Reklama

Telefonem do...

Wakacje z Bogiem

Niedziela częstochowska 32/2000

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ANNA WYSZYŃSKA: - Żyjemy w epoce coraz szybszych komputerów, aut i samolotów. Niestety, zdarzają się tragedie, które osłabiają naszą fascynację szybkością i skłaniają do refleksji. Księże Infułacie, czas urlopów to czas podróży, z jakim duchowym bagażem winniśmy wyruszyć na wakacyjny szlak?

KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Do głębokiego zamyślenia zmusza nas niedawna tragedia samolotu concorde, tragedia, w której zginęła załoga, pasażerowie i mieszkańcy hotelu. W sumie, jak podała prasa, co najmniej 113 osób, wśród nich dwie Polki. 25 lipca 2000 r. o godz. 16.44 samolot uniósł się z pasa startowego paryskiego lotniska Charles de Gaulle. Nim jednak wzniósł się na odpowiednią wysokość, runął na hotel. Wiadomości o tej straszliwej tragedii sparaliżowała świat. Był to przecież samolot o wspaniałej klasie; osiągał prędkość ponad 2 tys. km/h, i w ciągu 3,5 godz. można było przenieść się nim z Paryża do Stanów Zjednoczonych. Koszty produkcji tego samolotu były oczywiście bardzo wysokie, ale imponował i fascynował. Niestety, ostatnia podróż tego "cudu" techniki zakończyła się tragicznie i kosztowała wiele ludzkich istnień. I tutaj właśnie rodzi się refleksja dotycząca współczesnej techniki. Nasza cywilizacja ma ogromne osiągnięcia i wciąż idzie naprzód. Komputery - nowoczesne jeszcze 5 lat temu - dziś są już przestarzałe. Szybkie są zmiany w motoryzacji i w wielu innych dziedzinach. Niestety, tak potworne tragedie jak ta sprzed paru dni uświadamiają nam, że to, co wydaje się być tak wielkie, jest jednocześnie bardzo kruche, że te wspaniałe cywilizacyjne osiągnięcia mogą także obrócić się przeciwko człowiekowi. Dlatego też pewnie w wielu domach wiadomość o paryskiej tragedii, podana w wieczornych dziennikach radiowych i telewizyjnych, została odebrana z przerażeniem. Nasuwa się również oczywiste skojarzenie z katastrofą "Titanica", która przecież także wydarzyła się w naszym wieku. Ten transatlantyk był także wielkim osiągnięciem techniki. Równie wielka była tragedia ludzi, którzy wybrali się w tę pamiętną podróż. Mniemali, że mają do czynienia z niezawodnym wytworem ludzkiego umysłu i rąk, i że nie zagraża im żadne niebezpieczeństwo.

Z bólem i współczuciem myślimy dziś o ofiarach tych katastrof i ich rodzinach. Aby jednak ofiara tych, którzy zginęli, i cierpienie rodzin nie były daremne, pomyślmy również z pokorą o możliwościach dzisiejszej techniki, o tym, że najwspanialszy nawet wytwór ludzkich rąk jest zawodny. Jest czas wakacji i urlopów, czas licznych podróży i wycieczek. Jak uczy doświadczenie poprzednich lat, nie wszystkie wyjazdy kończą się szczęśliwymi powrotami do domów. Tragedie zdarzają się w górach i w wodzie, w powietrzu i na drogach. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że człowiekowi często brakuje pokory w patrzeniu na otaczający go świat, a zwłaszcza na zdobycze współczesnej techniki. Zafascynowani coraz szybszymi komputerami coraz nowszych generacji i samolotami pokonującymi Atlantyk w ciągu 3,5 godz., zapominamy, że wszystko jest kruche i ułomne, jeżeli nie pomodlimy się, by Bóg wsparł nas swoją łaską, byśmy z tych dóbr materialnych umieli korzystać mądrze i wyłącznie dla swojego dobra. Dlatego chciałbym zachęcić radiosłuchaczy oraz Czytelników Niedzieli, by mimo podziwu dla ogromnych możliwości człowieka, których świadectwem jest postęp dokonujący się na naszych oczach, stale i usilnie modlili się o tę łaskę. Zwłaszcza teraz, kiedy tak wiele osób wyjeżdża, by wypocząć, by zwiedzić ciekawe miejsca, trzeba się modlić o szczęśliwą podróż i szczęśliwy powrót z wakacji. Zespół Niedzieli podczas codziennych Mszy św. w naszej redakcji modli się za wszystkich Czytelników. W czasie lata modlimy się również za dzieci przebywające na wakacjach i za tych, którzy korzystają z urlopów i rozmaitych wyjazdów. Zachęcamy, abyście łączyli się z nami poprzez tę modlitwę, abyście głęboko ufali Bogu, ale jednocześnie pamiętali, że nawet tam, gdzie człowiekowi wydaje się, że zrobione zostało już wszystko dla jego bezpieczeństwa, potrzebna jest jeszcze Boża opieka i pomoc. Niech modlitwa o tę pomoc i opiekę towarzyszy nam na wszystkich szlakach wakacyjnych podróży.

Audycja została wyemitowana 28 lipca o godz. 14.45 na falach Radia Maryja.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

DORSZ: pierwsza grupa Polaków ewakuowanych z Bliskiego Wschodu dotarła do Polski

2026-03-06 07:57

[ TEMATY ]

wojsko

siły zbrojne

Bliski Wschód

ewakuacja

wojsko-polskie.pl/char.Piotr Gubernat

Pierwsza grupa rodaków ewakuowanych wojskowym transportem lotniczym z rejonu Bliskiego Wschodu dotarła w piątek nad ranem do Polski - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

„Po godz. 03.00 samoloty B737 Sił Powietrznych RP bezpiecznie przetransportowały do kraju 109 osób. Działalność Polskiego Kontyngentu Wojskowego Bliski Wschód koordynowało Dowództwo Operacyjne RSZ, a siły i środki wydzieliło Dowództwo Generalne RSZ" - podało Dowództwo na portalu X.
CZYTAJ DALEJ

Św. Jan Józef od Krzyża - „brat stu łat”

[ TEMATY ]

patron tygodnia

pl.wikipedia.org

Św. Jan Józef od Krzyża

Św. Jan Józef od Krzyża

Bardzo dużo pościł, nie pił wina, spał tylko 3 godziny na dobę, pod habitem nosił ostrą włosiennicę, a jego habit był znoszony do tego stopnia, że zaczęto go nazywać „bratem stu łat”. Taki był Carlo Gaetano Calosirto (1654 – 1734), lepiej znany jako św. Jan Józef od Krzyża – to jego zakonne imię.

Zanim został zakonnikiem, świat stał przed nim otworem. Jako bogaty syn szlachcica mógł wieść wygodne życie, przebierać w najurodziwszych dziewczętach, mimo to wybrał życie w ascezie. Już jako 15-latek wstąpił do franciszkanów bosych o najsurowszej regule, przyjętej od św. Piotra z Alkantary. W klasztornych murach nie szukał zaszczytów, chciał pozostać prostym bratem, ale posłuszny poleceniom przełożonych, w 1677 r. przyjął święcenia kapłańskie. Zakonni zwierzchnicy dostrzegli jego pobożność, gotowość do poświęceń i roztropność, dlatego zlecili mu zakładanie nowych klasztorów, co z powodzeniem czynił.
CZYTAJ DALEJ

Serce dla Inki w Salezie

2026-03-06 12:10

Magdalena Lewandowska

Tablicę z Sercem dla Inki poświęcił kapelan prezydenta Karola Nawrockiego.

Tablicę z Sercem dla Inki poświęcił kapelan prezydenta Karola Nawrockiego.

W Zespole Szkół Salezjańskich Don Bosco we Wrocławiu swoje miejsce znalazło pierwsze na Dolnym Śląsku srebrne "Serce dla Inki" z ziemią z jej grobu!

Poświęcił je podczas Eucharystii w kościele św. Michała Archanioła ks. Jarosław Wąsowicz SDB, kapelan prezydenta RP Karola Nawrockiego. Salez otrzymał także od prezydenta flagę Polski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję