Adam Szewczyk: KSP z małej, kameralnej przekształciła się dziś w dużą szkołę. Jak każda inna stała się areną reform edukacyjnych, jednak w dalszym ciągu pozostała „katolicka”. Co to dziś oznacza?
Dorota Bednarek: To prawda. Z małej, wyjątkowo kameralnej szkoły, liczącej wówczas 180 uczniów, przekształciliśmy się w szkołę może nie ogromną, ale dla nas już dużą. Dzisiaj w 16 oddziałach, uczy się 350 uczniów. Mieliśmy ogromny sentyment do szkoły na Wzgórzu. Tam nie tylko wielu z nas, nauczycieli, ale również rodziców i dzieci zaczynało swoją przygodę ze szkołą katolicką. To wtedy uczyliśmy się, co to znaczy i jak ma wyglądać szkoła katolicka. Budowaliśmy ją od podstaw. I mam tu na myśli zarówno adaptację budynku, jak i kształtowanie szkoły, nadawanie jej charakteru, a także wdrażanie trwałych zasad i zwyczajów: porannej modlitwy, modlitwy przed posiłkiem czy odmawiania modlitwy Anioł Pański o godz. 12. Wówczas zrodził się również pomysł corocznych wyjazdów na rekolekcje szkolne do Trzęsacza. W pierwszych latach funkcjonowania szkoły rodzice zwrócili się z prośbą do abp. Mariana Przykuckiego o możliwość przygotowywania dzieci do Pierwszej Komunii św. w szkole oraz przystępowania do niej ze swoją grupą klasową w kościele na Wzgórzu.
Reklama
Założeniem szkoły było wychowanie dzieci w duchu wartości katolickich oraz wspieranie rodziców w budowaniu świata wartości dziecka poprzez działania wychowawcze oparte na nauczaniu Kościoła. Taką właśnie szkołę dla swoich dzieci chcieli stworzyć rodzice, to z ich inicjatywy ta szkoła powstała. Dzisiaj, po 30 latach, choć zmienia się świat, kolejne reformy oświaty nie ułatwiają nam pracy, a rozwój technologii stawia przed nami nowe wyzwania wychowawcze, staramy się być wierni temu, co od początku było fundamentem naszej szkoły, wychowaniu młodego człowieka w oparciu o wartości, wiarę i szacunek dla drugiego człowieka, a zapoczątkowane zasady i zwyczaje kultywujemy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nietrudno dziś jeszcze spotkać nauczycieli związanych ze szkołą od niemal początków jej istnienia. Czy przekłada się to na klimat pracy grona pedagogicznego?
Podczas uroczystości 30-lecia szkoły wyróżniono 7 nauczycieli, którzy pracują w niej niemal od początku jej istnienia, do tego dochodzi duża grupa nauczycieli pracujących tutaj ponad 20 lat. Stanowią szerokie, bardzo stabilne i doświadczane grono. Są to ludzie, którzy nie tylko znają historię naszej szkoły, ale sami ją przez te lata współtworzyli. Doskonale wiedzą, czym jest szkoła katolicka, jakie wartości są dla nas ważne i jaki klimat chcemy tworzyć. Starają się wskazywać, w tym zakresie, drogę kolejnym pokoleniom, znacznie młodszych nauczycieli. Oczywiście, jak w każdym gronie, mamy różne zdania i nie zawsze się zgadzamy, ale zawsze łączy nas wspólna odpowiedzialność za szkołę i za naszych uczniów. Młodzi, nowi nauczyciele, są równie cenni jak ci z dużym doświadczeniem pracy w szkole katolickiej. Ci pierwsi wnoszą nowe spojrzenie, pomysły, a starsi stoją na straży tradycji. Myślę, że to dobre połączenie, które pozwala na rozwój, innowacyjność szkoły przy zachowaniu jej tradycji.
Placówka od relokacji stała się szkołą publiczną, nie jest jednak rejonową. Skąd zatem pochodzą wasi uczniowie?
Reklama
Szkoła choć nie jest już prywatną, wciąż nie jest szkołą rejonową. Oznacza to, że nie mamy obowiązku przyjmowania dzieci z rejonu, ponieważ taki rejon (obwód) dla szkoły nie został ustalony. W związku z tym przyjmujemy dzieci na podobnych zasadach, jak poprzednio. Prowadzimy proces rekrutacji w oparciu o dostępny na stronie szkoły regulamin. Dodam, że podobnie jak w szkole niepublicznej, liczba osób chętnych każdego roku znacznie przekracza liczbę wolnych miejsc.
Co według Pani było znamiennym wydarzeniem minionego 30-lecia?
Najistotniejszym wydarzeniem była oczywiście przeprowadzka do nowego budynku szkoły przy ul. Budziszyńskiej, poprzedzona zmianą w szkołę publiczną. Zmianą, która z jednej strony nałożyła na nas pewne nowe proceduralne obowiązki, sprawiła, że szkoła straciła swój kameralny charakter, z drugiej umożliwiła rozwój placówki. Pozwoliła na realizację różnorodnych projektów, które w maleńkiej szkole przy Orawskiej nie mogły być realizowane. Co więcej, przekształcenie szkoły w publiczną otworzyło ją na szerszą grupę rodziców. Mogę powiedzieć, że jest to moja, dyrektora, szkoła marzeń. Większa liczba uczniów (dwie klasy na jednym poziomie) znacznie ułatwiają dzieciom i młodzieży relacje rówieśnicze. Przestronne, wyposażone w nowoczesne pomoce dydaktyczne klasy i gabinety uatrakcyjniają lekcje, a także sprzyjają efektywniejszej nauce. Ilość pomieszczeń pozwala na rozwój zainteresowań uczniów poprzez organizację różnorodnych kół zainteresowań, choćby takich jak Kuchcik, gdzie dzieci w specjalnie przygotowanej pracowni, wyposażonej w niezbędny sprzęt uczą się piec, gotować, czy Koło Gliniarskie, którego zajęcia są możliwe dzięki zainstalowaniu pieca do wypalania gliny. Ogrodzone duże boisko szkolne i plac zabaw z wieloma atrakcyjnymi urządzeniami zapewniają możliwość zajęć wychowania fizycznego na świeżym powietrzu oraz atrakcyjny wypoczynek w bezpiecznych warunkach.
