Reklama

Moim zdaniem

Dzieci nieutracone

2026-10-20 14:35

Niedziela Ogólnopolska 43/2026, str. 21

[ TEMATY ]

Ks. Janusz Chyła

Archiwum ks. Janusza Chyły

Ks. Janusz Chyła

Ks. Janusz Chyła
Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Za nami Dzień Dziecka Utraconego, obchodzony 15 października, a przed nami uroczystość Wszystkich Świętych. W ten czas smutku, tęsknoty i nadziei wpisują się historie, z których dwie pragnę przytoczyć. Pierwsza dotyczy Antosia. „W maju 2016 r. na świat miał przyjść Antoś. Nasz wymarzony synek. Miał już swoje miejsce w domu, swój pokoik, swoje łóżeczko. Miał także swoje miejsce w naszych sercach. Czekaliśmy na niego z ogromną miłością. Wszystko przebiegało prawidłowo. Nic nie zapowiadało tragedii. Do porodu zostało 6 dni. Pojechałam na badanie dlatego, że przestałam czuć ruchy dziecka. Pamiętam tamto gorące majowe popołudnie. Pamiętam słowa lekarza: «Nic nie widać. Nic nie słychać». I pamiętam moment, w którym zawalił się cały mój świat. Nie potrafię opisać tego bólu. Był większy niż wszystkie słowa. Większy niż łzy. Większy niż rozpacz. To był moment, w którym po raz pierwszy naprawdę krzyknęłam do Boga: «Dlaczego? Dlaczego moje dziecko?». Wydawało mi się wtedy, że Bóg milczy. Dziś wiem, że właśnie wtedy był najbliżej. Był w położnej i lekarzu, którzy zadbali o nas z ogromną delikatnością. Był w możliwości ochrzczenia naszego synka. Był w chwili, gdy mogłam przytulić go do serca. Był w rodzinie, która otoczyła nas miłością. Był w ludziach, którzy płakali razem z nami. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy razem z mężem ubieraliśmy naszego synka. Zakładaliśmy kolejne części błękitnego ubranka z taką czułością, jakbyśmy przygotowywali go do chrztu. Wtedy jeszcze tego nie rozumiałam. Dziś wiem, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Bo choć nie mogę przytulić Antosia tutaj, jego obecność jest w naszym domu każdego dnia. Jest w tęsknocie. W rozmowach dzieci. Antoś jest naszym małym przewodnikiem do nieba. A niebo od dnia jego narodzin przestało być dla mnie odległą rzeczywistością. Stało się domem, w którym ktoś na mnie czeka. Dziś wiem, że największym cudem mojego życia nie było to, że podniosłam się po tym upadku. Największym cudem było to, że Bóg nie pozwolił, by moje serce zamieniło się w kamień. Dzisiaj nie patrzę już na swoją historię jak na historię cierpienia. Patrzę na nią jak na historię miłości. I dlatego nie boję się przyszłości. Wiem, że tam, po drugiej stronie, czeka mój Antoś”.

Druga historia dotyczy Marcina, który odszedł jako nastolatek. Jego mama napisała: „Myślę o katechezie w parafii na temat śmierci i życia wiecznego. Uświadomiłam sobie, że śmierć z jednej strony jest bardzo intymnym momentem między Bogiem a człowiekiem, a jednocześnie potrzebuje innych wokół siebie, tej wspólnoty, która się pomodli, pośpiewa i pogada. Po śmierci ciało idzie do ziemi, dusza wraca do Boga. Bliscy zostają. I czasem są jeszcze rzeczy, które trzeba za nich lub dla nich zrobić. Tak jak czułam, że muszę podziękować pani Magdzie, organistce, tak poczułam, że jest jeszcze jedna osoba. Dziś pojechałam do lekarza, który leczył mojego syna. Czułam, że chcę mu podziękować. Doktor się popłakał. Nie chciałam, żeby tak było. Podziękowałam za pracę, jaką wykonał dla mojego syna. Za troskę i empatię, jaką okazał, i za to, że nigdy mnie nie okłamał i zawsze mówił tak, jak jest. Za cierpliwość w odpowiadaniu na ogromną ilość pytań, jakie miałam, i za to, że czasem jedyną odpowiedzią było «nie wiem». Podarowałam mu witraż z Aniołem Stróżem i powiedziałam, że będę się za niego modlić. Wyrażenie tej wdzięczności było najtrudniejszym doświadczeniem po śmierci i pogrzebie Marcinka. Śmierć mojego synka otworzyła mi oczy na to, jak cenne jest życie, każde życie, od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Teraz już pójdę bez mojego syna. Będę o nim pamiętać już zawsze, kochać go i być wdzięczna, że Bóg mi go dał. I że dał mi też taką nową siłę, Bożą siłę”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O nawróceniu księdza

Odpowiedzialność za duszpasterstwo spoczywa na kapłanach, osobach konsekrowanych i świeckich.

Przyzwyczailiśmy się myśleć o Wielkim Poście jako czasie nawrócenia. Przez cały ten okres liturgiczny wielokrotnie słyszeliśmy wezwanie do przemiany życia. Kiedy jednak czytamy Biblię, widzimy, że dla Apostołów i uczniów Jezusa wyjątkowym etapem nawrócenia był czas po zmartwychwstaniu. Wówczas dojrzewała ich wiara, uświadamiali sobie własne słabości i potrzebę przyjęcia łaski, oczekiwali Ducha Świętego, aby wyjść z Wieczernika i głosić Ewangelię. Do ich grona dołączył wtedy Szaweł, który wcześniej był prześladowcą Kościoła. Okres wielkanocny jest więc stosowny do tego, aby stawać się nowym człowiekiem. Pokusą jest myślenie, że adresatami wezwania do nawrócenia są tyko inni, a nie ja sam. Chodzi nie tylko o aspekt moralny, ale też o głębszy poziom, dotyczący motywacji działania i wyznaczania celów, do których zmierzamy.
CZYTAJ DALEJ

Wspomnienie bł. Łucji a Septifonte

[ TEMATY ]

patron dnia

Parafia Najświętszej Eucharystii w Łodzi

Bł. Łucja a Septifonte

Bł. Łucja a Septifonte

Błogosławiona Łucja z Septifonte (wł. Lucia da Settefonti) była włoską mistyczką i dziewicą, której życie pełne było pokory, ascezy i głębokiej wiary. Zasłynęła jako osoba pobożna i oddana Bogu, prowadząc życie w odosobnieniu w okolicach Settefonti, małej miejscowości we Włoszech. Jej przydomek „od Siedmiu Fontann” pochodzi od miejsca jej życia, które po włosku oznacza „Siedem Źródeł” (Settefonti). Kult Błogosławionej Łucji rozwijał się głównie lokalnie, a jej postać jest przykładem wiernego trwania w powołaniu.

Rodzina i wczesne życie: Nie zachowało się wiele informacji o jej dzieciństwie i rodzinie, jednak przypuszcza się, że pochodziła z zamożnego rodu. Już od najmłodszych lat odznaczała się pobożnością i chęcią poświęcenia życia Bogu.
CZYTAJ DALEJ

Mały Maksymilian Kolbe, Jan Paweł II i 250 świętych powitało Leona XIV

2026-11-07 11:07

[ TEMATY ]

Leon XIV w Ameryce Południowej

PAP/EPA/Gianni Schiaffarino

Mały Jan Paweł II, Matka Teresa, Carlo Acutis, a nawet św. Teresa od Dzieciątka Jezus ze smoczkiem w buzi. Około 250 dzieci przebranych za świętych i błogosławionych utworzyło niezwykły szpaler na trasie przejazdu Leona XIV w Montevideo. Papież zatrzymał się przy dziesięcioletnim Diegu, chłopcu z porażeniem mózgowym, aby udzielić mu błogosławieństwa.

Mały Jan Paweł II ciągnie za welon swoją młodszą siostrę przebraną za Matkę Teresę. Wiatr porywa mu z głowy białą piuskę. Obok stoi Carlo Acutis w czerwonej bluzie i kręconej peruce. Jest też św. Augustyn z mitrą i pastorałem, św. Maksymilian Kolbe w obozowym pasiaku, św. Bernadetta, św. Rita z różą w dłoni i św. Teresa od Dzieciątka Jezus, która nie rozstaje się jeszcze ze smoczkiem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję