Reklama

Zespół wokalny „Immo Pectore” ze Świdnika

Dzieje jednej kolędy

Elżbieta Kornacka
Edycja lubelska 8/2005

„Pierwsza kolęda” J. W. Petersona w tym roku rozbrzmiewała w kilku kościołach i instytucjach kulturalnych Lubelszczyzny. Warto przyjrzeć się bliżej jej dziejom, wykonawcom i słuchaczom oczarowanym pięknem, siłą i sugestywnością muzycznej opowieści o narodzeniu Jezusa.

Przygotowania utworu podjął się Bogdan Lipiński, dyrygent i kierownik artystyczny zespołu wokalnego „Immo Pectore” ze Świdnika. To młody zespół zarówno pod względem wieku wykonawców, jak i czasu istnienia. Chociaż „Immo Pectore” istnieje niedługo, bo od 2001 r., to ma już na swoim koncie liczne sukcesy w kraju i za granicą. Młodzi artyści koncertowali na Białorusi, Ukrainie, Węgrzech i w Holandii. W zespole śpiewają głównie amatorzy, mimo to trzeba im przyznać ogromny profesjonalizm w prezentowaniu bardzo różnorodnego stylistycznie repertuaru. Pierwszy raz dźwięki utworu Petersona popłynęły w Świdniku już na początku grudnia 2004 r., podczas tradycyjnego opłatka w Domu Kultury, przy którym działa kierowany przez Lipińskiego zespół. Zaproszeni goście nie mogli oprzeć się czarowi kompozycji i profesjonalizmowi młodych wykonawców.
Utwór pomyślany jest z dużym rozmachem. Zespół śpiewa przy akompaniamencie fortepianu, a fragmenty chóralne przeplatane są efektownymi partiami solowymi. Zarówno pianista Mateusz Niedźwiedzki (uczeń klasy fortepianu Szkoły Muzycznej II stopnia im. K. Lipińskiego w Lublinie), jak i soliści: Anna Lipińska (alt), Lucyna Omiljanowska (alt), Ewelina Koniec (sopran) i Józef Kufel (tenor), wspaniale wywiązują się ze swojego zadania. W kolejne części muzycznego misterium o Narodzeniu Pańskim wprowadzać mają fragmenty Ewangelii, recytowane przez śpiewającą w zespole Marię Procnal.
Do Lublina Pierwsza kolęda zawędrowała w grudniowe niedzielne popołudnie na koncert zorganizowany w Wojewódzkim Ośrodku Kultury przez Stowarzyszenie Polskich Artystów Muzyków. Młodzi wykonawcy od razu podbili serca wymagającej publiczności. Skupienie na twarzach słuchaczy wskazywało na to, że utwór J. W. Petersona nie tylko intryguje ciekawą formą muzyczną, ale stanowi wspaniałe dopełnienie adwentowych rozważań. Trudno było ukryć wzruszenie na dźwięk pełnego nadziei zawołania „Raduj się świecie, przyszedł Pan!” i zadumę, gdy pojawia się zapowiedź przyszłych losów Dzieciątka, które ma stać się Zbawicielem świata („On skrwawiony, umęczony pójdzie na straszną śmierć”). 2 stycznia Pierwsza kolęda rozbrzmiewała w archikatedrze. Gościnne podwoje otworzył też ks. Józef Chorębała, proboszcz parafii św. Stanisława w Czemiernikach. Zabytkowa świątynia dwukrotnie wypełniła się śpiewem, zwiastującym moc Bożej miłości. Atmosfera czemiernickiej ziemi, życzliwość i wdzięczność słuchaczy z pewnością długo pozostaną w pamięci zespołu „Immo Pectore”. Artystyczne tradycje ma lubelska parafia Świętej Rodziny, gdzie także można było usłyszeć Pierwszą kolędę. Wykonawcy usłyszeli wiele słów uznania z ust proboszcza, ks. kan. Ryszarda Juraka, którego obecność na koncercie cieszyła ich i mobilizowała.
Największym wyzwaniem dla „Immo Pectore” był występ przed własną publicznością w świdnickim kościele Chrystusa Odkupiciela. W parafii kierowanej przez dziekana, ks. kan. Andrzeja Kniazia, czekała na chórzystów wielka niespodzianka. Występ zespołu, dzięki staraniom Grzegorza Błaszczaka, stał się prawdziwym spektaklem, w którym współgrały muzyka, słowa i światło. Profesjonalne nagłośnienie, kolorowe, ciepłe światła, skupienie artystów i życzliwość słuchaczy stworzyły w tym nowoczesnym kościele wspaniały klimat, którego słuchacze, jak i sami młodzi artyści szybko nie zapomną. Ksiądz Proboszcz nie krył podziwu i wzruszenia; w podziękowaniu wskazał, iż ten wspaniały utwór pozwala zgłębić tajemnicę narodzenia Jezusa Chrystusa i sens wiary.
Co stanowi fenomen Pierwszej kolędy, dlaczego tak bardzo porusza ona słuchaczy? Siła utworu tkwi niewątpliwie w jego artystycznym wyrazie, ciekawej harmonii, interesującej kompozycji. To jednak tylko część odpowiedzi. Pierwsza kolęda, słusznie nazywana przez wielu słuchaczy misterium, nie zadowala się cukierkowym ukazaniem bożonarodzeniowej szopki. Utwór sięga głębiej do tego, co stanowi sens przyjścia na świat Zbawiciela. W twardym żłobie leży „Jezus - nieba, ziemi Pan”, a nie tylko bezbronne dziecko. „Błogą nowinę” przerywa zapowiedź męczeńskiej śmierci i chwalebnego Zmartwychwstania. Trzej Mędrcy, pokonujący pustynne piaski, ukazują prawdziwy cel ludzkich zmagań z życiem. Kompozycja Petersona ożywa dzięki prawdzie, którą niesie i dzięki entuzjazmowi jej wykonawców. To godne podziwu, że B. Lipińskiemu udało się zebrać tylu utalentowanych młodych ludzi, którzy chcą robić coś ponad. To jeszcze jeden przykład na to, że współczesna młodzież ma w sobie ogromny potencjał, trzeba tylko umieć go wyzwolić.

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Montaż hełmu na katedrze

2019-08-21 22:16

Agata Zawadzka

Wiele osób od chwili pożaru w lipcu 2017 roku obserwuje prace remontowe w gorzowskiej Katedrze. Do tej pory większość napraw dotyczyła wnętrza budynku.

Agata Zawadzka
Rozpoczęto montowanie hełmu na wieży katedralnej

Kilka tygodni temu na wieżę katedralna zaczęto wciągać drewniane bele, aby 19 sierpnia przejść do montażu konstrukcji hełmu. Na razie jest to drewniany, ośmioelementowy szkielet, który w najbliższym czasie zostanie obity deskami i pokryty papą. Niewykluczone, że do końca roku uda się także zamontować miedziane pokrycie. Już niedługo na wieże powróci także latarnia i kopuła. Przy okazji tworzenia konstrukcji zdemontowano i oddano do renowacji zegar, który doznał szkody w czasie pożaru. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, to w grudniu, najprawdopodobniej w Wigilię Bożego Narodzenia, wierni będą mogli uczestniczyć w pierwszej od pożaru Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem