Reklama

Tygodnik

Jaki cały tydzień, taka Niedziela

Wszystko zaczyna się w...? A kończy? Tak naprawdę trudno rozdzielić początek i koniec. Jedno jest pewne: od tego, jak pracujemy przez cały tydzień, zależy treść i jakość numeru.

Niedziela Ogólnopolska 14/2026, str. 95-96

[ TEMATY ]

100‑lecie

Tygodnik Katolicki Niedziela

100‑lecie "Niedzieli"

Karol Porwich/Niedziela

Codzienność redakcji to również kolegia, narady, zebrania i zebranka

Codzienność redakcji to również kolegia, narady, zebrania i zebranka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Siódma rano. Wszyscy na stanowiskach, jak w blokach startowych. W poniedziałek pracujemy na czas. To mało powiedziane – goniąc się z czasem. W piątek do drukarni wysyłamy jedynie część numeru, zwykle na większym luzie. W poniedziałki do druku oddawana jest ta „gorąca” część Niedzieli, obejmująca m.in. strony informacyjne, a podczas weekendu na świecie i w samym Kościele dzieje się ciekawie, wiele, coraz więcej, bywa, że dramatycznie. Stąd ta gonitwa. Trzeba zdążyć z najświeższymi newsami, trzeba często elastycznie zareagować na to, co się wydarzyło, i jeśli istnieje taka konieczność – wymienić rozkładówkowe teksty na nowe, a czas w poniedziałek nieubłaganie nas goni.

Nieustanny ruch materii

Reklama

Terminy wypuszczania kolejnych leg gazety są nieprzekraczalne, robimy więc, co w naszej mocy, by ich nie przekraczać, ale bywa i tak, że zdarza się mały obsuw czasu, kontrolowany poślizg. Niekontrolowany groziłby wypadnięciem z kolejki do druku, a to pociągnęłoby za sobą perturbacje w kolportażu i opóźnienia w dostarczeniu tygodnika do odbiorców na czas. Znów ten czas. Niby oswojony przez lata, ale rodzący napięcie. To część składowa naszej pracy – napięcia. Na szczęście szybko potrafimy je rozładować. Praca redakcji to system naczyń połączonych, a właściwie sztafeta z przekazywaną pałeczką, takie redakcyjne „podaj dalej”. Kiedy jedni kończą swą pracę, drudzy ją rozpoczynają... chociaż nie, to nie jest adekwatny opis tego procesu. Tak naprawdę nie ma tu miejsca na jakikolwiek i czyjkolwiek bezruch. Zmienia się tylko intensywność ruchu poszczególnych działów, trybików. Redakcja przypomina raczej piec hutniczy, którego się nie wygasza. Ruch materii jest nieustanny, płynący w rytm kolejnych numerów pisma, kolejnych tygodni. Bo nasz czas odmierza się tygodniami i numerami kolejnych wydań. Dopiero był 1., już jest 14., za chwilę pojawi się 52., i znów 1.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na początku było... kolegium

Praca u podstaw nad wydaniem ogólnopolskim rozpoczyna się zwykle we wtorki podczas „burzy umysłów”, jak lubi nazywać kolegium redaktor naczelny. Niech no kto przyjdzie bez pomysłu na artykuł, to... Spokojnie, żyć delikwent będzie – ks. Jarosław Grabowski, choć wymagający, aż tak srogim szefem nie jest, ale każdy projekt jest w cenie i nie dość, że nieprofesjonalnie, to zwyczajnie głupio byłoby pojawić się bez niego. Kolektywnie i na kilka miesięcy do przodu wypracowywane są wiodące tematy numerów – lepiej w razie potrzeby przesunąć coś w czasie niż „szyć” materiał na ostatnią chwilę. Swoje projekty zgłaszają też kierownicy poszczególnych działów, ale kolegium nie byłoby tym, czym jest, gdyby inni nie próbowali namieszać im w ich materii. To idealny czas, żeby się nie tylko wzajemnie inspirować, ale i twórczo pospierać, gdy trzeba. To uroki pracy zespołowej, a tak naprawdę jej kwintesencja. Cecha dobrze działającego zespołu. Wielogłos nie oznacza braku harmonii, choć z pewnością łatwiej jest osiągnąć konsensus dwóm redaktorkom stanowiącego integralną część Niedzieli dodatku Bliżej Życia z Wiarą czy zespołowi Niedzieli Częstochowskiej. Przyjemności kolegium pozbawieni są tylko nasi redaktorzy prowadzący dziewiętnastu edycji diecezjalnych, ale że opiekują się kilkoma z nich naraz, zapewniam, że atrakcji im nie brakuje.

Baby posłał Bóg

Reklama

Czego nie dopowie się na kolegiach, to dopracuje się za kulisami – u sekretarzy redakcji. U kogo zamówić tekst, bo autor zaplanowany na kolegium jednak nie da rady, na ile znaków i jaki wyznaczyć termin – to już ich problem. Kontakt z autorami, pilnowanie terminów, telefony ponaglające, ale i te z krytycznymi uwagami do redakcji – również. Pierwsze czytanie nadesłanych tekstów, adiustacja, zmiany tytułów, nadanie leadów – a jakże – również są na barkach dwóch pań sekretarzy, które naprzemiennie prowadzą wydania Niedzieli, w tych „wolnych” tygodniach zajmując się szlifowaniem planów dalekich. Ale że na stanowiska te powołane są dwie kobiety, to nie ma takiego ciężaru, którego by nie udźwignęły ;-). Generalnie załogę tygodnika w większości stanowią baby i to jest z pewnością wartość dodana, choćby ze względu na naszą skrupulatność.

Wielkie litery i wielka teologia

A propos skrupulatności – ta niezwykle pożądana jest w dziale korekty, dokąd artykuły trafiają po przejściu przez ręce redaktora naczelnego i sekretarzy. A tu same kobiety, które z wrodzoną sobie pieczołowitością pochylają się nad materią pisaną i wyłapują wszystko co niepoprawne. Bywa, że i w tekście teologa błąd wypatrzą, bo lata doświadczenia robią swoje. Przede wszystkim jednak panie korektorki nadążać muszą za zmianami językowymi, które w ostatnim czasie przypominają małą rewolucję, i to przede wszystkim dzięki nim i ich mrówczej pracy autorzy mogą spać spokojnie. I co jeszcze ważne, żaden nawał pracy naszym paniom nie jest straszny: ani nakładające się na siebie w okresie przedświątecznym numery, ani dodatki specjalne – nic nie złamie ich ducha. Westchną, owszem, i wykonają swoją pracę – dobrze jak zawsze.

Jak ważny jest dział korekty w naszej redakcji, niech świadczy fakt, że wszyscy pracujący w Częstochowie redaktorzy w niej właśnie terminowali, rozpoczynając swą przygodę ze słowem. To najlepsza szkoła.

Nie kołem, a w kółko łamanie

Reklama

„Skład, nie łamanie” – nasi redaktorzy techniczni mają rację, gdy upominają się o właściwe nazywanie tego, czym się zajmują. Na próżno. Przyjęło się w redakcji to potoczne „łamanie” i na nic ich protesty. Nie znaczy to, że my, redaktorzy, nie doceniamy ich pracy. Doceniamy. Doceniamy jeszcze mocniej w chwili takiej jak ta, gdy wraz z jubileuszowym numerem świątecznym wchodzimy w nowy layout – nowy układ graficzny. To do nich należy cała strona techniczna realizacji przygotowanej makiety wydania. Zastanawiam się, który moment pracy nasi techniczni lubią najbardziej – poza zwalnianiem stron do drukarni, rzecz oczywista. Chyba to jest komunikat sekretarzy: przestawimy strony :-). Nie ma numeru, żebyśmy „przestawki” nie zarządziły, ale dwoje naszych fotoskładowiczów wydania ogólnego, w tym jeden męski rodzynek, znosi to z godnością. Nie wiem, czy podobne niespodzianki urządzają swoim „łamaczom” redaktorzy naszych wydań diecezjalnych, ale z pewnością większa liczba stron Niedzieli ogólnopolskiej daje nam większe pole do popisu.

Klasyka, kreska, a może fotka

Czego czytelnik nie doczyta, to „doobejrzy” na ilustracjach. To domena działu graficznego złożonego z samych artystycznie utalentowanych pięciu kobiet. To one dwoją się i troją, by dobrze zilustrować artykuły, a przy tym, jeszcze przed czytelnikami, zadowolić redaktora naczelnego i sekretarz prowadzącą numer, a łatwe to nie jest. Wiadomo, każdy ma własny gust, a o gustach się nie dyskutuje. Niełatwy to kawałek chleba, bo praca to, podobnie jak pisanie tekstów, ocenna, ale w przypadku grafiki ocena przychodzi łatwiej, a na pewno szybciej. Choćby na czwartkowych tzw. ściankach, podczas których oglądamy roboczo rozwieszone w korytarzu rozkładówki przygotowywanej Niedzieli. Odrębny, karkołomny, rozdział pracy naszych graficzek stanowi przygotowanie okładek – wiadomo, okładka sprzedaje numer, więc praca nad nią jest szczególnie trudna i wymagająca. Bywa, że ta jedna jedyna zostaje wybrana z kilkunastu przedstawionych propozycji, więc wielką zaletą jest w tym zawodzie pokora. Wielki szacunek dla Was, dziewczyny.

Mistrzowie „drugiego planu”

I w końcu przychodzi ten moment: zatwierdzony numer pozostaje po stronie drukarni. I co? Fajrant? Nic z tego. Jeden numer zamknięty, ale startuje już drugi. Ten zamknięty trzeba zareklamować i sprzedać. Jego zajawki, prezentacje trafiają na stronę internetową i do mediów społecznościowych. Z chwilą gdy numer jest już wydrukowany, zaczyna się jego kolportaż. Pakowanie, wysyłka pocztowa. Kierowcy ruszają w trasę do parafii rozsianych po Polsce. Tu, na miejscu, też ruch jak w mrowisku, choć pozornie może wyglądać jak przybiurkowy bezruch. Telefony dzwonią. Łącza się grzeją. Dział IT czuwa nad serwerami i siecią redakcyjną. Księgowość z zarządem Instytutu NIEDZIELA analizują słupki, wpatrują się w cyferki – w końcu one w świecie słowa drukowanego też się liczą. My liczymy na kolejne 100 lat. Z Czytelnikami. Wszak jesteśmy z Wami i dla Was!

2026-03-30 21:19

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Reprint pierwszego wydania Tygodnika Niedziela z 4 IV 1926 r.

CZYTAJ DALEJ

Stulecie „Niedzieli”: Od diecezjalnego Tygodnika do dzieła, które jest wszędzie

W 1950 roku, gdy toczyło się śledztwo przeciwko redaktorowi naczelnemu "Niedzieli", naczelnik nie krył powodu aresztowania ks. Antoniego Marchewki. To „dlatego, że ksiądz jest naczelnym «Niedzieli», a «Niedziela» jest wszędzie”. Dziś te same słowa brzmią jak credo Tygodnika, który 18 września świętuje na Jasnej Górze 100 lat. W "Radiu Fiat" o tej drodze – od pierwszego numeru z 4 kwietnia 1926 roku, przez wojnę, cenzurę i milczenie aż do 1981 r., po portal i sześć milionów wejść na „Niezbędnik Katolika” – opowiedzieli prezes Instytutu Niedziela Mariusz Książek i ks. Paweł Rozpiątkowski.

Prowadzący zapytał, czy bez bulli Vixdum Poloniae Unitas Piusa XI nie byłoby drogi do „Niedzieli”. Ks. Paweł Rozpiątkowski potwierdził, że to jeden z fundamentów, ale dodał drugi: „pierwszym biskupem nowej diecezji częstochowskiej został ks. Teodor Kubina, społecznik, a jednocześnie człowiek, który czuł wagę prasy drukowanej, słowa drukowanego”.
CZYTAJ DALEJ

Jak nowojorska kaplica św. Pawła przetrwała 11 września?

2026-09-10 20:45

[ TEMATY ]

World Trade Center

en.wikipedia.org/Adobe Stock

Kaplica św. Pawła, Nowy Jork, USA

Kaplica św. Pawła, Nowy Jork, USA

To był dzień, który na zawsze zmienił świat. Zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 roku w Nowym Jorku, Waszyngtonie i Pensylwanii wstrząsnęły opinią publiczną na całym świecie. Według oficjalnych danych, w dniu ataku na bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku zginęło prawie 3000 osób.

Kaplica św. Pawła (St. Paul’s Chapel) znajduje się bardzo blisko bliźniaczych wież. Budynek ten, najstarszy kościół na Manhattanie, wzniesiony w 1766 roku, uniknął zniszczenia przez spadające szczątki jedynie dzięki temu, iż osłaniały go potężne konary pobliskiego platana. Drzewo to, posadzone na przykościelnym cmentarzu wiele lat wcześniej, z czasem rozrosło się, tworząc swego rodzaju naturalną tarczę ochronną.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję