Reklama

Pójdź za mną

KS. JAN PIETRZYK
Edycja łowicka 22/2001

Naczelne powołanie człowieka

Znane wszystkim słowo "powołanie" najczęściej kojarzy się z tym, że ktoś jest powołany do tego, aby być księdzem czy osobą zakonną. Tymczasem, gdy otwieramy Biblię, zauważamy, że naczelnym powołaniem każdego człowieka jest powołanie do świętości. W Księdze Kapłańskiej Starego Testamentu czytamy słowa, jakimi Pan Bóg przez Mojżesza zwrócił się do swojego ludu: "... Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!" (Kpł 19, 2). Podobne słowa do tych starotestamentalnych wypowiedział Jezus, wygłaszając Kazanie na Górze. W kontekście miłości nieprzyjaciół powiedział: "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5, 48). Dopiero w tym naczelnym powołaniu realizują się życiowe powołania każdego człowieka, miedzy innymi do kapłaństwa, życia zakonnego, życia w rodzinie, czy też wykonywania jakiegoś zawodu lub służby dla społeczności ludzkiej.

Niedziela Dobrego Pasterza

W niedzielę, która każdego roku rozpoczyna tydzień modlitw o powołania, we wszystkich kościołach czytana jest Przypowieść o Dobrym Pasterzu. Celem każdej przypowieści jest przedstawienie religijnej prawdy za pomocą obrazu zaczerpniętego z życia codziennego. Ci, którzy słuchali słów Jezusa, mieli przed oczami pasterza jako tego, który staje zawsze na czele owiec, one znają jego głos, są pasterzowi posłuszne. Na podstawie tego obrazu Jezus objawił wszystkim, że tym Dobrym Pasterzem jest On sam, On oddaje życie za swoje owce, On ma wypełnić posłannictwo przyprowadzenia do Owczarni tych owiec, które do niej nie należą, gdyż Jego pragnieniem jest, aby nastała jedna Owczarnia i aby tą Owczarnią kierował jeden Pasterz. Skoro Jezus nazywa samego siebie Dobrym Pasterzem, to ludzie są Jego owcami, a Kościół - Owczarnią, która ma gromadzić wszystkich Jego wyznawców. Ta prawda jest mocno akcentowana też w tygodniu modlitw o jedność pomiędzy wszystkimi wyznawcami Jezusa. Następca św. Piotra, do którego Jezus powiedział: " Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18), dąży wszelkimi siłami podczas swojego pontyfikatu, aby tak się stało, żeby była jedna Owczarnia i jeden Pasterz, i aby spełniły się słowa Modlitwy Arcykapłańskiej, którymi obejmował przyszły Kościół: "aby wszyscy stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś" (J 17 22-23). Wyraz pragnienia takiej jedności dał Papież odbywając swoją kolejną pielgrzymkę śladami Świętego Pawła. Analizując teksty Starego Testamentu można zauważyć, że tylko dwa razy Pan Bóg był nazwany Pasterzem - w Księdze Rodzaju ( 49, 24) i w Księdze Psalmów (80, 2). Wobec powyższego termin ten zarezerwowany był dla tego, który miał przyjść i ogłosić wszystkim prawdę: "Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie za owce swoje" (J 10, 11). W Niedzielę Dobrego Pasterza Kościół rozpoczyna wołanie: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo" (Mt 9, 37-38).

Reklama

Wielka tajemnica

Powołanie człowieka do kapłaństwa czy życia konsekrowanego pozostaje zawsze wielką tajemnicą. Tak naprawdę trudno dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie: dlaczego jestem księdzem, dlaczego jestem osobą zakonną. Odpowiedzią na to pytanie może być tylko przekonanie o tym, że Bóg wybiera tych, którzy będą służyć Jemu i ludziom. Doskonale rozumiał to Prorok Starego Testamentu Jeremiasz, do którego Pan Bóg skierował słowa: "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię" (Jr 1, 5). Prorok ten świadomy był posłannictwa, jakie miał zamiar powierzyć jemu Pan Bóg, dlatego uciekał przed powołaniem, a gdy Pan Bóg oznajmił mu, jakie ma względem niego plany, ten mówił: " Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem" ( Jr 1, 6). Decyzja Boga jest jednoznaczna: "Nie mów, jestem młodzieńcem, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić" ( Jr 1, 7-8). Reakcja na powołanie może być pozytywna, a miało to miejsce między innymi w przypadku innego wielkiego Proroka czasów Starego Testamentu - Izajasza. Gdy usłyszał glos Pana mówiącego: "... Kogo mam posłać? Kto by nam poszedł" - Prorok odpowiedział: "Oto ja, poślij mnie" (Iz 6, 8). Pozytywną odpowiedź na głos powołania dała Maryja. Gdy usłyszała od Bożego Posłańca słowa: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą (...) Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida" (Łk 1, 28-33), Maryja dała odpowiedź: " Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa" ( Mt 1, 38).

Powołanie kapłańskie

Nie ulega wątpliwości, że powołanie jest darem Pana Boga dla człowieka, którego on sam wybrał. Sobór Watykański II w Dekrecie o formacji kapłańskiej powiedział, że odnowa całego Kościoła zależy w dużej mierze od posługi kapłanów, ożywionej duchem Chrystusowym. W dekrecie tym Sobór powiedział, że obowiązek budzenia powołań spoczywa na całej społeczności chrześcijańskiej, a najwięcej przysługi oddają w tym rodziny, które powinny być szkołą miłości i pobożności, stając się w tym względzie jak gdyby pierwszym seminarium. Obowiązek ten spoczywa na parafiach, kapłanach, nauczycielach i wychowawcach, aby pomóc rozwijać głos Jezusowego wezwania wśród tych, którzy usłyszeli Jego słowa "Pójdź za mną". Dekret powyższy zobowiązuje również biskupów do pobudzania swej owczarni, aby popierała sprawę powołań i troszczyła się o zespalanie wszystkich sił i zabiegów w tym kierunku. Tych, których uznają za powołanych do służby Pańskiej, winni po ojcowsku wspomagać, nie szczędząc żadnych ofiar. Wielką radością jest dla naszej diecezji fakt, że posiada ona swoje własne Seminarium Duchowne, gdzie powołani przez studia filozoficzno-teologiczne mogą przygotowywać się do kapłaństwa. Wszystkim, którzy uczestniczyli w poświęceniu naszego Seminarium Duchownego w Łowiczu w 1994 r., jak echo brzmią w uszach słowa radości wypowiadane przez bp. Alojzego Orszulika, gdy mówił, że diecezja ma swoje serce, a jest nim Seminarium i od dnia dzisiejszego serce to zaczyna bić. Troską Księdza Biskupa jest, aby Seminarium służyło jako dom formacyjny dla wszystkich myślących o kapłaństwie. Mogą oni spotykać się w gmachu Seminarium na kursie lektorskim, na różnego rodzaju rekolekcjach, mogą zwiedzać ten gmach podczas wycieczek razem ze swoimi katechetami, na których również spoczywa obowiązek budzenia powołań. Poza tym wierni mogą się spotykać z tymi, którzy do kapłaństwa przygotowują się w Seminarium, podczas praktyk, na które przez Księdza Biskupa są posyłani do parafii, przez spotykanie się na Niedzielach Powołań. Troska Księdza Biskupa przejawia się również w tym, że w każdym roku na Niedzielę Powołań kieruje list, który jest czytany na niedzielnych Mszach św., również przez katechetów na lekcjach. Są kierowane do Boga modlitwy o powołania w każdą pierwszą niedzielę miesiąca, są modlitwy wiernych, które można wykorzystać podczas Mszy św. Modlitwa o powołania jest miła w oczach "Pana Żniwa" i konieczna, aby powołani mogli w pełni zrealizować swoje powołanie służąc Bogu i ludziom w tych wspólnotach, do których przez biskupa będą posłani. Czas pobytu w seminarium przygotowuje do tej służby m.in. przez zachętę o jakej mówi wspomniany wcześniej Dekret o formacji kapłańskiej: "Niech alumni uczą się raczej żyć według wzoru Ewangelii, umacniać się w wierze, nadziei i miłości, aby praktyką tych cnót wyrobili w sobie ducha modlitwy, osiągnęli siłę i umocnienie swego powołania, zdobyli zapał do innych cnót i wzrastali w gorliwości o pozyskiwanie dla Chrystusa wszystkich ludzi" ( Dekret o formacji kapłańskiej, 9). Wierni nie powinni ustawać w wołaniu o nowe, dobre i liczne powołania kapłańskie i zakonne.

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

2019-11-17 21:33

Maciej Orman, ks. Mariusz Frukacz

– Chodząc po ulicach Częstochowy, spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową. Ten dzień jest dlatego krzykiem o obecność Boga pośród nas – mówił 17 listopada w kościele św. Zygmunta w Częstochowie ks. Paweł Dzierzkowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, podczas Mszy św. w intencji ubogich, która jednocześnie rozpoczęła XXI Święto Muzyki

Maciej Orman

– „Biedni to nie są numery, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. (...) Biedni zbawiają nas, ponieważ pozwalają nam spotkać oblicze Chrystusa” – cytował fragment orędzia papieża Franciszka na III Światowy Dzień Ubogich ks. Paweł Dzierzkowski. – Ten dzień ma uwrażliwić nasze serca na drugiego człowieka. W czasie Eucharystii mamy spotkać Chrystusa, a później dostrzec Jego oblicze w drugim człowieku – wyjaśnił kaznodzieja.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

Ks. Dzierzkowski zwrócił uwagę na bardzo niebezpieczną formę ubóstwa, jaką jest „brak dialogu, który dotyka naszych relacji”. – Z przerażeniem przypatrujemy się kryzysowi, który wyniszcza nasze rodziny, a który swoje podłoże tak często ma w odrzuceniu Boga. Tam, gdzie pojawia się problem na drodze duchowej, tam człowiek zaczyna uciekać od drugiego człowieka i szuka środków zastępczych. Rodzinny stół zamieniliśmy na komputer, tablet, telefon lub telewizor. To, co miało służyć człowiekowi, doprowadziło do izolacji od bliźniego, wspólnoty i rodziny – wyliczał ks. Dzierzkowski.

– Znakiem dzisiejszych czasów stała się obojętność wobec bliźniego, brak wrażliwości i miłosierdzia, brak przebaczenia sobie nawzajem. Łatwiej nam dzisiaj uciekać od siebie, niż być blisko siebie. Człowiek z takim przekonaniem chce ratować planetę i środowisko, w którym żyje, ale nie jest w stanie zauważyć współczesnego Łazarza, który prosi go o miłosierdzie. Czy to nie paradoks naszych czasów? – pytał retorycznie kaznodzieja.

– Chodząc po ulicach Częstochowy, możemy dostrzec osoby ubogie, bezdomne i uzależnione. Spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową, dlatego ten dzień jest też krzykiem o obecność Boga pośród nas – kontynuował.

Dzieląc się świadectwem pracy w częstochowskiej Caritas, ks. Dzierzkowski podkreślał, że osoby bezdomne i uzależnione często tracą poczucie swojej wartości, „bo tak wielu z nas nie potrafi jej w nich dostrzec”.

Mówiąc o osobach krytykujących tych, którzy niosą pomoc potrzebującym, ks. Dzierzkowski przytoczył tragiczne fakty z historii. – To echo totalitaryzmów, niemieckiego i komunistycznego, zbudowanych na filozofii Nietzschego. Bo jak można im pomagać, kiedy oni nie mogą nic dać?

– Jezus głosi Ewangelię miłości, przebaczenia, miłosierdzia i sprawiedliwości, gdzie człowiek jest wyniesiony bardzo wysoko. Jezus nie miał w pogardzie nikogo, nawet wtedy, gdy wpadał w gniew, wyrzucał przekupniów ze świątyni, czy kiedy zapowiadał, jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, zburzenie pięknej Świątyni Jerozolimskiej. Jego słowa i czyny wypływały z troski o zbawienie człowieka – podkreślił ks. Dzierzkowski.

Kaznodzieja przyznał, że osoby starsze, którym również pomaga Caritas, często ubolewają, że najbliżsi nie mają czasu, żeby ich odwiedzić. – Światowy Dzień Ubogich jest więc wielkim wołaniem do każdego z nas, abyśmy byli dla siebie wrażliwi i otwarci. Jak mówi Jezus, to, co nas ocali, obok naszej wierności, to będzie miłosierdzie. Kiedy doświadczamy tego, że Bóg przebacza nam grzechy, możemy z tą miłością wyjść do drugiego człowieka. Tu nie potrzeba wiele. Chodzi o najprostsze gesty – wyjaśnił ks. Dzierzkowski.

– „Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” – te słowa mają pomóc ponownie postawić drugiego człowieka na właściwym miejscu. Słowo Dobrej Nowiny jest nieustannym wezwaniem do nawrócenia, do zmiany myślenia, do spoglądania na świat Bożymi oczami – kontynuował zastępca dyrektora częstochowskiej Caritas.

– Wyobraźnia miłosierdzia, o której mówił św. Jan Paweł II, stanowi dla nas wyzwanie także i dziś, a może szczególnie dziś, aby od pięknych słów o miłosierdziu przejść do działania, gdyż widząc i czując miłosierdzie, czyni się je kreatywnie i twórczo – powiedział ks. Dzierzkowski.

– Przejawem tego zmagania się, najpierw z samym sobą, a później w walce o dobro, będzie nie tylko skuteczność pomocy, ale nade wszystko zdolność bycia z bliźnim i współodczuwanie, które sprawi, że będziemy „weselić się z tymi, którzy się weselą, i płakać z tymi, którzy płaczą” – wyjaśnił kaznodzieja.

Ks. Dzierzkowski zakończył słowami modlitwy św. Pawła VI: „Spraw, Panie, żeby moja wiara była skuteczna. Niech się w miłości objawia na zewnątrz, jako prawdziwa przyjaźń z Tobą i dobroć dla ludzi”.

Mszę św. koncelebrował proboszcz parafii św. Zygmunta ks. dr Jacek Marciniec.

Podczas Mszy św. śpiewała schola liturgiczna Domine Jesu pod batutą ks. Mateusza Ociepki. Wierni mogli również po Eucharystii wysłuchać utworów w jej wykonaniu.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, zarządził w niedzielę 17 listopada zbiórkę do puszek we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej. Zbiórka ta zostanie przeznaczona na działania prowadzone przez Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, takie jak m.in. streetworking – wyjście do osób przebywających w miejscach publicznych lub w ukryciu, zagubionych życiowo, które nie korzystają z pomocy zinstytucjonalizowanej, edukacja dla wolontariuszy w ramach programów Caritas czy dofinansowanie placówek Caritas dla bezdomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem