Reklama

Człowiek miłosierdzia i sługa wszystkich

Jubileusz Kapłanów w Rzymie

2016-06-08 08:21

Ks. Bogusław Wolański

Ks. Waldemar Wesołowski

„Na wzór Dobrego Pasterza, kapłan jest człowiekiem miłosierdzia i współczucia, blisko swego ludu i sługą wszystkich”. Te słowa papieża Franciszka stały się zdaniem przewodnim Jubileusz Kapłanów i Seminarzystów, który z racji Roku Miłosierdzia odbył się w Rzymie w dniach 1-3 czerwca 2016 r. Organizatorzy, czyli Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, zaproponowali bardzo bogaty program połączony z rekolekcjami prowadzonymi przez Ojca Świętego Franciszka. Szacuje się, że w Jubileuszu wzięło udział 6000 kapłanów z całego świata, w tym delegacja diecezji legnickiej.

Do Drzwi Świętych

W pierwszy dzień Jubileuszu kapłani zostali zaproszeni do trzech wybranych kościołów jubileuszowych, gdzie trwali na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, a także mieli możliwość skorzystania ze spowiedzi świętej. Liczni duchowni w skupieniu i zadumie wpatrywali się w oblicze Pana – Dobrego Pasterza. Ta chwila medytacji pozwalała zachwycić się Jezusem, by móc stać się człowiekiem miłosierdzia i współczucia.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz Kapłanów w Rzymie

Ważnym wydarzeniem pierwszego dnia była kapłańska pielgrzymka do Drzwi Świętych w bazylice św. Piotra na Watykanie. Od wczesnych godzin popołudniowych księża zaczęli gromadzić się przy Zamku Anioła, skąd wyruszają codziennie liczni pielgrzymi specjalnym szlakiem do watykańskiej Bramy Miłosierdzia. Polska grupa kapłanów rozpoczęła swoją pielgrzymkę o godzinie 14. Zatrzymując się przy czterech stacjach, krok po kroku, w milczeniu przeplatanym modlitwą, zmierzaliśmy do bazyliki, by uzyskać odpust zupełny i wyznać wiarę przy grobie św. Piotra. Pierwsza stacja nosiła tytuł „Matka Miłosierdzia” i miała miejsce przy kościele Santa Maria in Traspontina. Po wyśpiewaniu „Magnificat”, wyruszyliśmy na Plac św. Piotra w rytm odmawianej Koronki do Bożego Miłosierdzia. Na Placu podczas drugiej stacji wpatrywaliśmy się w piękne oblicza świętych na kolumnadzie Berniniego i odmawialiśmy modlitwę jubileuszową. Kolejna stacja to Drzwi Święte. Stając przy nich wyśpiewaliśmy słowa Psalmu 103 i 24 i trwaliśmy w zachwycie nad tajemnicą miłosierdzia. Po przekroczeniu Bramy Miłosierdzia, krocząc środkiem bazyliki św. Piotra, w obecności tłumu pielgrzymów, doszliśmy do grobu św. Piotra, by tam wyznać wiarę i wraz ze św. Piotrem wypowiedzieć słowa skierowane do Jezusa: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Ostatnim punktem pierwszego dnia była Eucharystia i wieczorna katecheza wygłoszona dla grupy polskiej przez biskupa Grzegorza Rysia z Krakowa.

Reklama

Dawać miłosierdzie

Tym określeniem można scharakteryzować wspaniałe wydarzenie drugiego dnia Jubileuszu Kapłanów, jakim były rekolekcje wygłoszone przez papieża Franciszka. Duchowni zostali podzieleni na trzy grupy i przydzieleni do jednej z trzech bazylik: św. Jana na Lateranie, Matki Bożej Większej i św. Pawła za Murami. Grupa polska znalazła się w ostatniej z wymienionych świątyń. Zaproponowano trzy medytacje rekolekcyjne. O godz. 10 Ojciec Święty wygłosił konferencję na Lateranie, a pozostałe grupy uczestniczyły w niej przez transmisję telewizyjną. O godz. 12 papież gościł w grupie zebranej w bazylice Matki Bożej Większej, a o godz. 16 u św. Pawła za Murami. Każda konferencja była poprzedzona modlitwą psalmami.

W czasie papieskich rozważań byliśmy karmieni bogactwem treści i głębokimi przemyśleniami Namiestnika Chrystusowego. Franciszek nosi w sobie piękny obraz miłosiernego Boga i w bardzo prosty sposób potrafi tym podzielić się, dać świadectwo temu, czym żyje. Z tego bogactwa wybiorę trzy myśli z poszczególnych nauk, które można zatytułować określeniami: dawać miłosierdzie, tkani miłosierdziem, unikać przeszkód. W pierwszej katechezie Ojciec Święty prosił kapłanów, by zaszczepiali w sobie użycie słowa miłosierdzie w formie czasownikowej misericordiar, co możemy przetłumaczyć: dawać miłosierdzie. To ważne w posłudze: dawać miłosierdzie, by miłosierdzie otrzymać. Miłosierdzie łączy ludzką niedolę z sercem Boga, a to sprawia, że natychmiast rodzi się działanie. Papież podkreślał, że to dawanie jest niesamowicie ważne, bo człowiek, który żyje długo bez miłosierdzia, gdy już go doświadczy, bardzo żałuje, a nawet płacze, że tak długo czekał. Nie musi czekać, bo ono może być mu dane. Ważne są nawet małe czyny miłosierdzia, bo one pomagają obdarowanemu, ale także pozwalają natychmiast doświadczyć wielkości miłosierdzia Bożego darującemu.

W czasie drugiej katechezy sporo miejsca Ojciec Święty poświęcił Matce Bożej, ukazując jako wzór dla kapłanów Jej sposób patrzenia na człowieka. Podczas tej refleksji Franciszek wyjaśnił, że miłosierdzie Boga tka nowego człowieka. Każdy, kto oddaje swoje życie Jezusowi, jest na nowo tkany przez Jezusa. Jezus nie zamalowuje farbą naszych poranionych, nadszarpniętych, grzesznych sumień. Nie dokonuje kosmetyki życia ludzkiego. On z naszych ludzkich nici, z których jesteśmy od początku utworzeni, tka nowego człowieka, w którym widoczny staje się obraz Boga. To nie jest coś zewnętrznego, prowizorycznego, ale tka kogoś całkowicie nowego, nowego człowieka, z nową mentalnością. Z tego obrazu wypłynęło wezwanie do kapłanów: „bądźcie zatem kapłanami zdolnymi do naśladowania tej wolności Boga, wybierając to, co pokorne, aby uczynić widzialnym majestat Jego oblicza i aby naśladować tę boską cierpliwość w tkaniu delikatną nicią człowieczeństwa, którą spotkacie, tego nowego człowieka, na którego czeka wasz kraj. Nie dajcie się pochłonąć daremnymi próbami zmiany ludu, jak gdyby miłość Boża nie miała wystarczającej mocy, aby go zmienić”.

W trzeciej katechezie szczególnie ważne było zrozumienie, by kapłan nie stawał się przeszkodą dla wiernych w nawiązywaniu relacji z miłosiernym Bogiem. Chodzi o dyspozycyjność i nie sprawiania wrażenia braku czasu, zaganiania. Gdy kapłan ciągle jest zajęty, wtedy wierni nie przychodzą do niego, bo mają wyrzut sumienia, że mu przeszkadzają. Franciszek posłużył się mądrym przykładem jednego z argentyńskich spowiedników – ks. Cullen. Gdy siadał w konfesjonale, zazwyczaj robił dwie rzeczy: naprawiał skórzane piłki dla chłopców grających w piłkę nożną, a druga – czytał wielki słownik chiński. Był tak długo w Chinach, że chciał zachować język chiński. Mówił, że kiedy ludzie widzieli, iż robił rzeczy tak niepotrzebne, jak naprawianie starych piłek i tak odległe, jak czytanie słownika chińskiego, myśleli: „Mogę podejść i porozmawiać trochę z tym księdzem, bo widać, że nie ma nic do roboty”. Był dostępny dla tego, co najistotniejsze. Miał wyznaczone godziny w konfesjonale i w nim był. Unikał przeszkód, by nie sprawiać wrażenia osoby bardzo zajętej. I na tym polega problem. Ludzie nie przychodzą, gdy widzą, że duszpasterz jest bardzo zajęty, zawsze zapracowany.

Ostatnim wydarzeniem drugiego dnia była Eucharystia w grupach językowych. Polscy kapłani zostali zaproszeni do kaplicy pod kryptą w kościele Najświętszej Maryi Panny Królowej Apostołów. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił kard. Stanisław Ryłko, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich.

Skarby Jezusa

Trzeci dzień Jubileuszu Kapłanów wypadał w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Na zakończenie tych wspaniałych obchodów Ojciec Święty zaprosił wszystkich na Plac św. Piotra, gdzie o godz. 9.30 rozpoczęła się Eucharystia. Wraz z Franciszkiem Mszę Świętą koncelebrowało kilka tysięcy księży. Było to ukoronowanie przeżytej dzień wcześniej uczty słowa. Zostaliśmy rozesłani przez papieża do swoich krajów z przesłaniem nadziei.

Usłyszeliśmy w homilii, że Miłosierny Jezus ma dwa skarby: Ojca i człowieka. Jego dni spędzane były na modlitwie do Ojca i na spotkaniach z ludźmi. Spotkanie z ludźmi, a nie dystans. Także Chrystusowe Serce Pasterza zna tylko dwa kierunki: Pan i ludzie. Serce kapłana jest sercem przeszytym miłością Pana; dlatego nie patrzy już na siebie, nie powinien patrzeć na siebie samego, ale jest skierowane na Boga i na innych.

Osobiście nie potrzebuję radośniejszego przesłania po zakończonym Jubileuszu. Z ust Namiestnika Chrystusowego dowiedziałem się na podsumowanie, że jestem skarbem Jezusa. To wielka motywacja do niesienia tego przesłania dla każdego wiernego.

Tagi:
ksiądz kapłan jubileusz kapłan

Prof. Koseła: przestaliśmy myśleć o kapłaństwie jako o stanie poważnym

2019-11-12 12:16

ar / Warszawa (KAI)

Przestaliśmy myśleć o kapłaństwie jako o stanie bardzo poważnym. Zarówno księża, jak i świeccy stracili tę wizję umocowaną na Soborze Trydenckim – ocenił socjolog prof. Krzysztof Koseła, komentując spadek liczby seminarzystów w Polsce. Do polskich seminariów wstąpiło w tym roku 498 kandydatów do kapłaństwa, o 122 mniej niż w roku 2018 – wynika z danych uzyskanych przez KAI.

Ks. Paweł Kłys

Prof. Koseła zauważył, że przy okazji poszukiwania przyczyn spadku ilości kandydatów do kapłaństwa, należy na wstępie zadać pytanie o demografie – dlaczego rodzi się mniej dzieci oraz dlaczego młodzież jest mniej religijna. Jego zdaniem, zmieniła się polska mentalność - Ze społeczeństwa, w którym wartości katolickie były bardzo ważne, staliśmy się społeczeństwem, dla którego ważny jest duży samochód - stwierdził.

Socjolog podkreślił, że Kościół katolicki na Soborze Trydenckim wypracował pewną wizję kapłaństwa, jako dar szczególnego wybrania, szybsza droga do świętości. - Obecnie żyjemy w czasach, w których te idee się wytarły, zbladły. W rozumieniu kapłaństwa przez kapłanów, jak i w rozumieniu kapłaństwa przez ludzi świeckich. Myśląc „kapłan” społeczeństwo straciło poczucie, że jest to człowiek szczególnie wyróżniony – dodał.

Prof. Koseła odniósł się do opublikowanego niedawno artykułu, w którym pewien socjolog podał dane dotyczące księży łamiących celibat. – Te badania nie były wiarygodne, a jednak funkcjonowały jako coś oczywistego. To mówi wiele o myśleniu katolików, którzy zamiast zweryfikować informacje, przyjęli je jako coś oczywistego. Wydaje się, że nie są to trafne wyniki, ale sama reakcja na to wydarzenie, obrazuje w jaki sposób ludzie patrzą dziś na kapłaństwo. Podobnie było w kwestii pedofilii w Kościele. Wszyscy się zasmucili zamiast podnieść wielkie larum, że coś się załamało w Kościele. Przestaliśmy myśleć o kapłaństwie jako o stanie bardzo poważnym. Zarówno księża, jak i świeccy stracili tę wizję umocowaną na Soborze Trydenckim – powiedział.

Zdaniem socjologa, jest to główna przyczyna braku powołań do kapłaństwa. - Wybudowano wielkie gmachy seminaryjne. Teraz są one niemalże puste. Straciliśmy pewną idee świętości kapłaństwa. Nie jest to już stan do którego aspirują młodzi ludzie, aby pięknie przeżyć życie, tak jak to było dawniej – wyjaśniał.

- Oczywiście w porównaniu do tego co dzieje się np. we Francji, spadek powołań jest o wiele mniejszy, ale myślę, że należy przemyśleć jak wypracować nowe spojrzenie na kapłaństwo, jako naprawdę godny, poważny i piękny stan. Ludzie chcą uczestniczyć w czymś ważnym i pięknym – podsumował prof. Koseła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Przybylski w Dniu Ubogich: nie ma kultu miłosierdzia bez konkretnych czynów

2019-11-18 09:20

jk / Częstochowa (KAI)

3.Światowy Dzień Ubogich w Częstochowie to przede wszystkim wielkie świętowanie. Pallotyni z częstochowskiej Doliny Miłosierdzia, którzy już od wielu lat prowadzą kuchnię dla bezdomnych zorganizowali tego dnia, 17 listopada, dwudaniowy mięsny obiad, konsultacje lekarskie, opiekę pielęgniarską i usługi fryzjerskie oraz punkt wydawania śpiworów, termosów i odzieży zimowej. Wydarzenie rozpoczęło się od uroczystego obiadu z bp. Andrzejem Przybylskim, biskupem pomocniczym archidiecezji częstochowskiej oraz wspólnej modlitwy Koronką do Bożego Miłosierdzia w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Marian Florek

- Tak naprawdę, nie ma czegoś takiego, jak kult miłosierdzia bez tej praktycznej otwartości na ludzi ubogich. To nawet u s. Faustyny w „Dzienniczku” można wyczytać, że Jezus mówi, że oprócz koronki, obrazu, święta, to miłosierdzie ma być po prostu czynne, ma być konkretne – wyjaśnia bp Przybylski.

W Dolinie Miłosierdzia ta konkretność polegała dzisiaj m. in. na wydaniu ok. 70 l kapuśniaku i ponad 30 kg klusek z gulaszem oraz 40 kurtek, ponad 40 śpiworów i koców, a także setek sztuk odzieży zimowej. W bezpośrednie prace związane z organizacją 3. Światowego Dnia Ubogich zaangażowanych było prawie 50 wolontariuszy. „Każdy z nas pracuje, więc trzeba było tę pracę dobrze zorganizować. I tak zupę zaczęliśmy przygotowywać już w piątek, wczoraj praca trwała przez wiele godzin, a dzisiaj już tylko gotowanie klusek i krojenie ciast” – tłumaczy Dorota Pochwat, odpowiedzialna za przygotowanie posiłku. Dodatkowo osoby bezdomne i potrzebujące miały okazję skorzystać z usług fryzjerskich. Swoimi umiejętnościami dzielili się uczniowie z Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Żeromskiego w Częstochowie. „Tłumaczyłam swoim wychowankom, że fryzjerstwo to nie tylko kreatywność i fryzury przygotowywane na wielkie uroczystości, ale że to także zwykła służba drugiemu człowiekowi ucząca nas praktycznej pokory” – powiedziała Ewa Rybak, towarzysząca młodym adeptom sztuki fryzjerskiej.

Kolejną grupą świadczącą bezinteresowną pomoc byli lekarze i pielęgniarki. Pośród nich obecna była m.in. Anna Kaptacz, prezes Stowarzyszenia Opieki Hospicyjnej Ziemi Częstochowskiej. - Osoby bezdomne mają najczęściej problem z zaspokajaniem potrzeb higienicznych, dlatego bardzo często występują u nich różnego rodzaju rany, które wymagają odpowiedniego postępowania – zwróciła uwagę Kaptacz.

Osoby bezdomne i potrzebujące mogły otrzymać także konkretną pomoc materialną związaną ze zbliżającą się zimą. Prawie każdy z nich wyszedł z kocem, śpiworem termosem albo nową kurtką.

Tradycją Doliny Miłosierdzia jest to, że w organizację takich inicjatyw, jak wczorajsza, włączają się nie tylko wolontariusze z Fundacji Ufam Tobie, ale także zdecydowana część parafian i przyjaciół Sanktuarium. Tym razem przynieśli oni całkiem sporo ciast, które były spożywane nie tylko podczas uroczystego spotkania, ale bezdomni otrzymali je również na wynos. „W ludziach jest spora chęć pomocy drugiemu człowiekowi. Wystarczy tylko pokazać konkretne miejsce i sposób, gdzie można to uczynić” – wyjaśnia ks. Andrzej Partika. „Osobiście nigdy nie zawiodłem się i nie zostałem sam z organizacją któregokolwiek z naszych parafialnych działań” – dodaje z dumą proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego. A że tych „pomocników” jest niemało, można myśleć o wciąż nowych inicjatywach. Z roku na rok w Dolinie Miłosierdzia jest ich coraz więcej. Zaczynano tylko od kuchni dla bezdomnych, późnej powstała łaźnia, pojawiło się wykupywanie szkolnych obiadów dla dzieci, dofinansowanie recept dla seniorów, pomoc w leczeniu i rehabilitacji chorych dzieci, czy remont polegający m.in. na doprowadzeniu wody i kanalizacji do domu osieroconego rodzeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem