Kiedy słyszymy słowo „migrant”, w naszych głowach pojawiają się różne obrazy. Jedni widzą zziębnięte dziecko stojące przy granicy, rodzinę uciekającą przed wojną albo ludzi stłoczonych pod pokładem niewielkiej łodzi. Inni przypominają sobie zamieszki na ulicach europejskich miast, dzielnice, do których boi się wejść policja, albo ludzi, którzy przybyli do obcego kraju, ale nie chcą przyjąć jego zasad. Oba obrazy mogą być prawdziwe. Żaden jednak nie pokazuje całej prawdy.
Migrant to człowiek
Migrant nie jest kategorią moralną. Jest człowiekiem, który zostawił za sobą swój kraj. Czasem ucieka przed wojną, czasem szuka pracy i lepszego życia. Może być pracowity albo leniwy, uczciwy albo nieuczciwy, wdzięczny albo roszczeniowy – jak każdy z nas. Problem zaczyna się wtedy, gdy twarze znikają, a pozostaje bezimienny tłum. Łatwiej się go bać. Łatwiej go również idealizować. Tymczasem chrześcijaństwo nie pozwala nam zamknąć ani serca, ani oczu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
