Reklama

Polska

Pielgrzymi cały czas modlą się i śpiewają na Campus Misericordiae

Na Campus Misericordiae w podkrakowskich Brzegach pielgrzymi przez cały czas modlą się i śpiewają, oczekując na niedzielną Mszę świętą Posłania, która będzie zwieńczeniem Światowych Dni Młodzieży. Wspólnie przyznają, jak wielkie wrażenie wywarły na nich słowa papieża Franciszka, które skierował do nich podczas czuwania.

2016-07-30 23:44

[ TEMATY ]

30.07

Episkopat.news

W Brzegach przez cały czas młodzi ludzie modlą się, śpiewają i rozmawiają. Pomimo zmęczenia trwa radosne czuwanie. Młodzi ludzie w skupieniu i z różańcami w ręku modlą się, inni czytają modlitwy, a także rozmawiają o słowach papieża Franciszka, które skierował do nich podczas czuwania.

Młodzi w skupieniu wysłuchali także ekumenicznego koncertu „Credo in Misericordiam Dei”. Każda z dwunastu części koncertu poprzedzona była modlitwą, prowadzoną przez młodzież. Teksty zabrzmiały w różnych językach m.in. po angielsku, francusku, portugalsku i włosku.

Reklama

W kilkunastoosobowej grupie pielgrzymów z Hiszpanii wszyscy są radośni i wesoło śpiewają. Ich opiekun, o. Saulo jest pełen podziwu dla młodych, którzy nie narzekają na zmęczenie. „Nie wiem skąd mają tyle siły. Na co dzień nie zawsze tak tryskają energią” - żartował o. Saulo.

Zobacz zdjęcia: Czuwanie w Brzegach

„To dla nas piękne przeżycie. To młodzież jest przyszłością Kościoła, to oczywiste. Wielu z młodych jest na Światowych Dniach Młodzieży po raz pierwszy, ale już mówią, że na pewno pojadą na kolejne. Są ciekawi gdzie się odbędą” - mówił.

- Widok ludzi młodych, którzy potrafią i chcą modlić się wspólnie i radować, jest nieprawdopodobny. Bardzo poruszyły mnie słowa papieża podczas czuwania. Mówił bardzo trafnie. W jego słowach odnalazłam wiele własnych zachowań dotyczących tego, aby być aktywnym, aby nie „przesiedzieć” swojego życia na kanapie - mówiła KAI Camila z Australii.

Z kolei Katarzyna, która przyjechała na ŚDM z Katowic, jest pełna podziwu, dla organizatorów wydarzenia. „Wszystko zostało perfekcyjnie przygotowane. Każde wydarzenie, Droga Krzyżowa czy czuwanie były bardzo głębokie, a słowa papieża niosły młodym przesłanie i wskazówki jak żyć, aby być blisko Boga, jak postępować we współczesnym świecie, aby przeżyć swoje życie aktywnie, a nie bezczynnie. Czuje się bardzo umocniona w swojej wierze, Cieszę się, że mogę tu być” - powiedziała.

O godz. 10.00 na Campus Misericordiae rozpocznie się Msza święta Posłania wieńcząca Światowe Dni Młodzieży.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziennik podróży do źródeł Miłosierdzia

2016-07-31 15:02

[ TEMATY ]

ŚDM w Krakowie

Franciszek w Polsce

30.07

Grzegorz Gałązka

W "Niedzieli" nr 32 na 7 sierpnia 2016 r będzie można przeczytać "Dziennik podróży do źródeł Miłosierdzia" Pawła Zuchniewicza, czyli pielgrzymka papieska dzień po dniu.

„Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie” – te słowa papieża Franciszka natychmiast zwróciły uwagę i młodych i mediów.

Dzień piąty, 30 lipca, sobota

Drewniaki, kanapa i buty

„Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie” – te słowa papieża Franciszka natychmiast zwróciły uwagę i młodych i mediów. W czasie wieczornego czuwania na Campus Misericordiae Ojciec Święty mówił o niebezpieczeństwie, które grozi współczesnemu człowiekowi, ale mówił też o zadaniu, które staje przed młodym pokoleniem. „Czasy w których żyjemy nie potrzebują młodych kanapowych, ale młodych ludzi w butach, najlepiej w butach wyczynowych” – mówił papież.

Trudno było nie pomyśleć o innych butach i innym młodym człowieku, który w dramatycznych latach okupacji hitlerowskiej przemierzał szlak z Solvayu, przez Łagiewniki na Dębniki w zwykłych drewniakach. Podczas ostatniego swojego pobytu w Krakowie, po konsekracji Bazyliki Miłosierdzia Bożego w 2002 roku powiedział:

„Wiele wspomnień związanych jest z tym miejscem; przychodziłem tutaj w czasie okupacji, gdy pracowałem w pobliskim Solvayu – mówił Jan Paweł II. - Przychodząc na różne zmiany, przychodziłem w drewnianych butach - takie się wtedy nosiło. Jak można sobie wyobrazić było, że ten człowiek w drewniakach kiedyś będzie konsekrował bazylikę Miłosierdzia Bożego… w krakowskich Łagiewnikach!”

Ten przedostatni dzień wizyty Franciszka w Polsce wiódł – niejako symbolicznie – od łagiewnickiego sanktuarium Miłosierdzia Bożego, przez położone nieopodal sanktuarium św. Jana Pawła II „Nie lękajcie się” do Brzegów, które zgromadziły milionową rzeszę młodych pielgrzymów na wieczornym czuwaniu.

Chyba najbardziej wymownymi znakami, który uczynił Franciszek w pierwszym z tych miejsc były: przejście przez Bramę Miłosierdzia i udzielenie sakramentu spowiedzi grupie młodych ludzi. Potem papież przejechał na tzw. Białe Morza. Nazwa ta bierze się od koloru surowców, z których produkowano sodę. Tam – w zakładach „Solvay” pracował Karol Wojtyły i wtedy właśnie rodziło się jego powołanie kapłańskie. Nic zatem dziwnego, że zgromadzili się tam księża, zakonnicy i zakonnice, aby uczestniczyć we Mszy św., której przewodniczył Ojciec Święty. Odprawiana ona była według formularza z Niedzieli Miłosierdzia Bożego, w czasie której czytana jest ewangelia o Tomaszu, który spotyka Jezusa po zmartwychwstaniu.

„W ostatnim wersie, który usłyszeliśmy, mowa jest o księdze: chodzi o Ewangelię, w której nie opisano wielu innych znaków dokonanych przez Jezusa (w. 30) – mówił papież.- Możemy zrozumieć, że po wielkim znaku Jego miłosierdzia, nie trzeba było dodawać już innego. Istnieje jednak pewne wyzwanie, jest miejsce na znaki dokonane przez nas, którzy otrzymaliśmy Ducha miłości i jesteśmy powołani do szerzenia miłosierdzia. Można powiedzieć, że Ewangelia, żywa księga Bożego miłosierdzia, którą trzeba nieustannie czytać i odczytywać na nowo, ma wciąż na końcu białe karty: pozostaje księgą otwartą, do której pisania jesteśmy powołani – tym samym stylem, to znaczy wypełniając dzieła miłosierdzia.

Pytam was, drodzy Bracia i Siostry, jak wyglądają karty księgi każdego z was? Czy są codziennie zapisywane? Czy są trochę zapisywane, a trochę nie? Czy może są puste? Niech nam w tym pomoże Matka Boża: Ona, która w pełni przyjęła Słowo Boże w życiu (por. Łk 8, 20-21), niech da nam łaskę bycia żyjącymi pisarzami Ewangelii.”

Wieczór na Campus Misericordiae był jakby przedłużeniem tych słów, skierowanych już nie tylko do duchownych, ale do całej tej rzeszy młodych, którzy przybyli do Krakowa w poszukiwaniu. Czego? A raczej Kogo? Pewnie wielu z nich nad tym się nie zastanawiało, wielu powoli do tego pytania dochodziło, tak jak dochodzili – na piechotę – wędrując przez kilka godzin z Krakowa do Brzegów. Tam ten dzisiejszy młody lud wybrany rozłożył się obozem wokół ołtarza z gigantycznym krzyżem, olbrzymim obrazem Jezusa Miłosiernego i mniejszymi, skromnie umieszczonymi z boku wizerunkami św. Faustyny i św. Jana Pawła II.

Franciszek był jak zwykle konkretny:

„Przyjaciele, Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze „poza”. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś, po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia. Pójść na ulice naśladując „szaleństwo” naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w głodnym, spragnionym, nagim, chorym, w przyjacielu, który źle skończył, w więźniu, w uchodźcy i w imigrancie, w człowieku bliskim, który jest samotny”.

W całkowitej ciszy wystawiono Najświętszy Sakrament. W zapadającym zmroku rozbłysły setki tysięcy świec. Słowo rzucone przez papieża na młodą glebę zaczęło pracować.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. bp Stanisław Stefanek

2020-01-17 18:34

[ TEMATY ]

zmarły

bp Stanisław Stefanek

Łomża

EpiskopatNews

bp. Stanisław Stefanek

W wieku 83 lat zmarł 17 stycznia w szpitalu w Lublinie bp Stanisław Stefanek, ordynariusz diecezji łomżyńskiej w latach 1996-2011.

Stanisław Stefanek urodził się 7 maja 1936 r. w Majdanie Sobieszczańskim. Święcenia kapłańskie otrzymał 28 czerwca 1959 w Poznaniu w Towarzystwie Chrystusowym. Sam wspominał, że powołanie do służby kapłańskiej czuł od dziecka. Już jako 13-latek wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej w Ziębicach koło Wrocławia. Mówił, że od samego początku czuł na sobie „ciężar wyboru”, ale w tym wszystkim pomagała mu gorąca modlitwa matki. Rodzice byli dla niego największym autorytetem.

Pobyt w seminarium ożywił zamiłowanie kleryka do Biblii. - Pismo Święte stało się moim życiem – wspominał bp Stefanek. Dlatego tuż po święceniach kapłańskich ks. Stefanek rozpoczął studia w sekcji antropologii biblijnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1965 r. obronił pracę magisterską pt. „Pascha w najstarszych tradycjach biblijnych”. Tytuł doktora teologii otrzymał po obronie rozprawy pt: „Mowy Balaama w reinterpretacji prorockiej”.

Biskupia droga ks. Stefanka rozpoczęła się w Szczecinie – 4 lipca 1980 r. został mianowany biskupem pomocniczym w Szczecinie, a 24 sierpnia tego roku został konsekrowany przez biskupa szczecińsko-kamieńskiego Kazimierza Majdańskiego w katedrze szczecińskiej. 26 października 1996 r. został mianowany przez papieża Jana Pawła II biskupem łomżyńskim. Uroczysty ingres do katedry łomżyńskiej odbył 17 listopada 1996 r. Po ukończeniu 75. roku życia przeszedł na emeryturę 11 listopada 2011 r. Jego dewizą biskupią były słowa: „In omnibus Christus” (We wszystkim Chrystus).

Podczas swej posługi szczególną troską otoczył rodzinę – przez wiele lat był członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny, a także członkiem Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny. Do roku 2007 r. przez dwie kadencje kierował pracami tego gremium.

Od 1972 r. był nauczycielem akademickim w ATK w Warszawie, prowadził zajęcia z zakresu teologii biblijnej, małżeństwa i rodziny. Przez ponad 30 lat związany był z Instytutem Studiów nad Rodziną w Łomiankach, w latach 1993-2010 był dyrektorem tej placówki, która obecnie jako Wydział Nauk o Rodzinie należy do struktur Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję