To największe zgromadzenie międzyreligijne w dziejach świata mogło dojść do skutku tylko dlatego, że zaangażował się w nie człowiek uznany za powszechny autorytet moralny, który dał się poznać jako autentyczny zwolennik dialogu międzyreligijnego. Świat jeszcze miał żywo w pamięci jego przemówienie do młodzieży muzułmańskiej w Casablance 19 sierpnia 1985 r., a następnie historyczną wizytę w rzymskiej synagodze 13 kwietnia 1986 r.; już wtedy uznawany był za przyjaciela i autorytet ludzi wiary na całym świecie.
Wielki symbol pokoju
Kiedy pytamy w Watykanie o dziedzictwo Jana Pawła II w Kościele Katolickim, bardzo często pada odpowiedź: „duch Asyżu”. Pod tym określeniem należy rozumieć nie tylko tradycję spotkań międzyreligijnych w mieście św. Franciszka, którą kontynuują następcy Jana Pawła II, ale też wszelkie inicjatywy, spotkania i działania, które służą pokojowi i dialogowi międzyreligijnemu. Jak powiedział podczas Światowego Dnia Modlitw o Pokój w Warszawie 1 września 1989 r. wysłannik papieski kard. Roger Etchegaray: „27 października 1986 r. słowo «Asyż», wcześniej już pełne wymowy i duchowej harmonii, stało się również wielkim symbolem pokoju”. Określenia „duch Asyżu” używał też Jan Paweł II.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Przed 40 laty papież podkreślił, że „pokój stoi przed każdym ludzkim sumieniem” i „przekracza różnice religijne”. W tym kontekście, jak zaznaczył, dwie rzeczy są najważniejsze i obie są wspólne dla ludzi wiary: „Pierwszą z nich jest wewnętrzny imperatyw sumienia, który nam nakazuje szanować, chronić i rozwijać ludzkie życie, od łona matki aż do łoża śmierci, życie tak jednostek, jak i ludów, a zwłaszcza słabych, biednych i opuszczonych: imperatyw przezwyciężenia egoizmu, chciwości i ducha zemsty. Drugą rzeczą wspólną jest przekonanie, że osiągnięcie pokoju przekracza ludzkie siły, zwłaszcza w obecnej sytuacji świata, i dlatego jego źródeł i sposobów urzeczywistniania go trzeba szukać w Rzeczywistości istniejącej ponad nami wszystkimi”.
Nawet jeśli inaczej rozumiemy związek między tą Rzeczywistością i darem pokoju, to jednak – zauważył papież – wszyscy stwierdzamy, że taki związek istnieje. „To właśnie wyrażamy, modląc się o pokój” – skonstatował Jan Paweł II.
Religie w innym świetle
Przełomowe znaczenie spotkania w Asyżu polegało na tym, że Jan Paweł II zaprosił do modlitwy o pokój wyznawców najliczniejszych religii świata i przez to nadał zgromadzeniu globalny wymiar. Jeszcze istotniejsze było przekonanie religijnych przywódców o konieczności połączenia wysiłków w celu budowania pokoju. Jest to bowiem problem przetrwania ludzkości, problem życia i śmierci. Dla Jana Pawła II najważniejszym środkiem do tego celu była modlitwa.
Papież odsłonił ogromny potencjał dobra tkwiący w religiach, które w dość powszechnym, często uproszczonym odbiorze kojarzyły się z szerzeniem nienawiści, zła i zniszczenia. W pierwszej połowie 1986 r. przez Paryż przeszła fala zamachów, przeprowadzonych przez terrorystów islamskich. Ale, odwołując się do wydarzeń z przeszłości, papież przyznał, że również katolicy nie zawsze „czynili pokój”.
Reklama
Czterdzieści lat temu w Asyżu papież dokonał rzeczy niesłychanie istotnej: ukazał światu prawdziwe oblicze religii, które są powołane do krzewienia pokoju i braterstwa między ludźmi. Unaocznił światu, że połączenie wysiłków wyznawców różnych religii dla wspólnego dobra jest możliwe i że tym tropem powinna podążać ludzkość, aby nie doprowadzić do samozagłady.
Écône i Watykan coraz dalej od siebie
Zwołując spotkanie w Asyżu, Jan Paweł II podjął duże ryzyko. Jego inicjatywa napotkała kontestację części Kurii Rzymskiej. Sam prefekt Kongregacji Nauki Wiary – kard. Joseph Ratzinger początkowo nie był do niej przekonany. W Rzymie obawiano się zarzutów, że Kościół promuje synkretyzm i uznaje, że wszystkie religie są równe, ujmując tym samym katolicyzmowi znamiona wyjątkowości.
Kurialistów w większości udało się przekonać, że nic takiego nie będzie miało miejsca, w silnej opozycji do inicjatywy papieskiej pozostały natomiast środowiska tradycjonalistyczne. Uznały one spotkanie w Asyżu za zagrożenie dla wiary i bluźnierstwo wobec Boga. Tymczasem o żadnych ustępstwach nie było mowy. Papież zdecydowanie głosił orędzie Ewangelii i podkreślał wyraźnie, że dla niego pokój nosi imię Jezusa Chrystusa. Nie było też synkretyzmu, bo przedstawiciele poszczególnych religii modlili się osobno.
Zdecydowanie krytycznie ocenili spotkanie w Asyżu zwolennicy abp. Marcela Lefebvre’a, skupieni w założonym przez niego Bractwie Kapłańskim św. Piusa X. Uznali je za skandal, złamanie pierwszego przykazania: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”, oraz niejako przypieczętowanie kryzysu Kościoła Katolickiego po Soborze Watykańskim II.
Reklama
Wydaje się, że to był punkt zwrotny w relacjach Watykanu z Écône – centrum Bractwa Kapłańskiego im. św. Piusa X. Niecałe 2 lat później, 30 czerwca 1988 r., abp Lefebvre bez zgody Watykanu udzielił sakry biskupiej czterem prezbiterom, czym zaciągnął wraz z nimi ekskomunikę.
Pokój zależy od każdego z nas
To, co dla jednych było skandalem, drudzy uznali za błogosławieństwo. Do dziś spotkanie międzyreligijne w Asyżu jest uznawane za jedno z najważniejszych wydarzeń pontyfikatu Jana Pawła II, a „duch Asyżu” kontynuowany jest przez kolejnych papieży. W tym kluczu należy też odczytywać genialne słowa papieża Leona XIV, który mówi o pokoju „rozbrojonym i rozbrajającym”. Ten pierwszy nie odwołuje się do siły militarnej i nie uznaje zastraszania. Drugi „rozbraja” gniew, nienawiść, agresję miłością, dobrocią, ale też przez głoszoną z przekonaniem prawdę.
Nic zatem dziwnego, że słowa Leona XIV: „Pokój rozbrojony i rozbrajający”, są hasłem tegorocznych uroczystości w Asyżu, zorganizowanych w dniach 25-27 października przez Wspólnotę św. Idziego, w 40. rocznicę Światowego Dnia Modlitw o Pokój.
W Asyżu Jan Paweł II, przez stworzenie przyjaznej, serdecznej atmosfery, pokazał, że dialog to nie tylko wspólne działanie w dobrej sprawie, ale także gotowość do zobaczenia brata w drugim człowieku.
Dziś, kiedy spirala konfliktów i wojen nakręca się coraz bardziej, wszelkie działania na rzecz pokoju wydają się bezowocne. Aby nie udzielało się zwątpienie i rozczarowanie, warto przypomnieć, co Jan Paweł II powiedział 40 lat temu w Asyżu: „Jeśli świat ma trwać, a mężczyźni i kobiety mają w nim przeżyć, to nie może się obejść bez modlitwy”.
Warto też pamiętać o wskazaniu papieża, że pokój to codzienny warsztat pracy dostępny dla wszystkich. Wszyscy też jesteśmy za niego odpowiedzialni przez dokonywanie wyboru na rzecz pokoju lub przeciw niemu w codziennym życiu.
