Reklama

Kultura

Kuba - kraj kontrastów

[ TEMATY ]

Kuba

Franciszek na Kubie i w USA

Grzegorz Sowa

Kuba to bez wątpienia jeden z bardziej interesujących krajów świata. Jeśli chcemy się przenieść w czasie o jakieś 30 lat wstecz to niewątpliwie wycieczka na Kubę będzie takim powrotem do przeszłości. Wizyta na Kubie to dobra lekcja historii. Na tej gorącej wyspie czas się zatrzymał. Zamiast billboardów reklamowych - są tam zwykłe plakaty z wizerunkami Fidela Castro i „Che” Guevary, a także ogromne napisy na murach: „Viva la Revolucia!” i „Socialismo o muerte!”. Na parkingach zamiast współczesnych samochodów stoją zabytkowe modele cadillaców z lat 40. i 50., a po ulicach mkną autobusy „ogórki”.

Otoczona malowniczymi zatokami i miniaturowymi wysepkami „perła Antyli” to kraj wielu kontrastów. Z jednej strony mamy: zatłoczone autobusy, ogromne kolejki, puste sklepowe półki i rozpadające się budynki. Z drugiej strony natomiast Kuba to także: rajskie plaże Varadero, najpiękniejsze zabytki doby kolonialnej w Havanie, piękna muzyka, sztuka, z którą można obcować na rogu każdej ulicy i pełni ciepła, uśmiechnięci ludzie, wobec których trudno pozostać obojętnym.

Kuba to szesnasta największa wyspa świata. Jest największą wyspą w archipelagu Wielkich Antyli na Morzu Karaibskim.. Odległość drogowa z jednego końca wyspy na drugi to nieco ponad tysiąc kilometrów, ale długość linii brzegowej Kuby to aż 3736 km, co wyspa zawdzięcza ogromnej ilości zatok i zatoczek- podobno jest ich ponad 4 tysiące.

Reklama

Kubański klimat to typowe tropiki: duża wilgotność powietrza i wysokie temperatury, a sezonowo także huragany i ulewne deszcze. Gdy wylądowałem na Kubie w lutym było około 25 stopni co dla przeciętnego Kubańczyka było temperaturą bardzo niską wręcz zimową i nikogo nie dziwiło, gdy ludzie przy takiej temperaturze nosili kurtki. Gdy powiedziałem mojemu przewodnikowi po Hawanie co to znaczy prawdziwe zimno to nie chciał o tym nawet słyszeć, gdyż z temperaturą poniżej zera i śniegiem nigdy się nie zetknął.

Kubę zamieszkuje około 11 milionów ludzi. Obecni mieszkańcy Kuby to potomkowie hiszpańskich konkwistadorów i afrykańskich niewolników. Rdzenna ludność wyspy - plemiona Guanahatebey, Siboney i Taino - doświadczyła katastrofy demograficznej wraz z najazdem białej ludności ze starego kontynentu. O dzisiejszych Kubańczykach statystyki mówią, że 65% stanowią biali, a 35% czarni i Mulaci, choć z moich obserwacji pobytu w tym kraju powiedziałbym, że jest na odwrót.

Ta burzliwa historia kubańskiej ludności ma odzwierciedlenie w ich tradycji i kulturze. We wszystkich aspektach życia przenikają się wątki afrykańskie i europejskie. Dużą rolę na Kubie jeżeli chodzi o aspekt kulturalny odgrywa muzyka. Na muzykę wpływ miały tak rytmy afrykańskie, jak i tradycje hiszpańskie, a w późniejszym okresie również jazz, który dotarł tutaj ze Stanów Zjednoczonych.

Reklama

Rozwój muzyki na Kubie pociągnął za sobą oczywiście nowe style taneczne, które przebyły tym razem odwrotną drogę - z Kuby do Europy- mam tu na myśli salsę. Pamiętajmy jednak, że ogromny sukces na Kubie odniósł w XX wieku również balet, na czele którego do chwili obecnej stoi sławna Alicia Alonso.

Inne dziedziny sztuki również dość prężnie rozwijają się na Kubie. Pomimo aż 50 lat izolacji, braku pozwoleń na opuszczanie granic kraju, kubańscy artyści wciąż znajdują inspiracje do tworzenia nowych dzieł. Kinematografia, literatura, malarstwo nie pozwalają myśleć o Kubańczykach jako o narodzie zacofanym. Może jedynie w literaturze możemy dopatrzeć się pewnego niespełnienia pisarzy ze względu na panującą w kraju cenzurę, jednak sztukę jako całość, należy oceniać na Kubie bardzo wysoko. Świadczy o tym choćby Muzeum Sztuk Pięknych w Hawanie. Miejsce nie narzeka bowiem na brak odwiedzających.

Oprócz tego znanego muzeum, znajdziemy na Kubie jeszcze wiele innych: Archeologiczne, Samochodów, Rumu oraz to najbardziej znane - Muzeum Rewolucji. Stworzone w dawnym Pałacu Prezydenckim, a mieszczące eksponaty związane z obecną władzą, w tym łódź Granma, którą Fidel Castro przypłynął z Meksyku na Kubę. Przy zwiedzaniu stolicy Kuby niesłychanie przydaje się znajomość hiszpańskiego, gdyż możemy wziąć sobie za taksówkarza osobę prywatną, która za oprowadzenie po Hawanie nie weźmie więcej jak 30 dolarów, wliczając w cenę benzynę. Warto tu przytoczyć jedną z ciekawostek, z którymi zetknąłem się podczas zwiedzania Hawany. Otóż ceny samochodów są niesłychanie duże, wręcz kosmiczne. Trudno w to uwierzyć, ale 30 letni samochód mojego przewodnika (rozpadająca się łada ) na Kubie był warty fortunę- około 12 tysięcy dolarów. Drugą rzeczą która przykuwa uwagę turystę kraju demokratycznego jest brak dostępności powszechnych artykułów- w tym czekolady. Gdy znajdziemy już czekoladę w sklepach to jej cena jest ogromna i sięga nawet 10 ciu dolarów za tabliczkę. Dlatego też lecąc na Kubę warto wziąć ze sobą kilka artykułów spożywczych, aby podzielić się z miejscową ludnością. Jeżeli zaś chodzi o kubańskie jedzenie to warto tu spróbować pizzy jest niedroga a przy tym bardzo smakowita.

Bez cienia wątpliwości ogromną atrakcją Kuby jest architektura. Jest do tego stopnia zróżnicowana, że czasem obok 400-letniego budynku znajdziemy współczesną budowlę. Sama Hawana to istny zlepek stylów: ascetyzm, barok, neoklasycyzm i w końcu architektura współczesna.

Kuba to w większości kraj katolicki. Pamiętam dobrze moją wizytę w pięknym Varadero i kościół Iglesia Santa Elvira, który podczas niedzielnej mszy świętej był wypełniony po brzegi. Kościół katolicki na Kubie jest jedyną instytucją która żyje i coś proponuje. Idzie się tam po to, by złapać oddech. Przychodzi się z tragediami, z samotnością. Wierni oczekują na dobre słowo, na uśmiech, to jest dla nich bardzo ważne. Miejscowy proboszcz kościoła Świętej Elwiry w Varadero na odpowiedź, iż jestem z Polski od razu przytoczył mi postać Jana Pawła II. Odniósł się do wizyty Karola Wojtyły na Kubie. Gdy przyjechał papież Jan Paweł II w 1998 roku, ludzie po prostu się bali. To było pierwsze społeczne wydarzenie na taką skalę, niezwiązane z przyjazdem Fidela, ani z żadnym świętem partyjnym czy pochodem, więc po prostu nie wiedzieli, co mają robić, lecz zdarzali się tacy katolicy, którzy szli na piechotę po 40 kilometrów i więcej, by spotkać się z Janem Pawłem II. Były to momenty bardzo podniosłe w dziejach Kuby.

Kuba to kraj nietypowy i bardzo ciekawy. Jest to kraj w którym każdy znajdzie coś interesującego. Począwszy na pięknych widokach a na kulturze kończąc. „Kuba wyspa jak wulkan gorąca” rzeczywiście rozgrzewa do czerwoności i nie pozwala o sobie zapomnieć. Dzięki temu z podróży w to niezwykłe miejsce każdy turysta przywiezie nie tylko piękną opaleniznę, ale i plecak pełen wspomnień.

2015-09-16 08:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na Kubie powstało pierwsze radio katolickie

2020-07-24 16:28

[ TEMATY ]

radio

Kuba

pixabuy.com

Dzięki zaangażowaniu młodych ludzi w Hawanie na Kubie powstało pierwsze radio katolickie. Nadaje w internecie przez całą dobę. „Ciągle pracujemy nad ramówką i chcemy rozwijać się tworząc programy w innych językach” – mówi Rubén de la Trinidad, założyciel i jeden z szefów Katolickiej Sieci Młodzieży (RCJ), która prowadzi rozgłośnię.

Założona w zeszłym roku sieć jest wirtualną społecznością młodych katolików, która działa głównie w mediach społecznościowych. Jej celem jest budowanie mostów – łączenie członków kubańskiej wspólnoty katolickiej znajdujących się w kraju i poza granicami. „Zachęcamy także młodzież do konkretnego zaangażowania się w życie chrześcijańskie i pracę w parafii zgodnie z nauką społeczną Kościoła” – wyjaśnia dyrektor RCJ.

Sytuacja mediów katolickich na Kubie nie jest łatwa. Choć Kościół ma dostęp do środków masowego przekazu, to jednak nie ma własnej telewizji czy stacji radiowej nadającej naziemnie. Czasopisma i biuletyny ograniczone są do parafii. W niektórych z 11 diecezji kraju wierni przygotowują podcasty radiowe, które rozpowszechniane są za pomocą pen drajwów. „Teraz, gdy internet zagościł na Kubie w większości gospodarstw domowych, można było wreszcie pomyśleć o nadawaniu właśnie tą drogą” – powiedział Rubén de la Trinidad.

Stosunki Kościoła katolickiego z oficjalnie ateistycznymi władzami Kuby były napięte przez wiele lat po rewolucji kubańskiej z 1959 roku, ale relacje te zaczęły się poprawiać przed wizytą papieża Jana Pawła II w 1998 roku. Rząd kubański przywrócił dni wolne od pracy dl wierzących w święta Bożego Narodzenia i zaczął zezwalać na transmisje Mszy w oficjalnych mediach. Członkom partii komunistycznej przestano zabraniać udziału w życiu kościelnym. Warto jednak pamiętać, że na budowę pierwszego kościoła miejscowy episkopat uzyskał zgodę zaledwie sześć lat temu.

CZYTAJ DALEJ

Człowiek uzależniony

Uzależnienie to choroba umysłu, ciała i ducha. Największym problemem uzależnionego nie są wódka, hazard czy narkotyki, lecz brak zgody na własne życie.

Mało było w historii naszego kraju okresów tak sprzyjających rozwojowi jak ten, w którym żyjemy. Przyzwyczailiśmy się do niepodległości. Prawo decydowania o sobie na arenie międzynarodowej jawi nam się dziś jako oczywistość. Wraz z odzyskiwaniem podmiotowości przez naszą ojczyznę wdarła się jednak w nasze granice z siłą tsunami antykultura konsumpcji i użycia.

Potwór

Kredyty, zakupomania, seksualizacja wtargnęły na początku lat 90. ubiegłego wieku w nasze tu i teraz i utworzyły krainę „tysiąca jezior”. W każdym z nich czyha na nas nieco inny, ale w swej istocie podobny potwór z Loch Ness. Sam w sobie oryginalny i egzotyczny, w dotyku miły i bardzo dużo obiecujący. Złota rybka przy nim ze swoimi trzema życzeniami to uboga krewna. Potwór, który wkroczył do owych jezior i milionów serc, zamienił nasze życie w użycie, a nasze być w ciągłą potrzebę mieć. Dlaczego mu się to udało?

Niewolnicy

„Wszystko Ci dam, tylko padnij i złóż mi pokłon”. Czym było owo „wszystko” wówczas, na Pustyni Judzkiej? I co mógł zaproponować Szatan samemu Bogu? To jasne, że ta pokusa musiała być odparta. Co innego dziś, gdy gama dóbr i możliwości jest tak szeroka, a ścieżka użycia, proponowana przez ojca kłamstwa, tak obiecująca. Ten, który zna nasze słabości i na nie liczy, umie tak ruszyć strunami naszego ego, byśmy uznali, że nie kiedyś, po śmierci, ale dziś należy nam się spełnienie życzeń „wszystkiego najlepszego”. Mamy mentalność rozpieszczonego dziecka: „Chcę mieć wszystko natychmiast i od razu, dużo i na bogato”. Ta postawa biorcy, konsumenta żyjącego ponad stan, wiecznie nie dość dojrzałego człowieka to bardzo czule i z pietyzmem hodowana roślina, która jak chwast oplata nasze serca.

Świat żeruje dziś na naszych uzależnieniach, i to nie tylko tych starych jak historia Noego, czyli pijaństwa czy cudzołóstwa. To fakt, że seksoholizm jest dziś wielkim problemem, na pewno większym niż kiedykolwiek wcześniej. Statystyki rozwodów, konsumpcja pornografii, przemoc na tle seksualnym wyraźnie tego dowodzą. Pijemy także bardzo dużo. Sprzedaż alkoholu obecnie to blisko dziesięciokrotność tego, co kupowano w Polsce 100 lat temu. Pijemy bez opamiętania. Alkohol stał się towarem traktowanym na równi z innymi produktami spożywczymi. Można go kupić wszędzie, choćby na stacjach benzynowych, o każdej porze dnia i nocy, nawet bladym sierpniowym świtem. Kosztuje niewiele i jest wszędzie. Dla uzależnionych alkohol jest narkotykiem. Mimo to jest w pełni legalny, a nawet oficjalnie reklamowany. Jest zawsze w pierwszej trójce głównych sprawców zgonów. To dlatego podpisuję się pod apelami o abstynencję, i to nie tylko w sierpniu. Abstynencja alkoholowa to doskonały sposób na poprawę zdrowia i szansa na rozwój w wielu dziedzinach życia, zwłaszcza dla najmłodszych abstynentów. Obecnie uzależnienia to jednak nie tylko alkohol.

Kingsajz dla każdego

Jednym z najbardziej powszechnych, toksycznych i darmowych uzależnień jest pornografia. Strzał dopaminy, który towarzyszy oglądaniu pornografii, jest prawie tak duży jak przy spożyciu amfetaminy. O ile spożycie białego proszku daje nam ten zastrzyk na kilka, kilkanaście minut, to tkwienie w pornografii utrzymuje podwyższony stan hormonu przyjemności przez cały czas korzystania z tego bodźca. Powodem jest błędne odczytanie przez mózg stymulacji jako nadziei na prokreację i podtrzymanie gatunku. Ta euforia uzależnia. Masturbacja i pornografia stały się dziś towarem codziennego użytku dla tysięcy młodych ludzi. Łatwość dostępu i darmowość potęgują to uzależnienie, przez co czynią z młodych ludzi niewolników własnych żądz.

Pornografia nie ma nic wspólnego z prawdą o intymnej relacji między dwojgiem kochających się ludzi. Ma za to wiele wspólnego z przemocą, łatwością, gigantomanią, użyciem. Aktorzy i aktorki są jak Ken i Barbie z koszmarnego snu. Wszystko tu jest idealne i wyolbrzymione, i na pstryknięcie palca, czyli kliknięcie. Prasa młodzieżowa, film, przemysł muzyczny wtórują macherom od przemysłu porno w podsycaniu apetytów na użycie, bo to się opłaca. Antykoncepcja i aborcja kosztują, ale dają iluzję bezkarnego posmakowania wszystkiego. Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał świat rządzony przez tych, którzy od 7. roku życia byli narażeni na kontakt z pornografią. Dziś nie trzeba umieć pisać, żeby dostać się w takie zakamarki internetu, gdzie każda perwersja ma swoje katalogi klipów wideo, często za darmo i w full HD.

Mieć, jeść, kupować...

Kolejną plagą dzisiejszej filozofii użycia jest uzależnienie od zakupów, hazardu i kredytów. W Warszawie, w Stowarzyszeniu Integracji Społecznej Klub Poznańska 38, wystartował pierwszy mityng wspólnoty 12-krokowej Anonimowi Zadłużeni (spotkania we wtorki o godz. 18). Niewątpliwie żyjemy ponad stan. Kupujemy setki zbędnych rzeczy, otaczamy się nimi. Popadamy w gadżetomanię i w system wymiany na nowszy model. To moda, która wciąga i uzależnia. Coraz częściej rozmowy między kolegami w szkole, w pracy, na wakacjach przestają dotyczyć tego, kim jesteśmy, co robimy, co czytamy, a zmieniają się w targowisko próżności, w pokaz gadżetowej mody: smartwatche, telefony, airPodsy i co tam jeszcze. Bombardowanie promocjami, zdrapkami, okazjami też robi swoje. Nawet karty z systemem lojalnościowym mogą sprawić, że kupujemy więcej i głupiej, niezgodnie z potrzebami. Wchodzisz po masło i mleko, a wychodzisz z marketu z koszykiem pełnym wszystkiego. Niewątpliwie także hazard z różnymi swymi odmianami, jak zakłady bukmacherskie czy wirtualne kasyna w telefonach, jest coraz większym problemem.

Wszystko może nas uzależnić – nawet tak pozytywna i trwała wartość jak praca. Pracoholizm sprawia, że czując się społecznie użyteczni, tracimy kontakt z rodziną, sobą samym i przestajemy się dziwić 18-godzinnym dniem i 7-dniowym tygodniem pracy. Jedzenie i lęk przed jedzeniem, bulimia, obżarstwo, anoreksja – to kolejne sposoby na nałogowe poprawianie swojego samopoczucia. Nie chcę czuć tego, co czuję. Muszę dostarczyć sobie swojego narkotyku znieczulającego, a czy to będą praca ponad siły, dwadzieścia pączków czy amfetamina, to już mało ważne. Ksiądz Marek Dziewiecki w swojej właśnie wchodzącej na rynek książce Człowiek uzależniony podaje trafną definicję tego zjawiska. Wyjaśnia, że człowiek uzależniony to ktoś ślepo zakochany w swoim śmiertelnym wrogu. Owo zakochanie sprawia, że jesteśmy w stanie poświęcić wszystko i wszystkich, nawet siebie, by móc wpaść w ramiona kochanek. I nie ma znaczenia, że dawno przestały nas one głaskać i tulić, a zaczynają dusić i niszczyć. Zniewolony umysł i zraniony duch tego nie zauważają.

Ból

Czy człowiek uzależniony jest w sytuacji beznadziejnej? Program Ocaleni, który od 2 lat prowadzę w Telewizji Polskiej (wtorek, TVP1, godz. 22.30), pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że z każdym, nawet najbardziej podstępnym uzależnieniem możemy wygrać. Jaka jest do tego droga? Po pierwsze, muszę sam uznać, że potrzebuję pomocy. Zwykle, by tak się stało, potrzebny jest ból. Czasami ból ponad siły, ale ból własny, odczuwany przez chorego, a nie ból czy błagania jego bliskich. Człowiek ślepo zakochany w śmiertelnym wrogu zmierza ku zatraceniu, nie bacząc na miłość i cierpienia bliskich. Jeśli przestaniemy brać na siebie konsekwencje jego nałogu, prędzej czy później dopadną go one i ciężko mu będzie oszukiwać samego siebie, że „ogarnia” i daje radę. To dlatego pierwszy z dwunastu kroków anonimowych alkoholików i innych wspólnot pracujących na tym programie mówi o bezsilności. Tylko wtedy, gdy ją uznam, w moim życiu możliwy jest szczęśliwy ciąg dalszy. Możliwy, ale niepewny, gdyż wychodzenie z uzależnienia to długotrwały proces naprawiania swojej teraźniejszości i zadośćuczynienia za przeszłość.

Nadzieja

Jest nadzieja dla każdego. Niezmiernie jednak ważne jest uznanie tego, że twoim problemem nie są narkotyk, alkohol, hazard czy seks, lecz jest nim fakt, że nie godzisz się na siebie i swoje życie. Że uciekasz przed życiem w użycie, że wolisz iluzję niż codzienne konfrontowanie się z trudem życia i gamą niechcianych uczuć. Jeśli jednak zgodzisz się na ten oczywisty fakt, że potrzebujesz pomocy, i wskrzesisz w sobie wiarę, choćby tak niewielką jak ziarenko gorczycy, to wtedy Ten, który przyszedł na świat, by nas ocalić, ocali i Ciebie. Nie wyręczy Cię w niczym, co jest w Twojej mocy, ale da Ci wsparcie tam, gdzie nie masz mocy. Gdy będziesz wybierać miejsce, do którego zapukasz po pomoc, oprócz kratek konfesjonału, miej w sobie pewność, że osoba uzależniona choruje równie mocno ciałem, umysłem, jak i duszą. Tak jak z próchnicą górnej szóstki nie idę na Jasną Górę, lecz do dentysty, podobnie w obliczu uzależnienia mam szukać specjalistów, grup wsparcia, klubów abstynenta. Ostatecznie Tym, do kogo odwołują się owi specjaliści, a których skuteczność działań jest weryfikowana tysiącami ocalonych, jest miłujący Bóg. Ten, który wymyślił ciebie z miłości i do miłości, do wolności, a nie do zniewoleń i upokorzeń.

CZYTAJ DALEJ

Filipek i jego serduszko do naprawy

2020-08-04 10:50

[ TEMATY ]

życie

pomoc

dziecko

Archiwum rodzinne

Filip Sobczuk jest półtorarocznym chłopcem z Zamościa, który urodził się ze złożoną wadą serca.

W rozpoznaniu ustalono: wrodzona wada serca pod postacią hipoplazji zastawki mitralnej, hipoplazji lewej komory, malpozycji dużych naczyń, ubytku w przegrodzie międzykomorowej oraz hipoplazji łuku aorty. Stan po operacji plastyki łuku aorty i przewężeniu do 4,5 mm pnia tętnicy płucnej

Jedni powiedzą, że całkiem sporo jak na jedno dziecko. Drudzy, że wcale nie widać po nim, że ma aż tak chore serce. A jednak wymaga kilku etapowego leczenia operacyjnego, by móc dalej żyć i sprawnie funkcjonować.

Na co dzień Filipek jest radosnym, uśmiechniętym i ciekawym wszystkiego dzieckiem. Jego uwagę przyciągają różne dźwięki, które go otaczają, a szczególnie odgłosy maszyn. Tych nie brakuje wokół, gdyż rośnie w otoczeniu pól i ciągników. Tak jak każde dziecko w jego wieku, z małym poślizgiem raczkuje, drepcze i próbuje chodzić chwytając się tego, co tylko ma pod ręką. Jego chore serce nie nadąża za energicznym ciałem i szybko się męczy. Wartości saturacji spadają, pot i duszność często pojawiają się przy codziennych harcach.

Kocha inne dzieci. Uwielbia się do nich przytulać, całować i przewracać. Tym kradnie serca wielu…

Skradł też serca te najważniejsze – swoich rodziców, którzy chcą dla niego tego, co najlepsze. Chcą, by był zdrowy. Przed nim druga, opóźniona operacja Glenna. Nie wiemy, czy do niej dojdzie, ponieważ podczas ostatniego cewnikowania serca okazało się, że jego tętnice płucne są zbyt wąskie, a to komplikuje sprawę. Z racji panującej pandemii termin jego leczenia został przesunięty.

Na początku sierpnia udajemy się na Oddział Kardiologii Dziecięcej do Instytutu Matki Polki w Łodzi na szczegółowe badania i ustalenie dalszego postępowania w celu przeprowadzenia wspomnianej operacji.

Każdy pobyt w szpitalu wiąże się z kosztami, które trzeba ponieść by móc być blisko dziecka i otoczyć go jak najlepszą opieką: posiłki, środki higieniczne i inne niezbędne akcesoria.

kawalek-nieba.pl

Po operacji Filip będzie wymagał intensywnej rehabilitacji, by móc dalej się rozwijać jak do tej pory.

To specjalistyczne leczenie nie jest za darmo. Przed nim długa droga pełna niewiadomych. My chcemy mu pomóc szukając różnych rozwiązań, w tym poprzez Państwa dobre serca.

Pomóc Filipkowi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba” Santander Bank 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “2697 pomoc dla Filipka Sobczuka”

wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Filip: Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawalek Nieba PL31109028350000000121731374 swift code: WBKPPLPP Santander Bank Title: “2697 Help for Filip Sobczuk”

Aby przekazać 1% podatku dla Filipka: należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243 oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “2697 pomoc dla Filipka Sobczuka”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję