W Poemacie Boga-Człowieka Maria Valtorta stawia pytanie: „Jak człowiek posługuje się wolnością udzieloną mu przez Boga?”. I zaraz udziela takiej oto odpowiedzi: „Większa część ludzkości
- w taki sposób, jak mogłoby się nią posługiwać dziecko. Reszta zaś tak, jak czyni to głupiec lub przestępca. Potem przychodzi śmierć i człowiek podlega Sędziemu, który pyta go surowo: «Jak
używałeś i nadużywałeś tego, co ci dałem?». Straszliwe pytanie! Wtedy dobra ziemskie, dla których tak często człowiek staje się grzesznikiem, będą wyglądać na mniej [warte] od źdźbeł trawy! [Człowiek]
- biedny wieczną nędzą, pozbawiony szaty, której nic nie może zastąpić - będzie [stał] upokorzony i drżący przed Majestatem Pana. Nie znajdzie ani jednego słowa na swe usprawiedliwienie. Na
ziemi łatwo jest się usprawiedliwiać, zwodząc biednych ludzi. Jednak w Niebie nie można oszukać Boga. Nigdy. I Bóg nie zniża się do kompromisów. Nigdy”.
W listopadzie niejeden raz zadawaliśmy sobie pytanie, co czeka człowieka po zakończeniu ziemskiego pielgrzymowania. Skłaniały do tego wspomnienia bliskich zmarłych, których groby nawiedzaliśmy, za
których modliliśmy się w wypominkach. Skłaniała do tego jesienna zaduma przywodząca na myśl refleksje o przemijaniu, szybko biegnących latach, o tym, że czasu coraz mniej... Co więc nas czeka?
„Postanowione ludziom raz umrzeć” (Hbr 9, 27). Zatem śmierć - koniec czasu łaski i miłosierdzia, jaki człowiek otrzymał od Boga, by zdecydować o swoim ostatecznym przeznaczeniu.
Śmierć, przed którą wszyscy jesteśmy równi. Nieodwołalna rzeczywistość, przed którą nie ma ucieczki. Śmierć, która dla chrześcijanina staje się początkiem innego, nowego życia.
Bezpośrednio po śmierci „każdy człowiek w swojej duszy nieśmiertelnej otrzymuje na sądzie szczegółowym wieczną zapłatę od Chrystusa, Sędziego żywych i umarłych” - tak czytamy w Katechizmie
(KKK 1051). A więc czeka nas sąd szczegółowy, podczas którego każdy człowiek zostanie osądzony z uczynków (por. 2 Kor 5, 10). Stając w obliczu Chrystusa, porównując swoje życie z Jego życiem, pozna i
zarazem oceni dokładnie prawdę o sobie, o swojej miłości i jej brakach. Na sądzie szczegółowym ujawnią się wszystkie pokorne czyny, spełnione w ukryciu, widziane jedynie przez Ojca. Każdy ten czyn otrzyma
swoją zapłatę, zgodnie z obietnicą Chrystusa: „A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6,4). Tą zapłatą jest wieczna nagroda lub wieczna kara. Dokona się ona „albo
przez oczyszczenie, albo otwiera bezpośrednio wejście do szczęścia nieba, albo stanowi bezpośrednio potępienie na wieki” (KKK 1022).
Oprócz dwóch wiecznych stanów po śmierci, nieba i piekła, istnieje - według nauki Kościoła - jeszcze trzeci, przejściowy, nazywany czyśćcem. Czyściec to uwalnianie się po śmierci od wszelkich
konsekwencji grzechów, które uniemożliwiają doznawanie pełni szczęścia w niebie, z powodu których człowiek nie potrafi kochać w sposób doskonały. Wierzymy, że ten, kto umiera zjednoczony z Bogiem przez
łaskę uświęcającą, dzięki tej łasce - pomimo popełnionych grzechów lekkich - może zostać oczyszczony z tłumiących ją grzechów i niedoskonałości.
I nastanie koniec czasów, kiedy Chrystus „przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim” (por. Mt 25, 31), aby odbyć ostateczny sąd nad światem. Nie będzie to powtórzenie sądu
szczegółowego, ale wyjawienie wszystkich skutków naszego postępowania, tego, co każdy pozostawił po sobie na tym świecie. „Sąd Ostateczny ujawni to, co każdy uczynił dobrego, i to, czego zaniechał
w czasie swego ziemskiego życia, łącznie z wszystkimi tego konsekwencjami” (KKK 1039). Będzie również końcowym ujawnieniem zwycięstwa Boga nad nienawiścią, złem i grzechem. Na końcu świata bowiem
królestwo Boże osiągnie swoją pełnię. Wtedy sprawiedliwi, uwielbieni w ciele i duszy, będą królować z Chrystusem na zawsze. Sąd Ostateczny nie zmieni więc w niczym naszego wiecznego stanu, gdyż ustala
się on ostatecznie w momencie śmierci, kiedy kończy się czas jakiegokolwiek działania, od którego może zależeć nasza wieczność.
„Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości” - przypomina nam św. Jan od Krzyża. Z miłości, lecz nie z jej pozorów, bo Ten, który zna prawdę, ujawni wszystko, co uczyniliśmy
na pokaz, dla swojej chwały czy rozgłosu. Bo Tego, który widzi nasze serca, nie da się oszukać. Nigdy.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała w sobotę, że dziewięciu ratowników medycznych zginęło, a siedmiu zostało rannych w pięciu oddzielnych atakach na placówki medyczne w południowym Libanie.
Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus, nie wskazał sprawcy ataków, ale Izrael codziennie przeprowadza ataki powietrzne, a jego wojska lądowe w ostatnich dniach posunęły się dalej na południe Libanu.
Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową,
czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.
W ciągu
wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada
VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha,
Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą
do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd
Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści (
por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także
rozważa Jego Mękę.
To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia
palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił
się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja
wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie
starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana
Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co
poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę
i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go
w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy.
Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania),
gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła
się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela
Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki
Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do
liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej
wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły,
dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka)
. Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały
rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono
ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy
Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę
Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy
zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania
więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?).
Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę
Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje),
gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej
o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła.
Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się
opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza -
Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał
kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał
do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować,
iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła
przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi
w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu,
nadziejo nasza!".
Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano
Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję
do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka.
Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi)
nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził,
to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także
gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem
wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia
dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według
naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy
połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają
najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo
Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników.
Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty
w obrzędzie Środy Popielcowej.
Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas
coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby
nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: "
Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą -
ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza
w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego
i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata
i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej,
aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może
obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać
do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z
krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach
ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób.
A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie
daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy
zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.