Reklama

Adwent - spróbujmy przeżyć go owocnie (3)

Radujcie się

Niedziela częstochowska 50/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Radość powinna stanowić istotny element życia chrześcijańskiego. Chrystus często do niej zachęcał i nadal pragnie, aby pełna radość była udziałem człowieka. Modlił się do Ojca o taką radość dla swoich uczniów; aby ją mieli i by ona była pełna (zob. J 17,13). Za wzorem Mistrza tę samą prośbę kieruje do nas Apostoł Narodów: „Zawsze się radujcie”. Ewangelia to Radosna Nowina, a świat, niestety, odchodzi od Słowa, które stało się Ciałem, w imię „radości”, której rzekomo chrześcijaństwo pozbawia człowieka przez swe żądania i nakazy. Odchodzi w imię „radości”, a błąka się coraz bardziej w zaułkach smutku.
Doszło nawet do tego, że wielu chrześcijan już na nic nie czeka. Pierwsze przyjście Chrystusa mają za sobą, drugiego się obawiają i nie życzą go sobie.
Z tą radością rzeczywiście mamy problem. Wiele już razy zwiastowano na tym świecie radość, „jakiej jeszcze nie było”, jakiś „złoty wiek” spełnionych pragnień, erę szczęśliwości. A jednak w szeregu mijających dni i lat nie możemy się dopatrzeć, gdzie jest ta radość, która mogłaby napełnić serce i wzbogacić myśl tak, by człowiek mógł trwać w radości, a radość w człowieku.
Czasem nawet nam - ludziom wierzącym - wydaje się, że radość, o której mowa, jest tylko poruszeniem serc ludzkich utrapionych szarzyzną i przeciętnością, zwykłością życia, bo życie nawet po narodzeniu Chrystusa zostało takie, jakie było przedtem. Nie odeszły utrapienie i smutek, nie obeschły łzy i płacz nie umilkł, nie znikło cierpienie i nie odeszła śmierć.
Przeżywamy Adwent - czas radosnego czekania na spotkanie z Panem. Radosne czekanie na spotkanie z Panem jest tym, o co chodzi w naszym Adwencie. Radośnie czekać na Chrystusa, to zgodzić się na wrzucenie w glebę serca ziarna radości. Przechodzą nad nim dni i noce zarówno pogodne, jak i burzliwe. Ono tkwi w sercu spokojnie (dając już jakąś radość), dopóki nie przyjdzie jego czas. A kiedy nadejdzie stosowna chwila, rozsadzi ziemię, wyrośnie i wyda owoc sobie właściwy. Tak więc na pełny wymiar tej radości trzeba umieć czekać cierpliwie i wielkodusznie. To jest adwent ludzkiego życia. Nie wiadomo, ile jeszcze drogi przed nami i jak długi czas to ziarno będzie w nas spoczywać - jakoby przykryte ziemią, doczesnością. Aż przyjdzie ten dzień naznaczony przez Boga, w którym radość - ziarno posiane w sercu człowieka i noszone przez całe lata, zacznie się rozwijać w kwiat i owoc doskonałego spełnienia. Taki właśnie jest chrześcijański Adwent, dokładnie takie ma być radosne czekanie na Chrystusa.
Taki odbiór obecności Chrystusa pośród ludzi nie jest łatwy, ale chyba jedynie godny dojrzałego chrześcijanina. Człowiek, który w taki sposób przeżywa Adwent, zdaje sobie sprawę, że teraźniejszość wymaga, aby doczesność nie tylko nie przesłaniała, ale pomagała wyraźnie widzieć nadzieję spotkania się z pełnią radości. Ludzie radosnego oczekiwania na spotkanie z Panem posłani są do tych, którym nadal radości brakuje, aby im przypomnieć, że człowiek przez całe życie ma wychodzić naprzeciw swego Zbawiciela, zapraszać Go do swego serca, by mieć tę radość.
Adwent pomaga nam na nowo zatroszczyć się o obecność Chrystusa w naszym sercu i poczuć się posłanymi do innych, by głosić im Radosną Nowinę, bowiem wszelka prawdziwa radość może być tylko w Panu. Wszelka radość, obok lub przeciw Chrystusowi, nie wystarczy, nie zaspokoi serca ludzkiego.
Adwent jest czasem zaproszenia Chrystusa do wejścia w nasz wewnętrzny, duchowy świat i prowadzenia przez zaułki życia, radosnego słuchania prawdy o tym, by nie zwracać uwagi na to, jaka jest droga, jaka pogoda naszego życia, bo one są zmienne. Ważne jest, że On nas prowadzi, że On zna dobrą drogę, że dodaje nam sił. I ta nasza radość będzie pełna.
Adwent to przygotowanie w sercu miejsca dla Chrystusa. To przyjęcie, które jest wyrazem wiary w pełną radość, kiedy On przyjdzie po raz drugi. To zgoda na to, by ziarno tej radości mogło już tutaj dojrzewać:
I w radości i w smutku
i w deszczu i w pogodę
i w skupieniu i w rozproszeniu
i w czekaniu i w spełnieniu
i w miłości i w oschłości
i w życiu i w śmierci
i w pracy i w pustce słów
i w ciszy i w zgiełku
i w zniechęceniu i w uniesieniu
i w niepokoju i w uspokojeniu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostatnie słowo należy do Jezusa

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Paweł „przypomina Ewangelię” i czyni to językiem, który dla prawnika brzmi znajomo: „przekazałem wam na początku to, co przejąłem” (gr. paredōka - parelabon; Wulgata: tradidi… quod et accepi). To techniczne słownictwo autoryzowanego przekazu. Tak rabini opisywali łańcuch tradycji, tak prawo rzymskie nazywało wydanie rzeczy, traditio. Apostoł pozostaje ogniwem tego przekazu. Wiara jest depozytem. „Strzeż depozytu” napisze Paweł Tymoteuszowi (1 Tm 6,20), a z tego depositum wyrośnie pojęcie depositum fidei, obecne w prawie Kościoła do dziś (por. kan. 750). Rzymski kontrakt depozytu miał jedną świętą regułę. Rzecz powierzoną oddaje się nienaruszoną. Trudno o lepszy obraz tego, czym jest przekaz wiary.
CZYTAJ DALEJ

Papież obchodzi imieniny: dzień świąteczny w Watykanie

2026-09-17 10:38

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI

Papież Leon XIV dopiero co obchodził urodziny, a dzisiaj przypadają jego imieniny. To dzień, który w Watykanie jest wolny od pracy. Jest to wspomnienie świętego Roberta Franciszka Romolo Bellarmina (1542-1621), którego imię przyjął papież, urodzony jako Robert Francis Prevost. Ojciec Święty świętował swoje 71. urodziny w poniedziałek, 14 września.

Podobnie jak obecny papież, św. Robert Bellarmin był zakonnikiem i przyrodnikiem. Słynny jezuita studiował między innymi astronomię, natomiast papież Prevost, doktor prawa kanonicznego, jest z wykształcenia matematykiem i od prawie 50 lat należy do zakonu augustianów.
CZYTAJ DALEJ

Gdy głodują sumienia. Spór o szkołę jest sporem o Polskę

2026-09-19 13:41

[ TEMATY ]

korepetycje z oświaty

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Dwaj opozycjoniści z czasów PRL kontynuują w Częstochowie protest głodowy w obronie polskiej szkoły. Można dyskutować o tej radykalnej formie sprzeciwu, nie wolno jednak zlekceważyć pytania, które za nią stoi: komu powierzamy umysły i sumienia następnego pokolenia? Protest Jana Karandzieja i Stanisława Oronia pokazuje, że spór o edukację dawno przestał dotyczyć wyłącznie liczby lekcji, wykazu lektur czy nazwy kolejnego przedmiotu. Jest to spór o pamięć, tożsamość, prawa rodziców i przyszły kształt Polski.

W siedzibie NSZZ „Solidarność” w Częstochowie Jan Karandziej i Stanisław Oroń rozpoczęli 8 września protest głodowy. Nie są zawodowymi politykami poszukującymi kilku minut obecności w mediach. To ludzie, którzy swoją postawę obywatelską kształtowali jeszcze w czasach PRL. Karandziej działał w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża, współorganizował strajki w 1980 r. i został internowany po wprowadzeniu stanu wojennego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję