Reklama

Polska

Abp Michalik: nie żyjemy w społeczeństwie w 100 proc. chrześcijańskim

[ TEMATY ]

Kościół

abp Józef Michalik

Bożena Sztajner/Niedziela

Abp J. Michalik

Abp J. Michalik

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nasze instytucje kościelne często pracują tak, jak gdybyśmy żyli w społeczeństwie w 100 proc. chrześcijańskim, a takim ono od dawna nie jest - powiedział abp Józef Michalik w ostatnim dniu warszawskich obrad Wspólnego Komitetu Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE) i Konferencji Kościołów Europejskich (KEK). Ich tematem jest obecność wiary i religii chrześcijańskiej w zmieniającej się Europie oraz wyzwania, jakie stawiają nowe ruchy religijne na płaszczyźnie duszpasterskiej i społecznej.

Mówiąc o „aktualnym rytmie życia duszpasterskiego” Kościoła katolickiego, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wskazał, że „wprawdzie treść wiary pozostaje ta sama, ale bez entuzjazmu w przekazywaniu zbawczej mocy zawartej w Ewangelii traciłaby atrakcyjność i swą zbawczą skuteczność”. Dlatego zwołany przez Benedykta XVI Rok Wiary 2012-2013 jest zachętą do autentycznego i nowego nawrócenia się do jedynego Zbawiciela świata, a następnie do wypełnienia Jego polecenia, abyśmy głosili Ewangelię wszystkim narodom.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Wzmożona refleksja na temat wiary jest potrzebna, bo nieustannie się zmieniają warunki, w których żyjemy - przekonywał wiceprzewodniczący CCEE. Z kolei autentyczne przeżywanie wiary prowadzi do powiązania jej z życiem - wiara bez uczynków jest martwa i nierozłącznie wyraża się przez miłość. Dlatego troska o pogłębienie, „urealnienie” wiary domaga się uczynków konkretnej miłości i miłosierdzia wobec ludzi. Stąd „postulaty, aby w Roku Wiary pojawiły się owoce życia według wskazań Ewangelii”.

Metropolita przemyski przyznał, że „Europa przeżywa dziś kryzys ekonomiczny i finansowy, co w ostatecznej analizie wskazuje na kryzys etyki, zagrażający Staremu Kontynentowi”. - Nawet jeśli takie wartości jak solidarność, zaangażowanie na rzecz innych, odpowiedzialność za biednych i cierpiących są w zdecydowanej większości bezdyskusyjne, to jednak brakuje często siły motywacyjnej, zdolnej do wprowadzenia konkretnych ludzi i społeczeństw do ofiar i wyrzeczeń, a nawet do podjęcia samoograniczeń. Wiedza o stanie rzeczy nie zawsze idzie w parze z wolą i decyzją o podjęciu działań. Wola broni interesów osobistych. Stąd, ze współczesnych kryzysów rodzą się pytania: gdzie szukać światła, które mogłoby rozjaśnić naszą wiedzę o przyjęcie nie tylko idei ogólnych, ale i motywów skłonnych do podjęcia konkretnych działań. Są to pytania na które powinno odpowiedzieć przepowiadanie Ewangelii, nowa ewangelizacja, aby przepowiadanie stało się wydarzeniem, aby przesłanie wiary stało się życiem - zauważył abp Michalik.

Reklama

Podkreślił, że bardzo często Kościół podejmuje dzisiaj „wysiłki pod prąd i ujawnia się jako znak sprzeciwu”, Jednocześnie „powinien unikać niebezpiecznego zamykania się w sobie, albo tylko samoobrony wobec przeciwnych mu prądów”. - Właściwym rozwiązaniem jest raczej pozytywne przedstawianie realizmu chrześcijańskiego, optymizmu zaangażowania w przemianę rzeczywistości ziemskich i sensu wspólnoty wiary przeżywanej przez wszystkich chrześcijan. Przekaz Ewangelii musi ukazywać otwartość na integrację wszystkich ludzi w przeciwieństwie do egoistycznego separatyzmu współczesnych grup interesu. Troska o etykę społeczną, o rodzinę, o godność osoby tkwi przecież u podstaw Ewangelii - stwierdził przewodniczący KEP.

Ta „nowa ewangelizacja” nie jest promocją prozelityzmu, lecz - według słów Benedykta XVI „polega na szukaniu spotkania z Panem, stałego dialogu modlitwy, a następnie skoncentrowanie się na świadectwie, aby pomóc współczesnym ludziom, rozeznać i odkryć znaki obecności Boga”. - To zadanie dotyczy nie tylko biskupów i duchowieństwa, ale wszystkich świeckich. Trzeba bowiem pamiętać, że obrona praw natury, obrona życia i rodziny we współczesnym społeczeństwie nie jest aktem wstecznictwa, ale warunkiem postępu, który polega na pełnym rozwoju osoby ludzkiej, stworzonej na Boże podobieństwo - wskazał arcybiskup przemyski.

Przypomniał, że zarówno ubiegłoroczne zgromadzenie Synodu Biskupów poświęcone nowej ewangelizacji jak i Rok Wiary czerpią bezpośrednią inspirację z odbytego przed 50 laty Soboru Watykańskiego II (1962-1965), o którym jeden z prawosławnych obserwatorów synodalnych obrad, metropolita Nifon z Rumunii mówił, że był „eksplozją ewangelizacji Kościoła”. Zwołał go „niezwykły Papież, bł. Jan XXIII, który od razu wytyczył mu zadania inne niż miały dotychczasowe Sobory”. Chodziło już nie tyle o obronę przed zagrażającymi błędami, ile o „aggiornamento – lepsze rozeznanie współczesnej mentalności i pozytywny dialog ze światem”.

Reklama

Według hierarchy, „Kościół katolicki wyszedł z Soboru Watykańskiego II z nowym poczuciem zadań i nowym poczuciem jedności w wierze (chociaż jak wiemy nie obyło się bez późniejszego dramatu odejścia nielicznej grupy tradycjonalistów, dla których nowe, ale przecież zgodne z tradycją biblijną spojrzenie na wolność religijną i na odnowę liturgiczną okazało się barierą nie do pokonania)”. Sobór „wystrzegał się i unikał języka wykluczeń i potępień, gróźb i zastraszeń (jest pozytywny wykład, wyjaśnianie i dialog nawet z niewierzącymi i błędnymi ideologiami, a nie ma potępienia ani nawet napiętnowania np. komunizmu)”. Samego siebie Kościół przedstawił jako „Lud Boży” otwarty na współpracę, partnerstwo, ale zachowujący swój hierarchiczny charakter. Uderza „śmiałe stwierdzenie, że jak świat uczy się od Kościoła, tak Kościół – wzajemnie – uczy się od świata”. Jako najważniejsze w działalności Kościoła wskazano na powszechne dążenie do świętości.

Sobór zwrócił też uwagę na zmiany zachodzące we współczesnym społeczeństwie, z którymi Kościół musi się zmierzyć. Żyje bowiem w świecie „i nie może być ani przeciw niemu ani obok, ani ponad światem i ludźmi, musi przyjąć swój udział w odpowiedzialności za to, co się w świecie dzieje. Podzielać radość z tego, co dobre, ale zauważać, przestrzegać i ubolewać nad tym, co niewłaściwe. Radości i sukcesy są wspólne tak jak wspólne są rany i bóle świata i Kościoła. Człowiek zatem jest drogą Kościoła, ale Chrystus jego światłem, mądrością i nadzieją” - zaznaczył wiceprzewodniczący CCEE.

Wyciągnął też wnioski duszpasterskie z doświadczeń płynących z Soboru Watykańskiego II, refleksji posynodalnej oraz inicjatyw Roku Wiary. Przede wszystkim „należy przejść od duszpasterstwa pasywnego do bardziej aktywnego odnowienia parafii (chodzi o rodzaj «nawrócenia duszpasterskiego»)”, w której szczególną rolę w przekazie wiary i w promowaniu poprawnego modelu rodziny mają do odegrania katecheci. Ewangelizacja „nie wymaga wielkich technik, ale naszej obecności za wzorem Etiopczyka z Dziejów Apostolskich (8, 29)” - powiedział abp Michalik. Jego zdaniem „nasze instytucje kościelne często pracują tak, jak gdybyśmy żyli w społeczeństwie w 100 proc. chrześcijańskim, a takim ono od dawna nie jest”. Postępująca dechrystianizacja naszego myślenia i życia dokonuje się m.in. dzięki wizji promowanej przez rządy, ustawodawstwo, szkoły, środki przekazu itd. Nie można też lekceważyć świata wirtualnego, gdyż „on jest rzeczywisty”.

- Pierwszymi ewangelizatorami naszych krajów i narodów byli święci. Czy nie jest to okazja do rachunku sumienia dla nas?! - zapytał na zakończenie przewodniczący KEP.

2013-02-06 11:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wyrzucenie Boga z życia społeczeństwa to droga samozagłady

[ TEMATY ]

abp Józef Michalik

Bożena Sztajner/Niedziela

Abp J. Michalik

Abp J. Michalik
Najświętsza Maryja Panna - Królowa i Matka, Pośredniczka i Strażniczka Jasna Góra, 3 maja 2013r. Homilia abp. Józefa Michalika wygłoszona podczas Mszy św. w uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski z udziałem Episkopatu. Najdostojniejsi, Czcigodni Konfratrzy, Drodzy Czciciele Maryi, Bracia i Siostry! Od wielu już lat w uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski wpatrujemy się w niezwykle wymowną scenę umierania Jezusa, właściwie jest to najważniejsza godzina w dziejach ludzkości, kiedy Nowy Adam? Jezus, odradza cały rodzaj ludzki, czyli każdego człowieka wykupuje z niewoli grzechu i szatana. I właśnie w tej godzinie obok krzyża Jezusowego widzimy Jego Matkę i garstkę najwierniejszych przyjaciół. Z apostołów jest tylko Jan. Na krzyżu Chrystusowego zbawienia rodzi się Kościół. W bólach miłości ofiarnej, mającej owocować aż do końca świata, aż do zmartwychwstania umarłych. Kościół ma według woli Chrystusa przedłużyć Jego działanie w sposób widzialny w świecie. Będzie prześladowany, krzyżowany i odrzucany jak On Sam i jak On będzie zmartwychwstawał. Pan Jezus szuka sposobu, aby z Krzyża, tuż przed swoją śmiercią, resztką osłabionych sił, wyraźnie przekazać Komuś całe swoje zbawcze dzieło. Przekazuje je swojej Matce, Maryi. Jan ?uczeń, którego Jezus miłuje? uosabia ten żywy, rodzący się na krzyżu Kościół i oto wyraźnie słyszy od Pana: Oto Matka twoja, a do Maryi Jezus mówi: Niewiasto, oto syn Twój. Jan przyjął Maryję do siebie, wziął Ją do swego domu. Odtąd są zawsze razem z apostołami, razem w Wieczerniku oczekują na Zielone Święta i przyjmują Ducha Świętego. Chrześcijanin i chrześcijaństwo nie może obejść się bez Maryi. To prawda, że jedynym pośrednikiem do Boga jest Jezus Chrystus Boży Syn, ale Jezus to także syn Maryi, bez jej ludzkiego udziału nie zaistniałoby Wcielenie Słowa i nasze zbawienie. Niezwykle ciekawe i barwne historią ludzi są dzieje Kościoła, szczególnie ujmujące i piękne są karty, w które wpisana jest obecność Maryi w życiu świętych i w wydarzeniach społecznych. Ileż to zwycięstw odniesiono w imię Maryi. Polacy od zawsze przyjęli Matkę Najświętszą do swoich domów i spraw. I jeśli potrafią być wierni Maryi, na ile potrafią być wierni, odnoszą wielkie duchowe i ziemskie korzyści. Najstarsza polska pieśń to przecież ?Bogurodzica? i na modlitwie, na Ewangelii i pieśni maryjnej pokolenia Polaków uczyły się kultury współżycia i wrażliwości ducha. Szczególnie interesująca jest historia tytułu Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Zawdzięczamy ją 80-letniemu pobożnemu jezuicie ks. Giulio Mancinelliemu mistykowi z Neapolu, który 15 sierpnia 1617 roku przeżył objawienie Matki Boskiej. Maryja poleciła mu, aby ogłosił Ją i nazywał Królową Polski. Jezuici przekazali treść objawienia do Polski, a szczególnym szermierzem tytułu był od początku Albrecht Radziwiłł z Nieświeża, wielki kanclerz litewski, a także św. Andrzej Bobola, jezuita, o którym historycy mówią, że był wielkim promotorem kultu Matki Boskiej Królowej Polski, a nawet był autorem ślubów Jana Kazimierza we Lwowie. Objawienia jezuity z Neapolu było szokujące dla samych Polaków, nie chcieli wprost wierzyć w jego prawdziwość. Dopiero w roku 1635 udało się publicznie podać do wiadomości, że Maryja chce być Królową Polski, co wkrótce potwierdziła obroną Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego. Zwycięstwo nad Szwedami było Jej zwycięstwem. Potem już nową wiarygodność uzyskał i o. Kordecki i paulini, i o. Andrzej Bobola, i król Jan Kazimierz wraz z biskupami i ludem, ogłaszający Najświętszą Maryję Pannę Królową Polski. Narody stają się znane, silne i odważne dzięki odwadze i mądrości przywódców czy królów, ale królowie czerpią swą skuteczność i siłę z narodu, z jego wierności bez podziałów, jego ofiarnej miłości bez oczekiwania wynagrodzeń i przywilejów. Znane są narody bogate, wykształcone i kulturalne, które zniknęły z dziejów historii, ponieważ w pewnym momencie zabrakło im mocy ducha, zabrakło woli życia etycznego, moralnego. Rozkład i osłabienie przyszło bardzo szybko. To i dla nas wielka lekcja i przestroga. Polskę dziś nie stać na konkurowanie bogactwami materialnym z innymi narodami. Nie możemy sobie pozwolić także na udział w wyścigu zbrojeń, ale niepokojący jest nasz udział w wojnach niesprawiedliwych i szerzony dziś wyścig za stylem życia bez Boga, bez etyki, bez zasad moralnych naszych konkretnych braci i sióstr, a także naszego państwa nie mającego odwagi w uchwalaniu praw zgodnych z Bożym prawem, z naturą ludzką i dobrem narodu. Niepokoić musi i niepokoi brutalizacja życia publicznego i eliminacja Pana Boga z życia tegoż społeczeństwa. Musi niepokoić brak kultury i agresja, gdziekolwiek widziana, także wśród partii politycznej, która się staje hańbą Ojczyzny. To jest kierunek do nikąd, więcej powiem, to jest droga samozagłady. Stajemy przed Matką i Królową Polski, próbujmy zatem rozeznać jak wygląda dziś to Królowanie Maryi w Polsce, jak wygląda nasz maryjny naród i jak powinien ocenić oddaną Maryi przez króla Jana Kazimierza Polskę. A przecież śluby królewskie potwierdził cały episkopat, składał je cały ochrzczony, katolicki naród we wszystkich parafiach i wspólnotach. To był ważny akt, nie tylko formalność i nie tylko zewnętrzny przejaw pobożności. Tu chodziło i chodzi o autentyczny, zobowiązujący akt wiary. Wiary, która ufa Bogu i odwołuje się do pośrednictwa Bożej Rodzicielki, bo taki jest porządek zbawienia w Chrystusie. Wiary, która przeżywa obecność Boga pośród nas, bo Bóg ma prawo do obecności i szacunku w całej naszej rzeczywistości. Bóg przez Maryję dawał nam wielokrotnie dowody, że ?wziął w opiekę naród cały?, jak śpiewamy w pieśni, i że w zewnętrznych niebezpieczeństwach przeprowadzał nas przez wojny i niewole. To przecież i w ostatnich latach, bez rozlewu krwi, opadały więzy niewoli ateistycznych ideologii. A czyż wybór Jana Pawła II i jego posługa Kościołowi w Polsce i na całym świecie nie jest wyciągnięciem Bożej dłoni nad światem i naszą Ojczyzną? A czy prorokiem nowych czasów nie był Benedykt XVI, demaskujący jawne i ukryte niebezpieczeństwa dyktatury moralnego relatywizmu? Cały Kościół wdzięczny jest Duchowi Świętemu za wybór Papieża Franciszka. Cały świat z zainteresowaniem przyjął ten wybór, ale trzeba nie tylko szukać oryginalności i sensacji w jego zachowaniach, aby Papieża nie sprowadzić do powierzchowności ?kremówek?. Ten Papież ma wiele do powiedzenia, mówi o roli modlitwy, o godności pracy ludzkiej i przestrzega, że dzisiaj zanika kultura pracy, a szerzy się kultura lenistwa, daje przykład skromności i woła o pomoc dla ubogich, krzywdzonych i nieustannie pomijanych. To nie Kościół na całym świecie dziś gromadzi bogactwa i to nie Kościół krzywdzi biednych ? Kościół im przez wieki pomaga i nawołuje do pomocy. Przecież dziś na świecie 20% ludzi ma do dyspozycji 80% bogactw całego świata i to nie Kościół eksploatuje bogactwa naturalne narodów Afryki, Azji, Rosji czy obu Ameryk. To systemy oparte na antyewangelizacji egoizmu, zbrojeń i przemocy wzajemnie się straszą i prześcigają w zagrożeniach, a prości ludzie cierpią przez te zbrojenia niedostatek, a nawet głód. Jakimże absurdem jest dopłacanie do ugorów za nieuprawianie ziemi w naszych krajach, podczas gdy przez to rośnie bezrobocie, a ludzie w Afryce czy w Azji umierają z głodu. Ale dzisiaj wszystkie antykościelne media wmawiają nam, że głównym tematem przepowiadania Papieża Franciszka jest bogactwo Kościoła; oni wyraźnie chcą w ten sposób Papieżem walczyć z Kościołem. Kościół w Polsce jest bogaty tradycją, ufnością do Matki Bożej i wiarą, którą trzeba ciągle pogłębiać i ożywiać. Kościół w Polsce jest bogaty ludźmi, którzy klękają przed Bogiem, którzy spowiadają się i pokutują za grzechy, wynagradzają za zło, którego jest tyle w nas samych i na całym świecie. Bogactwem Kościoła są stowarzyszenia i ruchy katolickie, chociażby to dzisiejsze stowarzyszenie Wspólnota Królowej Pokoju i dzieło tego stowarzyszenia - ołtarz, który ofiarowują do Kazachstanu. Bogactwem Kościoła są świeccy ludzie, zbierający podpisy w obronie życia poczętego czy promujący inicjatywy parlamentarne na rzecz polskiej rodziny. To bogactwo Kościoła, które do nas należy, które powinniśmy nieustannie pomnażać, czyli wspierać. Bogactwem Kościoła są chorzy i samotnie cierpiący, którzy łączą swe ofiary z krzyżem naszego Pana; to oni czynią owocnym przepowiadanie Ewangelii przez papieży, biskupów i kapłanów. To dzięki nim wdowi grosz składany na ofiarę w kościele owocuje stokrotnie. Kościół w Polsce jest bogaty inicjatywami świętych kapłanów i ludzi świeckich zjednoczonych ze swymi biskupami i dlatego nawet zewnętrznie udaje się tak wiele dokonać. Przecież to dzięki zaangażowaniu i ofiarności ludzi było możliwe wybudowanie setek kościołów i kaplic w naszych diecezjach. A przecież w każdej parafii, a nawet w każdej katolickiej rodzinie, jest żywa gotowość pomocy biednemu, choremu czy uwikłanemu w słabości duchowe, czy ubóstwo, czy grzech. To jest Bogactwo Kościoła. Wszyscy wiemy jak kosztowne są dziś nowoczesne środki ewangelizacji, nie stać nas było na sprawne radio katolickie i katolicką telewizję, ale i tu okazało się, że bogactwem Kościoła w Polsce jest lud, prosty, pogardzany często przez potentatów ideologii antykościelnych lud i to dzięki tym ludziom funkcjonują dziś w Polsce radia diecezjalne i zakonne, działa telewizja Trwam i tyle innych dobrych dzieł. Korzystajmy z tych zdobyczy mądrze i odważnie, czytajmy katolickie tygodniki ?Niedziela?, ?Gość Niedzielny?, ?Idziemy? i inne oraz sięgajmy po katolicką książkę. Nie kupujmy wrogo nastawionych do wiary i Kościoła gazet, bo w ten sposób popieramy ich ideologię. Bogactwem Kościoła i każdego państwa jest naród i trzeba o jego dobro zabiegać. Trzeba troszczyć się o naród i jego dobrobyt, a nie o własne interesy. Interes partii, ugrupowania jest zmienny, przelotny i z reguły okazuje się nietrwały, jeśli nie opiera się na zdrowych zasadach moralnych. Narodom potrzebni są mądrzy i oddani przywódcy, ale prawdziwi przywódcy narodu pierwsi ponoszą ofiary i podejmują wysiłki służby na rzecz całego narodu. Zanika dziś niestety patriotyzm, miłość Ojczyzny gotowa do poświęceń. Powoli umiera człowiek w człowieku. Wiele jest dziś niepokojących wydarzeń w Polsce, wiele jest zgorszeń, korupcji, kłamstwa i nieprawdy w naszym codziennym życiu, a także w życiu publicznym. Łatwo byłoby dziś stawiać wymagania innym, zwłaszcza osobom życia publicznego, bo łatwo jest zauważyć ich błędy, niedoskonałości czy nieuczciwość innego, ale jakże trudno przychodzi to uznać w sobie samym. Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński u kresu życia, kiedy rodziła się ?Solidarność? i dojrzewała kolejna zmiana ustroju przypominał: ?Nie trzeba się oglądać na innych, na tych lub owych, może na polityków, żądać od nich, aby się odmienili. Każdy musi zacząć od siebie? A wtedy, gdy wszyscy będziemy się odradzać i politycy będą musieli się odmienić, czy będą chcieli czy nie. Nie idzie bowiem w tej chwili w Ojczyźnie naszej tylko o zmianę instytucji społecznej, nie idzie tylko o wymianę ludzi, ale idzie przede wszystkim o odnowienie się człowieka. Idzie o to, aby człowiek był nowy, aby nastało nowych ludzi plemię?? (Gniezno, 2 II 1981). Twórcze perspektywy poprawy sytuacji i moralnego odrodzenia narodu tkwią w nas. W każdym ojcu rodziny, który za mało czasu poświęca swoim dzieciom, w każdej kobiecie, która rezygnuje z wymagań stawianych sobie, aby promieniować dobrocią, miłością w codziennej pracy i chęcią większego poświęcenia kolejnemu dziecku, rodzinie, wnukowi. Nadzieja tkwi w każdym biskupie i kapłanie, który za mało modli się za Kościół i Ojczyznę i będzie się modlił coraz więcej. Warto pamiętać, że największym zagrożeniem wiary jest oziębłość wierzących, są podziały wśród nas. Bardzo, bardzo niebezpieczni są ci pseudoreformatorzy Kościoła wśród zakonników i księży, a także wśród świeckich publicystów czy działaczy, którzy chcą reformować Kościół i biskupów, ale nie siebie. To wobec nich idzie nasza szczególna nieufność, przestroga i upomnienie, ale i troska, bo i oni muszą stać się dziś priorytetem naszej modlitwy i umartwienia. Kościół ma ciągle w sobie wielki, Boży potencjał. Kościół ma potencjał niezwyciężalny. Ale ludzie Kościoła muszą iść w głąb prawdy i odważnie wyjść z tą prawdą do świata. Nie udawajmy, że nie widzimy jak ?coraz bardziej agresywny sekularyzm na razie jawnie dąży do wypchnięcia wierzących ze sfery publicznej, ale nie wiadomo, czy ta presja nie zwiększy się w stronę prześladowań idących dalej? Wymogiem współczesności ? i co ważniejsze wolą Bożą jest dziś większy radykalizm i misyjność katolików, jest nowa ewangelizacja, czyli głębsze poznanie i troska o życie Ewangelią oraz jej przekaz. Odnowa i siła Kościoła nie idzie w kierunku liberalizmu albo konserwatyzmu, bo żaden z nich nie pomaga ani nie wzmacnia wiary. Kościół zawsze sięga znacznie głębiej. Odwołuje się do idei bycia uczniem Chrystusa? (por. Ks. T. Jaklewicz, Kościół bardziej ewangeliczny, Gość Niedzielny 21 IV 2013). Nasza siła tkwi w zjednoczeniu z Chrystusem, w tym, że zauważymy go głodnym, biednym, chorym i w więzieniu, że przebaczymy tym, którzy nam czynią krzywdę i że modlić się będziemy o nawrócenie naszych prześladowców. Po tę kolejną lekcję przyszliśmy dziś, Drodzy Bracia i Siostry, razem z Maryją pod krzyż Chrystusa, aby tu z Jego ust usłyszeć: ?Oto Matka twoja? i aby wziąć Ją do siebie i z Nią iść bezpiecznie przez całe życie. Pamiętamy dziś o wszystkich naszych Rodakach w kraju i poza jego granicami. Razem z nimi wołamy z całą nadzieją i z całą wolą służenia: Maryjo, Królowo Polski i Matko nasza, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Ojca Pio

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

"Głos Ojca Pio"

Nowenna do św. Ojca Pio odmawiana między 14 a 22 września.

Święty Ojcze Pio, z przekonaniem uczyłeś, że Opatrzność mieszając radość ze łzami w życiu ludzi i całych narodów, prowadzi do osiągnięcia ostatecznego celu; że za widoczną ręką człowieka jest za-wsze ukryta ręka Boga, wstawiaj się za mną, bym w trudnej sprawie…, którą przedstawiam Bogu, przyjął z wiarą Jego wolę.
CZYTAJ DALEJ

Bóg ufa każdemu

2026-09-24 08:51

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Bóg ufa każdemu. Każdego z dwóch synów obdarza tą samą misją. Żadnym z nich nie gardzi: nie pogardził tym, który powiedział, że „nie” pójdzie, ani też nie wpadał w zachwyt w odniesieniu do drugiego, który odrzekł, że pójdzie, ale nie poszedł.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję