Reklama

Jelenia Góra

Bal na wsparcie budowy kościoła

Grzegorz Jędrasiewicz
Edycja legnicka 8/2005

Już czwarty raz z inicjatywy proboszcza ks. Grzegorza Niwczyka odbył się karnawałowy bal, z którego dochód został przeznaczony na budowę kościoła pw. Matki Bożej Królowej Polski i św. Franciszka z Asyżu. Nowa świątynia wznoszona jest w Jeleniej Górze przy ul. Morcinka. Parafia ta (najmłodsza w Jeleniej Górze) została ustanowiona przez biskupa legnickiego Tadeusza Rybaka 2 lipca 1995 r. Budowę kościoła rozpoczęto we wrześniu 1999 r.

W tym roku 22 stycznia, w przedostatnią sobotę karnawału, uczestnicy balu spotkali się w mysłakowickim Klubie „Radar”. Gości przywitał proboszcz ks. Grzegorz Niwczyk, któremu towarzyszyli księża wikariusze i diakoni. Na początku odmówiono modlitwę. Następnie polonezem rozpoczęto bal. Do tańca grał po mistrzowsku zespół „RYTHM” z miejscowości Kępy. Podczas zabawy przeprowadzane były konkursy nagradzane upominkami ufundowanymi przez sponsorów. W „czekoladowym walcu” każda pani otrzymała od swojego partnera zakupioną na balu czekoladę. W „Szansie na sukces” najlepiej zaprezentowała się Paulina Kaczmarczyk, śpiewając piosenkę W zielonym gaju. Inną z atrakcji balu była tradycyjna aukcja dzieł sztuki. Do licytacji przeznaczono dwie współczesne ikony, dwa pejzaże wykonane w technice graficzno-malarskiej, obraz Bogumiły Twardowskiej-Rogacewicz przedstawiający żabę oraz wyjątkową pracę, narysowaną przez ks. Grzegorza Niwczyka, który w Liceum Plastycznym wykonał doskonały rysunek spracowanych dłoni swojej babci. Nabywcy byli hojni i zakupili cztery dzieła. Po północy na salę balową wjechał płonący, olbrzymi, pyszny tort z cukierni Stanisława Mrugały. Uczestnicy zabawy byli bardzo zadowoleni i wysoko oceniali sprawną organizację balu, znakomitą atmosferę. Okazali też hojność, dzięki której budowa kościoła posunie się o następny krok.
Już wykonano 50% prac. Budowa kościoła obejmuje wykonanie całego kompleksu, składającego się z dwupoziomowej świątyni i budynku, który będzie pełnił rolę domu parafialnego. Znajdą się w nim między innymi aula oraz sale - miejsca spotkań grup działających w parafii. Na pierwszym poziomie kościoła zostanie urządzona kaplica patrona - św. Franciszka z Asyżu. Tam również złożone zostaną relikwie tego Świętego, przywiezione do parafii w lipcu ubiegłego roku. Jak mówi ks. Grzegorz Niwczyk, prowadzona przez niego wspólnota parafialna składa się w połowie z ludzi w podeszłym wieku, zatem inwestycja jest tak prowadzona, żeby w obiekcie było jak najmniej barier architektonicznych. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, w trakcie budowy wieży zostanie zainstalowana winda, która ułatwi niepełnosprawnym pokonywanie różnicy poziomów. Proboszcz podkreśla, że postęp robót i spłacanie zaciągniętego kredytu nie byłoby możliwe, gdyby nie nadzwyczajna ofiarność parafian, którzy mimo niełatwych czasów nie szczędzą na ten cel sił i środków. Pochodzą one również spoza parafii. Nasi księża są zapraszani do głoszenia kazań, organizują zbiórki na rzecz budowy swojego kościoła. Wielkiego wsparcia udziela parafia pw. Świętych Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze. Jej proboszcz, dziekan, ks. Franciszek Krosman nazywa nową parafię „córą duchową”, gdyż powstała z części jego parafii. Ks. Grzegorz swoje kapłańskie doświadczenie zdobywał właśnie u boku ks. Franciszka Krosmana.
Udany bal był jeszcze jedną, kolejną formą integracji ludzi skupionych wokół dzieła budowy, ale też pomnażania środków na budowę świątyni. Trzeba też zaznaczyć, że również duchowy kształt naszej wspólnoty parafialnej jest formowany, stopniowo umacniany i pogłębiany. Jeszcze podczas trwania balu jego uczestnicy umawiali się na kolejny, w przyszłym karnawale.

Reklama

Nowe oblicze Justyny Steczkowskiej


Edycja wrocławska 27/2007

Tomasz Limberger: - 1 czerwca ukazała się Twoja najnowsza, ósma już płyta pt.: „Daj mi chwilę”. Jaki jest ten krążek?

Justyna Steczkowska: - Najlepiej jej posłuchać. Po co dużo mówić o muzyce - najlepiej posłuchać.

- Ta płyta to zdecydowana odmiana - „czarna” i „drapieżna” Justyna Steczkowska zmieniła się w bardziej łagodną kobietę. Czy tak jest w rzeczywistości?

- Myślę, że zawsze taka byłam, tylko nie wszyscy o tym wiedzieli. A płyta „Daj mi chwilę” pokazuje to bardziej niż pozostałe moje płyty.

- Czym Twój już ósmy album różni się od poprzednich?

- Każda moja płyta jest trochę inna. Każda jest zapisem mojego życia, emocji, spraw, które były dla mnie ważne. Podobnie jest z tą płytą. Wiele historii tam zaśpiewanych kiedyś mnie dotyczyło. Niektóre są zasłyszane od przyjaciółek. Co prawda większość tekstów jest napisana przez mężczyzn - trzech mężczyzn pracowało nad tekstami na tej płycie: Łukasz Rutkowski, Kuba Wandachowicz i Michał Aleks, no i jeszcze ja napisałam kilka tekstów.
Ta płyta jest spokojniejsza od moich poprzednich. Zależało mi, aby po pięciu latach pracy dla telewizji, gdzie zrobiłam dwa duże spektakle „Alkimja” i „Femme Fatale”, wrócić do radia, do moich słuchaczy, do tych fanów, którzy uwielbiali mnie za to, że śpiewałam dla nich piosenki, które oni mogli śpiewać razem ze mną. Zatęskniłam po prostu za radiem, bo dawno tam nie byłam, dawno nie rozmawiałam z dziennikarzami i dawno nie słyszałam tam swoich piosenek, więc pomyślałam, że czas tam wrócić. Cieszę się, że udało mi się to piosenką „To nie miłość (To tylko złudzenie)”, która rzeczywiście zaszła wysoko na listach przebojów, na wielu dotarła nawet do pierwszych miejsc. A płyta jest taka trochę jak moje życie, bardziej spokojna, wyciszona, dojrzała. Dużo na tej płycie jest o kobiecości i o kobietach, więc myślę, że dziewczyny w moim wieku najlepiej ją zrozumieją. To nie znaczy, że nie będą jej kochali również mężczyźni, bo ma dobre bity zrobione przez Bogdana Kondrackiego, bardzo ładne i dobrze zharmonizowane melodie... Mam nadzieję, że będzie się podobała wielu ludziom.

- Czy singiel promujący „To nie miłość (To tylko złudzenie)” jest wizytówką całej płyty?

- Nie do końca. Jest to jedna z wielu piosenek, które się znajdują na płycie. Na pewno jest dobrą piosenką, przynajmniej dla mnie, ale to Państwo muszą ocenić, czy piosenka jest dobra, czy nie. Natomiast jest kilka piosenek naprawdę świetnych, ale może mniej radiowych, choć absolutnie wartych uwagi, na przykład „Wracam do domu” - piękna ballada, bardzo wzruszającą, ze świetnym tekstem, „Tu i tu” z kolei bardzo lekki i przyjemny utwór, szczególnie w letnie dni. Ogólnie wszystkie piosenki bardzo mi przypadły do serca, poza tym gdybym nie widziała w nich czegoś pozytywnego i dobrego i przede wszystkim dobrej jakości, to bym ich po prostu nie zaśpiewała…

- Czyli po prostu czerpiesz radość z grania i ze śpiewania?

- Oczywiście. Tak było od dzieciństwa. To było coś, co lubiłam najbardziej, co głęboko czułam. Zawsze chciałam być muzykiem i cieszę się, że mi się to w życiu udało.

- Jakie znaczenie dla twojej twórczości mają osobiste doświadczenia: wiara, rodzina… Jakie jest przesłanie Twoich piosenek?

- Wiara dla mnie ma olbrzymie znaczenie, rodzina też - to jest jasne. Swoimi piosenkami nie opowiadam jednak o tym. Wiara wydaje mi się czymś tak bardzo intymnym i ważnym, że nie potrafię w sposób sensowny przenieść tego na papier i muzykę, szczególnie muzykę komercyjną. Natomiast w czasie Wielkiego Postu, razem z moją rodziną, gramy koncerty charytatywne dla różnych ludzi potrzebujących pomocy. Udało nam się zagrać kilka bardzo dobrych koncertów na rozbudowę kościoła, na leczenie chorego chłopca, dziewczynki. Były to przepiękne wielkopostne koncerty. Ja bardzo lubię okres Wielkiego Postu, jest to dla mnie piękne święto, w którym wszystko może się odrodzić na nowo. W ogóle Świętą Wielkanocne są symbolem odrodzenia, choćby nie wiem ile złego się zdarzyło, zawsze mamy szansę wrócić tam, gdzie jest dobro. A Wielki Post to czas wyciszenia, skupienia, czas pieśni wielkopostnych, które mają w sobie tyle melancholii, smutku i głębokiej mądrości. Bardzo cenię te koncerty z tego względu, że są niekomercyjne, nie jesteśmy ograniczeni czasem, ani piosenkami. Po prostu dużo improwizujemy, wprowadzamy do kościoła atmosferę spokoju, wyciszenia, by ludzie mogli się przy tej muzyce modlić. Graliśmy też kilka razy na adoracji, już nie jako koncert, ale dla własnej radości, tak by ludzie, którzy przychodzą do kościoła adorować Jezusa Chrystusa, mogli swoją modlitwę jeszcze głębiej przeżyć. Gramy więc też zupełnie inaczej - jest głos, jest fortepian, jest kontrabas… naprawdę wydaje mi się to bardzo piękne, ludzie są zawsze poruszeni taką muzyką i my sami grając ją również.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

- Dziękuję bardzo i pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

Oprac. Karol Białkowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Boliwia: wiele rodzin nie ma co włożyć do garnka

2019-11-17 20:18

Ks. Szymon Zurek (Vaticanews) / Santa Cruz del Sierra (KAI)

W Boliwii kontekst Światowego Dnia Ubogich w tym roku jest zupełnie wyjątkowy. Trwający trzy tygodnie kryzys rządowy, spowodował zwiększenie niepokoju w społeczeństwie i masowe protesty. W kraju rośnie bieda i wiele rodzin nie ma co jeść. W pomoc potrzebującym aktywnie włączają się Caritas i inne organizacje kościelne.

Galyna Andrushko/pl.fotolia.com

Pokojowy, ale jednak protest, blokady, niemożność realizowania codziennych obowiązków, podjęcia pracy: wszystko to przyczyniło się do tego, że w peryferyjnych dzielnicach np. dwumilionowego miasta Santa Cruz de la Sierra, wiele rodzin nie ma co włożyć do garnka. Należałoby właściwie wskazać, że Dzień Ubogich trwa w tutejszych parafiach od ponad dwóch tygodni. Sąsiedzi organizują między sobą tzw. „olla común” czyli wspólne gotowanie, mając na względzie przede wszystkim te rodziny, którym nie starcza pieniędzy na zakup żywności. "Jest to piękne świadectwo solidarności między sąsiadami, bez względu na wyznanie wiary czy przekonania polityczne" – uważa pracujący tam polski kapłan ks. Szymon Zurek.

W parafiach grupy Caritas rozeznawały w tych dniach konkretne potrzeby najbardziej potrzebujących rodzin, by móc przygotować na Niedzielę Ubogich obiady i zanieść je do dzielnic. Np. w parafii św. Franciszka z Asyżu przygotowano ponad 450 porcji obiadów. W całe to dzieło byli zaangażowani członkowie wszystkich grup parafialnych: katechiści, grupa młodzieżowa, grupy muzyczne, lektorzy, animatorzy Kościelnych Wspólnot Podstawowych, Legion Maryi.

Ks. Zurek podkreślił, że w tym szczególnie trudnym czasie dla Boliwijczyków, możliwość podzielenia się z najbardziej potrzebującymi braćmi i siostrami, jest piękną okazją do praktykowania przykazania miłości, przelania wiary, którą żyją, która im dała tyle siły w trudnych dniach kryzysu, w konkretny czyn miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem