Każde dziecko urodzone w Stanach Zjednoczonych staje się ich obywatelem. Prezydent Donald Trump chce to zmienić i mówi, że „prawo ziemi” powinno dotyczyć wyłącznie obywateli USA i osób z prawem stałego pobytu. I ma dużo racji, ponieważ przywilej ten jest nadużywany i kryją się za nim duże pieniądze. Jest on praktykowany przez osoby z całego świata, a szczególnie przez obywateli: Chin, Tajwanu, Korei Południowej, Nigerii, Turcji, Rosji, Brazylii i Meksyku. W każdej gazecie wydawanej w Ameryce po rosyjsku z łatwością znajdziemy ogłoszenia pośredników, którzy oferują pomoc przy „załatwieniu” narodzin dziecka np. w Miami.
Rodzina skorzysta
Birth tourism – turystyka porodowa stała się modna, dochodowa i przynosząca korzyści w przyszłości. Jeśli spojrzy się perspektywicznie, ma to sens. Każde takie dziecko po ukończeniu 21 lat ma prawo do łączenia rodzin. Jego rodzice i rodzeństwo mogą w ten sposób zamieszkać w Ameryce. Przylatujesz z wizą turystyczną, rodzisz dziecko, czasami ubezpieczenie z kraju macierzystego pokrywa koszty szpitala i opieki, a jeśli nie, to płacisz gotówką. Potem możesz liczyć na stały pobyt w USA.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
