Reklama

Franciszek w Chile (1. i 2. dzień synteza)

2018-01-17 13:35

tom, kg, st (KAI) / Santiago de Chile

www.papafranciscoencolombia.co

Msza św. z udziałem ponad 400 tys. wiernych w Msza św. w Parku im. O’Higginsa w Santiago de Chile, spotkania z przedstawicielami władz w Pałacu de La Moneda, więźniarkami, przebywającymi w Kobiecym Ośrodku Penitencjarnym św. Joachima, duchowieństwem, klerykami i biskupami w katedrze, jezuitami w sanktuarium św. Alberta Hurtado i ofiarami pedofilii w nuncjaturze złożyły się na pierwsze dwa dni wizyty apostolskiej Franciszka w Chile. Potrwa ona do 18 stycznia i przebiega pod hasłem "Pokój mój daję wam". Jest to szósty pobyt papieża Bergoglio na kontynencie południowoamerykańskim i 22. podróż zagraniczna. Ojciec Święty odwiedzi jeszcze w dniach 18-22 stycznia Peru.

Z dziennikarzami

Podczas lotu do Santiago de Chile 15 stycznia papież Franciszek odbył krotką rozmowę z dziennikarzami i dał im wstrząsające zdjęcie zrobione w Nagasaki po wybuchu bomby atomowej. Przedstawia ono dziecko stojące w kolejce do krematorium i niosące na ramionach martwego młodszego brata, który ma zostać spalony. Ojciec Święty napisał na odwrocie słowa komentarza: „Owoc wojny”. "Dla mnie w Chile nie będzie to takie trudne, ponieważ studiowałem tam rok, mam wielu przyjaciół, i dobrze znam, cóż... znam lepiej. Natomiast Peru znam mniej, bo byłem tam dwa lub trzy razy na konferencjach, spotkaniach" - powiedział papież.

Powitanie

Reklama

Ze sporym wyprzedzeniem, o godz. 19. 20 (23.20 czasu polskiego) samolot włoskich linii lotniczych Alitalia Boeing 777-200 ER włoskich linii lotniczych Alitalia, noszący nazwę "Sestriere" z papieżem na pokładzie wylądował 15 stycznia wieczorem na lotnisku międzynarodowym “Comodoro Arturo Merino Benítez” lub “Pudahuel” w Santiago de Chile.

Na pokład samolotu wszedł nuncjusz apostolski, abp Ivo Scapolo wraz z szefem protokołu dyplomatycznego chilijskiego MSZ. Ojca Świętego powitała kończąca swoją kadencję prezydent Chile, pani Michelle Bachelet, a także arcybiskup stolicy kard. Ricardo Ezzati Andrello SDB i przewodniczący episkopatu, Santiago Jaime Silva Retamales.

Kwiaty papieżowi wręczyły dwie dziewczynki w kolorach narodowych, białym i czerwonym. Obecni byli także przedstawiciele władz politycznych i samorządowych, biskupi i grupy wiernych. Ceremonia oficjalna nie przewidywała przemówień.

Natomiast Franciszek kilkakrotnie odbiegł od protokołu, i witał się z obecnymi, w tym wolontariuszami. Obecna była kompania honorowa. Przedstawiono delegacje. Nie zabrakło elementów muzycznych, wykonywanych przez orkiestrę młodzieżową. Z lotniska Ojciec Święty udał się samochodem zamkniętym do nuncjatury apostolskiej. Po drodze ma nawiedzić grób zmarłego w 1982 roku bpa Enrique Alvear Urrutia. Dopiero stamtąd- już w papamobilu – Franciszek udał się do nuncjatury apostolskiej, która jest jego rezydencją podczas pobytu w Chile.

W drodze z lotniska do nuncjatury apostolskiej Franciszek zatrzymał się w parafii pw. św. Ludwika Bertranda, gdzie znajduje się grób bp. Enrique Alveara Urrutiy (1916-1982), "biskupa ubogich", niestrudzonego obrońcy praw człowieka. W 1976 roku z jego inspiracji powstał Wikariat Solidarności. W 2011 rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Papież przez chwilę modlił się przy jego grobie.

Spotkanie z władzami

Do ochrony pluralizmu etnicznego, kulturowego, historycznego i porzucenia wszelkich form stronniczości, dominacji i dogmatyzmów zachęcił Franciszek w przemówienie do chilijskich władz, korpusu dyplomatycznego i przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego 16 stycznia w Pałacu La Moneda w Santiago de Chile.

Papież przybył na plac przed rezydencją rządową niebieskim Hyundaiem. Tam powitała go prezydent kraju Michelle Bachelet i kilkuset wiwatujących na jego cześć Chilijczyków. Gwardia honorowa odegrała hymny Watykanu i Chile - ten ostat5ni odśpiewali wszyscy zebrani. Po wejściu na dziedziniec Los Naranjos pałacu prezydenckiego Franciszek krótko przywitał się z przedstawicielami władz, wśród których był prezydent elekt Sebastian Piñera Echenique.

Ojca Świętego powitała ustępująca prezydent M. Bachelet. Wyrażając radość z przybycia Ojca Świętego podkreśliła, że Chile jest pięknym krajem nie tylko ze względu na swój krajobraz i bogactwa naturalne, ale przede wszystkim dzięki zamieszkującym go ludom i narodom. Jest to kraj ceniący wartości ogólnoludzkie, pokojowe współżycie ludzi o różnych przekonaniach i pochodzeniu oraz dialog, o którym wiele mówi też Franciszek. Przypomniała wielowiekowe więzi łączące Chile i Stolicę Apostolską i w tym kontekście przywołała pośrednictwo papieskie w sporze granicznym między jej krajem a Argentyną sprzed ponad 30 laty. "Witaj, Ojcze Święty. Ten dom jest twój" - zakończyła swe przemówienia M. Bachelet.

Następnie zabrał głos W przemówieniu papież. Na wstępie przypomniał, że "umiłowana ziemia chilijska gościła go i uformowała w młodości, gdy odbywał tam swój nowicjat w Towarzystwie Jezusowym. Pozdrowił następnie wszystkich zebranych, w tym W sposób szczególny prezydenta elekta Sebastiana Piñerę, który w grudniu ub.r. wygrał wybory. Zwrócił uwagę, że Chile w ostatnich dziesięcioleciach odznaczało się rozwojem demokracji, który umożliwił mu zrównoważony postęp i przypomniał, że w tym roku kraj obchodzi 200. rocznicę deklaracji niepodległości.

Z uznaniem przypomniał, że "w historii kraj ten był zmuszony do stawiania czoła różnym okresom pełnym wstrząsów, które jednak umiał, nie bez bólu, przezwyciężyć". "Wychodząc od tej formy potrafiliście skonsolidować i umocnić marzenia waszych ojców założycieli" - zaznaczył. Zachęcił Chilijczyków, aby budowali swą ojczyznę szczodrą, gościnną, kochającą swą historię, ojczyznę, która pracuje nad swoją teraźniejszością i spogląda z nadzieją w przyszłość.

Przypomniał słowa św. Alberta Hurtado (1901-1951) jezuity, "apostoła Chile", który przez całe życie walczył o godność i prawa ludzkie: „Naród, bardziej niż przez swoje granice, bardziej niż przez swoją ziemię, swe łańcuchy górskie, swe morza, bardziej niż przez swój język lub swe tradycje, jest misją, którą trzeba wypełnić”. "A przyszłość ta rozgrywa się w znacznym stopniu w zdolności słuchania tego, co mają do powiedzenia jego naród i jego władze" - zaznaczył Franciszek.

Zachęcił Chilijczyków, by strzegli pluralizmu etnicznego, kulturowego i historycznego od wszelkich zakusów stronniczości lub dominacji, a który wiąże się z kolei ze zdolnością do porzucenia wykluczających dogmatyzmów w zdrowym otwarciu na dobro wspólne.

Papież zachęcił do "słuchania" bezrobotnych, którzy nie mogą utrzymać swych rodzin obecnie a tym bardziej w przyszłości; ludów pierwotnych, często zapomnianych, a których prawom należy poświęcać uwagę i strzec ich kultury. Wezwał też do stworzenia młodym większych możliwości edukacyjnych, chronienia jej od plagi narkotyków.

Mówiąc o dzieciach, które pojawiają się na świecie ze wzrokiem pełnym zdumienia i niewinnością, mówca w ostrych słowach potępił nadużycia seksualne, jakich w przeszłości dopuścili się niektórzy chilijscy duchowni. "Nie mogę tutaj nie wyrazić bólu i wstydu, jakie odczuwam w obliczu nienaprawialnych szkód wyrządzonych dzieciom przez sługi Kościoła. Chcę dołączyć do moich braci w biskupstwie, gdyż słusznie jest prosić o wybaczenie i wspierać ze wszystkich sił ofiary, a zarazem musimy zobowiązać się do tego, aby to się nigdy nie powtórzyło" - powiedział papież.

Zachęcił do korzystania z mądrości ludów tubylczych i uczenia się od nich, że nie ma prawdziwego rozwoju w narodzie, który odwraca się od ziemi oraz tego wszystkiego i tych wszystkich, którzy ją otaczają. Na zakończenie zapewnił o swojej modlitwie, aby "Maryja Panna z Góry Karmel, Matka i Królowa Chile, nadal towarzyszyła i spełniała marzenia tego błogosławionego narodu".

Po oficjalnym powitaniu papież w towarzystwie prezydent Bachelet udali się do Salonu Błękitnego pałacu La Moneda na prywatną rozmowę.

Z pałacu papież pojechał do Parku O’Higginsa.

Msza św. w Parku im. O’Higginsa

Z udziałem 400 tys. wiernych Franciszek odprawił w Parku im. O’Higginsa w Santiago de Chile swoją pierwszą Mszę św. na chilijskiej ziemi. Papież przyjechał 'papamobile" entuzjastycznie witany przez tysiące wiernych wśród których było wielu jego rodaków z Argentyny i innych krajów Ameryki Łacińskiej. Wiele osób przybyło już od godzin porannych, a nawet spało na miejscu. W tym samym miejscu przed 30 laty, w 1987 r. Jan Paweł II beatyfikował, szczególnie czczoną w Chile św. Teresę de Jesus de los Andes (1900-1920).

W homilii Franciszek nawiązując do słów z Ewangelii św. Mateusza „Widząc tłumy” zwrócił uwagę, że nie idee ani koncepcje powodowały Jezusem ale twarze, osoby, "to życie, wołające do Życia, jakie Ojciec chce nam przekazać".

Papież zaznaczył, że ludzie napotykają w spojrzeniu Jezusa odbicie swych poszukiwań i dążeń a z tego spotkania rodzi się ciąg błogosławieństw, będących perspektywą, do której mamy zmierzać. Zdaniem Ojca Świętego błogosławieństwa nie rodzą się z postawy biernej wobec rzeczywistości, ale przeciwnie, rodzą się ze współczującego serca Jezusa, spotykającego się z sercami mężczyzn i kobiet, którzy chcą i gorąco pragną życia błogosławionego.

"Mężczyzn i kobiet zaznających cierpienie; rozumiejących rozterki i ból, powstający wtedy, gdy `ziemia trzęsie się pod nogami` lub `toną marzenia` a dorobek całego życia zostaje unicestwiony; ale jeszcze bardziej znają upór i walkę, aby iść naprzód; wiedzą więcej o odbudowie i rozpoczynaniu na nowo" - mówił Franciszek i dodał: "Ileż zna serce chilijskie odbudowywania i ponownego rozpoczynania; ileż wy wiecie o podnoszeniu się po tak wielu upadkach! Do tego serca woła Jezus, dla tego serca są błogosławieństwa!"

Franciszek podkreślił, że błogosławieństwa nie rodzą się z postaw krytykanckich ani z „pustych sloganów” ale "rodzą się w sercu miłosiernym, którego nie męczy oczekiwanie". I zacytował słowa słynnego poety chilijskiego Pablo Nerudy, laureata literackiej Nagrody Nobla": "Nadzieja jest nowym dniem, wyrwaniem z zastoju, wstrząśnięciem postawy negatywnej”.

Franciszek przypomniał, że Jezus, nazywając błogosławionym ubogiego, płaczącego, uciśnionego, cierpiącego, tego, który przebaczył dąży do wykorzenienia paraliżującego bezruchu ludzi uważających, że rzeczy nie da się zmieniać, ludzi, którzy przestali wierzyć w przemieniającą moc Boga Ojca i w swoich braci, zwłaszcza w braci najsłabszych i odrzuconych. Przestrzegł przed rezygnacją, która prowadzi nas do izolowania się od wszystkich, do podziałów, oddzielania się, do czynienia nas ślepymi na życie i cierpienia innych.

"Błogosławieństwa są owym nowym dniem dla tych wszystkich, którzy nadal stawiają na przyszłość, którzy nadal marzą, którzy nadal dają się dotykać i pobudzać przez Ducha Bożego" - stwierdził Franciszek i dodał: "Błogosławieni jesteście wy, którzy dajecie się zarazić Duchem Bożym oraz walczycie i pracujecie dla tego nowego dnia, dla tego nowego Chile, gdyż wasze będzie królestwo niebieskie".

Papież zaznaczył, że Jezus mówi nam: "błogosławieni, którzy działają na rzecz pojednania". "Szczęśliwi ci, którzy są w stanie pobrudzić sobie ręce i pracować, aby inni żyli w pokoju. Szczęśliwi ci, którzy trudzą się, aby nie wprowadzać podziałów. W ten sposób błogosławieństwo czyni nas budowniczymi pokoju; wzywa nas do angażowania się po to, aby duch pojednania zdobywał sobie miejsce wśród nas" - powiedział Franciszek i zaznaczył, że szczęśliwi są ci, którzy pracują, aby inni mogli mieć pomyślne życie i pracują dla pokoju.

Papież zachęcił do budowania pokoju poprzez "bliskość i sąsiedztwo". "Budowniczy pokoju wie, że często niezbędne jest pokonanie wielkich lub delikatnych małości i ambicji, rodzących się z dążenia do wzrastania i `zdobycia imienia`, posiadania prestiżu kosztem innych. Budowniczy pokoju wie, że nie wystarczy mówić: nie robię nikomu niczego złego" - mówił Franciszek i dodał: "Budowanie pokoju jest procesem, który nas gromadzi i pobudza naszą twórczość, aby rodzić więzi zdolne do dostrzegania w moim sąsiedzie nie kogoś obcego, nieznanego, ale syna tej ziemi".

Na zakończenie papież zawierzył Chilijczyków Dziewicy Niepokalanej, która ze Wzgórza św. Krzysztofa [Cerro San Cristóbal] strzeże i towarzyszy miastu Santiago de Chile.

Po homilii odmówiono specjalnie przygotowaną modlitwę po której papież ukoronował poświęconymi wcześniej złotymi koronami figurę Matki Bożej z Góry Karmel.

W modlitwie wiernych modlono się za "naszą ojczyznę i władze, które nami rządzą, aby ich decyzje zawsze służyły wszystkim, szukając dobra szczególnie tych najbardziej zagrożonych i aby służyły budowaniu wielkiego narodu braci, w którym każdy ma chleb, szacunek i radość".

Następnie proszono Boga "za rodziny, abyśmy mogli przeżywać powołanie do bycia wspólnotą życia i miłości oraz aby łaska sakramentu dała nam siłę, aby być świadkami miłości Bożej przed swymi dziećmi, rodzinami przeżywającymi trudności i przed naszym krajem".

Trzecia modlitwa była wezwaniem, aby młodzi "szli za wezwaniem Ojca Świętego do «kroczenia razem» i aby nasz udział w Synodzie sprzyjał umocnieniu wiary i słuchaniu naszego Pana Jezusa oraz abyśmy mogli rozeznać nasze powołanie do służby i oddaniu się innym, wspierani przez wspólnotkoscielną".

W czwartym wezwaniu proszono za osoby starsze, zwłaszcza "za cierpiących samotność, chorobę, potrzeby i niezrozumienie, aby Pan poruszył serca, abyśmy umieli zobaczyć Ciebie w każdym z nich i w ten sposób mogli kochać ich., przyjmować ich jak byśmy to robili z Tobą".

W ostatniej modlitwie wierni prosili Boga "za chorych i cierpiących wszelkie smutek w naszej ojczyźnie, aby spotkali w Chrystusie pocieszenie, w Maryi z Góry Karmel macierzyńską opiekę a w nas wyciągniętą rękę i otwarte serce, gotowych do wspierania ich w ich potrzebach".

W procesji z darami szły dzieci, przedstawiciele różnych plemion Indian, wśród nich Mapucze, migrantów oraz rodzin.

Przed końcowym błogosławieństwem metropolita Santiago de Chile kard. Ricrado Ezzati Andrello podziękował Ojcu Świętemu za przewodniczenie tej liturgii. Przypomniał, że ponad 30 lat temu w tym samym miejscu sprawował Mszę św. pierwszy papież, który odwiedził Chile - św. Jan Paweł II. Podczas tamtej liturgii ogłosił błogosławioną młodą karmelitankę, córkę tego narodu - Teresę de los Andes, ale wtedy towarzyszyły temu próby zakłócenia jej przebiegu, na co Ojciec Święty odpowiedział wówczas, że "miłość jest najsilniejsza".

Dziękując Franciszkowi za przewodniczenie Mszy i za jego słowa, arcybiskup Santiago podkreślił, że przez niego przemawiał sam Jezus Chrystus. Zapewnił, że "będziemy się starać stawać się coraz bardziej braterskimi i bliskimi sobie". Poprosił papieża o błogosławieństwo apostolskie dla wszystkich zgromadzonych na tej Eucharystii, a zwłaszcza dla dzieci, młodzieży, chorych i rodzin.

Po obiedzie w nuncjaturze Franciszek udał się z wizytą do więzienia kobiecego.

Wizyta w więzieniu dla kobiet

Po południu Franciszek spotkał się z więźniarkami, przebywającymi w Kobiecym Ośrodku Penitencjarnym św. Joachima w Santiago de Chile. Towarzyszyli mu m. in. arcybiskup Santiago kard. Ricrado Ezzati, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin i prezydent Chile Michelle Bachelet.

Przybyłego papamobilem na miejsce papieża powitali najpierw komendant zakładu i 5 sprawujących tam posługę kapelanów a następnie kwiatami dwie osadzone-matki z dziećmi na rękach i kobieta w ciąży. Następnie w towarzystwie kierownictwa placówki zwiedził niektóre jej części. Przez dłuższą chwilę ściskał wyciągnięte do niego dłonie i brał na ręce dzieci niektórych skazanych; towarzyszyły temu skoczne piosenki, śpiewane przez chór przebywających tam kobiet.

Gdy Franciszek zajął miejsce na przygotowanym dla niego fotelu, powitała go s. Nelly León ze Zgromadzenia Sióstr Dobrego Pasterza - z apostolatu więziennictwa w Chile. Powiedziała, że jest to "cudowna służba kościelna, obejmująca tysiące więźniów w całym kraju i pełniona przez setki pracowników duszpasterskich, którzy dzielą swe życie z osobami pozbawionymi wolności i strażnikami i którzy z miłością przeżywają swoją wiarę, szlachetnie i wielkodusznie pomagając nam codziennie". Zaznaczyła, że zgromadzonych tu ponad 600 skazanych kobiet reprezentuje nie tylko ten zakład karny, ale także ok. 50 tys. więźniów - mężczyzn i kobiet - w całym Chile i różnych przekonań. Oznajmiła, że w każdą niedzielę w więziennej kaplicy pw. Dobrego Pasterza sprawowana jest Msza św., która jest "świadectwem pewności, że życie triumfuje nad śmiercią, dobro nad złem a prawość serca nad oschłością egoizmu". Na zakończenie poprosiła o papieskie błogosławieństwo dla wszystkich przebywających w tym i innych podobnych miejscach.

Z kolei w imieniu wszystkich pozbawionych wolności mężczyzn i kobiet papieża pozdrowiła więźniarka Janeth Zurita. Powiedziała, że dzieci więźniarek cierpią bardziej od swych matek, a ich marzenia załamują się i to budzi "w nas głęboki ból". Podziękowała kapelanom i innym pracownikom apostolatu za ich wysiłki, aby ulżyć ich doli. Poprosiła papieża, aby pamiętał o osadzonych i ich dzieciach w swych modlitwach Mówiła o trudnych warunkach, w jakich przebywają kobiety osadzone w więzieniach i zaapelowała o wpłynięcie na władze, aby doprowadziły do zmiany sytuacji zwłaszcza kobiet-matek i spodziewających się dziecka. Przeprosiła przy tym i prosiła o wybaczenie społeczeństwo za zło, wyrządzone przez osoby, które weszły w konflikt z prawem, a na zakończenie również poprosiła Ojca Świętego o błogosławieństwo.

Więźniarki zaśpiewały, trzymając w rękach białe chusty i machając nimi, specjalny, okolicznościowy hymn na cześć papieża, powstały - jak zapewniła s. Nelly - z tekstów-próśb, spisanych przez kobiety w ciągu kilkumiesięcznych przygotowań do dzisiejszego wydarzenia.

Po tych wszystkich powitaniach głos zabrał Franciszek, który wielokrotnie odchodził od przygotowanego wcześniej przemówienia, powtarzając, podkreślając lub rozszerzając swe niektóre słowa i sformułowania. Na wstępie podziękował za świadectwa siostrze i więźniarce za "przypomnienie nam działań, bez których się odczłowieczamy, tracimy świadomość tego, że się mylimy i że każdego dnia jesteśmy wzywani do rozpoczynania od nowa".

Nawiązując do słów Jezusa: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”, papież zaznaczył, że zaprasza On nas do porzucenia prostej logiki dzielenia rzeczywistości na dobrych i złych, aby wejść w tę lub inną dynamikę zdolną do przyjęcia kruchości, ograniczeń a nawet grzechu, aby pomóc sobie pójść naprzód.

Odnosząc się do gestu powitania przez dwie matki ze swymi dziećmi Ojciec Święty wskazał na dwa "słowa klucze": matka i dzieci. Przypomniał, że macierzyństwo jest jednym z najcudowniejszych podarunków, jakie można otrzymać. "Dziś stajecie w obliczu bardzo podobnego wyzwania: chodzi również o zrodzenie życia. Dziś jesteście proszone o zrodzenie przyszłości" - powiedział mówca i zaznaczył, że kobiety mają niewiarygodną zdolność przystosowywania się do sytuacji i pójścia naprzód oraz zdolność, która pozwala im walczyć z licznymi determinizmami „urzeczowiającymi”, a więc traktującymi ludzi jak rzeczy czy numery, a to prowadzi do zabicia nadziei.

Cytując wypowiedź Janeth Franciszek podkreślił, że utrata wolności nie jest synonimem utraty marzeń, nadziei czy godności, po czym kilkakrotnie podkreślił, odchodząc od przygotowanego tekstu, znaczenie ludzkiej godności. Zachęcił kobiety do walki z wszelkiego rodzaju stereotypami, etykietkami, mówiącymi, że nie można lub nie warto się zmienić albo że wynik jest zawsze taki sam. "Każdy wysiłek, podejmowany w imię walki o lepsze jutro – chociaż wielokrotnie może się wydawać, że wpada w studnię bez dna – zawsze przyniesie owoce i zostanie wam wynagrodzony" - powiedział Ojciec Święty.

Przechodząc do dzieci zaznaczył, że są one siłą, nadzieją, bodźcem. "Są żywą pamięcią, że życie buduje się w imię przyszłości, a nie oglądając się wstecz" - powiedział papież. Zwrócił uwagę, że pozbawienie wolności, ale nie jest sytuacją ostateczną. Zachęcił osadzone w więzieniu kobiety do spoglądania w przyszłość z nadzieją i wezwał do wzmożenia wszelkich możliwych wysiłków, aby rozwijać i umacniać takie projekty jak "Espacio Mandela" i Fundacja „Kobieto, powstań".

Ojciec Święty zauważył, że nazwa Fundacji przypomina ewangeliczny fragment dotyczący uzdrowienia przez Chrystusa córki Jaira i Jego słów: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!”. "Inicjatywy tego rodzaju są żywym znakiem tego Jezusa, który wkracza w życie każdego z nas, który wychodzi poza wszelkie szyderstwa, który żadnej bitwy nie uważa za przegraną, ale bierze nas za ręce i zaprasza, byśmy powstali" - powiedział Franciszek.

Przestrzegł następnie, aby wyroków więzienia nie sprowadzać tylko do kary, ale aby równocześnie wprowadzać np. programy szkolenia zawodowego. "Bezpieczeństwa publicznego nie należy sprowadzać jedynie do środków większej kontroli, ale i przede wszystkim trzeba je budować za pomocą środków zapobiegawczych przez pracę, oświatę i więcej życia wspólnotowego" - zaznaczył papież.

Na zakończenie pobłogosławił, pozdrowił i zawierzył Maryi Pannie wszystkich pracowników duszpasterstwa, wolontariuszy, funkcjonariuszy żandarmerii i ich rodziny.

Po przemówieniu Franciszka dwie więźniarki ofiarowały mu jako podarunek wykonaną przez osadzone tam kobiety piękną szkatułkę, on zaś podarował zakładowi karnemu ceramiczną płaskorzeźbę przedstawiającą Matke Bożą, wykonaną przez włoską pracownię Valentiny Pietrosanti z Sermonety (Lacjum). Jest to reprodukcja fragmentu większego dzieła z około 1487, wykonanego przez Lukę della Robbia dla szpitala we Florencji, według projektu Filippo Brunelleschiego z początku XV wieku.

Następnie Ojciec Święty opuścił zakład karny, żegnany owacyjnie przez więźniarki, ściskając ich ręce a przed ostatecznym wyjściem do samochodu na prośbę personelu dał się namówić na wspólne zdjęcie, po czym odjechał do stołecznej katedry na spotkanie z chilijskimi kapłanami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami.

Spotkanie z duchowieństwem

"Kościół z ranami jest w stanie zrozumieć rany dzisiejszego świata i utożsamiać się z nimi, cierpieć je, towarzyszyć im i próbować leczyć je" - powiedział Franciszek podczas spotkania z kapłanami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze w Santiago.

Papież przypomniał słowa jakie wypowiadają kapłani i osoby konsekrowane podczas święceń lub konsekracji: „Oto jestem, Panie, aby pełnić Twoją wolę”. "Chcemy ponownie razem odpowiedzieć na wezwanie, które pewnego dnia przeniknęło nasze serca" - powiedział.

Nawiązując do przeczytanego fragmentu Ewangelii zwrócił uwagę na trzy elementy z życia Piotra i pierwszej wspólnoty chrześcijan: Piotr – wspólnota przygnębiona, Piotr – wspólnota doświadczająca przebaczenia oraz Piotr – wspólnota przemieniona. "Posługuję się tym dwumianem: Piotr – wspólnota, gdyż życie apostołów zawsze ma ten podwójny aspekt: osobowy i wspólnotowy. Idą ze sobą w parze i nie możemy ich rozdzielać" - powiedział i zastrzegł, że nie ma „powołaniowego selfie”.

Mówiąc o "Piotrze przygnębionym" Franciszek zwrócił uwagę, że Ewangelia przedstawia nam one życie takim, jakim ono jest, a nie jakie powinno być. Ewangelia nie boi się ukazywać nam chwil trudnych a nawet konfliktowych, przez które przechodzili uczniowie. Przypomniał, że po śmierci Jezusa Jego uczniów ogarnęła pustka, zamęt i przygnębienie z powodu śmierci ich Mistrza. W tym kontekście przestrzegł duchownych aby nie ulegali najgorszej pokusie ze wszystkich jaką jest oddawanie się "przeżuwaniu rozpaczy".

Papież nawiązał do słów metropolity Santiago, kard. Ricardo Ezzatiego, który przypomniał, że „życie kapłańskie i konsekrowane w Chile przeszło i przechodzi trudne godziny nieobojętnych wstrząsów i wyzwań. Wraz z wiernością ogromnej większości wyrósł także kąkol zła, z jego następstwem zgorszenia i dezercji”.

Franciszek wskazał, że tą chwilą "wstrząsu i bólu" były dla chilijskiego Kościoła nadużycia dokonane wobec nieletnich przez osoby duchowne i z uznaniem mówił o tym, jak wiele robi się dla przezwyciężenia tego poważnego i bolesnego zła. Zwrócił uwagę, że ból chilijskich duchownych wynika z powodu szkód i cierpienia ofiar i ich rodzin, które zobaczyły, że zdradzono ich zaufanie, pokładane w sługach Kościoła, a także z powodu szkód spowodowanych podejrzeniami i zwątpieniami, które w niektórych lub wielu z nich mogły zasiać wątpliwości, lęk i nieufność.

Papież zwrócił także uwagę, że czasami duchowni doświadczali zniewag w metrze lub idąc ulicą "za to, że idzie się ubranym `po księżowsku` w wielu wypadkach płaci się wysoką cenę". "Dlatego zapraszam was, abyśmy prosili Boga o jasność umysłu do nazywania rzeczy po imieniu, o męstwo proszenia o wybaczenie i zdolność uczenia się słuchania tego, co On nam mówi" - zachęcił Franciszek.

Papież wskazał na jeszcze inny ważny aspekt "przygnębienia" duchownych wynikający z dynamicznych zmian społecznych. Wyznał, że dzisiejsze Chile różni się bardzo od tego, które poznał w czasach swojej młodości, gdy odbywał w tym kraju nowicjat.

Wskazał na nowe i różne formy kulturalne, które nie pasują do znanych ram a duchowni często nie wiedzą, jak się dostosować do tych nowych okoliczności, ulegają pokusie zamknięcia się w sobie i izolowania się, aby bronić swoich stanowisk, które kończą się jedynie jako dobre monologi.

Przestrzegł przed pokusami myślenia, że wszystko jest złe apatią i rozczarowaniem. "W ten sposób zamykamy oczy na wyzwania duszpasterskie, sądząc, że Duch nie będzie miał nic do powiedzenia. I tak oto zapominamy, że Ewangelia jest drogą nawrócenia, ale nie tylko `innych`, lecz także nas samych" - powiedział Franciszek i dodał: "Czy nam się to podoba czy nie, jesteśmy wezwani do stawiania czoła rzeczywistości takiej, jaka nam się ukazuje – rzeczywistości osobistej, wspólnotowej i społecznej".

Mówić o "Piotrze doświadczającym przebaczenia" papież przypomniał, że był on takim samym grzesznikiem jak inni, tak samo potrzebującym jak inni i tak samo kruchym jak inni. "Jako uczniom, jako Kościołowi może nam się przydarzyć to samo: są chwile, podczas których zderzamy się nie ze swoją chwałą, ale ze swoją słabością. Kluczowe godziny w życiu uczniów, ale jest to także godzina w której rodzi się apostoł" - powiedział Franciszek.

Przytoczył słowa Jezusa skierowane do Piotra: „Czy miłujesz Mnie?”. "Jezus nie czyni wyrzutów ani potępień. Jedyne, co chce zrobić, to uratować Piotra; chce uratować go od niebezpieczeństwa pozostawania zamkniętym w swym grzechu, aby nie trwał w `przeżuwaniu` rozpaczy, będącej owocem jego ograniczenia; od niebezpieczeństwa zaniedbania z powodu swoich ograniczeń całego tego dobra, które przeżył z Jezusem" - wyjaśniał Franciszek.

Zwrócił uwagę, że poprzez pytanie o miłość Jezus zaprasza Piotra, aby słuchał swego serca i uczył się "rozeznawania". "Jezus chce nie dopuścić do tego, aby Piotr stał się szczerym niszczycielem lub miłosiernym kłamcą albo speszonym sparaliżowanym, jak mogłoby się nam przytrafić w tych okolicznościach" - powiedział Ojciec Święty i dodał: "Jezus zapytał Piotra o jego miłość i nalegał na niego, aby mógł udzielić odpowiedzi realistycznej: `Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham` W ten sposób Jezus utwierdza go w misji. W ten sposób staje się on ostatecznie Jego apostołem" .

"Cóż umacnia Piotra jako apostoła? Co nas podtrzymuje, jako apostołów?" - pytał Franciszek i dopowiedział: "Tylko jedno: „Dostąpiliśmy miłosierdzia”. „Pośród naszych grzechów, ograniczeń, bied, pośród naszych rozlicznych upadków Jezus Chrystus zobaczył nas, zbliżył się, podał nam rękę i okazał nam miłosierdzie" - wyjaśniał papież.

Zaznaczył, że duchowni nie są w Kościele dlatego, że są lepsi od innych, czy superbohaterami, którzy z wyżyn zniżają się na spotkanie ze „śmiertelnikami”. "Zostaliśmy raczej posłani ze świadomością bycia mężczyznami i kobietami, którym wybaczono. I to jest źródłem naszej radości. Jesteśmy konsekrowanymi i duszpasterzami na podobieństwo Jezusa zranionego, zmarłego i zmartwychwstałego" - powiedział Franciszek.

Przypomniał, że osoby duchowne są wezwane aby nie zacierać ani nie ukrywać swych ran. "Kościół z ranami jest w stanie zrozumieć rany dzisiejszego świata i utożsamiać się z nimi, cierpieć je, towarzyszyć im i próbować leczyć je. Kościół z ranami nie stawia się w centrum, nie uważa się za doskonały, ale stawia tam Jedynego, który może leczyć rany i który nazywa się Jezus Chrystus" - powiedział Franciszek.

Zaznaczył, że świadomość posiadania ran wyzwala i uwalnia od stawania się punktem odniesienia dla samych siebie, uważania się za najdoskonalszych, tendencji „prometejskiej" tych, którzy "w ostateczności liczą tylko na własne siły i stawiają siebie wyżej od innych, ponieważ zachowują określone normy albo ponieważ są niewzruszenie wierni wobec pewnego katolickiego stylu z przeszłości.”.

Zachęcił chilijskich duchownych do bycia solidarnymi, obalania murów, które zamykają w działalności elitarnej, budowania mostów i do wychodzenia naprzeciw tak wielu spragnionym tej samej miłości miłosiernej, którą tylko Chrystus może ofiarować.

Przestrzegł przed tworzeniem ekspansjonistycznych apostolskich, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, "typowych dla przegranych generałów". "W ten sposób przekreślamy naszą historię Kościoła, która jest chwalebna jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy, ponieważ każda praca jest potem naszego czoła" - powiedział papież i dodał: "Widzę z pewnym zatroskaniem, że istnieją wspólnoty, które żyją bardziej pragnieniem znalezienia się na świeczniku, zajmowania miejsca, pojawienia się i pokazania, aniżeli zakasania rękawów i wyjścia, aby dotknąć pełnej cierpień rzeczywistości naszego wiernego ludu".

Franciszek podkreślił, że Lud Boży nie oczekuje ani nie potrzebuje superbohaterów, czeka na duszpasterzy, osoby konsekrowane, które potrafią współczuć, potrafią wziąć za rękę, zatrzymać się przy tym, kto upadł i – podobnie, jak Jezus – pomagają wyjść z tego błędnego koła „przeżuwania” rozpaczy, które zatruwa duszę.

Mówiąc o "Piotrze przemienionym" Franciszek zauważył, że dzięki "pedagogii Jezusa" Piotr zaczął rozumieć, że prawdziwa wielkość przechodzi przez stawanie się małym i sługą. "Poznanie Piotra przygnębionego, aby poznać Piotra przemienionego, jest wezwaniem do przejścia od bycia Kościołem przygnębionych zrozpaczonych do Kościoła służącego licznym przygnębionym, żyjącym obok nas" - zaznaczył papież i przypomniał, że jest to służba, która nie utożsamia się z opiekuńczością czy paternalizmem, ale jest nawróceniem serca. "Problem nie polega na nakarmieniu ubogiego, ubraniu nagiego, towarzyszeniu choremu, ale uznaniu, że ubogi, nagi, chory, więzień, wypędzony mają godność, aby zasiąść przy naszych stołach, poczuć się jak `w domu` wśród nas, poczuć się rodziną" - wyliczał papież.

Zachęcił duchownych by nie czekali na świat idealny, na wspólnotę idealną, na idealnego ucznia, aby żyć lub ewangelizować, ale aby tworzyć warunki, w których każda osoba przygnębiona mogłaby spotkać się z Jezusem. "Kocha się nie sytuacje czy idealne wspólnoty, ale kocha się osoby" - podkreślił Franciszek i wezwał: "Jakże jest dla nas wszystkich dobre pozwolić, aby Jezus odnawiał nam serce!"

Na zakończenie papież zachęcił duchownych do refleksji i osobistej odpowiedzi na pytanie: "Jaki jest Kościół, który kochasz? Czy kochasz ten Kościół zraniony, który znajduje życie w ranach Jezusa?" Dziękując za spotkanie Franciszek wezwał: "Niech Maryja Panna z Góry Karmel osłania was swoim płaszczem".

Spotkanie z biskupami

W zakrystii katedry w Santiago papież przywitał się z każdym z obecnych tam 50 biskupów tego kraju. Następnie wykonano pamiątkowe zdjęcia. Witając papieża przewodniczący episkopatu, bp Santiago Jaime Silva Retamales podkreślił wyzwania stojące przed Kościołem w swej ojczyźnie, zarówno w dziedzinie obrony życia, relacjach społecznych. Zapowiedział, że w tym roku od marca w poszczególnych diecezjach kraju odbędzie się kongres eucharystyczny, który będzie miał na celu pogłębienie owoców papieskiej pielgrzymki.

Zabierając głos Franciszek w pierwszej kolejności pozdrowił 102-letniego bp Bernardino Piñerę Carvallo, który w tym roku będzie obchodził 60-lecie biskupstwa jako najstarszy biskup na świecie zarówno pod względem wieku, jak i ze względu na staż biskupi. Uczestniczył on m. in. w czterech sesjach Soboru Watykańskiego II.

Papież przypomniał, że jednym z głównych zadań biskupów jest "być blisko" ich osób konsekrowanych i prezbiterów. Zaznaczył, że jeśli pasterz się gubi, owce także się rozproszą i padną łupem jakiegoś wilka i wezwał: "Bracia, utrzymujcie ojcowską więź ze swymi kapłanami!"

Papież przestrzegł biskupów przed paternalizmem i nadużywaniem swej władzy. "Jest to dar, o który trzeba prosić. Bądźcie blisko swych księży na wzór św. Józefa" - zachęcił.

Nawiązał do ostatnich wizyty ad limina Apostolorum chilijskich biskupów w Rzymie i tematów, które wówczas zostały poruszone. Jednym z najważniejszych była "świadomość bycia ludem".

Franciszek zwrócił uwagę, że jednym z problemów, przed którym stoją dzisiejsze społeczeństwa, jest poczucie osierocenia, to znaczy uczucie nieprzynależenia do nikogo. Zaznaczył, że to „postmodernistyczne” uczucie może przenikać do Kościoła i do duchowieństwa, powstania wiary, że nie należy się do nikogo. "Kościół nie jest i nigdy nie będzie jakąś elitą osób konsekrowanych, kapłanów lub biskupów" - powiedział papież i wskazał na potrzebę pogłębiania "świadomości bycia Ludem".

Zdaniem papieża brak świadomości przynależności do Ludu Bożego jako sługi prowadzi do klerykalizmu będącego "karykaturą otrzymanego powołania".

Podkreślił, że misja jest sprawą całego Kościoła, a nie tylko księdza czy biskupa i dodał: "Powiedzmy to jasno – świeccy nie są naszymi parobkami ani naszymi pracownikami. Nie muszą powtarzać jak `papugi` tego, co mówimy".

Franciszek zaapelował aby wystrzegać się pokusy klerykalizmu, zwłaszcza w seminariach i w całym procesie formacyjnym. Jego zdaniem seminaria winny kłaść szczególny nacisk na to, aby przyszli kapłani byli w stanie służyć świętemu wiernemu Ludowi Bożemu, uznając różnorodność kultur i wyrzekając się pokusy klerykalizmu w jakiejkolwiek postaci.

Według papieża kapłani dnia jutrzejszego muszą się formować, patrząc na dzień jutrzejszy, gdyż swą posługę będą sprawowali w świecie zeświecczonym i tym samym wymaga ona od pasterzy, rozeznania, jak przygotować ich do pełnienia swej misji w tym konkretnym scenariuszu, a nie w „idealnych światach lub państwach”. "Działanie razem oraz pobudzanie i zachęcanie świeckich w klimacie rozeznania i synodalności – oto dwie zasadnicze cechy charakterystyczne w kapłanie jutra" - powiedział Franciszek i wezwał: "Nie dla klerykalizmu i idealnych światów, które wkraczają jedynie w nasze schematy, ale nie dotykają niczyjego życia".

Zachęcił chilijskich biskupów aby prosili Ducha Świętego "o dar marzenia i pracowania na rzecz opcji misyjnej i proroczej, która byłaby zdolna do przemiany wszystkiego, aby zwyczaje, style, rozkłady zajęć, język i cała struktura kościelna stały się narzędziem dostosowanym bardziej do ewangelizacji Chile niż dla samozachowawczości kościelnej".

Z katedry Franciszek udał się papamobilem do sanktuarium św. Alberta Hurtato.

Spotkanie z jezuitami

Ojciec Święty przybył do sanktuarium św. Alberta Hurtado (1901-52), "apostoła Chile", który przez całe życie walczył o godność i prawa ludzkie, gdzie nawiedził grób tego chilijskiego jezuity i spotkał się prywatnie ze swoimi zakonnymi braćmi.

Na spotkanie z Franciszkiem przybyło około 90 jezuitów. Nie brały w nim udziału osoby z orszaku papieskiego, a sanktuarium strzegli na zewnątrz gwardziści szwajcarscy i żandarmeria watykańska w ubraniach cywilnych.

Treść rozmowy nie została na razie przekazana do wiadomości publicznej. Jedynie Atonio Spadaro SJ – redaktor naczelny La Civiltà Cattolica stwierdził, że pytania i odpowiedzi były wspaniałe. Przed sanktuarium czekały na Franciszka rzesze wolontariuszy oraz osób, którym pomagają. Tam Ojciec Święty spotkał się także z 40 osobami wspomaganymi przez „Ognisko Chrystusa”. Byli wśród nich między innymi młodzi imigranci. Pobłogosławił żywność, którą otrzymają potrzebujący a także poświęcił obraz Jezusa Miłosiernego.

Spotkanie z ofiarami pedofilii

W nuncjaturze apostolskiej Franciszek spotkał się z ofiarami nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych. Miało ono charakter ściśle prywatny. Wziął w nim udział jedynie Franciszek i mała grupa osób. Papież wysłuchał i modlił się z ofiarami nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych. Po spotkaniu rzecznik Watykanu, Greg Burke nie podał ich liczby, ani też ich wieku ale poinformował, że osoby te opowiedziały papieżowi o swych cierpieniach. Franciszek "wysłuchał, modlił się i płakał wraz z nimi".

Dzisiaj, trzeciego dnia wizyty, papież uda się do Temuco, gdzie na lotnisku Maquehue odprawi Mszę św., a po niej zje obiad z przedstawicielami mieszkańców regionu Araukania w domu „Madre de la Santa Cruz” [Matki Krzyża św.]. Po południu powróci do Santiago, gdzie spotka się z młodzieżą w sanktuarium Maipu i złoży wizytę na Chilijskim Papieskim Uniwersytecie Katolickim.

Tagi:
Franciszek w Chile i Peru

Reklama

Zdjęcia, które mówią

2018-01-24 12:43

Ks. Paweł Rozpiątkowski
Niedziela Ogólnopolska 4/2018, str. 4-5

To zdjęcie wyraża więcej niż tysiąc słów – przypomniał znaną maksymę papież Franciszek, wręczając dziennikarzom lecącym z nim do Chile i Peru wstrząsającą fotografię, która obrazuje skutki wybuchu bomby atomowej. Zdjęcie można zobaczyć na str. 10 bieżącego numeru „Niedzieli”

Vatican Media
W więzieniu dla kobiet

Spójrzmy na kilka obrazów zastępujących słowa, które wryły się w pamięć opinii publicznej podczas pielgrzymki do Chile i Peru w dniach 15-22 stycznia 2018 r. Wybraliśmy kilka ważnych stop-klatek.

Ślub w samolocie

Podczas pierwszego etapu 22. zagranicznej podróży Franciszka pierwszym wyjątkowym obrazem były uszczęśliwione twarze chilijskiej pary stewardesy i stewarda. Oboje byli w pracy na pokładzie samolotu, którym Papież leciał do Santiago. Podeszli do Franciszka i prosili o wspólną fotografię i błogosławieństwo. Po krótkiej rozmowie i zbadaniu sytuacji obydwojga Ojciec Święty pobłogosławił ich małżeństwo, gdyż nie mieli jeszcze ślubu kościelnego – dopiero zamierzali zawrzeć sakramentalny związek małżeński. Planowali już ceremonię, ale trzęsienie ziemi zniszczyło ich parafialny kościół w Santiago de Chile. Świadkami sakramentu byli dyrektor kompanii LATAM Airlines – Ignacio Cueto oraz odpowiedzialny za organizację papieskich podróży ks. prał. Mauricio Rueda Beltz. Na koniec spisano akt zawarcia małżeństwa, a chilijska para była wtedy chyba najszczęśliwsza na świecie.

Inny obraz, który obiegł cały świat, to zatrzymujące się gwałtownie na polecenie Franciszka papamobile, z którego wysiadł i pochylił się z troską nad policjantką, gdyż przed chwilą koń zrzucił ją z siodła. Te obrazy pokazują prawdziwą twarz Ojca Świętego i to, że lubi zaskakiwać. I pewnie jeszcze nie raz zaskoczy.

Eucharystie

Pielgrzymka do Chile była podobna do innych papieskich podróży. Ojciec Święty spotykał się z tymi grupami społecznymi, z którymi zazwyczaj ma zamiar się spotykać. Pełne emocji było spotkanie z więźniami, konkretnie z kobietami odbywającymi karę pozbawienia wolności w Kobiecym Ośrodku Penitencjarnym św. Joachima w Santiago. Było – jak zwykle – czuwanie z młodzieżą, podczas którego Franciszek odszedł od przygotowanego przemówienia i improwizował. Jedno z piękniejszych przemówień całego dotychczasowego pontyfikatu – jak ocenili na gorąco komentatorzy – Franciszek skierował do chilijskiego duchowieństwa.

Najważniejszymi punktami w programie pielgrzymki były Msze św., a szczególne eucharystyczne celebracje z Mapuczami na południu i w najbogatszym w Ameryce Południowej Iquique, do którego ściągają rzesze imigrantów, na północy kraju.

Apel o pojednaną różnorodność

Najbardziej elektryzująca i wyczekiwana była wizyta w Temuco, największym mieście regionu zamieszkiwanego przez blisko 600 tys. Mapuczów. Walczą oni od lat o zabraną im przez kolonizatorów ziemię. Nie stronią w ostatnim czasie od przemocy, a ich ataki często wymierzane są w kościoły i kaplice. Nasiliły się one przed wizytą Ojca Świętego. Nie zabrakło również anonimów z groźbami wobec samego Franciszka. Liczba uczestników Eucharystii pokazała, że nie wszyscy Mapucze zgadzają się z tą taktyką. Na lotnisku Maquehue w chilijskim Temuco było ich 400 tys. Papież także w ich imieniu upomniał się o należne im prawa i potępił doznane wcześniej i później krzywdy – po jednej i po drugiej stronie. Tubylcom i rządzącym powiedział: – Jedność jest pojednaną różnorodnością, ponieważ nie toleruje, aby w jej imieniu usprawiedliwiano niesprawiedliwości osobiste lub wspólnotowe. Franciszek nie unikał również trudnego, sprawiającego Kościołowi w Chile wiele problemów, tematu pedofilii. Spotkał się z ofiarami i – jak przekazał rzecznik Watykanu – płakał razem z nimi.

Życie, kultury, ziemia

Jako obraz symbol drugiego etapu amerykańskiej pielgrzymki Papieża w andyjskim Peru można potraktować zdjęcie, na którym uwieczniono go w tradycyjnej peruwiańskiej czapce – chullo. Symbolizowała ona jakby główne tematy, które podjął Franciszek – podkreślenie znaczenia rdzennych ludów tej ziemi, ich kultury i form pobożności. Wizytę w Peru rozpoczął nie od spotkania z władzami kraju, ale odwiedził prawdziwych gospodarzy – ludy Amazonii. W Coliseo Regional Madre de Dios w Puerto Maldonado Ojciec Święty spotkał się m.in. z przedstawicielami ludów: Ese’Eja, Matsigenka, Yines, Shipibo, Asháninka, Yanesha, Kakinte, Nahua, Yaminawá, Kaxinawá, Madija, Manchineris, Kukamas, Kandozi, Keczua, Witoto, Shawi, Achuar, Bora, Aguaruna, Wampi. Tych nazw zapewne nikt z nas nigdy nie słyszał i gdyby nie Ojciec Święty, pewnie by nie usłyszał. Podczas przemówienia, które dotyczyło zarówno ludzi, ziemi, jak i kultur, padło wiele istotnych słów. – Obrona ziemi nie ma innego celu niż obrona życia – wskazał Franciszek na nierozerwalną, zagrożoną więź między ludźmi a ich „domem”, czyli ziemią. Ludzie tworzą kultury, z których każda stanowi bogactwo. – Zanik pewnej kultury – przestrzegł Ojciec Święty za tym, co napisał w encyklice „Laudato si’” – może być równie albo jeszcze bardziej poważny niż wyginięcie gatunku zwierząt lub roślin.

Miłosierdzie

W słowach skierowanych do Peruwiańczyków czy to w Puerto Maldonado, czy dzień później w Trujillo, które jako pierwsze miasto ogłosiło niepodległość od Hiszpanii, podczas zarówno nabożeństwa maryjnego, jak i spotkania z duchowieństwem, Franciszek przekonywał o wartości ludowej pobożności. – Wasz lud – zwrócił się do duchownych – okazał ogromną miłość do Jezusa Chrystusa, Matki Bożej oraz świętych i błogosławionych, z wieloma nabożeństwami, których nie odważę się wymienić po imieniu, z obawy przed pominięciem niektórych. Kilkakrotnie w papieskich wystąpieniach pojawiał się również ulubiony wątek miłosierdzia. – Nie ma bowiem lepszego lekarstwa na wyleczenie wielu ran – zapewnił Peruwiańczyków – niż serce zdolne do miłosierdzia, serce zdolne do okazania współczucia w obliczu cierpienia i nieszczęścia, w obliczu błędu i pragnienia powstania wielu ludzi, którzy często nie wiedzą, jak to uczynić.

Ostatnim, bardzo mocnym akordem pielgrzymki była Msza św. w bazie lotniczej „Las Palmas”. Wzięło w niej udział aż milion osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czerna: rozpoczęły się uroczystości odpustowe w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej

2019-07-16 18:00

md / Czerna (KAI)

Mszą św. pod przewodnictwem bp. Damiana Muskusa OFM rozpoczęły się w Czernej ogólnopolskie obchody uroczystości Matki Bożej Szkaplerznej. Na polskiej Górze Karmel potrwają one do niedzieli.

polskieszlaki.pl
Karmelitański klasztor w Czernej k. Krakowa

Święto Matki Bożej z Góry Karmel zgromadziło w klasztorze ojców karmelitów tysiące pielgrzymów. W wygłoszonej do nich homilii bp Muskus wymieniał trzy konsekwencje Jezusowego testamentu z krzyża: dojrzałość chrześcijańską, wspólnotę Kościoła i naśladowanie maryjnego stylu życia.

Zwracał uwagę na to, że w „Bożym akcie adopcji”, który dokonał się na Golgocie, nie zostaliśmy dziećmi Maryi tylko po to, by szukać u Niej ciepła i akceptującej macierzyńskiej miłości. - Radością każdej matki jest dojrzewanie jej dzieci, ich dorastanie i stopniowe podejmowanie kolejnych zadań, aż do osiągnięcia samodzielności i wejścia w dorosłe życie – wyjaśniał hierarcha. Jak podkreślał, aktem dojrzałej, mądrej miłości jest umiejętność ofiarowania wolności dorosłemu dziecku. - Taka jest miłość Maryi. Nie zniewala, nie chowa pod kloszem, ale uczy odpowiedzialnego życia i podejmowania wyborów w duchu miłości – mówił.

- Nasza Matka nie oczekuje od nas, że będziemy uciekać od świata w Jej ramiona. Nie oczekuje też tego, że w Jej obronie będziemy jak chłopcy bawić się w Jej wojowników. Największą radością Matki jest nasza ludzka i chrześcijańska dojrzałość, wyrażająca się w najprostszych rzeczach, w spójności życia i modlitwy, wiary i codzienności, w konsekwentnym i wytrwałym wypełnianiu zadań, do których zostaliśmy powołani – nauczał kaznodzieja. Podkreślał, że wyrazem miłości do Maryi nie jest „toczenie wojen z rzeczywistymi lub wyimaginowanymi wrogami”, ale bycie światłem przed ludźmi.

Drugą konsekwencją testamentu z krzyża jest wspólnota Kościoła, którego Matką jest Maryja. - Nie jesteśmy samotnymi wyspami, ale rodziną, która wciąż uczy się kochać i przyjmować miłość, troszczyć się o siebie wzajemnie, akceptować to, że każdy z nas jest inny i nikogo z tego powodu nie wykluczać – wyjaśniał bp Muskus. - Zbyt często o tym zapominamy, gdy toczymy swoje wojenki, gdy z taką łatwością przychodzi nam oceniać i potępiać zagubione owce i marnotrawnych synów. Zapominamy o tym, gdy angażujemy się w spory wewnątrz wspólnoty, krytykując tych, którzy swoją wiarę wyrażają inaczej niż my, wyrokując, kto jest ważniejszy w oczach Boga, nadając etykietki postępowych bądź konserwatywnych, wiernych bądź liberalnych, i okopując się w nieprzyjaznych obozach lepiej i gorzej wierzących – ubolewał. Apelował, by patrzeć oczami Maryi na inaczej myślących, bo Ona jest Matką wszystkich, również zagubionych czy żyjących na obrzeżach Kościoła.

Trzecią konsekwencją Jezusowego testamentu z krzyża jest zaproszenie do naśladowania Matki Bożej. – Jej droga nie była triumfalnym pochodem przez życie. Maryja nie afiszowała się tym, że została wybrana przez Boga na Matkę Jego Syna. Nie patrzyła z moralną wyższością ani na tłumy, które za Nim chodziły, ani na odrzucające Go elity. Nie wykorzystywała swojej pozycji do uzyskania jakichkolwiek przywilejów – zaznaczył biskup. Zwrócił uwagę na to, że była zwyczajną kobietą, która żyła w ukryciu, w cichym posłuszeństwie Bogu. - Maryjny styl bycia jest zupełnie inny od propozycji świata. Więcej, czasem nasze ludzkie sposoby okazywania Jej miłości i przywiązania stoją w sprzeczności z tym, w jaki sposób żyła i kochała Niewiasta z Nazaretu – zaznaczył hierarcha. Podkreślał, że najdoskonalszym sposobem oddania Jej czci i naśladowania tego maryjnego stylu jest pokora i miłość w codziennych relacjach z Bogiem i drugim człowiekiem.

Biskup mówił ponadto, że szkaplerz jest nie tylko przywilejem, ale i zadaniem. - Jest przyjęciem odpowiedzialności za Kościół, zwłaszcza w czasie kryzysu i zamętu. Jest wreszcie deklaracją wierności i wytrwania przy Matce – podsumował.

Uroczystości w Czernej potrwają do niedzieli, wypełniając sanktuarium pielgrzymami z całej Polski. Pani Ewa przyjechała z Zabrza. Szkaplerz przyjęła jako studentka. – Jestem już matką i babcią, i mogę zaświadczyć, że szata Maryi chroni moją rodzinę. Bez Niej nie przetrwalibyśmy kryzysów i nieszczęść – deklaruje. Pan Zdzisław przywędrował pieszo z Krakowa, jak co roku od dwudziestu lat. – Te dni w Czernej są najważniejsze w całym roku. Tu się duchowo odnawiam – mówi.

Lipcowe obchody święta Patronki Karmelu ściągają do Czernej członków Rodziny Szkaplerznej, która ciągle się powiększa. - Co roku wpisujemy do naszej księgi szkaplerznej ok. 4 tys. osób. Do tego doliczyć należałoby wszystkich przyjętych przy innych klasztorach karmelitańskich, podczas rekolekcji czy w parafiach pw. Matki Bożej Szkaplerznej, których jest w całej Polsce ponad 70 – wylicza moderator Bractw Szkaplerznych, o. Włodzimierz Tochmański OCD. Według jego szacunków, w sumie ponad pół miliona Polaków nosi szkaplerz.

Klasztor karmelitów bosych w Czernej został ufundowany w 1629 r. przez Agnieszkę z Tęczyńskich Firlejową. Klasztorny kościół św. Eliasza konsekrowano w 1644 roku. Aż do 1805 r. klasztor był pustelnią i wierni nie mieli do niego wstępu. Po wyłączeniu kościoła spod klauzury Czerna stała się miejscem kultu Matki Boskiej Szkaplerznej. Rozpoczęły się pielgrzymki do Matki Bożej, zwłaszcza spośród mieszkańców Małopolski i Śląska. Świadectwem licznych łask, jakich doznawali, były wota, z których wykonano ozdobną sukienkę i korony.

Z klasztorem w Czernej związany był św. Rafał Kalinowski, kanonizowany przez Jana Pawła II w 1991 roku. Tutaj również żył i służył wiernym o. Alfons Mazurek. Był przeorem i ekonomem klasztoru. Zginął rozstrzelany przez hitlerowców 28 sierpnia 1944 r. w Nawojowej Górze koło Krzeszowic. Beatyfikował go, w gronie 108 męczenników, papież Jan Paweł II 13 czerwca 1999 roku. W Czernej znajduje się nowicjat zakonny, prężnie działa Dom Pielgrzyma oraz Sekretariat Rodziny Szkaplerznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem