Założenia wychowawcze zawarł w zawołaniu: „Wystarczy, że jesteście młodzi, abym was bardzo kochał”. A realizował je przez niestrudzoną działalność rozwijaną w duchu troskliwej uwagi, która przez jego ojcowską miłość miała pomóc młodym rozpoznać i uwierzyć w miłość Boga Ojca.
Od kuglarza do wychowawcy
Urodził się 16 sierpnia 1815 r. w Becchi niedaleko Turynu, w ubogiej rodzinie Franciszka Bosko i Małgorzaty Occhiena. Na chrzcie otrzymał imiona: Jan Melchior. Miał dwóch starszych braci: Antoniego, syna Franciszka Bosko z pierwszego małżeństwa, i Józefa, syna Franciszka i Małgorzaty.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Gdy kilkuletni Jan zauważył, jak wielkim powodzeniem cieszą się przygodni kuglarze i cyrkowcy, za pozwoleniem matki (ojciec zmarł, gdy miał 2 lata) zaczął ich naśladować. Tak zabawiał sąsiadów, przeplatając popisy modlitwą, pobożnym śpiewem i „kazaniem”, które było powtórzeniem wcześniej usłyszanego w kościele.
W wieku 14 lat rozpoczął naukę u ks. Józefa Cafasso. Dzięki inteligencji i wytrwałości oraz z pomocą życzliwych ludzi ukończył szkołę, a następnie, w 1835 r., wstąpił do seminarium duchownego i 6 lat później otrzymał święcenia kapłańskie. Hasło, które wybrał z okazji święceń: „Daj mi dusze, resztę zabierz”, z czasem stało się hasłem wszystkich salezjanów.
Reklama
Ksiądz Bosko poznawał dramatyczną sytuację młodzieży żyjącej w Turynie: ulicznych włóczęgów bez wykształcenia, spośród których wielu, nie mając środków do życia, schodziło na drogę przestępstwa. Gorąco pragnął pomóc zagubionym chłopcom w przygotowaniu do godnego dorosłego życia. Rozumiejąc ówczesne problemy społeczne i jednocześnie dobrze znając historię Kościoła i doświadczenie apostolskie świętych kapłanów, m.in. św. Filipa Nereusza i św. Karola Boromeusza, w dzielnicy Valdocco założył oratorium. To miejsce, w którym jego wychowankowie uczyli się pisać i czytać, ale też mogli coś zjeść i się bawić. Jako datę rozpoczęcia przez ks. Bosko pracy z młodzieżą przyjmuje się dzień 8 grudnia 1841 r.
Sprawa serca
W adhortacji apostolskiej Dilexi te papież Leon XIV przypomina o prawie najmłodszych do wiedzy, niezależnie od ich statusu społecznego czy materialnego. „Edukacja ubogich, zgodnie z wiarą chrześcijańską, nie jest przysługą, lecz powinnością (...). Tradycja chrześcijańska uważa wiedzę za dar Boży i wspólnotową odpowiedzialność”. I dodaje, że chodzi nie tyle o wykształcenie profesjonalistów, ile o „ludzi otwartych na dobro, piękno i prawdę” (n. 72). W tym duchu odczytujemy rozszerzenie działalności ks. Bosko o stworzenie warunków także do nauki zawodu. Założył pracownie krawiecką i szewską, następnie stolarnię, introligatornię, a w końcu także nowoczesną drukarnię. Był przekonany, że „wychowanie jest sprawą serca” i że trzeba „pozwolić Bogu wejść do serca młodzieży nie tylko przez bramę Kościoła, ale również przez bramę szkoły i warsztatu pracy”.
Prowadząc młodych do świętości, pomagał im w wymiarze nie tylko materialnym, ale także duchowym. „Filarami dzieła wychowania” według ks. Bosko są: Eucharystia, pokuta, nabożeństwo do Matki Bożej oraz miłość do Kościoła i jego pasterzy. Przekazywał swoim wychowankom zasady życia zgodnego z Dekalogiem i Ewangelią, przypominając, że ich powołaniem jest służba Bogu i bliźniemu w społeczeństwie i w Kościele.
Reklama
Bardzo ważnym dziedzictwem ks. Bosko jest wypracowana i wypraktykowana przez niego metoda wychowawcza, zwana systemem prewencyjnym. Jak sam wyjaśniał, praktyka ta „bez reszty opiera się na słowach św. Pawła: Miłość łaskawa jest, cierpliwa jest, wszystko znosi, wszystko przetrzyma”. Miłość do człowieka bez względu na stan, w jakim się znajduje, prowadzi go do pełni człowieczeństwa objawionej w Chrystusie.
Don Bosco był świadomy, że sam nie podoła tak wielkiemu dziełu. W 1859 r. powołał do życia Towarzystwo św. Franciszka Salezego – nowe zgromadzenie zakonne nazywane potocznie salezjanami ks. Bosko, a w 1872 r. – Zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych.
Jak napisał św. Jan Paweł II w liście apostolskim Iuvenum patris (dalej cyt. IP) w 100. rocznicę śmierci św. Jana Bosko, dzieło oratoriów zapoczątkowane zostało od „prostej katechezy”, aby sukcesywnie „się rozszerzyć, odpowiadając na wymogi i naglące sytuacje, i przybrać formy schronisk dla bezdomnych, warsztatów, szkół zawodowych uczących pracy oraz samodzielnego i uczciwego zarabiania na życie, szkół typu humanistycznego, otwartych na ideał powołaniowy, dobrej prasy, różnego rodzaju inicjatyw i metod rozrywki odpowiadających epoce (teatr, orkiestra, śpiew, jesienne wycieczki)” (n. 4).
Pedagogia świętości
Jego inicjatywa była owocem głębokiego życia wewnętrznego. W swojej działalności wychowawczej ks. Bosko ukazywał świętość jako konkretny cel pedagogiczny. Sam był uczniem „świętego mistrza duchowości” – ks. Józefa Cafasso, za wzór świętości obrał św. Franciszka Salezego, a wśród swoich wychowanków ukształtował św. Dominika Savio.
Reklama
Gdy dziś z niepokojem kierujemy spojrzenie na młodych narażonych na oddziaływanie różnych poglądów ideologicznych, wiemy, jak bardzo potrzebni są wychowawcy, którzy potrafią reagować w sposób kompetentny, z dalekowzroczną roztropnością. Ksiądz Bosko wiedział, że „wychowanie wymaga szczególnej postawy wychowawcy i całego zespołu sposobów i poczynań, opartych na przekonaniach płynących z rozumu i wiary, które kierują działaniem wychowawczym” (IP, n. 9).
Wizję wychowawczą ks. Bosko można określić jako realistyczną pedagogię świętości. Aby ją realizować, konieczne jest przywrócenie prawdziwego pojęcia „świętości” w życiu każdego wierzącego. Taki model wychowania zakłada wymóg ukształtowania u młodych krytycznego sumienia, które ma „dostrzegać autentyczne wartości i demaskować hegemonie ideologiczne, które posługując się środkami społecznego przekazu, przyciągają opinię publiczną i podporządkowują sobie umysły” (IP, n. 16).
„Przyrzekłem Bogu, że nawet moje ostatnie tchnienie będzie dla moich ubogich chłopców” – temu przyrzeczeniu ks. Bosko pozostał wierny do końca swego życia; zmarł 31 stycznia 1888 r. w wieku 73 lat. W 1929 r. Jan Bosko został beatyfikowany przez Piusa XI, a 5 lat później kanonizowany. „Chodz´cie nogami po ziemi, a sercem mieszkajcie w niebie” – mówi nam niestrudzony duszpasterz, który z mieszkania w niebie oręduje za młodymi, których tak bardzo ukochał, chodząc po ziemi.
