Reklama

Wiadomości

Czy państwo zdało powodziowy egzamin?

Dokończone w 2020 r. inwestycje antypowodziowe uratowały Opole i Wrocław. Poziom zarządzania kryzysowego w dorzeczu Nysy Kłodzkiej pokazuje jednak, że nie odrobiono wielu lekcji z 1997 r.

Niedziela Ogólnopolska 41/2024, str. 38-39

[ TEMATY ]

powódź w Polsce (2024)

Karol Porwich/Niedziela

Stronie Śląskie, 19 września 2024 r.

Stronie Śląskie, 19 września 2024 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przegraliśmy. Zalało nas. Daliśmy z siebie wszystko, by wam pomóc. Wracamy do naszych domów ratować teraz nasze dobytki. Przepraszamy. Trzymajcie się” – ten dramatyczny wpis z 15 września w mediach społecznościowych Ochotniczej Straży Pożarnej z Bodzanowa k. Głuchołaz powinien przejść do historii jako przestroga na przyszłość. Lokalne samorządy oraz służby ratunkowe z Kotliny Kłodzkiej zostały pozostawione same sobie, bez wsparcia z zewnątrz.

Teoretycznie powinno być lepiej niż w 1997 r., bo alarmistyczne prognozy pogody z systemu ostrzegania Unii Europejskiej nadchodziły już 10 września, a polski IMGW wydał najwyższy z możliwych alertów 11 września, czyli na 5-4 dni przed katastrofą w Kotlinie Kłodzkiej. W tym dodatkowym czasie nie opróżniono wystarczająco zbiorników retencyjnych ani nie skierowano na teren Kotliny służb, sprzętu ratowniczego, zapasów żywności i wody. – Oczywiście, dodatkowe siły służb ratunkowych nie zatrzymałyby wody, ale mogłyby się przygotować do akcji, czekając na powódź, a nie ją gonić. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z 1997 r., a przecież wtedy nie było tyle czasu, nie było systemu ostrzegania Copernicus EU. Choć teraz otrzymaliśmy dokładne informacje o zagrożeniach już 10 września, to jednak niewiele z tym zrobiono – uważa gen. Andrzej Bartkowiak, były komendant główny Państwowej Straży Pożarnej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zostawieni sami sobie

Reklama

Miasta, miasteczka i wsie w Kotlinie Kłodzkiej były totalnie zaskoczone nadejściem fali, która okazała się tam większa od tej z 1997 r. Nie ewakuowano ludności, nie zabezpieczono żywności i zapasów wody pitnej. Nie było łączności, prądu, zostały zalane sklepy spożywcze, apteki, inwentarz oraz zapasy płodów rolnych. Samorządowcy twierdzą, że nikt ich nie ostrzegł, więc nie mogli zarządzić ewakuacji. Jedyne sztaby kryzysowe, które pracowały na tych terenach, to lokalni urzędnicy oraz służby mundurowe policji i straży pożarnej. – Chciałbym podkreślić, że były to osoby, które na granicy wyczerpania fizycznego i psychicznego starały się ratować życie i zdrowie ludzkie – powiedział 19 września Tomasz Nowicki, burmistrz Lądka-Zdroju.

Na służby państwowe i rzetelny przepływ informacji nie mógł też liczyć Artur Rolka, burmistrz Paczkowa w powiecie nyskim. Prognozy pogody śledził na własną rękę od 9 września; patrzył na to, co się dzieje w austriackich Alpach, Czechach i Słowenii, bo określenie „niż genueński” dla tego regionu zawsze może oznaczać katastrofę. Gdy 13 września premier powiedział, że „prognozy nie są zbyt alarmujące”, burmistrz Paczkowa nakazał kupno osuszaczy, przestawienie samochodów w wyższe tereny, a 14-15 września na rynku ustawiały się motorówki z ekipami ratowniczymi WOPR z Małopolski i Podkarpacia. Burmistrz swoją wiejsko-miejską gminę zabezpieczył o wiele lepiej, niż wyglądało to z perspektywy rządowego zarządzania kryzysowego. Gdy 16 września uznał, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna, ogłosił bezwzględną ewakuację ponad 2,5 tys. osób. W ciągu godziny w Paczkowie zorganizowano błyskawiczną ewakuację ludzi do przygotowanych szkół, hali sportowej oraz mieszkań prywatnych rodzin i znajomych. – Jestem człowiekiem, który nie będzie się zasłaniał brakiem informacji i brakiem przepływu informacji np. między Wodami Polskimi a Centrum Zarządzania Kryzysowego. Jako doświadczony samorządowiec wiem, że w takich sytuacjach musimy działać i podejmować decyzje samodzielnie – mówi Artur Rolka.

Służby powinny czekać na powódź

Reklama

Miejscowości powyżej kaskady czterech zbiorników retencyjnych koło Nysy nie dało się uratować przed wielką wodą, bo nie ma tam odpowiednich zbiorników retencyjnych. Ale w ciągu tych kilku dodatkowych dni można było lepiej zabezpieczyć ważne, strategiczne miejsca, żywność i zapasy wody. Należało też przed powodzią wysłać tam sprzęt specjalistyczny, pompy, łodzie i przeszkolonych ludzi oraz zadbać o łączność. – Czy w Głuchołazach i np. Lądku-Zdroju nie mogły stać kompanie ratownicze Straży Pożarnej i czekać na nadejście wody? Nawet jakby ta woda nie przyszła, to można było to potraktować jako ćwiczenia przeciwpowodziowe, których dawno w Polsce nie robiliśmy – tłumaczy gen. Bartkowiak.

Kolejnym błędem w walce z żywiołem jest brak odpowiednich działań na zbiornikach retencyjnych. Kaskada zbiorników na Nysie Kłodzkiej nie została odpowiednio przygotowana i opróżniona, nikt nie wydał ekstraordynaryjnych poleceń, nie odwołano nawet procedury niewielkich zrzutów wody w ramach mechanizmu walki ze złotą algą w Odrze. W piątek 13 września system zbiorników przyjmował więcej wody, niż wypuszczał, co spowodowało uszkodzenie m.in. wałów w Nysie.

Czesi lepiej się przygotowali

Niestety, ukończona w 2016 r. inwestycja za ponad 500 mln zł w nową zaporę na Zalewie Nyskim nie została dobrze wykorzystana. W 1997 r. zapora została uszkodzona, stracono nad nią kontrolę. Choć w 2024 r. tama działała poprawnie, to i tak przez wiele godzin zrzut wody był większy niż 27 lat temu. Poziom Nysy Kłodzkiej oraz wezbranie innych, mniejszych dopływów spowodowały zatopienie części Nysy. Zalany został szpital, a w nim drogi sprzęt, taki jak np. jedyna w województwie komora hiperbaryczna. Skomplikowana ewakuacja pacjentów przy użyciu motorówek i śmigłowców została zakończona dopiero dzień po zalaniu. Gdyby cztery zbiorniki w kaskadzie Nysy Kłodzkiej były od 10 września przygotowane na przyjęcie większej wody, to można byłoby uniknąć tak wielkiego zrzutu także w Lewinie Brzeskim.

Reklama

Koordynacja działań kryzysowych przed powodzią i w jej trakcie pozostawia wiele do życzenia. Na tym tle w Europie Środkowej, która została dotknięta niżem genueńskim, bardzo dobrze wypadły Czechy, gdzie spadło o wiele więcej deszczu niż w Polsce. – Chodzi o relatywnie szybkie opróżnienie zbiorników retencyjnych (11-13 września), wyprzedzające decyzje o ewakuacji mieszkańców i placówek. Na przykład ewakuację szpitala w Boguminie rozpoczęto 14 września o godz. 17, a woda zaczęła wlewać się do miasta kolejnego dnia o godz. 10. A do całych działań prewencyjnych lub ograniczających skutki powodzi już wcześniej skierowano 5,5-6,5 tys. jednostek strażackich – podkreśla Krzysztof Dębiec, analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Celebryta i bohater

W 2024 r. powodzią dotknięty został o wiele mniejszy teren Polski niż w 1997 r. Teraz ok. 2 mln ludzi wzdłuż Odry udało się uratować dzięki strategicznej inwestycji – chodzi o zbiornik Racibórz Dolny, którego napełnienie spłaszczyło falę powodziową. Można więc z wielkim prawdopodobieństwem powiedzieć, że m.in. Racibórz, Opole i Wrocław zostały uratowane dzięki inwestycji, która ciągnęła się od 1997 r. i została zakończona w 2020 r. dzięki dużej determinacji rządów PiS.

Media w Raciborzu rozpisują się o zbiorniku (suchym polderze), że jest jak celebryta, bohater, który uratował miliony ludzi. Lekcja z 1997 r. została więc częściowo odrobiona, bo inwestycja kosztująca zaledwie 2,5 mld zł uratowała mieszkańców dorzecza Odry przed stratami, które można byłoby liczyć w dziesiątkach, a nawet w setkach miliardów. Idealnie byłoby, gdyby Racibórz Dolny był zbiornikiem mokrym, czyli retencyjnym, który z jednej strony chroni przed powodzią, a z drugiej – dolewa wody do Odry w czasie suszy. Ale gdy patrzy się na to, jak wyglądała praca zbiorników na Nysie Kłodzkiej, może dobrze, że Racibórz Dolny jest suchym polderem, bo nikt nie przeoczył faktu, iż przed nadejściem powodzi należy taki zbiornik solidnie opróżnić.

2024-10-08 14:30

Oceń: +6 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezes Wód Polskich: dwie miejscowości koło Krosna Odrzańskiego zostały zalane

[ TEMATY ]

powódź w Polsce (2024)

PAP/Sławek Pabian

Prowadzone są wzmożone prace w Nadzorze Wodnym Nowa Sól i Bytomiu Odrzańskim; tam występują lokalne przesiąki. Dwie miejscowości koło Krosna Odrzańskiego zostały zalane - Osiecznica i Raduszec Stary - poinformowała we wtorek podczas posiedzenia sztabu kryzysowego prezes Wód Polskich Joanna Kopczyńska.

"Tam, gdzie prowadzimy wzmożone prace to jest to Nadzór Wodny Nowa Sól oraz Bytom Odrzański; tam występują lokalne przesiąki. Cały czas monitorujemy sytuację, mamy nadzieję, że nie będzie zagrożenia dla mieszkańców" - powiedziała podczas wtorkowego posiedzenia sztabu kryzysowego we Wrocławiu prezes Wód Polskich Joanna Kopczyńska. Dodała, że w tych rejonach wypychane są wody gruntowe. "Jest to zjawisko normalne, ta woda pochodzi z wypchniętych wód gruntowych, a nie z powodzi" - podkreśliła.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Krzyż nie jest znakiem przegranej. Jest znakiem miłości, która poszła do końca. To na nim Chrystus oddał swoje życie za każdego człowieka. Dlatego 14 września Kościół zatrzymuje się przy tajemnicy Krzyża i przypomina, że to, co po ludzku wygląda na klęskę, w Chrystusie może stać się drogą do życia. Przez dziewięć dni chcemy przybliżać się do Krzyża nie tylko myślą, ale przede wszystkim własnym życiem. Każdego dnia zatrzymamy się przy innej tajemnicy: miłości, cierpieniu, przebaczeniu, nadziei, samotności, wierze, wspólnocie i zaufaniu.

Zacznijmy tę modlitwę 5 września, aby 14 września stanąć razem pod Krzyżem Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Kościół w USA upamiętnia 25. rocznicę ataków z 11 września

2026-09-10 19:06

[ TEMATY ]

25‑lecie

Stany Zjednoczone

World Trade Center

atak terrorystyczny

Jeffmock / pl.wikipedia.org

W piątek, w 25. rocznicę ataków terrorystycznych 11 września 2001 r., biskupi katoliccy w USA upamiętniają prawie 3 000 śmiertelnych ofiar poprzez nabożeństwa, modlitwy i uroczystości upamiętniające.

Jednocześnie, w obliczu nowych wojen i napięć międzynarodowych, wzywają do pokoju i nadziei. Przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB), abp Paul S. Coakley, stwierdził, że wiara „podtrzymywała i dodawała sił” ludziom podczas ataków i w ich następstwie. Jednocześnie arcybiskup Oklahoma City wezwał do ponownego postrzegania siebie jako „narzędzi Chrystusa na rzecz pokoju” w coraz bardziej podzielonym świecie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję