Reklama

Katyń na Służewie

Niedziela warszawska 38/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rozmowa z ks. prał. Józefem Majem, proboszczem parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej na warszawskim Służewie

Jan Ośko: - Mija 10 lat od odsłonięcia pomnika ku czci zamordowanych w czasach stalinowskich. Komitet, który powołano do budowy tego pomnika powstał jeszcze pod koniec PRL. Jak doszło do wzniesienia pomnika?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ks. prał. Józef Maj: - Kiedy w 1986 r. jako proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej chodziłem po kolędzie, spotkałem - nieżyjącego już dzisiaj - Jana Skoneckiego. Razem z żoną mieszkał on niedaleko kościoła. Podczas tej wizyty zapytał, co wiem o cmentarzu na Wałbrzyskiej. Byłem kimś nowym na Służewie, nie wiedziałem wiele o tym miejscu i o zaszłościach z nim związanych. Odpowiedziałem więc, że wiem tyle, ile się dowiedziałem z zapisów ksiąg cmentarnych. Wtedy on zapytał: „Czy zdaje sobie ksiądz sprawę, że jest to miejsce, które jest równe cmentarzysku w lasach katyńskich?”. Tak to się zaczęło. Później rozmawiałem o tym z prof. Wiesławem Chrzanowskim. Powiedział, że więźniowie na Mokotowie przestrzegali się, mówiąc: „Uważaj, bo cię wywiozą na Służew”. Za radą Chrzanowskiego zapisałem wszystko, co mówi Skonecki. Takie były początki. Później dopiero znaleźliśmy dokumentację. Natrafiliśmy na dokumenty po wybitnym kapłanie archidiecezji warszawskiej, tutejszym proboszczu ks. Adamie Wyrębowskim. Był on krajowym kapelanem policji polskiej przed wojną, posłem na Sejm, członkiem władz miasta Warszawy. Zostawił on dokumentację o wydarzeniach na Służewie. Zawiązał się komitet budowy pomnika, któremu przewodził mec. Andrzej Grabiński, znany obrońca opozycji.

- Jak zareagowała na to służba bezpieczeństwa? Czy próbowano przeszkodzić wzniesieniu pomnika?

- Były podjęte pewne działania ze strony ówczesnego urzędu bezpieczeństwa, ale nie chciałbym o nich mówić. W pierwszym etapie wyśmiewano tę inicjatywę, mówiono, że to jakaś konfabulacja. Gdy powołaliśmy komitet, zaczęli zgłaszać się świadkowie i przekazywać informację. Później, gdy znalazły się dokumenty i zeznania świadków, nikt już nie mógł powiedzieć, że to jest wymyślone. Nie działaliśmy przeciw komuś, chcieliśmy jedynie upamiętnić hekatombę narodu polskiego po II wojnie światowej. Mówię to z dumą - jest to jedyny pomnik tego typu w Europie Środkowej. Żaden inny naród nie zdobył się na taki wysiłek, aby upamiętnić tak bolesne fakty z przeszłości.
Po 1989 r. jednak wojewodowie otrzymali zakaz przekazywania nam informacji. Chcieliśmy udokumentować, to, co działo się we wszystkich miejscowościach, gdzie dokonywano podobnych zbrodni jak na Służewie. Na pomniku są wymienione 472 miejscowości, dzisiaj na pewno wiemy, że było ich znacznie więcej, ponad 700. Mieliśmy tez pewność, że właśnie tam dokonano zbrodni.

Reklama

- Przerażające jest to, że na Służewie ludzie zakopywani chyłkiem, po nocy, to w znacznej mierze Polacy, którzy w czasie wojny walczyli dla Ojczyzny, czy to w Armii Krajowej, czy w wojsku na Zachodzie, pod Narwikiem i Monte Cassino.

- Na tym polegała cała perfidia zbrodni. Bohaterowie wojenni mieli autorytet i dlatego byli niebezpieczni dla komunistycznej władzy.

- Co Ksiądz czuje, gdy słyszy, jak ludzie powtarzają, że „za komuny było lepiej”?

- Nie rozumiem tego. Doskonale pamiętam, jak duża była pomoc Kościoła dla ludzi, aby w ogóle przetrwali. Sadzę, że wciąż jeszcze za mało jest publikacji opisujących czasy komunistyczne.

- Z czego wynika fakt, że większość Polaków nie chce znać swojej historii?

Reklama

- Z niejasności sytuacyjnej wielu ludzi w okresie PRL. Chodzi tu nie tylko o osoby tworzące czy należące do PZPR. Przypomnijmy choćby tzw. „ciotki partyjne”, które do partii nie należały, ale dzięki partii funkcjonowały i z partii żyły.
Powiem jeszcze o innym aspekcie tego zagadnienia. To było jeszcze w latach 80. Przy budowie pomnika dotarła do nas prawda o funkcjonowaniu tamtego systemu, o tym jak traktowano ludzi, którzy choć trochę wybijali się ponad przeciętność. W latach stalinowskich, a także później wystarczyło, aby ktoś miał autorytet i był niezależny od władzy. Bez względu na to, w jakim środowisku się znajdował, na uczelni, w fabryce, na wsi, czy w Kościele, to było podstawą do wyeliminowania tego człowieka.
Gdy przyjrzymy się temu upustowi potencjału ludzkiego w Polsce, gdy zsumujemy II wojnę światową, emigrację po tej wojnie i wyniszczanie narodu polskiego w okresie komunizmu, to zobaczymy jak wielka to była ofiara. Myślę, że jest to główna przyczyna braku autorytetów w różnych środowiskach. Wyrosły pseudoautorytety. Możemy to obserwować choćby przy aferze Rywina, gdzie na autorytet wyrasta Urban.

- Zapominanie o historii jest postawą bardzo naiwną.

- Zaobserwowałem, szczególnie u młodych, tendencję uciekania od historii, a także od zaangażowania w sprawy własnego narodu. To mogłoby być zrozumiałe, gdyby nie towarzyszyło temu bardzo naiwne poczucie bezpieczeństwa. Jest to myślenie typu: „Ktoś o nas na pewno zadba. My nie musimy się już troszczyć”. To jest groźne. Historia nigdy nie staje w miejscu. Przyjdą nowe wyzwania. Intuicyjnie czuję, że przed ludźmi, którzy mają dzisiaj 20, 30 czy 40 lat stanie potężne wyzwanie, które będzie na miarę zmagań, jakich doświadczyli Polacy w przeszłości.

- Na pomniku umieszczono tablicę, na której widnieje napis przypominający, że ten pomnik ma być przestrogą dla rządzących.

Reklama

- To inna kwestia. Niewątpliwie każdy, kto obejmie refleksją treść napisu, a myśli o sprawowaniu władzy, powinien potraktować zawarte tam słowa jako przestrogę. Naprawdę, nie jest sztuką włączyć się w funkcjonowanie aparatu władzy, ale sztuką jest zachować godność, sprawując tę władzę. Św. Augustyn powiedział, że „z wszystkich sztuk ludzkich najtrudniejszą jest sztuka władania”. Dzieje się jednak tak, że po władze sięga ten, komu wydaje się, że może ją sprawować, nie bacząc, czy ma ku temu predyspozycje. Tu jest bardzo poważny problem. Kiedyś można było organizować pospolite ruszenie, aby przezwyciężyć komunizm w Polsce, ale pospolitym ruszeniem nie da się władać.

- Pomnik ku czci pomordowanych stoi na uboczu Warszawy, a w środku miasta tkwi Pałac Kultury, który jest symbolem stalinizmu w Polsce. Właściwie to pomnik spod św. Katarzyny powinien stać w centrum stolicy.

- Odpowiem nieco szerzej. Nie można mówić o ciągłości naszego państwa bez wyjaśnienia, co się ma na myśli. Przecież PRL to od strony instytucjonalnej nie była Polska. A nie jest bez znaczenia, jak traktuje się przeszłość. Niemcy na przykład, nie mówią o ciągłości, ale o odpowiedzialności za NRD.

- Pomnik na Służewie to bardzo ważne świadectwo.

- Tak. Na uroczystości dziesięciolecia zapraszamy 28 września na godz. 18.00.

- Dziękuję za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Grzegorz Ryś w liście do wiernych Archidiecezji Krakowskiej: Nie możemy pozostać obojętni

2026-01-24 16:42

[ TEMATY ]

kard. Ryś

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Kard. Grzegorz Ryś

Kard. Grzegorz Ryś

„Dzisiaj nad ranem dostałem od arcybiskupa kijowsko-halickiego Światosława Szewczuka następującą wiadomość: „Przeżyliśmy kolejną piekielną noc. W Kijowie jest -10. Najbardziej ucierpiał nasz Lewy Brzeg... Walka o życie, ciepło i światło trwa”. (….) Nie możemy pozostać obojętni” - w liście do wiernych napisał kard. Grzegorz Ryś. Decyzją metropolity krakowskiego w Archidiecezji Krakowskiej cała składka z niedzieli, 1 lutego zostanie przeznaczona na pomoc dla Kijowa.

Kraków, dnia 24 stycznia 2026 roku
CZYTAJ DALEJ

Samobójstwo w imię postępu vs Leon XIV jako ostatni realista

2026-01-24 07:00

[ TEMATY ]

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Papież – wbrew temu, co próbują dziś wmówić zachodnie elitom – nie jest reliktem minionej epoki ani hamulcowym postępu. Jego nauczanie okazuje się dziś czymś znacznie bardziej aktualnym i praktycznym: realnym wsparciem dla cywilizacji, która znalazła się w demograficznym potrzasku. USA i Unia Europejska starzeją się w tempie, jakiego nie znała nowożytna historia. Społeczeństwa bogacą się, a jednocześnie kurczą. I to nie jest przypadek, lecz efekt wyborów kulturowych.

Paradoks polega na tym, że te same kraje, które w imię radykalnej sekularyzacji odrzuciły chrześcijańską wizję człowieka, dziś popełniają na sobie narodowe samobójstwo. Aborcja stała się „modna”, wręcz tożsamościowa. Nie jako dramatyczny wyjątek, ale jako element stylu życia. Efekt? Cywilizacja, w której dziecko – świadomie lub nie – zaczyna być postrzegane jako zagrożenie: dla kariery, wygody, planów, narracji.
CZYTAJ DALEJ

Kanclerz Niemiec atakuje Unię Europejską

2026-01-24 14:12

[ TEMATY ]

Unia Europejska

PAP/EPA/RICCARDO ANTIMIANI

"Niemcy i Europa zmarnowały niesamowity potencjał. Staliśmy się światowymi mistrzami nadmiernej regulacji i zerowego wzrostu" – te słowa nie pochodzą z ust polityka PiS, ale od samego kanclerza Niemiec Friedricha Merza. To bardzo mocny cios wymierzony w politykę Angeli Merkel i szefowej KE Ursuli von der Leyen.

Unia Europejska jest w głębokim kryzysie, grozi jej samozagłada, albo przynajmniej pogłębiająca się marginalizacja na globalnej scenie gospodarczej. Chiny i USA rozwijają się i mają wzrost gospodarczy, a Unia Europejska produkuje tylko swoje regulacje. - Jednolity rynek został kiedyś stworzony, aby stworzyć najbardziej konkurencyjny obszar gospodarczy na świecie, ale zamiast tego staliśmy się światowym mistrzem w nadmiernej regulacji – mówił kanclerz Niemiec na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję