muzyki, której używano w misjach.

Początkowo Boliwia podlegała diecezji Cuzco w sąsiednim Peru, a następnie diecezji La Plata, obejmującej także część Chile, Argentyny i Paragwaju. W 1605 r. powstały lokalne diecezje w La Paz i Santa Cruz, a w 1847 r. – w Cochabambie. Dalsze diecezje, wikariaty i prefektury apostolskie powstawały dopiero w XX w. (jest ich obecnie 18, skupionych w czterech metropoliach).

Po uzyskaniu niepodległości od Hiszpanii w 1825 r. katolicyzm stał się religią państwową, a Boliwia nawiązała stosunki dyplomatyczne z ówczesnym Państwem Kościelnym. Jednym z delegatów apostolskich w tym kraju (w latach 1856-61) był Polak, ks. prałat Mieczysław Halka-Ledóchowski, późniejszy prymas Polski. W latach 1999-2002 nuncjuszem apostolskim był z kolei abp Józef Wesołowski.

W 1951 r. Boliwia zawarła konkordat ze Stolicą Apostolską, który obowiązuje do dziś. W 1967 r. bł. Paweł VI mianował pierwszego boliwijskiego kardynała – został nim metropolita Sucre, abp José Clemente Maurer, pochodzący z Niemiec misjonarz, którzy większość swego życia spędził w Boliwii.

Według danych statystycznych katolikami jest 78 proc. mieszkańców kraju. Boliwijczycy są bardzo religijni, ale utrzymuje się wśród nich wielki synkretyzm. Chrześcijaństwo jest wymieszane z dawnymi wierzeniami andyjskimi. Kapłani sprawujący andyjskie obrzędy posługują się znakami chrześcijańskich: krzyżem, kadzidłem, dzwonkiem, kojarzącymi się z katolicką Mszą św., śpiewają pieśni do Matki Bożej. Trudno więc powiedzieć, jak głęboko zaszła ewangelizacja i czy katolicy są nimi tylko z tradycji, czy też naprawdę wierzą. Zewnętrzna obrzędowość jest bardzo bogata, czego przykładem są uliczne Drogi Krzyżowe i procesje pasyjne w Wielki Piątek, przypominające kulturę hiszpańską.

Brak pogłębienia wiary skutkuje tym, że po prawie 500 latach ewangelizacji Boliwia na razie nie ma własnych świętych. Pierwszą błogosławioną może być świecka katechetka i działaczka Akcji Katolickiej Blanco Tardío (1916-90), której proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym zakończył się w styczniu br. W 2012 r. rozpoczęto też przygotowania do procesu beatyfikacyjnego Francisco Tito Yupanqui (1550-1616), wnuka króla Inków. W pobożności ludowej Yupanqui czczony jest jako twórca drewnianej rzeźby Dziewicy z Copacabana (Virgen de Copacabana), zwanej również Czarną Dziewicą. Wizerunek patronki jeziora Titicaca jest jednym z najpopularniejszych dzieł sztuki chrześcijańskiej Boliwii. Legenda mówi, że w pracy nad rzeźbą Bóg osobiście prowadził rękę tego (niezbyt utalentowanego) artysty. Gdy rzeźba przybyła do Copacabana, niezbyt urodziwy wizerunek Dziewicy miał przemienić się w przepiękne oblicze.

Kościół misyjny

Według bp. Białasika Kościół w Boliwii "ciągle jest Kościołem misyjnym". Cierpi na ogromny brak kapłanów. Jeden ksiądz przypada tu na 7,7 tys. wiernych. Na szczęście jest też ponad 500 seminarzystów. Na razie jednak większość duchownych to wciąż misjonarze przyjeżdżający z zagranicy. Kościół w Boliwii jest jeszcze bardzo zależny od Kościoła powszechnego. Potrzebuje pomocy pod każdym względem, także materialnej.

Świadczą ją także Polacy. Według danych Dzieła Pomocy Ad Gentes w 2014 r. pracowało tam 119 misjonarek i misjonarzy z naszego kraju, są też świeccy wolontariusze. Jest wśród nich trzech biskupów: wspomniany bp Krzysztof Białasik SVD, biskup pomocniczy archidiecezji Santa Cruz de la Sierra Stanisław Dowlaszewicz OFMConv oraz wikariusz apostolski Nuflo de Chávez bp Bonifacy Antoni Reimann OFM. Jeden z misjonarzy, franciszkanin o. Paschalis Jędrzejas, prowadzi specjalną stronę internetową poświęconą misjom w Boliwii (https:// www.facebook.com/paschalis.boliwia).

Pytany przed kilku laty przez KAI, co można by przeszczepić z Kościoła w Boliwii do Polski, bp Białasik odpowiedział, że wspólnoty podstawowe, powstające w parafiach. – W skład każdej wspólnoty wchodzi 10-15 osób, które zbierają się raz w tygodniu na modlitwie, na rozważaniu Pisma Świętego. Podejmują też konkretną działalność, np. odwiedzają chorych, pomagają więźniom, zajmują się dziećmi ulicy itp. Raz w miesiącu spotykają się członkowie wszystkich grup, a przynajmniej ich liderzy, żeby ustalić program działania. W Boliwii najwięcej wspólnot podstawowych jest w diecezji Oruro. Wyrosły one w okresie teologii wyzwolenia, ale nie zaginęły. Były aspektem pozytywnym tego ruchu – bardzo ciekawego i wymagającego, jeśli chodzi o świeckich, bo to oni dali siłę Kościołowi w tym okresie i nadal to czynią. Niektóre grupy podupadły, ale nadal wspólnoty te odgrywają ważną rolę w życiu parafialnym. W parafiach, które zostały opuszczone przez księży, z powodu ich braku, to właśnie wspólnoty podstawowe podtrzymują wiarę, organizując modlitwę, pogrzeby itp. – mówił ordynariusz Oruro.

Paweł Bieliński

Kościół w liczbach

Liczba katolików 9,3 mln Parafie – 600 Biskupi – 39 Kapłani diecezjalni – 619 Kapłani zakonni – 589 Diakoni stali – 101 Siostry zakonne – 2643

Tagi:
Franciszek w Ameryce Łacińskiej

Reklama

Watykan: Franciszek przyjął prezydenta Singapuru

2016-05-28 14:49

tom (KAI) / Watykan

Papież Franciszek przyjął dzisiaj w Watykanie prezydentów Singapuru i Kostaryki. Rozmowa Ojca Świętego z prezydentem Singapuru Tony Tan Keng Yamem trwała 20 min. i jak podało biuro prasowe Stolicy Apostolskiej dotyczyła ona m. in. kwestii praw człowieka. "Obaj podkreślili znaczenie dialogu międzyreligijnego i międzykulturowego dla wspierania praw człowieka" - czytamy w komunikacie ogłoszonym po spotkaniu.

Catholic News Service/facebook.com

W Singapurze wolność słowa i przekonań jest bardzo mocno ograniczona. Organizacje broniące praw człowieka krytykują to państwo m. in. za drastyczne prawo, które pozwala za stosunkowo drobne przestępstwa narkotykowe skazywać na karę śmierci.

"Papież i prezydent wskazali, że dialog między religiami i kulturami jest ważny dla stabilności, sprawiedliwości i pokoju w Azji południowo-wschodniej" - głosi komunikat. Singapur jest wielokulturowym państwem-miastem. Z prawie 5,5, mln mieszkańców ok. 2,1 mln to obcokrajowcy. Liczbę katolików szacuje się na ok. 200 tys.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Broglio: syryjscy uchodźcy potrzebują naszej pomocy

2019-10-18 17:49

vaticannews.va / Waszyngton (KAI)

„Wzywam wszystkich uczestników konfliktu do dialogu w sprawie pokoju. Bez szczerej debaty działania wojskowe spowodują zaostrzenie przemocy, niestabilności i głodu w tym regionie” – powiedział amerykański biskup polowy.

Vatican News
Bp Broglio

Abp Timothy Broglio zauważył, że ofiarami ataku Turcji na Syrię są nie tylko zabici i ranni, ale także ponad 100 tys. osób, które musiało opuścić swoje domy. „Oni potrzebują konkretnej pomocy, a my musimy być gotowi jej udzielić. Będzie to bardzo trudne bez udziału obu stron w pokojowym dialogu” – dodał hierarcha.

Choć rozpoczęło się pięciodniowe zawieszenie broni, to jednak ciągle zdarzają się sporadyczne walki, a w minionym tygodniu byliśmy świadkami nasilenia działań wojskowych. „Jeżeli nie przerwiemy tej wojny, to rodowici chrześcijanie i inne mniejszości religijne, które nazywają ten region domem od tysiącleci, mogą stracić go na zawsze” – dodał.

Abp Broglio poprosił także o modlitwę w związku z turecką inwazją w północno-wschodniej Syrii: „Zapraszam wszystkich ludzi dobrej woli, by przyłączyli się do mnie i błagali naszego Pana, Księcia Pokoju, o prawdziwe rozwiązania pokojowe i stabilność oraz w intencji wszystkich uchodźców”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem