Reklama

Wiara

Kapucyn wśród strzelców

Przeszedł cały szlak bojowy legendarnej I Brygady, by w wolnej Polsce powrócić do klasztornej celi.

Niedziela Ogólnopolska 42/2024, str. 32-33

pl.wikipedia.org

O. Marceli Lenczowski, kapelan Legionów (1881 – 1959)

O. Marceli Lenczowski, kapelan Legionów (1881 – 1959)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z początkiem sierpnia 1914 r. spełniała się modlitwa Adama Mickiewicza, którą zawarł w Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego. Rodziła się okazja do tego, że wśród bitewnego kurzu powróci szansa na odzyskanie niepodległości po półtorawiekowej niewoli. „Nie chciałem dopuścić, by na szalach losów, ważących się nad naszymi głowami, na szalach, na które miecze rzucano, zabrakło szabli polskiej” – tłumaczył swym podkomendnym Józef Piłsudski. Wśród tych, którzy głęboko w to uwierzyli, był 33-letni skromny kapucyn, znany wśród braci zakonnych jako o. Kosma.

Droga do wolności

Reklama

6 sierpnia 1914 r. o świcie oddział 167 strzelców wyruszył z krakowskich Oleandrów ku granicy z zaborem rosyjskim. W tym samym czasie w oddalonym o kilkaset metrów od Oleandrów klasztorze Kapucynów po Nieszporach rozpoczęła się narada zakonników. Uczestniczył w niej Karol Marceli Lenczowski. Urodzony w 1881 r. w Maniowach k. Nowego Targu od 16 lat nosił habit, a po gruntownych studiach filozoficzno-teologicznych odbywał posługę w Krośnie, Kutkorzu, a także w Krakowie. Zaledwie miesiąc wcześniej powrócił z Ziemi Świętej, do której peregrynował wraz z grupą pątników. Narada dotyczyła posługi duszpasterskiej w oddziałach strzeleckich Piłsudskiego, które właśnie ruszały na front. „To przecież socjaliści!” – padło z ust jednego z księży. „Tym bardziej potrzebują wsparcia duchowego” – odparł jeden z zakonników. Ojciec gwardian Marian Najdecki spojrzał pytająco na o. Kosmę. „Parę sekund pomyślałem nad ważnością sprawy” – zanotował o. Kosma w Pamiętnikach. „Można to przepłacić śmiercią od kuli, a gorzej, gdyby od stryczka moskiewskiego. Zgadzam się” – odpowiedział uroczyście. Nazajutrz, z osobistym błogosławieństwem abp. Adama Stefana Sapiehy, o. Kosma zgłosił się do punktu werbunkowego na Oleandrach. Jak bardzo był potrzebny, doświadczył już w pierwszych minutach. Do spowiedzi ustawiła się długa kolejka strzelców, niepewnych losu, ale wierzących, że idą „czynem wojennym budzić Polskę do zmartwychwstania”. Błogosławiąc to pierwsze od czasów upadku powstania styczniowego wojsko polskie, o. Kosma stwierdzał z mocą: „Ruszamy na obronę i o wolność walczyć Ojczyzny. Czyn nasz to dalszy ciąg naszych powstań o nieprzedawnione wolnego narodu prawa. Czyn szlachetny i sprawiedliwy, a takim błogosławi Bóg. Idźmy, walczmy, zwyciężajmy”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mówili, żeśmy stumanieni

Od pierwszych dni służby w oddziałach strzeleckich, a potem legionowych o. Kosma nie tylko wypełniał obowiązki duszpasterskie wśród żołnierzy, ale starał się też rozbudzić sumienia mieszkańców zaboru rosyjskiego. Wielu przeszywał strach przed Rosjanami, bo pamięć o represjach po klęsce insurekcji 1863 r. była paraliżująca. Wielu uważało, że szanse na odzyskanie niepodległości są nierealne. Ojciec Kosma pozostawił wiele świadectw takich postaw. Na placu targowym w Słomnikach, wykorzystując liczną obecność mieszkańców, wygłosił patriotyczną mowę, kończącą się okrzykiem: „Niech żyje Polska!”. „Jedna tylko staruszka – wspominał – odkrzyknęła nieśmiało «niech żyje» i nie dokończyła. Ktoś ją szarpnął za zapaskę i umilkła”. W Jędrzejowie, gdzie chciał odprawić Mszę św., zastał kościół na głucho zamknięty. „Bali się widocznie odpowiedzialności przed Moskalami, gdyby ewentualnie wrócili. Odprawiłem Mszę św. we framudze stacyjnej” – napisał ze smutkiem. W Kielcach, gdzie przewodniczył polowej Mszy św. u stóp dzwonnicy, wielu mieszkańców pospiesznie opuszczało plac katedralny, gdy strzelcy zaintonowali pieśń Boże, coś Polskę. „Niech się ksiądz kapelan tym nie zraża – powiedział mu komendant Piłsudski – niech ksiądz dba o dobro poleconych mu żołnierzy”.

Reklama

Ojciec Kosma przeszedł cały szlak bojowy legendarnej I Brygady i już w październiku 1914 r. otrzymał awans na pierwszy stopień oficerski. Był z legionistami w szczególnie trudnym dniu Wigilii Bożego Narodzenia pod Łowczówkiem w 1914 r., gdy ostrzał artylerii rosyjskiej dziesiątkował oddziały legionowe. Najbardziej przejmujące było to, że po obu stronach okopów o północy zabrzmiała ta sama kolęda Bóg się rodzi. Śpiewana przez Polaków, którzy jak o. Kosma mieli szczęście bić się o wolność pod własną komendą i z białym orłem na czapkach, a z drugiej – przez tych, których siłą wcielono do armii rosyjskiej, aby ginęli za cara. Po kryzysie przysięgowym Legionów w 1917 r. o. Kosma przystąpił do Polskiego Korpusu Posiłkowego, by kapelanować w dowództwie uzupełnień w Bolechowie, gdzie zorganizował bibliotekę i kontynuował pracę nad sporządzanym przez ostatnie lata rejestrem grobów legionowych. Po przebiciu się II Brygady przez front pod Rarańczą w lutym 1918 r. o. Kosma podzielił los swych towarzyszy broni – został przez władze austriackie internowany i osadzony w obozie w Huszt.

Ocalone życie

W wolnej Polsce powrócił do klasztornej celi. Służył w Sędziszowie, Krakowie, we Lwowie. Był cenionym spowiednikiem, do jego konfesjonału ustawiały się tak długie kolejki. Utrzymywał kontakty z dawnymi towarzyszami broni, jeździł na zjazdy legionowe. Na jednym z ostatnich przedwojennych zdjęć uwieczniony został na Błoniach krakowskich, gdzie w maciejówce i z dumnie przypiętymi do habitu Krzyżem Niepodległości i Krzyżem Walecznych świętował 25. rocznicę wymarszu „Kadrówki”.

Trzy tygodnie później agresja niemiecka i sowiecka przerwała los wolnej Polski. Wojna zastała o. Kosmę we Lwowie, gdzie od kilku tygodni pełnił funkcję ekonoma domu zakonnego. Już w listopadzie 1939 r. został na krótko zatrzymany przez NKWD. „Toś ty bałamucił ludzi!” – krzyczał do niego na przesłuchaniu komisarz bolszewicki. „Nie bałamuciłem, tylko prawdę mówiłem” – usłyszał w odpowiedzi. „A jest Boh [ros. Bóg]? Ja tak wysoko latał, a Boha nie widział” – szydził przesłuchujący. „A ja – odparł odważnie o. Kosma – nie widziałem ani Stalina, ani Lenina, ani Moskwy, a wierzę, że był Lenin, a Stalin jest jeszcze”. Po kilkugodzinnym przesłuchaniu został zwolniony, ale przeczuwając, że NKWD na tym nie poprzestanie, zaczął się ukrywać u zaprzyjaźnionych rodzin. To go ocaliło. W maju 1940 r. z pomocą konspiracji niepodległościowej przedostał się potajemnie do Krakowa. Do końca swych dni prowadził aktywną działalność charytatywną wśród najbiedniejszych. Zmarł w 1959 r.

Gdy ratując życie, uciekał ze Lwowa, pod stopniami kościoła Kapucynów na Zamarstynowie ukrył najcenniejszą pamiątkę z czasów legionowych – pisany na bieżąco w latach I wojny światowej pamiętnik. Niestety, ten bezcenny zapis chwil przepadł bez śladu. To, co znamy i co stanowi niezwykle interesujące źródło historyczne, wydane w 1989 r. przez Prowincję Krakowską Kapucynów, to już odtworzony przez o. Kosmę po latach zapis, który – jak sam skromnie przyznawał we wstępie – stał się tylko „okruchem i prochem”, „bo prawie wszystko zapomniał”.

Autor jest historykiem, doradcą Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

2024-10-15 14:11

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., ks. Stanisław zmarł w szpitalu

2026-09-24 13:12

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Diecezja Przemyska

Atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., która miała być sprawowana w kościele rektoralnym św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa przy Ośrodku Formacji i Kultury Chrześcijańskiej. Ośrodek znajduje się na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu - precyzuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB, przełożona jarosławskiej wspólnoty benedyktynek. Jeden z zaatakowanych duchownych - ks. Stanisław - zmarł w szpitalu.

- Wszystko wydarzyło się przed Mszą św., która miała być sprawowana w działającym przy ośrodku kościele rektoralnym pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa - relacjonuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB. Na teren kościoła miał wtargnąć napastnik z 80 cm nożem. - Rozpoczął bójkę z jednym z kapłanów, którego ugodził - opowiada s. Dendor. - Zaatakowane zostały też kolejne osoby, w tym, ks. Stanisław, który zmarł w szpitalu. Jeden z kapłanów, ks. Marek, wyszedł z konfesjonału, próbując zaradzić sytuacji. Został również zaatakowany i przebywa w szpitalu stanie ciężkim.
CZYTAJ DALEJ

Dolnośląskie/ Policjant postrzelony na służbie trafił do szpitala

2026-09-24 14:52

[ TEMATY ]

policja

Adobe Stock

Podczas wykonywania czynności procesowych we wsi Kraśnik w powiecie bolesławieckim na Dolnym Śląsku postrzelony w głowę został policjant. Ranny trafił do szpitala. Sprawca postrzelenia został ujęty. Prokuratura podała, że prowadzi śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa i napaści na funkcjonariusza.

Rzecznik Powiatowej Komendy Policji w Bolesławcu podkom. Anna Kublik-Rościszewska powiedziała PAP, że w czwartek policjanci z Bolesławca realizowali czynności operacyjne i procesowe we wsi Kraśnik na terenie powiatu bolesławieckiego wobec osoby podejrzewanej o kradzieże.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: Niech woda żywa Ducha Świętego rozleje się na Francję

2026-09-26 16:30

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

Vatican Media

„Jezus Chrystus przez swoje Wcielenie wychodzi na spotkanie każdego człowieka w jego historii i objawia mu się jako prawdziwe źródło wody żywej, zdolnej ugasić jego pragnienie” – mówił Leon XIV w homilii podczas Mszy św. sprawowanej na Place de la Concorde w Paryżu, zapraszając wszystkich wierzących do dzielenia się darem wiary z całym francuskim społeczeństwem. Wezwał łaski Ducha Świętego nad całą Francją.

Olbrzymie rzesze ludzi wzdłuż Champs Elysees, wokół Placu Charlesa de Gaulle’a i przy Place de la Concorde zgromadziły się w sobotnie popołudnie w Paryżu, aby spotkać się z Leonem XIV i uczestniczyć we Mszy św. pod jego przewodnictwem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję