Reklama

Chrzest Pański, czyli Jordan i my

Dla chrześcijan wody chrztu św. wypływają z boku ukrzyżowanego Chrystusa oraz ze źródeł Jordanu. Ta niezwykła rzeka ma swoje początki w topniejących wiecznych śniegach Hermonu oraz w źródłach, które biją u podnóża tej góry. Ze zboczy Hermonu rzeka zstępuje do głębokiej depresji, by na poziomie ok. 210 m p.p.m. przepłynąć przez jezioro Genezaret, a następnie opuścić je i po przepłynięciu ok. 105 km na poziomie 400 m p.p.m. zakończyć swój bieg w Morzu Martwym. Ktoś, kto spodziewa się zobaczyć dużą rzekę, będzie zdziwiony. Z rzek przepływających przez Szczecin Jordan najbardziej przypomina niepozorną Płonię. Rzeka jest wąska, a jej woda ma barwę mulistej zieleni. Stanowi naturalną granicę między Izraelem i Jordanią. Z lotu ptaka wąska zielona linia doliny Jordanu wygląda jak żyła podtrzymująca życie obu krajów.
Dialog Boga z człowiekiem ma nie tylko swoją historię, ale również swoją geografię. Zbawienie człowieka dokonuje się w świecie, dlatego ma swój czas i swoją przestrzeń. Jednym z wielu niezwykłych miejsc związanych z dziejami tej rozmowy człowieka ze Stwórcą jest rzeka Jordan. Wielokrotnie mogłem obserwować pielgrzymów przeżywających swoją obecność nad Jordanem. Członkowie różnych Kościołów ewangelickich przybywają tam, by właśnie w Jordanie przyjąć chrzest św. Dorośli katechumeni zakładają białe szaty tak jak czynili chrześcijanie pierwszych wieków (w starożytności chrzczony był nagi i dopiero po wyjściu z wody wkładał białą szatę) i są chrzczeni przez całkowite zanurzenie w wodzie, któremu towarzyszy sakramentalna formuła: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Katolicy nad Jordanem zazwyczaj odnawiają przyrzeczenia chrzcielne, czasami po raz pierwszy w życiu uświadamiając sobie, że nieświadomie przyjęty chrzest jest darem wymagającym naszej odpowiedzi. Najbardziej spontaniczni są nad Jordanem chrześcijanie prawosławni, gdyż zazwyczaj księża wraz ze świeckimi wchodzą do wody i pływają w rzece, obmywając całe ciało z wiarą w oczyszczającą moc świętych wód Jordanu. W tradycji Kościoła wschodniego święto Chrztu Pańskiego nazywane jest po prostu Jordanem. Czasami na brzegu rzeki, na odcinku kilkudziesięciu metrów, stoją jednocześnie katolicy, prawosławni i ewangelicy. Wszyscy na swój sposób przeżywają tam rzeczywistość chrztu św. i ta różnorodność w przeżywaniu wspólnych prawd wiary wskazuje na bogactwo chrześcijaństwa i na katolickość, czyli powszechność Kościoła. Miejsca święte zawsze wskazują na pierwotną jedność Kościoła Chrystusowego. Również Jordan przypomina o tym, że - mimo istniejących w Kościele podziałów - na płaszczyźnie chrztu św. istnieje między nami jedność. „Chrzest wprowadza sakramentalną więź jedności, istniejącą między tymi wszystkimi, którzy zostali przezeń odrodzeni” (Dyrektorium w sprawie realizacji zasad i norm dotyczących ekumenizmu). Dlatego Kościoły uczestniczące w dialogu ekumenicznym wzajemnie uznają ważność udzielanego w nich sakramentu chrztu.
Atmosfera ogarniająca przychodzących nad Jordan przywodzi na myśl tych, którzy przychodzili do Jana Chrzciciela. Przyjmowali obmycie (chrzest oznacza obmycie) nawrócenia i pytali: „Cóż więc mamy czynić?”. Zielone wody Jordanu niosą ze sobą dobrą nowinę o odpuszczeniu grzechów. O tym, że można z nich wyjść „z czystym kontem” i zacząć życie od nowa. Czytając Ewangelię, spotykamy również Jezusa przychodzącego nad Jordan, by otrzymać chrzest św. z rąk Jana. Nad Jordanem Jan Chrzciciel zapowiada bliskie nadejście Mesjasza, a gdy Ten przychodzi, daje o Nim świadectwo: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1, 29). To świadectwo Jana Chrzciciela zostaje potwierdzone i pogłębione przez objawienie Ojca i Ducha Świętego: „Oto Mesjasz jest umiłowanym Synem Ojca” (Dominus et vivificantem). To właśnie po wyjściu z wód Jordanu Jezus rozpoczyna swoją publiczną działalność. To nad tą rzeką słyszymy słowa: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3, 17). Bóg Izraela objawia swoje całkowite zaangażowanie w osobę i dzieło Jezusa z Nazaretu. „Tak więc poprzez świadectwo Jana nad Jordanem Jezus z Nazaretu, odrzucony przez swoich ziomków, zostaje wyniesiony w oczach Izraela jako Mesjasz, czyli «Namaszczony Duchem Świętym»” (Dominus et vivificantem).
W życiu Kościoła pierwotnego, złożonego głównie z judeochrześcijan, chrzest staje się wydarzeniem przełomowym. Jest on odpowiedzią słuchaczy na głoszoną im Ewangelię, rezultatem i znakiem przyjęcia wiary w zbawienie w Chrystusie. Przyjęcie chrztu św. jest przyjęciem zbawienia. Dla Żydów, którzy go przyjmowali, nie oznaczał on odejścia od judaizmu. Przeciwnie, był on deklaracją wiary w to, że Jezus jest oczekiwanym przez nich Mesjaszem. W Cezarei Nadmorskiej św. Piotr po raz pierwszy udziela chrztu św. poganom, którzy z wiarą przyjęli kerygmat (por. Dz 10, 1 nn). Chrzest Korneliusza i jego rodziny był jednym z największych przełomów w życiu Kościoła. Piotr i inni Apostołowie, sami będący Żydami, uznali, że chrześcijaństwo jest nie tylko dla Żydów (dziś sytuacja jest odwrotna). Chrzest narodów europejskich, a w tym chrzest Polski, jest owocem tamtego przełomu. Poprzez swój chrzest Korneliusz został włączony do wspólnoty ludzi zbawionych.
Dzięki temu przełomowi, jaki nastąpił w myśleniu Piotra, Jakuba i Kościoła jerozolimskiego, św. Paweł mógł głosić Ewangelię poganom. Ewangelię, według której droga do Jezusa nie wiedzie przez judaizm, ale przez wiarę i chrzest św. Właśnie jako Apostoł Narodów sformułował on teologię chrztu św. W Liście do Rzymian św. Paweł ukazał związek chrztu św. z misterium paschalnym Chrystusa (por. Rz 6). Zanurzenie w wodach chrztu jest prawdziwym udziałem w śmierci Chrystusa, zaś wynurzenie z wody oznacza udział w Jego zmartwychwstaniu.
W ten sposób św. Paweł ukazuje, że przez chrzest św. zaczynamy życie życiem wiecznym. Tu i teraz, nie po śmierci mózgu, lecz po śmierci starego, grzesznego człowieka. Imperatyw radykalnej przemiany życia (metanoi) osoby ochrzczonej i wiara w jej możliwość była wśród chrześcijan pierwszych wieków tak silna, że niektórzy z nich przeczyli możliwości pokuty już po przyjęciu chrztu. Jednak doktryna montanistów, którzy uważali, że dla upadłych chrześcijan nie ma już możliwości powrotu do Boga, została przez Kościół odrzucona. Dopóki żyjemy tutaj, na ziemi, to otrzymane w chrzcie św. życie wieczne ma taki charakter, który sprawia, że jeśli go w sobie nie rozwijamy, to możemy je stracić. Kościół zawsze traktował formę chrztu św. bardzo poważnie. Świadczy o tym to, że już w starożytności biskupi Rzymu bronili ważności chrztu udzielanego przez heretyków z zachowaniem formy i intencji. Równie ważne były intencja i wiara osoby przyjmującej sakrament. Świadczy o tym to, że Kościół starożytny uznawał chrzest krwi. Tak określano męczeńską śmierć osoby przygotowującej się do przyjęcia chrztu św. Kościół uznawał również chrzest pragnienia, jeśli ktoś umarł, nie mogąc przyjąć chrztu z wody, ale mając takie pragnienie.
Chrzest św. jest sakramentem, którego może udzielać osoba duchowna lub świecka. Co więcej, może go udzielić nawet osoba niewierząca, jeśli zachowa odpowiednią formę i uczyni to z taką intencją, z jaką czyni to Kościół. W ten sposób przez chrzest św. jesteśmy wszczepieni w Ciało Chrystusa, którym jest Jego Kościół. Poprzez sakrament chrztu św. zostajemy włączeni do ludu Bożego Starego i Nowego Przymierza (Żydzi i judaizm w głoszeniu Słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego). Dzięki sakramentowi chrztu św. każdy człowiek niezależnie od tego, czy jest Grekiem, Polakiem czy Hindusem, może uznać historię zbawienia za swoją. Chrzest św. daje nam nową tożsamość, tożsamość synów Bożych (por. Rz 8, 14 nn) i na tym świecie większej godności już nie otrzymamy. Przez ten sakrament chrześcijanin staje się ikoną Chrystusa, tzn. Jego obrazem i sposobem obecności w świecie. Chociaż większość z nas została ochrzczona w wieku niemowlęcym i chrzest nie był wynikiem naszej osobistej decyzji, to trzeba pamiętać, że sakrament ten stanowi otwarcie nas na obecność Chrystusa w codziennych decyzjach podejmowanych przez nas już całkiem świadomie.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miliony od Trzaskowskiego dla byłej agentki

2020-05-23 18:19

[ TEMATY ]

polityka

komentarz

Facebook.com

Jolanta Lange wcześnie nazywała się Jolanta Gontarczyk i jako tajny współpracownik komunistycznego wywiadu TW Panna inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego. Jej fundacja nadal otrzymuje gigantyczne pieniądze z warszawskiego ratusza

W sierpniu 2019 roku odkryłem, że prezes jednej z warszawskich fundacji Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum Jolanta Lange ma zmienione nazwisko. Do 2008 r. nazywała się Jolanta Gontarczyk TW Panna. Kobieta była jedną z ważniejszych agentek komunistycznej służby PRL, którą w latach 80-tych skierowano do inwigilacji twórcy Ruchu Światło Życie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Obecna prezes stowarzyszenia Pro Humanum była więc płatnym i bardzo niebezpiecznym współpracownikiem reżimu komunistycznego, którą w latach 80. ścigał nawet kontrwywiad RFN.

O sprawie zrobiło się bardzo głośno i na jej temat rozpisywały się gazety, a o jej przeszłości informowały media internetowe i największe telewizje. Wydawałoby się, że po tych informacjach kierowany przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego urząd będzie unikał dalszej współpracy z fundacją Pro Humanum, na której czele nadal stoi "prezeska" Jolanta Lange vel Gontarczyk.

Niestety nic takiego się nie stało, bo 12 grudnia 2019 r. według zarządzenia "NR 1843/2019 PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY" została przyznana dotacja 1 850 000 złotych na Prowadzenie Centrum Wielokulturowego w Warszawie, którego głównym operatorem jest właśnie fundacja Jolanty Lange. Prawie dwa miliony złotych publicznych pieniędzy przeznaczone jest na "działalność na rzecz integracji cudzoziemców, upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji w latach 2019-2022". Tych pieniędzy może być znacznie więcej, bo przeglądając umowy między Pro Humanum, a warszawskim ratuszem z poprzednich lat oprócz głównej umowy na prowadzenie "Centrum" były także dotacje na mniejsze projekty.

Czy znając przeszłość agentki służb komunistycznych można wnioskować, że prezes Jolanta Lange ma doświadczenie i zasługi dla upowszechniania i ochrony wolności oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji? To retoryczne pytanie należy postawić kandydatowi na urząd prezydenta RP Rafałowi Trzaskowskiemu.

Sprawa może mieć ciąg dalszy. Jolanta Gontarczyk była bowiem jedną z ostatnich osób, która widziała ks. Franciszka Blachnickiego przed jego tajemniczą śmiercią. Na pewno będzie musiała znów zeznawać, bo 21 kwietnia 2020 r. "prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych".

Analizując treści ze strony internetowej Pro Humanum oraz na Facebooku można odnieść wrażenie, że stowarzyszenie jest mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Zapraszają na parady LGBT. Na fanpage można było znaleźć także sprofanowany wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Podczas uroczystości w Centrum Wielokulturowym zapraszany jest warszawski chór LGBT.

Więcej o współpracy Jolanty Lanego vel Gonatrczyk z warszawskim ratuszem oraz jej politycznej kariery w latach 90

CZYTAJ DALEJ

Majówka na Wiśle

2020-05-30 22:27

ks. Wojciech Kania

Nabożeństwo majowe na statku, stało się już sandomierską tradycją i chociaż w tym roku liczba jego uczestników musiała być dostosowana do przepisów epidemicznych, nie zabrakło chętnych. W rejsie po Wiśle wzięli udział duchowni i świeccy, siostry zakonne i klerycy oraz młodzież z Sandomierza i Osieka.

Przed wyruszeniem statku, biskup Krzysztof Nitkiewicz nawiązał do wigilii Zesłania Ducha Świętego, zachęcając do wspólnej modlitwy z Maryją o Jego dary. Przypomniał jednocześnie powódź, która przed dziesięciu laty dotknęła Sandomierz oraz wiele innych miejscowości. Powiedział, że tak jak wiara dodawała wówczas siły w zmaganiach z żywiołem, potrzeba jej również dzisiaj, aby z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Statek zrobił pętlę na Wiśle od Starego Portu przez wzgórze Salve Regina i Góry Pieprzowe. Przy akompaniamencie scholii młodzieżowej z Osieka, śpiewana była Litania Loretańska oraz pieśni maryjne.

– Pływam po Wiśle od 1996 roku – powiedział kapitan Tadeusz Prokop. – Kiedy rozpoczynając żeglugę nabyłem pierwszy statek, nazwałem go „Maria”, oddając się pod opiekę Matki Bożej. Ten statek również nosi imię „Maryja. Cały czas czuję opiekę Matki Bożej. Cieszę się, że możemy ją wspólnie wielbić podczas tej majówki.

Z racji na epidemię, tegoroczne nabożeństwa majowe w Diecezji Sandomierskiej miały nieco inny charakter. Ich uczestnicy modlili się głównie w intencji chorych oraz pracowników Służby Zdrowia. Przez orędownictwo Maryi, prosili także o deszcz, gdyż panująca susza zagroziła uprawom rolnym oraz lasom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję