Reklama

Moje spotkania z islamem (3)

Krzysztof Klammer
Edycja płocka 8/2005

Są na Bliskim Wschodzie miejsca, gdzie chrześcijanie mają wiele do powiedzenia i liczą się z ich zdaniem nawet rządy i przywódcy państw. Takim miejscem jest teren w okolicach klasztoru św. Katarzyny w Egipcie na półwyspie Synaj. Znajduje się on u podnóża gór, z których jedna jest świętym miejscem zarówno dla wyznawców judaizmu, chrześcijaństwa, jak i islamu. Jest to góra Synaj, na którą wszedł Mojżesz po tablice z Przykazaniami Bożymi. Miejsce to jest odwiedzane przez turystów i pielgrzymów różnych religii i z bardzo wielu krajów. Turyści i pielgrzymi napędzają handel, więc rząd egipski dąży do tego, aby gości było jak najwięcej. Jest to zresztą typowe nie tylko w odniesieniu do Synaju, ale i do całego Egiptu.
Wejście na świętą górę jest bardzo męczące, i taka forma pielgrzymki zniechęca wielu turystów. Powstała więc koncepcja zbudowania kolejki linowej na górę Synaj, aby turystów było coraz więcej. Prawosławni mnisi z klasztoru nie wyrazili na to zgody, argumentując, iż kontakt ze świętym miejscem powinien mieć formę nie tyle wycieczki, co pielgrzymki. Rząd musiał się zgodzić ze zdaniem mnichów i do dziś nie ma takiej kolejki linowej. Jest to z jednej strony korzystne dla beduinów wynajmujących wielbłądy zmęczonym pielgrzymom i prowadzącym drobny handel na trasach górskiej pielgrzymki. Z drugiej jednak strony turystów jest mniej.
Pielgrzymka ta jest bardzo męcząca, wielu gości nie daje sobie rady na jej trasie. Góry położone są na pustyni, więc wyjście odbywa się w środku nocy, aby mordercze słońce nie dawało się uczestnikom we znaki. Czujni na wszelką możliwość zarobku beduini czatują na niedających sobie rady i proponują podwiezienie wielbłądem, zaś w wyższych partiach gór sugerują fizyczną pomoc poprzez na przykład danie oparcia dla rąk czy też wciągnięcie po stromych stopniach. Ci pustynni biznesmeni ustalają cenę za pomoc w zależności od możliwości negocjacyjnych turysty - gdy widzą, iż taki człowiek przewraca się ze zmęczenia, podbijają cenę za pomoc. W żartach beduini mówią, że im bardziej pod górę, tym wyżej, więc ich usługi są coraz wyższej jakości.
Noc jest na pustyni bardzo zimna, należy więc wybierając się w podróż, zabrać swetry. Na górze Synaj można obejrzeć przepiękny wschód słońca, i zaraz po nim trzeba szybko wracać, zanim zacznie się upał. Wielu niewłaściwie ubranych turystów oczekujących na szczycie wschodu słońca marznie, lecz pojawiają się znów czujni beduini wynajmujący koce. Powrót z góry w kierunku klasztoru św. Katarzyny może odbywać się dwoma drogami - łatwiejszą i dostosowaną również dla wielbłądów lub też trudniejszą, za to znacznie ładniejszą. Osobiście proponowałbym każdemu zdolnemu do górskich wycieczek trasę trudniejszą.

Cdn.

Reklama

Górale zawsze bronili Krzyża na Giewoncie i będą bronić go do końca

2019-08-24 08:13

wpolityce.pl

Po czwartkowej tragicznej burzy w Tatrach, w których zginęło pięć osób pojawiły się głosy, żeby usunąć Krzyż z Giewontu.

Bożena Sztajner

Krzyż na Giewoncie był ustawiony dużo wcześniej niż czerwona i tęczowa zaraza próbuje nas zniszczyć. To wotum postawione przez górali w 1901 r. — komentuje, dla portlau wpolityce.pl, stryjeczny prawnuk Józefa Kurasia „Ognia”, Bartłomiej Kuraś.

Przez lata niejedna burza uderzała w niego i chciała go zniszczyć. Czwartkowy wypadek jest przykrą i tragiczną sprawą, ale to nie jest powód do usunięcia symbolu wiary — podkreśla.

Jeżeli dojdzie do próby usunięcia Krzyża górale będą go bronić. Górale zawsze bronili Krzyża na Giewoncie i będą bronić go do końca. Pan Hartman nie jest pierwszą osobą i zapewne nie ostatnią, która domaga się usunięcia Krzyża z Giewontu — dodaje Bartłomiej Kuraś.

Dziennikarz, zakopiańczyk, Witold Gadowski dla portalu wpolityce.pl mówi: mój wuj, ks. Walenty Gadowski wytyczył szlak na Orlą Perć. Papież Jan Paweł II poświęcił jego tablicę na Kasprowym Wierchu. Moja mama codziennie patrzy się na Krzyż na Giewoncie i modli się. Jeżeli ktoś spróbuje zniszczyć Krzyż na Giewoncie, zobaczy co znaczy gniew górali. Nie wolno tknąć pamiątki męki i śmierci naszego Zbawiciela! To nasze, góralskie wotum dla Pana Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

800 lat przy Chrystusie

2019-08-26 09:31

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Decyzja o budowie tej świątyni była odpowiedzią na to samo pytanie, które Jezus zadał Piotrowi: A ty, za kogo mnie uważasz? – mówił w czasie Eucharystii rozpoczynającej jubileuszowe obchody w parafii pw. św. Bartłomieja Apostoła i św. Jadwigi w Trzebnicy abp Józef Kupny. – U fundamentów tego kościoła leży wiara w Jezusa Chrystusa – podkreślał metropolita.

fotogaleria:

Zobacz zdjęcia: 800 lat przy Chrystusie

Abp Kupny podziękował salwatorianom za prowadzenie parafii i siostrom boromeuszkom za ich obecność i modlitewne zaplecze dla trzebnickiej wspólnoty. W homilii podkreślił, że jubileusz, który świętujemy, to nie 800 lat pomnika historii, ale 800 lat pomnika wiary. – ta świątynia istnieje, bo wy jesteście – mówił do zebranych. Poświecił też tablicę upamiętniającą jubileusz ufundowaną przez radę parafialną. Proboszcz parafii, ks. Piotr Filas SDS opowiedział o inicjatywie, którą podjęli parafianie: z okazji jubileuszu 800-lecia odprawiono niezwykłą nowennę, przez 9 dni i nocy trwała adoracja Najświętszego Sakramentu. Zaproponowano także, aby w roku jubileuszowym poznać każdy z ołtarzy zbudowanych w trzebnickiej bazylice.

W Eucharystii pod przewodnictwem abp. Kupnego, oprócz posługujących w parafii ojców salwatorianów, wziął także udział prowincjał salwatorianów, ks. Józef Figiel SDS. W przemówieniu przypomniał, że fundację trzebnickiego kościoła odnotowano już w Księdze Henrykowskiej. To tam zapisano słowa księcia Henryka Brodatego, który wyznaje, że ma nadzieję, iż budowa świątyni i klasztoru zapewni jego bliskim udział w zbawieniu. – Tu dokonało się jednak dzieło większe - mówił ks. Figiel - Przez wieki łaski uświęcenia i zbliżenia do Boga w tej świątyni dostępowały rzesze ludzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem