Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Wiara i choroba

Jak sobie radzić z chorobą? Czy z choroby da się wysnuć dobro? O tym Angelika Kawecka rozmawia z autorami książki Jak chorować? Pytania, których się boimy – ks. Stanisławem Szlassą i Katarzyną Matusz.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

11 lutego przeżywamy w Kościele Światowy Dzień Chorego. Nie tylko jednak od święta powinniśmy zwracać uwagę na tych, „którzy się źle mają”. Chcemy na wzór Jezusa, który modlił się nad chorymi, towarzyszyć innym w cierpieniu, a sami chorując, łączyć swój ból fizyczny z krzyżem Chrystusa.

Czy doświadczenie choroby może prowadzić do nawrócenia? Faktycznego spotkania z Bogiem?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ks. Stanisław Szlassa: Doświadczenie choroby, cierpienia wpływa na każdego człowieka. Poznałem osoby, które przez to doświadczenie urealniły i umocniły swoją więź z Bogiem. W chorobie odkryły Boga, który im towarzyszy poprzez inne osoby. Przychodzi mi na myśl pewien pacjent, który w ciężkiej chorobie zdecydował się na sakramenty. Znam też historie osób, których doświadczenie cierpienia fizycznego czy psychicznego, doświadczenie niezrozumienia sytuacji załamało i sprawiło, że stracili z oczu Boga, niektórzy odwrócili się od Niego. Myślę, że relacja z Bogiem jest tajemnicą indywidualną każdego z nas, którą cały czas poznajemy, odkrywamy.

Kościół, nie tylko z okazji Światowego Dnia Chorego, dużo mówi wiernym o nadziei. Jaką nadzieję można uczciwie dać osobie, o której wiemy, że nie wyzdrowieje, ale że choroba doprowadzi ją do śmierci?

Reklama

To pytanie zaprasza nas do tego, abyśmy zrewidowali nasze spojrzenie na życie. Czy celem życia jest zdrowie? Czy ono rzeczywiście jest najważniejsze? Czy nasze wysiłki, dążenia, cele kręcą się wokół zdrowia? Jeśli tak, to cała nasza uwaga, skupienie, energia będą skoncentrowane na unikaniu chorób i walce z nimi. Kościół w swoim nauczaniu mówi, że Chrystus jest nadzieją, celem. W Ewangelii możemy zobaczyć, że choroby fizyczne są obrazem choroby serca. Chodzi przede wszystkim o zdrowie duszy, o ocalenie, zbawienie. Jezus jest Bogiem, który jest Lekarzem duszy i tylko On zbawia. Na potwierdzenie tego dokonał wielu cudów uzdrowień, wszystkich jednak nie uzdrowił. Jako Bóg nie zniszczył chorób i cierpień, które dręczą człowieka, a przecież jako Wszechmocny mógł tego dokonać. Moje przeżywanie nadziei to uświadamianie sobie, i czerpanie z tego, że również w chorobie, doświadczeniu, którego nie rozumiem i którego nie chcę, jest obecny Bóg, który mi towarzyszy i daje przykład, bo sam też cierpiał, konał w niewyobrażalnych mękach, w opuszczeniu, a jednak cierpienie nie przesłoniło Mu dobra i miłości. Dlatego to On jest nadzieją.

Bardzo często pojawia się przeświadczenie, że choroba to „kara Boska”, że jeżeli na kogoś spadła choroba, to fizyczny znak, że ten człowiek zgrzeszył i Pan Bóg musiał go ukarać. W jaki sposób zmienić takie myślenie?

Myślenie o chorobie jako karze Boskiej za grzechy ma korzenie starotestamentowe. Dzisiaj jest podobnie – człowiek za wszelką cenę próbuje zrozumieć to, czego doświadcza, nadać temu sens i znaczenie. Kiedy człowiek chodzi z gołą głową na mrozie i się rozchoruje – to przecież jasne jest, że to kara za jego zaniedbanie i lekkomyślność, na nikogo nie może zwalić winy. A co można powiedzieć o chorobach, których się nie rozumie – np. nowotworach lub innych trudnych doświadczeniach? To na pewno też moja wina, tylko jej jeszcze nie poznałem – uważam więc, że to może być kara za jakieś grzechy. Taka jest logika myślenia. Jest ona jednak błędna. Pokazuje, że nasze myślenie cały czas kręci się wokół grzechu i kary, a nie wokół Miłości. Trzeba cały czas koncentrować wzrok na Bogu, który jest Miłością, Dobrocią. Czy Miłość chce cierpienia? Czy prawdziwe Dobro karze? W żadnym razie. Miłość daje życie – życie również w trudnych doświadczeniach egzystencji.

Zauważa Ksiądz w swojej posłudze duszpasterskiej, że przez chorobę ludzie częściej sięgają po to, co proponuje Kościół, aby ulżyć cierpieniu?

Reklama

„Jak trwoga, to do Boga”. Myślę, że i dzisiaj to powiedzenie może być dla niektórych wskazówką. Jak trwoga (cierpienie, choroba, wypadek) – to biegnij do Boga: do spowiedzi, na Mszę św., po sakrament chorych, odmawiaj Różaniec... To obrazuje patrzenie i przeżywanie relacji z Bogiem na sposób magiczny. Jest inaczej. Zarówno w czasie zdrowia fizycznego, jak i w czasie choroby Bóg chce się spotykać z każdym z nas. Obdarowuje nas swoją łaską, czyli duchową siłą, aby nas pokrzepić, umocnić w tym, co przeżywamy. Każda modlitwa, każdy sakrament jest okazją, żeby doświadczyć Boga, który potrzebuje jedynie naszej otwartości i zaufania.

Choroba odbiera nam poczucie kontroli nad dotychczasowym życiem. Jak w takiej sytuacji, po usłyszeniu diagnozy, nie stracić poczucia sensu?

Katarzyna Matusz: To taki moment, w którym mierzymy się z tym, że jesteśmy zależni od innych i że nie panujemy nad życiem. Jednocześnie jest to moment, w którym możemy oprzeć się na bliskich nam ludziach, rodzinie czy przyjaciołach. Towarzyszyłam ludziom, którzy słyszeli takie diagnozy, i wiem, że wiara była dla nich umocnieniem, że pokładali nadzieję w Bogu. Z ich słów i codziennej postawy mocno to zaufanie do Boga i tego, że On wie lepiej, wynikało. Myślę, że pytanie o sens, zmierzenie się z nim, przeżycie buntu jest najbardziej naturalnym etapem chorowania. I nie ma potrzeby uciekania od niego. Dziś zatraciliśmy umiejętność rozmawiania o chorobie, śmierci, o tym, że jest to naturalna część życia i że każdego z nas czeka. Wiadomo, zawsze jest za wcześnie... na umieranie. Czy jednak nie moglibyśmy odwrócić tego pytania i cieszyć się każdym dniem?

W jaki sposób najlepiej mówić o chorobie, aby nie zranić chorego, ale faktycznie dać mu wsparcie?

Reklama

Jak rozmawiać? Rozmawiać szczerze, nie użalać się nad nim. Pytać o to, czego potrzebuje, podając przykłady, żeby mógł sobie wybrać, bo może jest zagubiony i nie wie, czego potrzebuje. Nie traktować jego choroby jako czekania na śmierć i skupiania się wyłącznie na tym temacie. Jednocześnie warto zapytać o kwestie formalne, czy wszystkie sprawy urzędowe są załatwione.

Jak budować relację z Bogiem i po prostu, po ludzku się nie poddać, i nie przestać się modlić gdy choroba trwa przewlekle, pacjent zmaga się z bólem, nieprzyjemnymi dolegliwościami, a „cud” uzdrowienia nie nadchodzi?

Myślę, że w tym momencie w głowach czytelników Niedzieli może się pojawić taka myśl, że teraz ten chory koniecznie musi odmawiać codziennie nowennę. A może wystarczy „Jezu, ufam Tobie”, „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego zaczynam ten dzień i kończę go”. Pan Bóg, na ile Go znam, nie oczekuje od nas długich monologów, ale ufności i zawierzenia.

2026-02-03 11:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak odmłodzić naczynia krwionośne

Niedziela Ogólnopolska 10/2025, str. 72-73

[ TEMATY ]

zdrowie

Bliżej Życia z wiarą

Adobe Stock

Z wiekiem naczynia krwionośne tracą elastyczność. Spowalnia proces produkcji kolagenu i elastyny. Czy mamy jakiś wpływ na tempo ich starzenia się?

Choroby układu krążenia są w Polsce główną przyczyną zgonów oraz częstym powodem długotrwałego stosowania leków. Już wkrótce może się okazać, że po 60. roku życia u większości Polaków będą się pojawiać zmiany w naczyniach krwionośnych w postaci co najmniej mniejszej elastyczności, twardnienia czy wolniejszych przepływów. U niektórych mogą się pojawić groźniejsze zmiany miażdżycowe. Warto rozważyć, jaki mamy wpływ przynajmniej na tempo starzenia się naczyń, które transportują krew, tlen i składki odżywcze do naszego ciała.
CZYTAJ DALEJ

24 września – wspomnienie odnalezienia ciała świętej Klary z Asyżu

[ TEMATY ]

Św. Klara z Asyżu

"Głos Ojca Pio"

O okolicznościach odejścia Klary z tego świata możemy się dowiedzieć z opowiadań jej sióstr z klasztoru San Damiano, zachowanych w Aktach Procesu Kanonizacyjnego.

Przy końcu swego życia zawołała wszystkie swe siostry i z największą pilnością poleciła im Przywilej ubóstwa. Ogromnie pragnęła mieć zatwierdzenie bullą reguły zakonu, tak żeby mogła przycisnąć bullę do swych ust i potem dopiero umrzeć; i tak jak pragnęła, tak się stało, albowiem kiedy była już bliska śmierci, przybył jeden z braci z listem opatrzonym bullą. Ona wzięła ją z największą czcią i przycisnęła ją do ust, by ją pocałować. A potem, w dniu następnym, wspomniana pani Klara przeszła z tego życia do Pana, zaprawdę jasna, bez zmazy, bez cienia grzechu, do jasności wiecznego światła. Rzecz tę, sama świadek, wszystkie siostry i wszyscy inni, którzy poznali świętość jej, stwierdzają bez wahania1.
CZYTAJ DALEJ

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., ks. Stanisław zmarł w szpitalu

2026-09-24 13:12

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Diecezja Przemyska

Atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., która miała być sprawowana w kościele rektoralnym św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa przy Ośrodku Formacji i Kultury Chrześcijańskiej. Ośrodek znajduje się na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu - precyzuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB, przełożona jarosławskiej wspólnoty benedyktynek. Jeden z zaatakowanych duchownych - ks. Stanisław - zmarł w szpitalu.

- Wszystko wydarzyło się przed Mszą św., która miała być sprawowana w działającym przy ośrodku kościele rektoralnym pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa - relacjonuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB. Na teren kościoła miał wtargnąć napastnik z 80 cm nożem. - Rozpoczął bójkę z jednym z kapłanów, którego ugodził - opowiada s. Dendor. - Zaatakowane zostały też kolejne osoby, w tym, ks. Stanisław, który zmarł w szpitalu. Jeden z kapłanów, ks. Marek, wyszedł z konfesjonału, próbując zaradzić sytuacji. Został również zaatakowany i przebywa w szpitalu stanie ciężkim.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję