Reklama

Ruch Rodzin Nazaretańskich

Założony w 1985 r. przez ks. Tadeusza Dajczera Ruch Rodzin Nazaretańskich obecny jest w ok. 40 parafiach diecezji warszawsko-praskiej. Regularnie na spotkania formacyjne przychodzi do 500 osób, chociaż czasami, szczególnie podczas rekolekcji, bywa dużo więcej. Fundamentalną zasadą duchowości Ruchu jest dążenie do komunii z Chrystusem, co oznacza miłość Boga i ludzi na wzór miłości Chrystusa.

Niedziela warszawska 4/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Poszukiwanie dróg nieustannego nawracania się ku radykalizmowi wiary dało początek Ruchowi Rodzin Nazaretańskich, który został w 1985 r. założony przez ks. Tadeusza Dajczera, śp. ks. Andrzeja Buczela oraz grupę osób świeckich. Główne myśli opisujące duchowość Ruchu zostały zawarte w legendarnej już książce ks. Dajczera Rozważania o wierze. Została ona wydana w ponad 30 krajach świata i ciągle cieszy się ogromną popularnością. Wiele osób po jej lekturze przeżyło głębokie nawrócenie.
Duchowość Ruchu jest prosta. - Chodzi o dojście do jedności z Chrystusem - mówi ks. Tomasz Gill, moderator Ruchu Rodzin Nazaretańskich w diecezji warszawsko-praskiej i proboszcz parafii Zmartwychwstania Pańskiego na Targówku. Członkowie Ruchu poddają się działaniu Boga budując wspólnotę życia z Maryją, naśladując Jej postawę całkowitej uległości wobec Bożej woli. Rodzi to głęboką potrzebę modlitwy, ofiary, zapomnienia o sobie, pokory i ubóstwa duchowego.
- Systematyczne pogłębianie życia wewnętrznego dokonuje się w Ruchu poprzez trzy podstawowe środki: codzienną Mszę św., lekturę duchową (Pismo Święte i materiały formacyjne Ruchu) oraz rozmyślanie. Poprzez pogłębienie więzi z Bogiem następuje również głębsza więź z ludźmi i z Kościołem - wyjaśnia ks. Gill.
W duchowości Ruchu w szczególny sposób akcentuje się naśladowanie Jezusa w Jego ubóstwie i pokorze. Ubóstwo jest praktykowane przede wszystkim w aspekcie duchowym, co oznacza wolność od przywiązań i oparcie się na Bogu - przyjęcie postawy „żebraka” Bożego. Natomiast pokora w odniesieniu do Boga akcentuje Jego wielkość wobec nicości i nędzy człowieka. Równocześnie bardzo mocno podkreślana jest synowska godność dziecka Bożego, która cechuje człowieka w relacji z Bogiem.
Ważnym elementem w Ruchu jest kierownictwo duchowe oraz stała, regularna spowiedź u tego samego kapłana.
Praca w Ruchu dokonuje się w małych zespołach parafialnych. Obejmują one grupy dziecięce, młodzieżowe, narzeczonych, młodych małżeństw, studentów, dorosłych, poszczególnych zawodów. Działają również wspólnoty niepełnosprawnych, więźniów, grupy misyjne i apostolskie. Podczas spotkań parafialnych rozważana jest tematyka dotycząca życia wewnętrznego zawarta w książkach i materiałach Ruchu. Każda grupa ma swojego świeckiego animatora, który prowadzi spotkania, opiekuje się wspólnotą i ściśle współpracuje z opiekującym się Ruchem zespołem kapłanów. Oprócz spotkań parafialnych raz w tygodniu członkowie Ruchu spotykają się na tzw. spotkaniach centralnych, gdzie modlą się i słuchają konferencji formacyjnych. W diecezji warszawsko-praskiej spotkania centralne odbywają się we wtorki, na zmianę w parafiach Świętej Rodziny na Zaciszu i Zmartwychwstania Pańskiego na Targówku. Wszystkie spotkania są otwarte, nie ma żadnych zapisów. Zaproszeni są wszyscy chętni, nie tylko ci, którzy posiadają rodziny. Wielu członków Ruchu to osoby samotne.
Obok uczestnictwa w spotkaniach o charakterze modlitewnym wierni należący do Ruchu Rodzin Nazaretańskich starają się aktywnie włączać w aktualne potrzeby parafii. Dotyczy to przede wszystkim pięciu dziedzin: umacniania życia religijnego małżonków, organizowania pomocy w wychowywaniu dzieci, tworzenia oparcia materialnego dla rodzin dotkniętych nieszczęściem, stwarzania warunków do pogłębionej formacji religijnej dzieci i młodzieży, upowszechniania doktryny Kościoła na temat etyki małżeńskiej i rodzinnej. Członkowie Ruchu włączają się także w poradnictwo rodzinne, działalność charytatywną, prowadzą katechezę, uczestniczą w służbie liturgicznej.
Kilka razy w roku organizowane są rekolekcje formacyjne. W wakacje takie rekolekcje odbywają się w górach. Raz w roku członkowie Ruchu z całego świata (a jest on obecny już w ponad 50 krajach) spotykają się na Międzynarodowej Pielgrzymce na Jasną Górę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

św. Katarzyna ze Sieny - współpatronka Europy

Niedziela Ogólnopolska 18/2000

[ TEMATY ]

św. Katarzyna Sieneńska

Giovanni Battista Tiepolo

Św. Katarzyna ze Sieny

Św. Katarzyna ze Sieny
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju. Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie widoczne. Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów. Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej. Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć, energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe. Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących. Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście, Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy życia. Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina, umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie. Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała, że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie, gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy. Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie - Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc, czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby " wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety, chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską. Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl o niej". Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj, przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze 30 lat, kiedy tak pisała! Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne. Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła. Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański, dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział apostołów pod sztandarem świętego krzyża. Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego Mistrza.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski: Duch Św. i Sakrament Bierzmowania jest po to, bym się przyznał do Jezusa!

2026-04-29 20:40

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Kard. K. Krajewski udziela sakramentu bierzmowania

Kard. K. Krajewski udziela sakramentu bierzmowania

Po to jest Duch Święty, po to jest Sakrament Bierzmowania, abym się przyznał do Jezusa. - mówił kard. K. Krajewski.

Okres Wielkanocny jest czasem, kiedy w wielu parafiach młodzi ludzie - przygotowujący się poprzez katechezę i uczestnictwo w nabożeństwach - przystępują do Sakramentu Bierzmowania. Dziś wieczorem w katedrze św. Stanisława Kostki w Łodzi kard. Konrad Krajewski udzielił Sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej grupie 24 młodych należących do parafii archikatedralnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję