Reklama

Z Sanktuarium św. Jacka w Legnicy

Dni św. Jacka na Zakaczawiu

Ks. Robert Kristman
Edycja legnicka 39/2003

„Cudowne, radosne, wspaniałe i święte średniowiecze wydało wielu świętych, wybitnych ludzi, geniuszy w różnych dziedzinach kultury, sztuki, wiedzy. Powstały wówczas arcydzieła, podziwiane do dziś. Obraża i nie zna średniowiecza ten, kto mówi o nim, że było ciemne” - to fragment homilii, jaką wygłosił franciszkanin - o. Józef Szańca podczas tegorocznych uroczystości odpustowych w sanktuarium św. Jacka w Legnicy.

Z prawdziwą przyjemnością słuchałem tej homilii Ojca Józefa. Wydobył bowiem w niej te myśli, które od początku towarzyszyły mi, kiedy pojawił się zamysł sprowadzenia relikwii św. Jacka do naszego kościoła, a później utworzenia w nim sanktuarium.
Kiedy po wojnie w mieście o polskim rodowodzie, okupowanym wówczas przez Rosjan, w przejętym po ewangelikach kościele na Zakaczawiu miała powstać katolicka parafia, Polacy, którzy przybywali tu ze Wschodu, wybrali sobie za patrona św. Jacka - Polaka „z krwi i kości”. Polski święty, patronujący kościołowi i powstałej później na przełomie lat 60. i 70. wspólnocie parafialnej, miał wręcz symboliczne znaczenie. Przypominał przybywającym ze Wschodu Polakom, że teraz tu jest ich dom i tu jest ich ojczyzna. Może nawet pomagał w zabliźnianiu ran powstałych po przymusowych deportacjach i po zakończonej niedawno wojnie. Związki św. Jacka z Polską podkreślał we wspomnianej homilii Kaznodzieja, mówiąc: „Zauważmy serdeczną więź św. Jacka z Polską, z ziemią ojczystą. Wskazuje na to polska tradycja, wyrażona m.in. w pieśniach, w przysłowiach, wierszach o św. Jacku. O święty Jacku, wielki patronie, Najdroższy kwiecie w ojczyźnie nam wonny... (Wincenty Pol, Pieśń do św. Jacka), inna pieśń zaczyna się słowami: Niwy polskiej cudny kwiecie..., Eucharystii i Maryi cześć po Polsce rozszerzałeś..., siłą modlitw różańcowych Polskę całą opasałeś, swej Ojczyźnie przeciw wrogom oręż Maryi w rękę dałeś, o św. Jacku.
Bóg zawsze posyła odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie. Wiek XIII w Europie to wiek kryzysu wartości, a w Polsce, dodatkowo rozbitej na dzielnice, pełen niepokoju czas walk o władzę. Ponadto Europa stanęła wtedy przed groźbą inwazji z Dalekiego Wschodu i zagrożenia, jakie nieśli ze sobą Tatarzy. Wtedy właśnie Europa otrzymała w darze świętych Franciszka i Dominika, a Polska zasłynęła ze świętości takich ludzi, jak Kinga, Salomea, Jolanta, Sadok, Wincenty Kadłubek, Bronisława, Czesław, a zwłaszcza Jacek Odrowąż. Kiedy dziś, po siedmiu wiekach, Europa z jednej strony dążąca do zjednoczenia, a z drugiej doświadczona wielkim kryzysem moralnym chce budować swoją przyszłość w oderwaniu od wartości chrześcijańskich, wydaje się to być największym współczesnym zagrożeniem i nieporozumieniem. Św. Jacek, który siłą swej wiary potrafił przemóc niszczącą siłę gradu i pokonać nieujarzmioną siłę rzeki, czczony jest m.in. jako patron w różnych zagrożeniach, zwłaszcza w zagrożeniu powodzią. Dziś bardziej niż powódź grozi nam zalew bezbożności i zła, które wzmaga się wraz z propagowaniem życia bez Boga. Na szczęście mamy patrona broniącego nas przed potopem grzechu. Cud najbardziej oczekiwany, o jaki prosimy dziś św. Jacka, patrona obrony przed nieszczęściem powodzi, to uwolnienie od groźby powodzi zła. Ten cud jest możliwy. Wincenty Pol w Pieśni do św. Jacka zawarł błaganie: O św. Jacku, cześć wielka Tobie, w Kościele Bożym od Twojego ludu. Setki lat mija, jak przy Twoim grobie wielkiego przez Cię doznaje lud cudu. Spraw dziś najwięcej, niech się poprawi niezbożny naród na Twe wezwanie, a tych, co wierzą, wiara niech zbawi, a co jest z Boga, przez wieki zostanie. Te myśli i te intencje towarzyszyły uczestnikom tegorocznych uroczystości odpustowych w sanktuarium św. Jacka w Legnicy. Od kilku już lat odpust poprzedzają tzw. Dni św. Jacka, obchodzone na Zakaczawiu od 15 do 17 sierpnia. Mają one na celu przygotowanie do właściwego duchowego przeżycia samego parafialnego święta, m.in. poprzez możliwość przystąpienia do sakramentu pojednania.
15 sierpnia (jest to dzień śmierci św. Jacka) odbyła się procesja różańcowa, która przeszła wzdłuż rzeki Kaczawy, nowym pasażem. Zgodnie z tradycją, to właśnie św. Jacek, nazwany umiłowanym synem Maryi, przyniósł do Polski zwyczaj odmawiania Różańca. Ogłoszony przez Ojca Świętego Rok Różańca i wprowadzony zwyczaj codziennego odmawiania tej modlitwy w naszym sanktuarium zmobilizował ok. 600 wiernych do wzięcia udziału w tej procesji. Uczestnicy przynieśli ze sobą świece, których blask nadawał szczególnego nastroju modlitwie i rozważaniu tajemnic światła. Procesja zakończyła się na placu przed sanktuarium. W naszej modlitwie polecaliśmy Bogu całą nasza Ojczyznę, naszą diecezję i nasze miasto.
Następny dzień - 16 sierpnia - poświęcony był modlitwie o uchronienie nas przed klęskami żywiołowymi. Rzeka, nad którą stoi sanktuarium, niejednokrotnie dawała powody do niepokoju, a jej wody występowały z brzegów, zalewając domy i dobytek, zwłaszcza tych, którzy mieszkali na jej prawym brzegu. Św. Jacek, według pobożnego przekazu, pokonał bystry nurt rzeki, chodząc po jej powierzchni, gdy uciekał wraz z braćmi z zajętego przez Tatarów Kijowa. W tym dniu po Mszy św. zgromadziliśmy się nad brzegiem Kaczawy na nabożeństwie błagalnym, prosząc tym razem o obfitość wody, tak bardzo potrzebnej do życia. Wszyscy tak mocno odczuliśmy w tym roku brak deszczu i zagrożenie klęską suszy. Na zakończenie nabożeństwa położyliśmy na rzece wykonany z zieleni i tegorocznych kwiatów krzyż - symbol naszych modlitw - który rzeka uniosła wraz ze swoim nurtem.
Sam dzień odpustu, 17 sierpnia, zgromadził na wszystkich Mszach św. licznych wiernych, którzy modlili się przy relikwiach naszego Patrona, polecając mu swoje sprawy. Uroczystej Mszy odpustowej przewodniczył ks. prał. Jan Mycek, proboszcz parafii św. Bonifacego w Zgorzelcu, a homilię wygłosił o. Józef Szańca, franciszkanin. W Eucharystii uczestniczyli licznie kapłani z Legnicy i okolic oraz wierni tutejszej parafii, a także goście z parafii okolicznych. Swoją obecnością zaszczyciła nas matka Regina Pobiedzińska, przełożona prowincjalna Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi oraz siostry zakonne z legnickich zgromadzeń. Śpiewy wykonał chór parafialny ze Zgorzelca. Uroczystości odpustowe zakończyły się błogosławieństwem relikwiami św. Jacka i obrzędem błogosławienia nowych kłosów zbóż, na pamiątkę cudu, jakiego dokonał św. Jacek w podkrakowskiej wsi Kościelec, gdy swoją modlitwą podniósł zniszczone gradem zboże, chroniąc wieś przed klęską głodu. Na uczestników odpustu, jak co roku, czekały pierogi św. Jacka, przygotowane przez tutejsze parafianki. Pierogi są nie tylko słodkim symbolem odpustu, ale przypominają niezwykłą cechę świętości Jacka Odrowąża - jego wrażliwość na biedę i niedostatek. Wraz ze św. Jackiem żegnaliśmy odchodzące powoli gorące lato - czas dojrzewania zbóż i owoców. Dziękowaliśmy Bożej Opatrzności za owoce świętego życia naszego Patrona.
„Imię Jacek (Hiacynt) oznacza piękny kwiat lub szlachetny kamień. Święty uczy nas życia pięknego i szlachetnego. Uczy nas miłości Boga i ludzi oraz tego, jak odpowiedzieć życiem na obfite obdarowanie łaskami. Święci są darem Bożym dla nas. Są znakiem, jak bardzo Bóg nas kocha” (o. Józef Szańca).

Odprowadzeni z miłością

2019-10-15 22:43

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Ceremonia pochówku odbyła się dziś na Cmentarzu Osobowickim, poprowadził ją o. Jozafat R. Gohly OFM – najpierw w kaplicy cmentarnej odprawił Mszę św., a później nabożeństwo żałobne przy wspólnym grobowcu dzieci. W homilii dziękował za modlitwę i wzajemne wspieranie się w trudnej próbie jaką jest strata dziecka.

– Macie prawo płakać, macie prawo krzyczeć, macie prawo czuć żal, bunt i złość. Macie prawo nie rozumieć i szukać pociechy – mówił w homilii – macie też prawo przeżyć żałobę, każdy na swój sposób, ponieważ strata dziecka jest największym bólem, jakiego doświadczają rodzice. I nikt, nikt kto tego nie przeżył, nie zrozumie – tłumaczył. Zachęcał też, aby z tym bólem przychodzić do Maryi. – Ona też straciła Dziecko, jedynego Syna, rozumie wasz ból i cierpi razem z wami – mówił franciszkanin.

Zobacz zdjęcia: Urodzeni za wcześnie godnie pochowani


Po Eucharystii karawan zawiózł urnę z prochami dzieci na miejsce pochówku. Rodzice i towarzyszący im bliscy podążali w pogrzebowym kondukcie. Niektórzy nieśli kwiaty, znicze, niewielki figurki aniołów. Każdy niósł białą różę przygotowaną przez Siostry Boromeuszki. Na miejscu urna została umieszczona w białym woreczku i na długich wstążkach opuszczona do grobowca. Błogosławieństwo zakończyło ceremonię.

(Grobowiec w kwaterze 79 przedwcześnie narodzonych wieńczy rzeźba - to „Pomnik Dzieci Nienarodzonych II” wykonany przez słowackiego rzeźbiarza Martina Hudaćka.)

Oprócz rodziców, którzy niedawno przeżyli nagłą stratę dziecka i dziś żegnali się ze swoimi maluchami, byli też i tacy, którzy wcześniej złożyli szczątki swojego dziecka na cmentarzu a teraz każdego roku w Dniu Dziecka Utraconego przychodzą na wspólną modlitwę.

Była też mama, która straciła dziecko 29 lat temu. O wspólnym pochówku przeczytała w internecie i zapragnęła przyjść dziś na cmentarz, aby – w symboliczny sposób – pochować swojego malucha i pożegnać go, wreszcie, po tylu latach.

– Wie pani? Szłam dziś za urną i czułam się tak, jakbym wreszcie brała udział w pogrzebie mojego dziecka, jakby ono też było w tej urnie… Nosiłam tę stratę i ten ból przez 29 lat… Dopiero teraz będę mogła żyć normalnie, będzie miejsce, gdzie mogę przyjść i zapalić znicz. Wtedy, 29 lat temu, nie było takiej pomocy, kobieta poroniła, wracała do domu i miała żyć dalej. A przecież nie da się tak po prostu żyć dalej… – mówiła wzruszona.

Przez długi czas po zakończeniu ceremonii młodzi, obolali rodzice układali kwiaty, palili znicze, siedzieli objęci na pobliskich ławkach. Żegnali tych, na których czekali najbardziej na świecie.

Pochówki dzieci martwo urodzonych odbywają się we Wrocławiu od 2015 r. z inicjatywy Sióstr Boromeuszek. Udało się wypracować procedury, które regulują przechowywanie szczątków dzieci aż do czasu wspólnego złożenia we wspólnej mogile kilka razy do roku. W sytuacji, gdy dziecko umrze na terenie szpitala – w wyniku poronienia, albo zabiegu aborcji – ma szansę zostać skremowane i godnie pochowane na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Dziś złożono w mogile 17 urnę z prochami przedwcześnie narodzonych. Siostry Boromeuszki podają, że w grobowcu spoczywa już ok. 3 tys. dzieci. Wszystkich tych, którzy doświadczyli straty dziecka i potrzebują pomocy, jakiegokolwiek wsparcia zapraszają do Fundacji Evangelium Vitae. Więcej na http://fev.wroclaw.pl


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kiciński: Św. Jadwiga postępowała jak Maryja

2019-10-17 00:12

Agata Pieszko

Kościół 16 października wspomina św. Jadwigę, patronkę Polski, Śląska i archidiecezji wrocławskiej. Wspomina także dobrą żonę, kochającą matkę i mądrą władczynię, która pojawiła się we Wrocławiu w 1190 r.

Agnieszka Bugała
Zdjęcie wizerunku św. Jadwigi z Bazyliki pw. Św. Jadwigi w Trzebnicy

Uszanowała polskość

Gdy Jadwiga trafiła na dwór księcia Bolesława Wysokiego, ojca jej przyszłego męża, Henryka I Brodatego, zaraz nauczyła się języka polskiego i biegle się nim posługiwała. To bardzo cenne, że dziewczyna urodzona w Andechs w Niemczech przyjęła nasze zwyczaje oraz język!

Dobra żona i kochająca matka

Jadwiga i Henryk byli przeciwieństwem małżeństwa zawartego z rozsądku, czy dla skrzyżowania się wielkich rodów królewskich. Naprawdę się kochali, a owocem ich miłości było siedmioro dzieci. Niestety jednak czworo z nich zmarło. Mimo ogromnej miłości, małżonkowie byli związani ślubem czystości zawartym w 1209 r. roku przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem (źródła historyczne podają, że księżna mogła mieć wtedy około 33 lat, a Henryk Brodaty około 43 lat).

Uczy, jak znosić krzyż

Jadwiga doświadczyła w swoim życiu wiele cierpienia – utrata dzieci, śmierć męża, śmierć siostry Gertrudy za sprawą morderstwa, czy hańba ściągnięta na rodzinę przez siostrę Agnieszkę, która była matką dzieci z nieprawego łoża. Mimo tych dopustów Bożych, Jadwiga nadal z pokorą modliła się i czyniła dobro.

Mądra władczyni

Trzeba nam pamiętać, że na dworze świętej nie brakło ciepła oraz dobrych zwyczajów. Księżna dbała o służbę i czuwała nad tym, by chronić uciśnionych oraz najuboższych. Budowała szpitale, domy opieki, kościoły, klasztory, miejsca, w których ludzie jednali się ze sobą. Popierała szkołę katedralną we Wrocławiu, słała więźniom żywność i ubrania. Mówi się także o tym, jakoby zamieniała więźniom karę śmierci czy długich lat więzienia na prace przy budowie kościołów lub klasztorów. Sama Jadwiga wraz ze swoim mężem ufundowała klasztor cysterski. Bazylikę św. Jadwigi w Trzebnicy możemy odwiedzać do dzisiaj, szczególnie w trakcie sierpniowej i październikowej pielgrzymki.

Jak Maryja

– Św. Jadwiga straciła wszystko. Została z niczym. Umierała w wielkim opuszczeniu, ale tak naprawdę umierała z Jezusem i z Maryją w ręku, której tak bardzo się trzymała. Zobaczcie, że Jadwiga na każdym etapie swojego życia postępowała tak, jak Maryja. Kiedy miała rodzinę, kochała męża i swoje dzieci, kiedy straciła dzieci, stała się matką dla wszystkich ludzi. Była najszczęśliwsza na świecie, dając siebie innym – mówił we wspomnienie św. Jadwigi o. bp Jacek Kiciński na mszy wspólnotowej młodych małżeństw. Jadwiga była tak posłuszna mężowi, że mimo swoich racji, zawsze pozostawiała mu ostatnie zdanie. Henryk Brodaty chętnie przystawał jednak na jej mądre, sprawiedliwe i dobre decyzje. Czy to nie przypomina relacji Jezusa z Maryją?

Biskup Jacek poskreślał także, że szczęśliwa kobieta to taka, która pokocha samą siebie tak, jak kocha innych. Św. Jadwiga była tym bardziej szczęśliwa, im bardziej cierpiała.

– To była chodząca dobroć, ona zapominała o sobie. Skąd czerpała siły? Odpowiedź jest prosta: Jadwiga czerpała swoje siły z modlitwy. Sam się zastanawiam, co robię, gdy nie mam sił? Co wy robicie, kiedy nie macie już siły – pytał o. Jacek.

Jadwiga u swojego kresu zamieszkała w klasztorze cysterek w Trzebnicy, gdzie prowadziła bardzo ascetyczne życie, pełne pokuty, postu i wyrzeczeń. Dobrze jest uciekać się do niej w trudnych sprawach, szczególnie prosząc o łaskę pokoju i pojednania. Polecajmy jej Wrocław, który także powinien cechować się właściwymi obyczajami i walką o sprawiedliwość oraz dobro, ponieważ taki był dwór św. Jadwigi Śląskiej, mądrej patronki naszej archidiecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem