Reklama

Encykliki

Ut unum sint

O działalności ekumenicznej

Wprowadzenie

1. UT UNUM SINT! Wezwanie do jedności chrześcijan, rzucone tak stanowczo i z mocą ponowione przez Sobór Watykański II, rozbrzmiewa coraz donioślej w sercach wierzących, szczególnie w obliczu zbliżającego się roku 2000. Będzie on dla nich świętym Jubileuszem, pamiątką Wcielenia Syna Bożego, który stał się człowiekiem, aby zbawić człowieka.

Odważne świadectwo licznych męczenników naszego stulecia, należących do innych także Kościołów i Wspólnot kościelnych, które nie są w pełnej komunii z Kościołem katolickim, nadaje nową moc wezwaniu Soboru i przypomina nam o obowiązku przyjęcia i wprowadzenia w czyn jego zalecenia. Ci nasi bracia i siostry, połączeni przez wielkoduszną ofiarę z własnego życia, złożoną dla Królestwa Bożego, są najbardziej wymownym świadectwem tego, iż można przekroczyć i przezwyciężyć wszelkie elementy podziału, składając całkowity dar z siebie dla sprawy Ewangelii.

Chrystus wzywa wszystkich swoich uczniów do jedności. Gorąco pragnę ponowić dziś to wezwanie, raz jeszcze ogłosić je z mocą, przypominając, co powiedziałem w rzymskim Koloseum w Wielki Piątek 1994 r. na zakończenie rozważania Drogi Krzyżowej, w którym kierowaliśmy się słowami mego czcigodnego Brata Bartolomeosa, ekumenicznego Patriarchy Konstantynopola. Stwierdziłem wówczas, że wierzący w Chrystusa, zjednoczeni w naśladowaniu męczenników, nie mogą pozostawać podzieleni. Jeśli naprawdę chcą się skutecznie przeciwstawić dążeniu świata do zniweczenia Tajemnicy Odkupienia, muszą razem wyznawać tę samą prawdę o Krzyżu1. Krzyż! Nurt antychrześcijański pragnie umniejszyć jego wartość i pozbawić go znaczenia, zaprzeczając prawdzie, iż w nim zakorzenione jest nowe życie człowieka i utrzymując, że Krzyż nie stwarza żadnych perspektyw i nie daje nadziei: twierdzi się, że człowiek jest tylko ziemską istotą, która powinna żyć tak, jak gdyby Bóg nie istniał.

2. Nie uchodzi niczyjej uwagi, że wszystko to stanowi wyzwanie dla wierzących, którzy muszą je przyjąć. Czyż mogliby bowiem uchylić się od uczynienia z Bożą pomocą wszystkiego, co możliwe, aby obalić mury podziałów i nieufności, aby przezwyciężyć przeszkody i uprzedzenia, które utrudniają głoszenie Ewangelii Zbawienia przez Krzyż Jezusa, jedynego Odkupiciela człowieka, każdego człowieka?

Dziękuję Bogu za to, że nakłonił nas, byśmy szli naprzód drogą trudną, ale przynoszącą tak wiele radości - drogą jedności i komunii chrześcijan. Dialogi międzywyznaniowe na płaszczyźnie teologicznej przyniosły konkretne i widoczne owoce: zachęca to, by iść dalej.

Jednakże oprócz rozbieżności doktrynalnych, które należy rozstrzygnąć, chrześcijanie nie mogą umniejszać znaczenia zastarzałych nieporozumień, które odziedziczyli z przeszłości, fałszywych interpretacji i uprzedzeń, jakie jedni żywią wobec drugich. Nierzadko też bezwład, obojętność i niedostateczne wzajemne poznanie pogarszają jeszcze tę sytuację. Dlatego zaangażowanie ekumeniczne musi się opierać na nawróceniu serc i na modlitwie, które doprowadzą także do niezbędnego oczyszczenia pamięci historycznej. Dzięki łasce Ducha Świętego uczniowie Chrystusa, ożywieni miłością, odwagą płynącą z prawdy i szczerą wolą wzajemnego przebaczenia i pojednania, są powołani, aby ponownie zastanowić się nad swoją bolesną przeszłością i nad ranami, jakie niestety zadaje ona do dzisiaj. Wiecznie młoda moc Ewangelii wzywa ich, aby ze szczerym i całkowitym obiektywizmem wspólnie uznali popełnione błędy oraz wskazali zewnętrzne czynniki, które stały się przyczyną godnych ubolewania podziałów między nimi. Potrzebne jest spokojne i czyste spojrzenie prawdy, ożywione Bożym miłosierdziem, które potrafi wyzwolić umysły i ponownie wzbudzić w każdym dobrą wolę, właśnie w perspektywie głoszenia Ewangelii ludziom wszystkich narodów i krajów.

3. Od czasu Soboru Watykańskiego II Kościół katolicki wszedł nieodwołalnie na drogę ekumenicznych poszukiwań, wsłuchując się w głos Ducha Pańskiego, który uczy go uważnie odczytywać „znaki czasu”. Doświadczenia, które przeżył w tych latach i które nadal są jego udziałem, pozwalają mu jeszcze głębiej zrozumieć własną tożsamość i swoją misję w dziejach. Kościół katolicki uznaje i wyznaje słabości swoich dzieci, świadom, że ich grzechy są sprzeniewierzeniem się zamysłowi Zbawiciela i przeszkodą w jego realizacji. Czuje się zawsze powołany do ewangelicznej odnowy i stąd nieustannie czyni pokutę. Zarazem jednak uznaje i jeszcze bardziej wywyższa moc Chrystusa, który udzieliwszy mu obficie daru świętości, przyciąga go i upodabnia do swojej męki i zmartwychwstania.

Pouczony przez liczne doświadczenia swoich dziejów, Kościół uwalnia się od wszelkich czysto ludzkich zabezpieczeń, aby w pełni żyć ewangelicznym prawem Błogosławieństw. Świadom, że „prawda nie inaczej się narzuca, jak tylko siłą samej prawdy, która wnika w umysły jednocześnie łagodnie i silnie”2, nie pragnie dla siebie niczego poza wolnością głoszenia Ewangelii. Sprawuje bowiem swoją władzę przez służbę prawdy i miłości.

Ja sam pragnę popierać wszelkie działania służące temu, aby świadectwo całej wspólnoty katolickiej mogło być postrzegane w swojej nienaruszonej czystości i spójności, zwłaszcza teraz, w obliczu tego wydarzenia, jakim będzie dla Kościoła początek nowego Milenium, w tej nadzwyczajnej godzinie, kiedy prosi on Pana, aby wzrastała jedność między wszystkimi chrześcijanami aż do osiągnięcia pełnej komunii3. Do tego szlachetnego celu dąży także obecna Encyklika, która poprzez swoją treść na wskroś duszpasterską pragnie wspomóc wysiłek tych wszystkich, którzy trudzą się dla sprawy jedności.

4. Jest to właśnie zadanie Biskupa Rzymu jako następcy apostoła Piotra. Wypełniam je z głębokim przekonaniem, że dochowuję posłuszeństwa Panu, oraz z pełną świadomością mojej ludzkiej słabości. Chociaż bowiem sam Chrystus powierzył Piotrowi tę specjalną misję w Kościele i polecił mu umacniać braci, ukazał mu zarazem jego ludzką słabość i szczególną potrzebę nawrócenia: „Ty nawróciwszy się, utwierdzaj swoich braci” (por. Łk 22, 32). Właśnie ludzka słabość Piotra ukazuje w pełni, że w spełnianiu tej szczególnej posługi w Kościele Papież zdany jest całkowicie na łaskę i modlitwę Pana: „Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara” (Łk 22, 32). Nawrócenie Piotra i jego następców opiera się na modlitwie samego Odkupiciela, Kościół zaś nieustannie przyłącza się do tego błagania. W naszej ekumenicznej epoce, ukształtowanej przez Sobór Watykański II, misja Biskupa Rzymu polega w szczególny sposób na przypominaniu o potrzebie pełnej komunii uczniów Chrystusa.

Biskup Rzymu osobiście powinien włączyć się gorliwie w modlitwę Chrystusa o nawrócenie, które jest niezbędnie potrzebne „Piotrowi”, aby mógł on służyć braciom. Serdecznie proszę, aby modlitwę tę podjęli wierni Kościoła katolickiego i wszyscy chrześcijanie. Niech wszyscy modlą się wraz ze mną o to nawrócenie.

Wiemy, że Kościół w swojej ziemskiej wędrówce cierpiał i nadal będzie cierpieć na skutek sprzeciwów i prześladowań. Ale nadzieja, która go podtrzymuje, jest niezłomna, podobnie jak niezniszczalna jest radość, płynąca z tej nadziei. Kościół został bowiem wzniesiony na mocnej i trwałej opoce, którą jest Jezus Chrystus, jego Pan.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek dziękuje za „Ut unum sint” Jana Pawła II

2020-05-25 14:19

[ TEMATY ]

Encyklika

papież Franciszek

św. Jan Paweł II

jedność chrześcijan

źródło: vaticannews.va

Dziękując za owoce ekumenicznego zaangażowania Jana Pawła II Franciszek zastanawia się, jak daleka przed nami jest jeszcze droga do pełnej jedności chrześcijan. Ojciec Święty pisze o tym w liście z okazji przypadającej dziś 25. rocznicy encykliki „Ut unum sint”. Podkreśla w nim, że podpisany przez Papieża-Polaka dokument „utwierdził nieodwracalnie ekumeniczne zaangażowanie Kościoła katolickiego”.

Swój list Franciszek skierował na ręce kard. Kurta Kocha odpowiedzialnego za watykańską dykasterię ekumeniczną, czyli Papieską Radę ds. Jedności Chrześcijan. Za soborowym dekretem o ekumenizmie papież przypomina, że pragnienie jedności zostało wzbudzone przez Ducha Świętego, który zarazem jest jej źródłem. Cytując encyklikę „Ut unum sint” zauważa, że „uprawniona różnorodność nie sprzeciwia się bynajmniej jedności Kościoła, ale przeciwnie — przysparza mu chwały i przyczynia się znacznie do wypełnienia jego misji”.

Dziękując za to, co już udało się dokonać na drodze poszukiwania pełnej jedności Ojciec Święty pisze, że „podziela zdrową niecierpliwość tych, którzy czasami uważają, że można i powinno zrobić się więcej”. Wyraża zarazem przekonanie, że nie może nam zabraknąć wiary i wdzięczności za to, iż w ciągu ostatnich dziesięcioleci podjęto wiele kroków, by zaleczyć wielowiekowe rany. W tym kontekście wylicza, że „wzrosły wzajemna znajomość i szacunek, pomagając przezwyciężyć głęboko zakorzenione uprzedzenia; rozwinął się dialog teologiczny i dialog miłosierdzia, a także różne formy współpracy w dialogu życia, na poziomie duszpasterskim i kulturowym”.

W swym jubileuszowym liście papież dziękuje za wszelkie ekumeniczne działania i pozdrawia przedstawicieli różnych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, będących towarzyszami na drodze ku jedności. Przypomina, że w oczekiwaniu na wspólne sprawowanie Eucharystii jest z nami Chrystus, który tak jak uczniom z Emaus tłumaczy Pisma, i którego można poznać po łamaniu chleba.

Franciszek wyraża też wdzięczność za dwie ekumeniczne inicjatywy podjęte przez Papieską Radę ds. Jedności Chrześcijan. Chodzi o zapowiedziane na jesień Ekumeniczne wademekum dla biskupów oraz odnowienie pisma Acta ŒcumenicaSwój list Franciszek skierował na ręce kard. Kurta Kocha odpowiedzialnego za watykańską dykasterię ekumeniczną, czyli Papieską Radę ds. Jedności Chrześcijan. Za soborowym dekretem o ekumenizmie Papież przypomina, że pragnienie jedności zostało wzbudzone przez Ducha Świętego, który zarazem jest jej źródłem. Cytując encyklikę „Ut unum sint” zauważa, że „uprawniona różnorodność nie sprzeciwia się bynajmniej jedności Kościoła, ale przeciwnie — przysparza mu chwały i przyczynia się znacznie do wypełnienia jego misji”.

Dziękując za to, co już udało się dokonać na drodze poszukiwania pełnej jedności Ojciec Święty pisze, że „podziela zdrową niecierpliwość tych, którzy czasami uważają, że można i powinno zrobić się więcej”. Wyraża zarazem przekonanie, że nie może nam zabraknąć wiary i wdzięczności za to, iż w ciągu ostatnich dziesięcioleci podjęto wiele kroków, by zaleczyć wielowiekowe rany. W tym kontekście wylicza, że „wzrosły wzajemna znajomość i szacunek, pomagając przezwyciężyć głęboko zakorzenione uprzedzenia; rozwinął się dialog teologiczny i dialog miłosierdzia, a także różne formy współpracy w dialogu życia, na poziomie duszpasterskim i kulturowym”.

W swym jubileuszowym liście Papież dziękuje za wszelkie ekumeniczne działania i pozdrawia przedstawicieli różnych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, będących towarzyszami na drodze ku jedności. Przypomina, że w oczekiwaniu na wspólne sprawowanie Eucharystii jest z nami Chrystus, który tak jak uczniom z Emmaus tłumaczy Pisma, i którego można poznać po łamaniu chleba. Franciszek wyraża też wdzięczność za dwie ekumeniczne inicjatywy podjęte przez Papieską Radę ds. Jedności Chrześcijan. Chodzi o zapowiedziane na jesień Ekumeniczne wademekum dla biskupów oraz odnowienie pisma Acta ŒcumenicaSwój list Franciszek skierował na ręce kard. Kurta Kocha odpowiedzialnego za watykańską dykasterię ekumeniczną, czyli Papieską Radę ds. Jedności Chrześcijan. Za soborowym dekretem o ekumenizmie Papież przypomina, że pragnienie jedności zostało wzbudzone przez Ducha Świętego, który zarazem jest jej źródłem. Cytując encyklikę „Ut unum sint” zauważa, że „uprawniona różnorodność nie sprzeciwia się bynajmniej jedności Kościoła, ale przeciwnie — przysparza mu chwały i przyczynia się znacznie do wypełnienia jego misji”.

Dziękując za to, co już udało się dokonać na drodze poszukiwania pełnej jedności Ojciec Święty pisze, że „podziela zdrową niecierpliwość tych, którzy czasami uważają, że można i powinno zrobić się więcej”. Wyraża zarazem przekonanie, że nie może nam zabraknąć wiary i wdzięczności za to, iż w ciągu ostatnich dziesięcioleci podjęto wiele kroków, by zaleczyć wielowiekowe rany. W tym kontekście wylicza, że „wzrosły wzajemna znajomość i szacunek, pomagając przezwyciężyć głęboko zakorzenione uprzedzenia; rozwinął się dialog teologiczny i dialog miłosierdzia, a także różne formy współpracy w dialogu życia, na poziomie duszpasterskim i kulturowym”.

W swym jubileuszowym liście papież dziękuje za wszelkie ekumeniczne działania i pozdrawia przedstawicieli różnych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, będących towarzyszami na drodze ku jedności. Przypomina, że w oczekiwaniu na wspólne sprawowanie Eucharystii jest z nami Chrystus, który tak jak uczniom z Emmaus tłumaczy Pisma, i którego można poznać po łamaniu chleba. Franciszek wyraża też wdzięczność za dwie ekumeniczne inicjatywy podjęte przez Papieską Radę ds. Jedności Chrześcijan. Chodzi o zapowiedziane na jesień „Ekumeniczne wademekum dla biskupów” oraz odnowienie pisma „Acta Œcumenica”.

„Ut unum sint” z 25 maja 1995 r. to dwunasta encyklika Jana Pawła II, a zarazem to pierwszy w dziejach Kościoła dokument papieski tej rangi poświęcony ekumenizmowi. Papież omawia w nim zagadnienia dialogu katolików z chrześcijanami prawosławnymi i protestanckimi. Padają w nim m.in. takie stwierdzenia, że ekumenizm jest „imperatywem chrześcijańskiego sumienia” i „drogą Kościoła Chrystusowego” oraz „nie można być autentycznym chrześcijaninem, jeśli jest się ekumenicznie zamkniętym”.

Encyklika ta jest kluczem do rozumienia papieskiej wizji jedności Kościoła, mocno osadzonej w nauczaniu Soboru Watykańskiego II. Tę wizję można streścić następująco: celem ekumenii nie jest ujednolicenie i zjednoczenie Kościołów, albo ich jakiś synkretyczny uniformizm, lecz osiągnięcie poprzez braterski dialog „pojednanej różnorodności”, bez uszczerbku własnej tożsamości.

„Wierzyć w Chrystusa znaczy pragnąć jedności; pragnąć jedności znaczy pragnąć Kościoła; pragnąć Kościoła znaczy pragnąć komunii łaski, która odpowiada zamysłowi Ojca, powziętemu przed wszystkimi wiekami” - napisał Jan Paweł II. Podkreśla on, że wszelkie zaangażowanie na rzecz komunii wypływa z odpowiedzi na gorące pragnienie Chrystusa „aby byli jedno”. Papieżowi nie chodzi o „jakąś niewyraźną relację dobrego sąsiedztwa, ale o nierozerwalną więź wiary teologalnej, przez którą jesteśmy przeznaczeni nie do podziału, ale do wspólnoty”.

Jan Paweł II w sposób pełen prostoty i pokory zwraca się do chrześcijan z innych Kościołów o wspólną dyskusję nad najbardziej spornym dziś zagadnieniem ekumenicznym - kwestią prymatu papieża.

CZYTAJ DALEJ

Święty nie rodzi się po śmierci

2020-05-26 18:00

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Kiedy umierał wczesnym rankiem 28 maja 1981 r., w cieniu strapienia związanego z niedawnym zamachem na Jana Pawła II, ofiarowywał swoje cierpienie w intencji papieża.

W czasie pogrzebu kard. prymasa Stefana Wyszyńskiego na jednym z wieńców przykuwał uwagę napis: „Niekoronowany król”. To o takich Adam Mickiewicz napisał: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”, a prymas Wyszyński mówił w kontekście powstańców warszawskich, że jeśli o nich zapomnimy, to „kamienie wołać będą”. Dlatego modlimy się i dziś o zachowanie nas od „grzechu niepamięci, co pozwala zarastać grobom ojców naszych”.

Oddawać swe cierpienia Kościołowi

Był człowiekiem, który ukochał Kościół i jako wierny jego syn budował go i bronił, żyjąc duchem Ośmiu błogosławieństw. Dał żywe świadectwo tego, że z pomocą łaski Bożej w realnym, pełnym trudów i wyzwań życiu można żyć radykalnie Ewangelią. Stanowił wzór kapłana i służby kapłańskiej oddanej bez reszty Bogu, gotowej na największe ofiary. W czasie uwięzienia w Prudniku zanotował w Zapiskach: „Gdybym dziś narodził się na nowo, a zapytany – jaką drogę życia obrałbym – bez chwili wahań wszedłbym na drogę kapłaństwa, choćbym od początku jasno wiedział, że skończę w okowach Chrystusowych, we wzgardzie szubienicy”.

Mimo podejmowanych przez komunistów prób rozbicia jedności Kościoła oraz dzielenia opinii katolickiej, a także trudnych momentów, zwłaszcza w okresie stalinowskim, obronił niezależność Kościoła. Na tym polu nie brakowało kompromisów i prób dialogu z komunistami, a jak trzeba było – również stanowczego oporu, za który płacił swoim internowaniem, znoszeniem nieprzerwanych ataków, życiem w otoczeniu licznych agentów bezpieki. Co więcej, w tak skrajnych warunkach stał się dla Polaków największym autorytetem, nie tylko moralnym. W żadnym kraju poddanym kontroli sowieckiej Kościół nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, a prymas nie był tak poważnym autorytetem, z którym komuniści zmuszeni byli stale się liczyć.

Dostosowując aplikację nauk soborowych do polskich warunków, oszczędził polskiemu Kościołowi kryzysu, który był udziałem wielu wspólnot w krajach Zachodu. Nie szczędzono mu za to krytyki, zwłaszcza w środowiskach inteligencji katolickiej.

Dla Jana Pawła II rola prymasa w jego drodze na Stolicę Apostolską i w czasie elekcji była niepodważalna. Dzień po inauguracji pontyfikatu nowy biskup Rzymu powiedział do prymasa: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, (...) gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła”.

Po Bogu największa miłość to Polska

Należał do pokolenia, którego próg dojrzałości przypadł na początki niepodległej Polski. Walcząc niezłomnie o fundamentalne prawa człowieka, Kościoła i narodu w okresie komunistycznego zniewolenia, przeprowadził nas, tak jak Mojżesz Żydów, przez „morze czerwone”. Dwa lata po śmierci kard. Wyszyńskiego Jan Paweł II powiedział w katedrze warszawskiej, że był on „człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności”. Sam odnalazł najgłębsze źródło swej wolności w najbardziej intymnej relacji z Maryją, a przez Nią – z Jej Synem. I tą drogą prowadził swoją owczarnię przez ponad 3 dekady. Dlatego też często mówi się o zmarłym prymasie jako o „ojcu naszej wolności” czy „ojcu wolnych ludzi”, których wyrywał z oportunizmu i lęku.

Swoją heroiczną wiarą, czytelnym świadectwem kapłańskiego życia, wiernością Bogu i powołaniu, mądrością i odwagą płynącą z relacji z Bogiem obronił miejsce Boga w życiu narodu. Po strasznym doświadczeniu wojny, mimo bardzo trudnych warunków, powstrzymał ateizację narodu, wygrał walkę o „rząd dusz” z komunistycznym reżimem. Wielkie znaki tego zwycięstwa oglądał w czasie milenium chrztu Polski, pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do naszego kraju oraz w czasie sierpniowych strajków w 1980 r., kiedy ku zdziwieniu całego świata na terenie strajkujących zakładów przedstawiciele pokolenia milenium organizowali Msze św.

Duchowy przewodnik narodu

Umocnił więź narodu z Maryją i nadał jej nowy wymiar. Oddając się sam w duchową niewolę Maryi w czasie uwięzienia w Stoczku Warmińskim – 8 grudnia 1953 r., otworzył drogę do odnowienia przymierza narodu z Matką Boga w formie ślubów na Jasnej Górze w 1956 r., a następnie peregrynacji kopii Jej jasnogórskiego obrazu po kraju w czasie Wielkiej Nowenny i roku milenium. Na nowo potwierdził rolę Jasnej Góry jako „twierdzy warownej ducha Narodu” i „Stolicy Łaski”, której obrona oznacza „obronę duszy chrześcijańskiej Narodu”.

Mówił za naród, był jego duchowym przewodnikiem, wyrażał jego ból, jego aspiracje i był dlań ojcem. Jednocześnie uczył patriotyzmu. Tuż przed aresztowaniem w 1953 r. powiedział: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Po doświadczeniach wojny, która przyniosła tyle krwi, wychowywał do nowego patriotyzmu: „Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata”. Kochał polską historię, w której – jak pisał – tkwi duch narodu. Był z niej dumny, nie wstydził się z niej czerpać żywotnych sił, tak bardzo potrzebnych wspólnocie wystawionej na kolejną wielką próbę. Bronił naszej tradycji, tożsamości i kultury głęboko zakorzenionej w wierze i związku dziejów Kościoła z dziejami narodu. Publicznie przyrzekał walkę o to, aby ojczyzna „Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało!”. Odwoływał się do pojęcia Polaka katolika, widząc w nim skuteczną tarczę przed ateizacją narodu. Jako ojciec stawiał jednak także wymagania – kazał stawać w prawdzie, gromił wady i złe nawyki, nad którymi jego rodacy mieli pracować, podejmując wysiłek w walce „z wrogiem, który jest w nas”, w ramach wielkich programów duszpasterskich, takich jak np. Wielka Nowenna czy Społeczna Krucjata Miłości.

Istota przebaczenia

Akceptując projekt listu biskupów polskich do niemieckich z okazji milenium, podpisując go i broniąc jego chrześcijańskiego przesłania w atmosferze brutalnej nagonki propagandowej, przyczynił się do przełomu w stosunkach polsko-niemieckich. A przecież sam mówił: „Przebaczenie i prośba o wybaczenie nie oznaczają zapomnienia”. Bez klimatu, który stworzył list, nie byłyby możliwe wizyta kanclerza Willy’ego Brandta w Polsce w 1970 r. i rozpoczęcie dialogu politycznego, który doprowadził do normalizacji wzajemnych stosunków i uznania przez RFN polskiej granicy zachodniej.

Prymas Wyszyński przyczynił się także do integracji ziem zachodnich z resztą kraju, dbając o Kościół na tych ziemiach, odwiedzając je często oraz podkreślając ich historyczne związki z macierzą.

„Święty nie rodzi się po śmierci”, gdyż buduje swoją świętość przy pomocy Bożej łaski, świadectwem własnego życia, w konfrontacji z wyzwaniami, mnożącymi się przeszkodami. Uczy się od Jezusa służyć i tracić życie, aby wydać obfite owoce. Wreszcie – pozwala „własną historię (...) napisać Bogu”. Takim pozostanie w naszych sercach, również jako nasze zobowiązanie.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent: chcemy zajmować należne nam miejsca w UE, będziemy walczyli o swoje prawa

2020-05-28 14:47

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

wybory 2020

PAP

Chcemy zajmować należne nam miejsca w UE, dlatego domagamy się na każdym polu poszanowania naszych praw, walczymy i będziemy twardo walczyli o swoje prawa i pozycję - powiedział w czwartek w Piątku (woj. łódzkie) prezydent Andrzej Duda.

Prezydent, który wziął udział w uroczystej sesji Rady Miejskiej w Piątku, podkreślał, że obchodzimy 30-lecie odtworzenia w Polsce samorządu terytorialnego.

Andrzej Duda przywoływał słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że naród, który chce być uważany za wielki naród europejski musi się takim krajem czuć i musi to pokazywać. "A po drugie, że będziesz szanowany jako naród, ale również jako człowiek wtedy, kiedy będziesz szanował sam siebie, a to oznacza, że znasz swoją wartość, rozumiesz sferę swoich praw, rozumiesz swoje miejsce na ziemi, w Europie, rozumiesz swój potencjał" - mówił Duda.

Dodał, że "tak właśnie stara się działać i taką właśnie Polskę stara się tworzyć". "Dlatego jestem dziś tutaj, w centrum Rzeczpospolitej i w centrum Europy, żeby powiedzieć, że tak, jesteśmy centrum Europy i dlatego dzisiaj działamy i w przestrzeni krajowej, i przestrzeni międzynarodowej realizując ambitne cele, rozwijając współpracę międzynarodową na ambitnym poziomie współorganizując politykę państw Europy Środkowej chociażby poprzez budowanie współpracy w zakresie Trójmorza" - mówił prezydent.

"Chcemy też zajmować należne nam miejsca w Unii Europejskiej i dlatego tego należnego nam miejsca domagamy się i dlatego domagamy się na każdym możliwym polu poszanowania naszych praw (...). Walczymy i będziemy twardo walczyli o swoje prawa i swoją pozycję" - oświadczył.

Zwracał też uwagę na takie inwestycje jak gazoport w Świnoujściu czy gazociąg Baltic Pipe, którego budowa właśnie się rozpoczyna. Duda mówił, że Polska chce być hubem gazowym dla Europy środkowej.

"Chcemy, żeby od nas pobierano gaz do innych krajów, tam gdzie on jest potrzebny, chcemy być w związku z tym, także i gwarantem europejskiego bezpieczeństwa" - powiedział prezydent.(PAP)

autor: Karol Kostrzewa, Agnieszka Grzelak-Michałowska

kos/ agm/ mok/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję