Reklama

Brzeźnica Bychawska

Spotkanie seniorów

Marek Kruk
Edycja lubelska 8/2005

29 stycznia br. - już po raz czwarty - do sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej w Brzeźnicy Bychawskiej przybyli seniorzy z terenu gminy Niedźwiada.

Na zaproszenia odpowiedziało 150 osób, urodzonych w 1927 r. i wcześniej. Powitała ich dyrektor SP Bogumiła Bodziacka, cytując fragmenty listu Ojca Świętego do ludzi w podeszłym wieku. Wójt gminy Marek Jankowski podziękował seniorom za przybycie i za udzielane dobre rady. Współgospodarzem uroczystości był ks. kan. Władysław Poździk, który w krótkim przemówieniu prosił, aby ludzie starsi z optymizmem patrzyli w przyszłość, podziękował za trud, dzięki któremu Ojczyzna stała się wolna, i życzył, by Matka Boska - Królowa Anielska (patronka parafii) dodawała energii na dalsze lata. Wśród zaproszonych obecni byli kapłani z Niedźwiady i Tarła - ks. kan. Marian Serwatka i ks. kan. Andrzej Maleszyk oraz pracownicy Urzędu Gminy, sołtysi, przedstawiciele Policji i OSP w Lubartowie.
Spotkanie rozpoczęło się koncertem pod hasłem „Wspólne kolędowanie”, który poprowadziła Maria Kozioł, prezes Lubartowskiego Towarzystwa Regionalnego. Wystąpiło siedem zespołów (z Zabiela, Niedźwiady, Górki Lubartowskiej oraz Brzeźnicy Leśnej, Książęcej i Bychawskiej) oraz solista Sebastian Najda - uczeń VI klasy SP w Brzeźnicy Bychawskiej. Goście nucili lub śpiewali kolędy, zarówno te powszechnie znane, jak i mniej znane, ale popularne w gminie Niedźwiada. Po koncercie był czas na wspomnienia w gronie znajomych, a wszystko zakończyło się wspólną zabawą.
Spotkanie z seniorami to także wspomnienia z historii miejscowości. I tak najdawniejsza jej nazwa brzmiała „Brzesnica”, a pojawiła się w Księgach Ziemskich Lubelskich z pierwszej połowy XV w. W 1442 r. bp Zbigniew Oleśnicki odłączył tę miejscowość od parafii Czemierniki i przyłączył do parafii Ostrów. Pierwszym właścicielem wsi był Przecław, syn Pieszika. Obecnie używana nazwa pojawia się w 1674 r., kiedy jej właścicielami byli Bychawscy. Ciekawa jest historia budowy świątyni parafialnej, którą rozpoczęto w 1805 r., z fundacji Mikołaja Krzynieckiego, pułkownika wojsk królewskich. Mury bez okien i sufitu stały 100 lat, a budowę kościoła w stylu renesansowym zakończono dopiero w 1907 r. Pierwszym proboszczem był ks. Edward Pianko. W Brzeźnicy Bychawskiej żywa jest pamięć o ks. Janie Szczepańkim, bestialsko zamordowanym 15 sierpnia 1948 r. 15 lat temu wmurowano tablicę w ścianę świątyni z napisem: „Ksiądz Jan Szczepański zginął śmiercią męczeńską w czasach stalinowskich - W hołdzie drogiemu kapłanowi i proboszczowi ofiarują parafianie wraz z proboszczem Stanisławem Demidowiczem; 1990 rok”.

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik Episkopatu: Maryja z Jasnej Góry łączy Polaków

2019-08-26 07:59

BP KEP / Warszawa (KAI)

Nie ma drugiego takiego miejsca, które łączy Polaków tak bardzo, jak Jasna Góra. Nie ma drugiego takiego obrazu, który tak bardzo kojarzy się z Polską, jak obraz Matki Bożej Jasnogórskiej – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski z okazji przypadającej 26 sierpnia uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej.

Graziako/Niedziela
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Episkopatu zauważył, że obraz Matki Bożej Jasnogórskiej jest znakiem rozpoznawczym Polaków na całym świecie. „Kiedy widzimy ten obraz, od razu kojarzymy go z Polską i Polakami. To właśnie przed jasnogórskim obrazem śpiewamy apel: Maryjo, Królowo Polski!” – powiedział ks. Rytel-Andrianik. Zwrócił też uwagę na większą liczbę pielgrzymów przybywających do jasnogórskiego sanktuarium. „Według najnowszych danych w tym roku było o ponad 4 tys. więcej pieszych pielgrzymów niż w roku minionym. W sumie w 182 pielgrzymkach pieszych wzięło udział 86 tysięcy osób. A rocznie Jasną Górę odwiedza ponad 4 miliony pielgrzymów” – powiedział ks. Rytel-Andrianik. Dodał, że przed jasnogórską ikoną ludzie podejmują ważne życiowe decyzje.

Rzecznik Episkopatu zachęcił, by jak najczęściej odwiedzać Jasną Górę. „Obchodzona 26 sierpnia uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej to kolejna okazja do tego, by być razem u naszej Matki. Księża biskupi zachęcają byśmy spotykali się u Niej jak najczęściej. Jeśli zaś nie możemy być na Jasnej Górze, pójdźmy tego dnia do kościoła pod Jej wezwaniem. Warto podkreślić, że w Polsce co czwarta parafia jest pod wezwaniem Matki Bożej” – powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Głównym punktem uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej będzie Msza święta 26 sierpnia o godz. 11.00 z udziałem Episkopatu Polski. Przewodniczyć jej będzie i homilię wygłosi abp Wojciech Polak, Prymas Polski. Podczas uroczystości zostanie dokonany Akt Odnowienia Ślubów Jasnogórskich. Dzień później na Jasnej Górze będzie miało miejsce zebranie Rady Biskupów Diecezjalnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem