Nie może być obywateli drugiej kategorii. Wyobrażam sobie, jak zdecydowana byłaby reakcja ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, gdyby w Niemczech zostali pobici działacze Koalicji Obywatelskiej przez aktywistów organizacji neonazistowskiej, a takich u naszych zachodnich sąsiadów nie brakuje. Tymczasem lidera Ruchu Obrony Granic Roberta Bąkiewicza i jego współpracowników poturbowano w centrum Berlina, następnie przewieziono na komisariat berlińskiej policji, a ze strony rządu nikt za polskimi obywatelami się nie ujmuje! „Wsadzali mi palce do oczu, do nosa, dusili mnie, bili od razu. Pięściami i kolanami zaczął bić mnie jeden policjant, potem rzucili, bili dalej nogami, przyduszali” – relacjonował Robert Bąkiewicz. Na portalu wpolityce.pl można zobaczyć rany na jego głowie. Opowiadał, że został umieszczony w areszcie w klatce, w której brakowało mu powietrza. Konsul RP w Berlinie poinformowała, że poszkodowani nie złożyli skargi na działanie niemieckich służb. Czyli sprawy nie ma?! Ręce opadają! Jeśli polskie media nagłaśniają incydent, robi się skandal, lider ROG przebywa w areszcie, a potem w szpitalu, to konsul nie powinna czekać na zaproszenie, tylko natychmiast zjawić się na miejscu i bronić Polaków! Za to jej płacimy! Minister Sikorski winien połączyć się ze swoim niemieckim odpowiednikiem, a następnego dnia wezwać na dywan ambasadora RFN w Warszawie. To byłby sygnał ze strony Polski, że nie godzi się na bicie bez powodu obywateli naszego kraju! I nie powinno mieć znaczenia, że Robert Bąkiewicz krytykuje rząd Donalda Tuska, a działacze jego ruchu udowadniali, iż przez naszą granicę zachodnią są podrzucani nielegalni migranci.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
