Reklama

Niedziela Wrocławska

Kronika Zakrzowa

Trójka młodych mieszkańców wrocławskiego Zakrzowa: Dawid Kuliński, Weronika Holweg oraz Mateusz Sitko postanowili zebrać historię powojennych mieszkańców Zakrzowa i tak powstała Kronika Zakrzowa. Historie które nas łączą.

2026-07-07 09:57

Niedziela wrocławska 28/2026, str. IV

[ TEMATY ]

jubileusz

kronika

Zakrzów

ks. Łukasz Romańczuk/Niedziela

Dawid Kuliński, jeden z autorów projektu pt.: Kronika Zakrzowa. Historie, które nas łączą

Dawid Kuliński, jeden z autorów projektu pt.: Kronika Zakrzowa. Historie, które nas łączą

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Powstanie Kroniki Zakrzowa stało się okazją do wspomnień o dawnym Zakrzowie, czyli opowieścią o przesiedleniach, pierwszych domach, budowie kościoła, klubie sportowym „Polar” i o tym, jak zmieniała się ta miejscowość zanim została włączona do Wrocławia i już jako dzielnica Wrocławia. Wiele z tych historii nigdy wcześniej nie zostało spisanych.

Jednym z pomysłodawców jest Dawid Kuliński, który bardzo mocno związany jest z Zakrzowem, działa społecznie, charytatywnie, jest ceremoniarzem w parafii św. Jana Apostoła, czy też mocno włącza się w Centrum Aktywności Lokalnej. – Pierwsza myśl pojawiła się 2 lata temu, gdy powstała pierwsza Kronika Zakrzowa. Pojawiła się możliwość stworzenia projektu, który byłby dofinansowany i zrobiony profesjonalnie. Uznaliśmy, że chcemy coś takiego stworzyć, ponieważ widzieliśmy rzeczy, których nie było w tamtej kronice – podkreśla.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Z czasem powstała nieformalna grupa o nazwie „Kronikarze Zakrzowa”, zdobyto niewielki grant i rozpoczęto nagrywanie rozmów z mieszkańcami. – Ja, Weronika i Mateusz postanowiliśmy zebrać historie ludzi, które dobrze znaliśmy, bo przecież mieszkamy tu od urodzenia. Piękne było to, że zaczynały się do nas zgłaszać osoby, które dzieliły się swoimi historiami.

Reklama

Pierwsza opisana historia należy do nieżyjącej już pani Margot Masur, która mieszkała na Zakrzowie jeszcze przed wojną i przesiedleniami. – Niezwykłe jest to, że jej historia dotarła do nas od jej córki, która skontaktowała się z nami przez profil na Facebooku, mający zaledwie 60 obserwujących. Historię swojej mamy chciała opowiedzieć innym i szukała przestrzeni, gdzie mogłaby się podzielić tą historią. Na co dzień mieszka w Niemczech, nie mówi dobrze po polsku, ale udało się nam spisać tę opowieść i trafiła ona jako pierwsza do naszego projektu – zaznacza Dawid Kuliński, cytując wypowiedź: – W styczniu 1945 r., wraz ze zbliżaniem się frontu radzieckiego rodzina została zmuszona do ucieczki. W warunkach silnego mrozu (ok. – 20 C) i głębokiego śniegu mieszkańcy Sakrau wyruszyli na Zachód. Droga prowadziła przez Sudety w stronę Czech i przebiegała w skrajnie trudnych warunkach.

Wspomnienia najstarszych mieszkańców pokazują, jak bardzo zmieniła się dzielnica: – Przed wojną było bardzo mało domów, były same pola. Uprawiali truskawki, mieli sady. Tutaj nic nie było – podkreśla twórca projektu, zaznaczając, że wielu przesiedleńców przyjeżdżało z przekonaniem, że będą tu tylko na chwilę: – Myśleli, że jak się wojna zakończy i podzielą granice, to będzie trzeba wrócić, skąd przyjechali. Dzieje Polski pokazały jednak, że pozostali tutaj na zawsze – podkreśla Dawid Kuliński, cytując: – Po wojnie bardzo wielu mieszkańców Zakrzowa tworzyło grono przesiedleńców z Monasterzysk. Przyjechały tu całe rodziny, które po utracie domów próbowały ułożyć sobie życie od nowa. Zbudowali silną i zżytą wspólnotę. Przywieźli ze sobą nie tylko wspomnienia, ale również tradycje, zwyczaje i pamiątki. Wśród nich znalazła się kopia obrazu Matki Bożej Bolesnej z kościoła w Monasterzyskach. Dla wielu osób była ona symbolem tego, co musieli pozostawić za sobą.

Reklama

Wśród opisanych historii nie brakuje także scen dramatycznych oraz bardzo osobistych: – Jedna z pań urodziła się w czasie transportu, została przywieziona w drewnianym naczyniu, w którym wypiekało się ciasto. – Naczynie nie przetrwało do dziś. Podczas remontu zostało zniszczone. Jak wspominała, zrzuciła to naczynie z dachu, a gdy się nie rozbiło, to jeszcze siekierą je poprawiła. Teraz bardzo tego żałuje – opowiada Dawid Kuliński.

W pierwszych powojennych latach zdarzało się, że w jednym domu mieszkali jednocześnie Polacy i Niemcy: – Niemcy jeszcze nie dostali dokumentów z wysiedleniem, a Polacy już zostali zasiedleni. Jakoś trzeba było żyć z tymi ludźmi. To nie zawsze było łatwe. Po latach wracali zobaczyć swoje domy. Niektórzy mieszkańcy bali się ich wpuszczać, bo obawiali się, że Niemcy będą chcieli zostać – mówi Dawid.

Największa przemiana na Zakrzowie przyszła w latach 80.: – Kluczową zmianą i rewolucją była budowa osiedla, wywłaszczenie wielu ziem pod nowe drogi i domy. Dziś kolejne bloki powstają na dawnych polach PGR-u. – Najbardziej przeszkadza starym mieszkańcom, że jest teraz tak dużo bloków, że wszystko jest zabudowywane i przestają się znać – mówi Dawid Kuliński, wskazując, że przestrzenią integracji nowych mieszkańców ze starymi była budowa kościoła, który został zlokalizowany pomiędzy starymi zabudowaniami a nowymi blokami. – Niby było jedno osiedle, jedna dzielnica, ale ludzie rywalizowali między sobą. A parafia, będąc w centrum, łączyła ich. Choć mieszkańcy przyjeżdżali z różnych stron Polski, parafia stała się miejscem integracji. Była to okazja do zjednoczenia. Przykładem jest to, że wspólnie jeździli na stację kolejową na Psie Pole, gdy pociągi przywiozły cegły – zaznacza autor.

Reklama

Sport był ważnym elementem życia społecznego: – Jak był mecz „Polaru”, to wszyscy szli na mecz. W szczytowym momencie klub grał w II lidze (dzisiejsza I liga). To było dość wysoko, więc mieszkańcy licznie przychodzili. Szczególne miejsce w kronice zajmuje pan Ludwik, autor piosenek „Polaru”. Ma 90 lat i cały czas pamięta te piosenki. To chyba pierwsze miejsce, gdzie są spisane – mówi Dawid.

Autor projektu przyznaje, że wiele odkryć było dla niego nowych: – Dla mnie nowością było to, że na Zakrzowie przed wojną była stacja benzynowa. Była też rogatka celna przy wjeździe do Wrocławia, albo to, że cały sznur czołgów stał przez wiele miesięcy na Odolanowskiej i Widawskiej – zaznacza.

Jak zaznaczają autorzy, powstanie także kontynuacja Kroniki Zakrzowa. – Po wydaniu książki otrzymaliśmy nowe zgłoszenia. Kolejne osoby chcą opowiedzieć swoją historię. Chcemy to wykorzystać, aby te historie nie zostały zapomniane. Poza tym, wśród nowych mieszkańców Zakrzowa są osoby, które są ciekawe przeszłości tego miejsca. Choć mieszkają tu od niedawna, miejsce to jest dla nich bardzo ważne – podsumowuje Dawid Kuliński.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W listopadzie Leon XIV odwiedzi trzy kraje Ameryki Południowej

2026-08-05 12:36

[ TEMATY ]

podróż apostolska

Leon XIV w Ameryce Południowej

Vatican Media

Leon XIV odwiedzi Urugwaj, Argentynę i Peru – poinformował Matteo Bruni, dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. Podróż apostolska potrwa od 6 do 17 listopada i odbędzie się na zaproszenie głów państw oraz władz kościelnych tych krajów. Jak podaje Vatican News, na trasie znalazło się dziesięć miast, w tym Chiclayo – stolica diecezji, której obecny Papież był biskupem.

Pierwszym etapem podróży będzie Urugwaj. Od 6 do 8 listopada Leon XIV odwiedzi Montevideo, Paysandú i Floridę.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

Karol Porwich/Niedziela

Nowenna do św. Maksymiliana M. Kolbego w oparciu o teksty z "Pism" świętego. Modlitwę rozpoczynamy 5 sierpnia.

Święty Maksymilianie, zapalony miłością Boga, opromieniony światłem Niepokalanej Dziewicy, wskazywałeś ludowi Bożemu rozliczne formy apostołowania do zwycięstwa dobra i dla rozszerzenia królestwa Bożego na całym świecie. Uproś nam światło i siłę, abyśmy mogli czynić dobro i pociągać innych do Chrystusowej miłości. Wstaw się do Pana o łaskę dla nas, abyśmy owładnięci tym samym zapałem miłości, wiarą i czynem mogli świadczyć o Chrystusie wśród naszych braci i dojść razem z Tobą do posiadania Boga w chwale wiecznej. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Administrator apostolski Ceuty: Kościół wykazał się dojrzałością w obliczu kryzysu migracyjnego

2026-08-06 10:12

[ TEMATY ]

migranci

Ceuta

PAP/EPA

Administrator apostolski diecezji Kadyksu i Ceuty, bp Ramón Valdivia, broni działań Kościoła podczas kryzysu wywołanego masowym napływem nielegalnych migrantów do Ceuty 30 lipca. W wywiadzie dla hiszpańskiego tygodnika Vida Nueva podkreślił, że diecezja od pierwszych godzin koordynowała pomoc, a Kościół - jak stwierdził - „wykazał się dojrzałością” wobec sytuacji będącej zarazem „międzynarodowym kryzysem politycznym” i „ludzkim dramatem”.

Bp Valdivia poinformował, że już po odnotowaniu pierwszych nielegalnych przekroczeń granicy diecezja, we współpracy z proboszczami, Caritas i Delegaturą ds. Migracji, rozpoczęła organizowanie pomocy. Weekendowe zbiórki przeznaczono na wsparcie osób przybywających do miasta, choć - jak przyznał - nikt nie przewidział skali wydarzeń.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję