Reklama

Tygodnik

Nieszczęście samotności

Samotność to nieszczęście, które w XXI wieku przybrało rozmiary epidemii. Tysiące ludzi żyją w przytłaczającym poczuciu, że dla nikogo nie są kimś ważnym, że ich los nikogo nie obchodzi.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wielu ludzi nie przestaje doświadczać przekleństwa samotności, mimo że żyje i mieszka razem ze swoim współmałżonkiem. Nieraz już małe dzieci nie mają, oprócz matki, nikogo bliskiego. Inne małe dzieci, podrzucane na całe miesiące swoim dziadkom, doświadczają gorzkiej prawdy, że nawet dla rodziców są ciężarem.

O tym, że samotność dzieci jest dzisiaj zjawiskiem o wiele częstszym, napisał Jan Paweł II: „Za fasadą normalnego i spokojnego życia, szczególnie mylącą w sytuacji dostatku dóbr materialnych, dzieci muszą nieraz wzrastać w smutnej samotności, nie mając nikogo, kto z miłością wskazałby im właściwą drogę i zapewnił odpowiednie wychowanie moralne. Pozostawione samym sobie, znajdują zazwyczaj główny punkt odniesienia w telewizji, propagującej często wzorce życia nierealnego albo zdemoralizowanego, wobec których ich niedojrzały zmysł rozeznania nie jest jeszcze w stanie należycie zareagować”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Samotność przeklęta

Samotność dla wielu ludzi staje się tak trudna do uniesienia, że gotowi są podeptać nawet Boże przykazanie, byleby jakoś od niej uciec. To nic, że rozbiję cudze małżeństwo, przecież muszę mieć bliskiego sobie człowieka!

Niektórzy od tej przerażającej samotności zapadają w chorobę psychiczną – bo jak długo po wrzuceniu do studni można pozostać człowiekiem normalnym?

Reklama

Myślę, że epidemia samotności jest głównym źródłem szerzenia się rozpusty, narkomanii, brutalności. Rozpusty – bo chciałoby się czyjejś bliskości przynajmniej na 5 minut. Narkomanii – bo narkotyki stwarzają szansę wejścia w świat alternatywny (mniejsza o to, że iluzoryczny), gdzie człowiek nie czuje się tak strasznie sam. Brutalności – bo przynajmniej w gangu przestaję być kimś anonimowym, a kiedy zagrażam innym, to przynajmniej w taki sposób się dla nich liczę.

Ofiary epidemii

Jak to się stało, że staliśmy się ofiarami tej epidemii? Jakie bakterie ją powodują? To przecież jasne: przekleństwo samotności sprowadza na nas wszystko to, co niszczy miłość. Dobre wychowanie, tolerancja, respektowanie praw człowieka – są to bardzo ważne wartości i oby ich było jak najwięcej, ale przemieniają się w nasze zagrożenie, kiedy zaczyna nam się wydawać, że mogą one zastąpić miłość i uczynić ją niepotrzebną.

Przeklęta to tolerancyjność, która powoduje, że przestaje mi zależeć na drugim człowieku i jego dobru, nawet jeżeli ten drugi człowiek to moje rodzone dziecko. Precz z takim dobrym wychowaniem, które uczy tego, jak w sposób kulturalny okazać bliźniemu twarde serce. Czy wolno jeszcze mówić o prawach ludzkich wówczas, kiedy chodzi o prawo do zadawania krzywdy innej ludzkiej istocie? Tam, gdzie niknie miłość, świat zaczyna być nieludzki.

Ofiary i winni

Nie narzekajmy zresztą na świat, spróbujmy zauważać naszą własną winę za to narastające nieszczęście samotności. Przecież już w naszych rozmowach z dziećmi na temat ich przyszłego zawodu rzadko podpowiadamy im, że istotnym motywem w wyborze zawodu powinna być chęć czynienia dobra ludziom. Ktoś bardzo trafnie powiedział, że samotność – cały czas mówię o samotności przeklętej – polega nie tyle na tym, że ja swój ciężar dźwigam sam, ile raczej na tym, że ja dźwigam tylko swój własny ciężar.

Reklama

Po prostu okazuje się, że człowiek stworzony przez Boga, który jest Miłością, nie może być szczęśliwy w bezbożnym świecie, w którym miłości nie ma, za to jest w nim dużo jej namiastek. Od trzech wieków szukamy w Europie takiej cnoty, takiej miłości i takiego szczęścia, które nie muszą płynąć z Boga. Wielokrotnie z triumfem wskazywaliśmy na konkretnych niewierzących, którzy przeszli przez życie szlachetnie i bezinteresownie. A przecież wciąż dziwnie aktualnie brzmi znana przestroga Adama Mickiewicza:

Mówisz: Niech sobie ludzie nie kochają Boga,

Byle im była cnota i Ojczyzna droga.

Głupiec mówi: Niech sobie źródło wyschnie w górach,

Byleby mi płynęła woda w miejskich rurach.

Na obraz Boga

Współczesna epidemia samotności ostatecznie bierze się stąd, że próbujemy kształtować nasz świat, tak jakby Boga nie było. Rzeczywistość jest jednak taka, jaka jest, tzn. Boża, człowiek zaś jest stworzony na obraz Boga i tylko w Nim może znaleźć swój sens ostateczny – i tego zmienić nie potrafimy. Toteż nie trzeba się dziwić temu, że w świecie kształtowanym przez nas – niezgodnie z jego wewnętrzną prawdą – spotykają nas różne rzeczy straszne, m.in. plaga samotności. Przez dotkliwy ból tej samotności człowiek doświadcza – zacytuję kard. Josepha Ratzingera – „jak cała jego egzystencja jest krzykiem do jakiegoś «ty» i jak zupełnie nie jest stworzony do tego, by tylko być «ja» w sobie samym”.

Człowiek samotny chce znaleźć owo „ty” w drugim człowieku. I słusznie! Skąd zatem to moje twierdzenie, że nieszczęście samotności jest w swoim ostatecznym wymiarze bólem duszy stworzonej dla Boga i Boga nieznającej? Tak doświadcza siebie wielu spośród tych, którzy sami nieszczęścia samotności w sposób istotny nie zaznali, którzy, przeciwnie, idą przez życie, nie narzekając na brak ludzi bliskich, których kochają i którzy ich kochają.

Reklama

Zdarza się – niezbyt często, ale i niezbyt rzadko – że małżonkowie po wielu latach wspólnego życia uznają swój związek za więcej niż udany. Twierdzą, że z biegiem lat ich miłość stawała się coraz doskonalsza i że osiągnęli trudny do opisania poziom wzajemnej bliskości i jedności. To, co najbardziej paradoksalne – twierdzą niektórzy z nich – że właśnie w tym stanie doświadczają jakiegoś tajemniczego niedopełnienia. Nawet najbardziej udane małżeństwo, mimo że stanowi ono prawdopodobnie nasz największy sukces życiowy – powiadają – nie może być celem naszego życia. Krótko mówiąc, ludzie ci doświadczają prawdy słów św. Augustyna, że miara serca ludzkiego jest nieskończona: „Stworzyłeś nas dla siebie, Boże, i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie!”.

Samotność wybrana

Jestem zakonnikiem, celibatu staram się dochowywać skrupulatnie, ale nigdy nie powiedziałbym o sobie, że jestem człowiekiem samotnym. Wręcz przeciwnie: obecności życzliwych mi bliźnich oraz okazji do służby mam nawet jakby odrobinę ponad miarę, na którą zostałem stworzony. Owszem, mam ten przywilej, że sporo czasu mogę spędzać w samotności. Ufam przecież, że również ten czas w samotności wypełniam – rzecz jasna, ułomnie, bo człowieka grzesznego stać tylko na ułomną rzetelność – rzetelną służbą dla innych.

To chyba André Frossard powiedział, że celibat to taki rodzaj samotności, który Pan Bóg wymyślił jako jeszcze jeden sposób ujmowania samotności ludziom, którzy sami nie mogą jej udźwignąć. Myślę, że miał rację. Pod warunkiem, że swój celibat przeżywa się jako zmierzanie ku Temu, który jeden może wypełnić ludzkie serce. W takim przypadku służbą dla innych jest również celibat pustelnika, który całe swoje życie spędza na modlitwie.

2026-07-14 10:49

Ocena: +12 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Opaliński: Samotność potrafi bardziej doskwierać niż choroba!

- Nasze życie opiera się na relacjach, one są ważne! Jak je stracimy, to żadne pieniądze nam tego nie wynagrodzą - mówi dla KAI ks. Sławomir Opaliński, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Warszawskiej. - Samotność potrafi bardziej doskwierać niż choroba - dodaje. Istotą tegorocznego orędzia Papieża Franciszka jest samotność chorych, która jest przyczyną dodatkowego cierpienia tych osób. Kościół 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes obchodzić będzie 32. Światowy Dzień Chorego. Tym razem pod hasłem: „Nie jest dobrze, by człowiek był sam”.

Sens choroby
CZYTAJ DALEJ

Liturgiczne wspomnienie św. Jacka Odrowąża

[ TEMATY ]

św. Jacek Odrowąż

pl.wikipedia.org

Św. Jacek Odrowąż

Św. Jacek Odrowąż

17 sierpnia, przypada liturgiczne wspomnienie św. Jacka Odrowąża, założyciela pierwszych na ziemiach Polskich dominikańskich klasztorów w Gdańsku, Chełmie, Elblągu i Toruniu. Święty jest jednym z patronów Polski oraz patronem polskiej prowincji Zakonu Kaznodziejskiego, który w tym roku obchodzi jubileusz 800-lecia powstania.

Św. Jacek Odrowąż urodził się w 1183 r. na Śląsku Opolskim, prawdopodobnie w Kamieniu Śląskim. Pochodził z możnego rodu Odrowążów. Nauki początkowe przyszły święty zdobył zapewne w krakowskiej szkole katedralnej, o której poziom dbał wówczas mistrz Wincenty.
CZYTAJ DALEJ

Korsyka: Ksiądz zmarł podczas odprawiania Mszy św.

2026-08-17 14:34

[ TEMATY ]

śmierć kapłana

Korsyka

Adobe Stock

Korsykański ksiądz zmarł w czasie odprawiania Mszy świętej. Do zdarzenia doszło w niedzielę 16 sierpnia w kościele św. Anny w miejscowości Saint-Florent koło Bastii.

Osiemdziesięcioletni ksiądz kanonik Clément Meny oficjalnie był już na emeryturze, jednak nadal służył posługą duszpasterską w Saint-Florent. Zasłabł w trakcie sprawowania niedzielnej Mszy. Parafianie natychmiast pospieszyli mu z pomocą, lecz pomimo podjętych prób reanimacji duchowny zmarł.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję