Reklama

Jasna Góra

Jasna Góra jest dla wszystkich

Sanktuarium na Jasnej Górze jest po to, abyśmy mogli spotkać się z Matką, pomodlić się, przyjść do konfesjonału. Tutaj jest też miejsce dla niewierzących, dla turystów i dla ludzi zainteresowanych sztuką – uważa o. Beniamin Bąkowski, nowy generał Zakonu Paulinów.

2026-04-28 14:22

Niedziela Ogólnopolska 18/2026, str. 12-15

[ TEMATY ]

Temat numeru

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Jarosław Grabowski: Ojcze Generale, zacznę trochę nietypowo, bo od sytuacji z życia wziętej. Łukasz, licealista ze Słupska, który wypisał się z lekcji religii, mówi: „Nie ciągnie mnie na Jasną Górę, ale dużo słyszałem o tym miejscu”. W jaki sposób Ojciec zachęciłby tego chłopaka, żeby przyjechał na Jasną Górę? Po co Łukasz, który tylko słyszał o sanktuarium, ma ze Słupska jechać do Częstochowy?

O. Beniamin Bąkowski: Nie jest dziś łatwo przyciągnąć tutaj młodego człowieka. Co bym zrobił? Wykorzystałbym środki masowego przekazu, social media, żeby do niego dotrzeć. Ale nie w tradycyjny sposób, w stylu: „przyjdź, tu jest Matka Boża, jest fajnie, możesz się tu pomodlić”. To muszą być słowa, które do niego trafią. Dlatego byłoby dobrze, gdyby ktoś – niekoniecznie ja, może któryś z młodszych współbraci – wymyślił taką formę zaproszenia, która by zaciekawiła tych młodych ludzi. Pojawi się wtedy szansa, że przyjadą do sanktuarium, posłuchają, zobaczą, a wtedy – kto wie...

Czym Jasna Góra może zaciekawić młodych ludzi? Zabytkami, historią obrazu, pobożnością?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Gdybym znał tego młodego człowieka i wiedział, czym się interesuje w życiu, byłoby mi łatwiej. Na pewno nie zacząłbym zachęty od aspektu pobożności, bo tym chyba bym ją „spalił” na samym początku. „Przyjedź, pomódl się, Matka Boża na ciebie czeka” – w taki sposób mogę się zwrócić do ludzi, którzy są ugruntowani w wierze, regularnie chodzą do kościoła. W przypadku młodzieży być może trzeba byłoby zacząć od historii, od jakichś ciekawostek. Załóżmy, że młody chłopak interesuje się wojskiem czy wojnami, a my mamy arsenał, cenne pamiątki z II wojny światowej – może to byłoby dla niego interesujące. „Przyjedź, zobacz, jest wspaniała kolekcja”. Gdyby interesował się sztuką, to ruszałbym w tym kierunku.

Zakon Paulinów jest wspólnotą liczącą prawie 500 zakonników rozsianych po całym świecie. Tymczasem niektórzy myślą, że jesteście tylko tutaj, na Jasnej Górze...

Ja też tak kiedyś myślałem! W szkole średniej, gdy pielgrzymowałem na Jasną Górę, skojarzenie miałem jasne: paulini, Jasna Góra, Matka Boża. A mieszkałem blisko paulińskiego klasztoru. I nie miałem pojęcia, że tam są paulini! A my jesteśmy nie tylko na Jasnej Górze, nie tylko w Polsce czy nawet w Europie – jesteśmy na całym świecie.

Największa wspólnota jest jednak na Jasnej Górze...

Tak, to jest największa paulińska wspólnota. Jest nas dziewięćdziesięciu pięciu. Trochę mniej liczna jest wspólnota na krakowskiej Skałce. W Amerykańskiej Częstochowie jest ok. dwudziestu ojców – to też jest duża wspólnota. Zazwyczaj jednak tworzymy wspólnoty mniejsze, po czterech, pięciu, sześciu ojców.

Kto dzisiaj przychodzi do Waszego zakonu? Ojciec zna pewnie wielu paulinów...

Reklama

Czy ja znam wielu paulinów? Nie było mnie w Polsce 25 lat. Powiem szczerze, że mam pewną lukę w pamięci. Oczywiście, dzięki mediom obserwowałem seminarium, nowicjat, Jasną Górę. Starałem się mieć jakąś wiedzę na temat zakonu. Ale tak naprawdę nie poznałem bliżej tych młodych ludzi. Wiem, jak się nazywają, ale nie znam ich motywacji, dlaczego do nas przyszli... A kto wybiera nasz zakon? Ja wstąpiłem do niego zaraz po maturze, po skończeniu szkoły średniej, a dokładnie – liceum ekonomicznego w miejscowości Głubczyce. To była dojrzała decyzja. Ale myślę, że dzisiaj młody człowiek potrzebuje więcej czasu. Do seminarium przychodzą często młodzi panowie – tak trzeba ich nazwać. Ludzie w wieku 25-30 lat, którzy już ukończyli jakieś studia. Ich decyzje są więc z pewnością dojrzalsze niż decyzje tych, którzy wstępowali do zakonu kiedyś.

A nie jest tak, że młody człowiek wybiera Zakon Paulinów dlatego, że jesteście rozpoznawalni? Może ze względu na Jasną Górę? A może przyciągnęło go to, że w parafii czy na rekolekcjach poznał jakiegoś charyzmatycznego paulina?

Tych motywów jest wiele. Każdy ma swoją historię. Dla mnie to była Jasna Góra, Matka Boża... Święty Paweł Pustelnik w tym czasie nie był mi w ogóle znany. Nie miałem pojęcia, kim on był.

To może bł. Euzebiusz, założyciel zakonu?

Euzebiusz to był ktoś bardzo odległy, obcy. Dla mnie przede wszystkim była to Jasna Góra.

Mamy w Polsce ponad dwadzieścia domów zakonnych i ojcowie starają się naprawdę dobrze pracować. Dużo pracują z młodzieżą. Niektórzy ojcowie są bardzo charyzmatyczni i to zapewne też przyciąga młodych ludzi. Mamy rekolekcje powołaniowe, piesze pielgrzymki na Jasną Górę. To wszystko razem odgrywa bardzo dużą rolę w budzeniu się powołania i w wyborze Zakonu Paulinów.

Reklama

Teraz rezyduje Ojciec na Jasnej Górze, która jest miejscem dla każdego, ale czy dosłownie dla każdego? Dla pobożnego katolika, który przychodzi systematycznie modlić się w Kaplicy Cudownego Obrazu, dla utrudzonego pielgrzyma, który po tygodniu pieszej pielgrzymki pada krzyżem na błoniach, dla zagorzałego kibica, który manifestuje swoje przekonania, także dla osób z obrzeży Kościoła. Ale czy również dla osób wątpiących albo ze środowisk po części odrzucających naukę Kościoła, np. ze środowiska LGBT?

Jasna Góra jest dla wszystkich – chciałbym, by mocno to wybrzmiało. Każdy może tutaj przyjść, aby się pomodlić, poznać to miejsce, aby otrzymać coś, czego potrzebuje w życiu. Nie chciałbym, żeby Jasna Góra była postrzegana jako miejsce czyjejś promocji – mam na myśli polityków, wielkich tego świata, biznesmenów i ich chęć pokazania się w tym miejscu. Sanktuarium jest po to, abyśmy mogli spotkać się z Matką, pomodlić się, przyjść do konfesjonału. Tutaj jest też miejsce dla niewierzących, dla turystów, dla ludzi zainteresowanych sztuką. Na Jasnej Górze jest bardzo dużo dzieł sztuki, prawdziwych skarbów. Sądzę, że przez nie możemy trafić też do ludzi niewierzących i powoli prowadzić ich do Matki Bożej, a w konsekwencji do Pana Boga. Powtórzę więc – każdy może tu przyjść, a naszą , paulinów, rolą jest sprawić, żeby każdy czuł się tu dobrze.

Wiemy, że nie każdy przychodzi tutaj jako pielgrzym...

I nie musi. Gdy byłem jeszcze w Niemczech, w ostatnich latach na spotkaniach rektorów sanktuariów maryjnych języka niemieckiego toczyła się dyskusja na temat tego, jak sprawić żeby turysta stał się pielgrzymem czy osobą wierzącą...

Jak to zrobić?

Reklama

Przede wszystkim trzeba zacząć od serdecznego przyjęcia. Istotna jest kultura przywitania, życzliwość, gościnność, otwartość na każdego człowieka. A my, Polacy, mamy tę gościnność w genach. Nieważne, skąd człowiek przyszedł, w jakim języku mówi, jaki ma kolor skóry, jakie ma przekonania. Mamy przyjąć go miło, żeby poczuł się dobrze w tym miejscu. To jest nasze pierwsze zadanie. A później musimy dać mu coś jeszcze. Wiadomo, kazania są ważne, ale czasami człowiek potrzebuje jedynie małego impulsu – dobrego słowa, ciepłego gestu, zainteresowania, nadziei. To wszystko powinno zacząć w nim pracować, kiedy już wyjedzie z Jasnej Góry. Nie jest to łatwe zadanie, wiem, ale możliwe.

Czy zaprosiłby Ojciec na Jasną Górę także tych, którzy otwarcie, ideologicznie sprzeciwiają się nauce Kościoła?

Przyznam, że lubię rozmawiać z ludźmi, którzy mają wątpliwości. Mobilizuje mnie to, bo do takiego człowieka trzeba podejść z przekonaniem, trzeba mieć argumenty, by mu pokazać, w którym miejscu nie ma racji. Świat patrzy na nas bardzo krytycznie. Ludzie często nie słuchają naszych kazań, nie analizują słów. Najlepszym kazaniem jest nasza postawa życiowa. Jeżeli więc ktoś mnie atakuje, nie mogę stawać wobec niego okoniem. Nie mogę używać tej samej metody, co on. Powinienem podejść do takiego człowieka z dobrocią.

Rozumiem więc, że kiedy na Jasną Górę dotrze „tęczowa” pielgrzymka, Ojciec wygłosi dla nich kazanie i się z nimi spotka... Potraktuje ich jak wszystkie inne grupy przybywające do sanktuarium...

Jeszcze nie rozważałem takiej możliwości, ale jeżeli będzie taka potrzeba, taka konieczność, to oczywiście, mogę do nich pójść, porozmawiać...

...bo taka jest rola generała zakonu?

Tak – wyjść do każdego człowieka. Oczywiście, nie zgodzę się na pewne zachowania, np. manifestację ich przekonań. Ale jeżeli ktoś przychodzi jako pielgrzym, to z naszej, z mojej strony będzie przyjęty dobrze.

Reklama

W regulaminie dla organizatorów pielgrzymek jest zapis, że „sanktuarium jest otwarte na wielość i różnorodność grup, będących przejawem żywotności Kościoła. Stanowczo zabrania się jednak propagowania na Jasnej Górze niechrześcijańskich postaw i ideologii, a w szczególności podziałów narodowych, wrogości, pogardy, rasizmu, ksenofobii, nacjonalizmów” (Regulamin dla organizatorów pielgrzymek i innych wydarzeń na Jasnej Górze, 28 czerwca 2020 r.). Proszę powiedzieć, jak wyegzekwować to u polityków, którzy często mylą ambonę z mównicą na wiecu? Wykorzystują Jasną Górę, szczególnie w okresie wyborów, bo wiedzą, że ich głos usłyszą tłumy. W związku z tym pojawiają się coraz częściej zarzuty – formułowane przez media niekoniecznie przychylne Kościołowi – że paulini organizują wiece polityczne na Jasnej Górze...

Tu nawet nie chodzi o polityków, ale też o biskupów, którzy zapraszają takich ludzi. Regulamin jest jasny, ale niestety nie wszyscy go przestrzegają. I to nie jest zależne od nas. W zasadzie możemy politykom zabronić przemawiania na Jasnej Górze, nie pozwolić im na to – to byłoby najlepsze. Bo pozostawienie tej sytuacji bez zmian może doprowadzić do utraty naprawdę tysięcy ludzi, którzy przybywają do sanktuarium i nie akceptują propagandy politycznej – nie chcą tego na Jasnej Górze.

Będzie Ojciec stanowczy w tej kwestii?

Chciałbym być. Chciałbym też, żeby biskupi bardziej zwracali na to uwagę. Niech przychodzą z ludźmi, nawet z politykami, ale po to, aby się modlić i głosić Ewangelię. Naszym zadaniem nie jest politykowanie. Wizyta w sanktuarium to nie jest miejsce i czas na kampanię polityczną. Możemy się spotkać już po Mszy św. w którejś z naszych sal, ale oficjalnie niech ta wizyta ma wymiar wyłącznie religijny. Powinniśmy wtedy zapomnieć o polityce.

A jak poradzić sobie z kontrowersyjnymi czasami wypowiedziami kaznodziejów, zwłaszcza podczas Apelu czy kazań w sanktuarium?

Reklama

Ojciec Waldemar, obecny kustosz, dba o to. Jeżeli ktoś np. nie spełni wymaganych warunków, następnym razem nie otrzyma możliwości prowadzenia modlitwy apelowej. Bo Apel Jasnogórski powinien być modlitwą do Matki Bożej, zawierzeniem, a nie promocją siebie czy swoich przekonań. Chciałbym, żeby to była taka czysta modlitwa. Oczywiście, można nawiązać do jakiegoś wydarzenia, jakichś spraw społecznych, ale bardzo delikatnie i z wielkim wyczuciem. To powinna być zawsze forma modlitwy, a nie referatu. Przychodzimy nie po to, żeby się przed Matką Bożą popisywać. To mają być słowa modlitwy skierowane do Niej.

Paulini mają szczególne nabożeństwo do Matki Bożej Częstochowskiej. A czy Ojciec Generał ma jakieś inne ulubione sanktuarium? A może jakiegoś ulubionego świętego?

Matka Boża jest bardzo ważna w moim życiu, ale ja nie ograniczam Jej tylko do Jasnej Góry, do jednego miejsca. W Altötting, w rozmowie ze znajomymi, często żartowałem, że Matka Boża jest jedną z najbogatszych kobiet na świecie – bo ma tyle pięknych posiadłości! Nie ukrywam więc, że bardzo lubię jeździć do Fatimy, tam jest wyjątkowa atmosfera. A co do świętych – jest jeden, który mnie bardzo wspiera: św. Jakub. Modlę się za jego przyczyną. Dlatego jestem fanem pielgrzymki do Santiago de Compostela. Już sześć razy szedłem pieszo do św. Jakuba w Santiago...

Sześć razy?! Imponujące!

To dla mnie najpiękniejszy czas, kiedy zabieram plecak i jestem sam np. 2 tygodnie, bez rezerwowania hoteli, planowania czegokolwiek. Po prostu idę. Co mnie spotka, to będę miał. I potem przychodzi taka refleksja: Beniamin, wytrzymałeś 2 tygodnie z jednym plecakiem, z kilkoma rzeczami w tym plecaku, a spójrz teraz na swój pokój, po co ci to wszystko?! Tyle gromadzimy, a tak niewiele nam potrzeba. Na Camino człowiek jest szczęśliwy, bo jest w tym pewna wolność, czas na modlitwę, na refleksję. Wyłączam wtedy telefon... W tym roku też idę na pielgrzymkę, na Camino...

Reklama

A szedł Ojciec w pielgrzymce na Jasną Górę?

Szedłem, z Warszawy. Wcześniej, jeszcze jako młodzieniec, szedłem z Branic, rodzinnej miejscowości, później chodziłem także jako kleryk. Jako kapłan, niestety, tylko dwa razy, jak już wspomniałem – z Warszawy.

A o co Ojciec najczęściej prosi Matkę Bożą?

Może dziwnie to zabrzmi, ale na prywatnej modlitwie ja nie proszę, tylko dziękuję i przepraszam. Dziękuję Ci, Matko, za te siły, które miałem dzisiaj, za to, że kolejny dzień przetrwałem pomimo problemów, trosk, pewnych trudnych zagadnień. Dziękuję Ci, Matko, za to, że byłaś przy mnie i mnie wspomagałaś, że dawałaś mi siły, wypraszałaś dla mnie łaski. I przepraszam za to, że może podjąłem dzisiaj złą decyzję, może któregoś ze współbraci skrzywdziłem, nie mając takiej woli. Przepraszam, jeżeli coś źle zrobiłem, jeżeli kogoś skrzywdziłem słowem, może dekretem, swoim podpisem. A dopiero później proszę i zawierzam całą moją przyszłość, najbliższe 6 lat. Mówię: Matko Boża, prowadź, wybłagaj mi Ducha Świętego, abym podejmował właściwe decyzje w moim życiu. Bo praca generała to jest podejmowanie wielu decyzji, czasami bardzo szybkich, ale o długotrwałych skutkach. I dlatego proszę o światło Ducha Świętego. Abym nie kierował się w życiu egoizmem, uprzedzeniami, tylko bym z miłością spojrzał na swoich współbraci, na tych, którzy zostali mi powierzeni. O to proszę. Modlę się też zawsze za moich najbliższych, za moją rodzinę, za przyjaciół, za tych, od których otrzymałem wiele dobra.

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polskie zmartwychwstania

Francja miała pustkę po rewolucji, Niemcy tworzyli podwaliny pod marksizm, a Polska pracowała nad mesjańską misją wśród narodów. Polacy do mistrzostwa opanowali cierpienie i składanie ofiar na ołtarzu ojczyzny, ale słabiej wychodzi nam zmartwychwstanie.

Praktycznie każdy Polak jest przepełniony ideami mesjanistycznymi, czyli czymś, co niekoniecznie jest zrozumiałe w innych państwach. To jeden z najsilniejszych prądów w naszej narodowej kulturze, którego zapowiedzi możemy znaleźć jeszcze przed upadkiem I Rzeczypospolitej. Na długo przed Mickiewiczem, Słowackim i Krasińskim bp Jan Woronicz pisał o historii Polski jako o zapisie relacji narodu z Bogiem. Kluczowym elementem jego nauczania było wskazanie, że przyczyną rozbiorów i narodowych nieszczęść jest odwrócenie się od Boga, czyli zdrada tego przymierza. Nie była to zatem tylko wina zaborców, ale konsekwencja polskich grzechów i wewnętrznego upadku moralnego.
CZYTAJ DALEJ

Niezbędnik Katolika miej zawsze pod ręką

Do wersji od lat istniejącej w naszej przestrzeni internetowej Niezbędnika Katolika, która każdego miesiąca inspiruje do modlitwy miliony katolików, dołączamy wersję papierową. Poręczny modlitewnik jest dostępny wraz z naszym Tygodnikiem Katolickim "Niedziela". Dostępna jest również wersja PDF naszego Niezbędnika!

CZYTAJ DALEJ

Abp Guzdek: w hospicjum miłość staje się czynem

2026-05-14 19:42

[ TEMATY ]

hospicjum

Abp Józef Guzdek

Karol Porwich

„Jezus pyta o miłość, która potrafi stać się służbą, cierpliwością i odpowiedzialnością za drugiego człowieka. A szczególnie mocno wybrzmiewa to tutaj - w hospicjum” - mówił abp Józef Guzdek podczas Mszy św. sprawowanej z okazji 34. rocznicy oficjalnego otwarcia pierwszego w Polsce hospicjum stacjonarnego - Hospicjum „Dom Opatrzności Bożej” w Białymstoku. Po Eucharystii metropolita białostocki odwiedził chorych oraz spotkał się z personelem i wolontariuszami placówki.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. celebrowaną w hospicyjnej kaplicy. Wzięli w niej udział chorzy, lekarze, pielęgniarki, pracownicy oraz wolontariusze. Obecny był także dr Tadeusz Borowski-Beszta - lekarz psychiatra, pionier opieki hospicyjnej w Polsce i współtwórca białostockiego hospicjum.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję