Reklama

Świat

Panama: świadectwa młodych w czasie czuwania modlitewnego z papieżem

Krótkie opowieści matki czwórki dzieci, w tym córki z zespołem Downa, młodego byłego narkomana - obojga z Panamy oraz chrześcijanki z Palestyny złożyły się na świadectwa trzech osób, przedstawione podczas czuwania modlitewnego z papieżem 26 stycznia w parku Pole św. Jana Pawła II (Campo San Juan Pablo II) w Mieście Panamie. Był to ostatni punkt programu 34. Światowych Dni Młodzieży (ŚDM) w tym dniu.

2019-01-27 09:16

[ TEMATY ]

ŚDM w Panamie

Cristian Urriola/Niedziela

Przy śpiewie hymnów poprzednich Światowych Dni Młodzieży Ojciec Święty przejechał papamobilem w towarzystwie arcybiskupa Miasta Panama José Ulloa Mendiety wzdłuż sektorów, witany owacyjnie przez zebranych. Gdy zajął przygotowane dlań miejsce, na wielkich ekranach pokazano młodych ludzi z całego świata, którzy w różnych językach wypowiadali słowa Maryi ze Zwiastowania: "Niech mi się stanie według słowa twego".

Następnie rozpoczęło się właściwe czuwanie, któremu towarzyszyło widowisko baletowe "Drzewo życia", ukazujące, jak dzieje zbawienia aktualizują się współcześnie w naszym życiu. Grzech nie ma ostatniego słowa a śmierć została usunięta dzięki ofierze Chrystusa na krzyżu. Zbawienie dociera do nas dzięki "tak" Maryi Panny, która - przyjmując Życie w swym łonie - zaakceptowała także życie dla całej ludzkości. Przedstawienie było też symboliczną ilustracją świadectw trzech osób. Ich wypowiedzi składały się na trzy bloki tematyczne: obrona życia, wychodzenie z upadku i prześladowani chrześcijanie.

Jako pierwsza opowiedziała o sobie 45-letnia Erika de Buctron z Panamy, żona z 22-letnim stażem małżeńskim i matka czworga dzieci: syna i trzech córek, z których najmłodsza - niespełna 3-letnia obecnie Inés urodziła się z zespołem Downa. Oboje z mężem Rogelio są szczęśliwym małżeństwem i - jak przyznała - nie spodziewała się, że w wieku 42 lat jeszcze raz zajdzie w ciążę, "ale Bóg miał inne plany dla mojej rodziny".

Reklama

Stan błogosławiony był obciążony wysokim ryzykiem, a w 17. jego tygodniu lekarz stwierdził, że dziecko ma zespół Downa, potem kobieta przeżyła upadek, który jeszcze bardziej skomplikował sytuację. Powiedziała, że całkowicie zdała się na opiekę Bożą i "prosiliśmy o spełnienie się Jego woli". Gdy dziewczynka się urodziła, "postanowiliśmy kochać ją z całego serca, nie czyniąc żadnych różnic w stosunku do pozostałych naszych dzieci, które także przyjęły ją z wielką miłością" - wyznała matka. Dodała, że nazwali ją Inés [Agnieszka] dla uczczenia świętej, która jako dziecko poniosła śmierć męczeńską "z miłości do Chrystusa, jest patronką młodych i narzeczonych oraz jest znakiem czystości".

Z kolei zabrał głos 20-letni Panamczyk Alfredo Martínez Andrión z miasta Colón - najstarszy z 6 braci. W wieku 7 lat został ochrzczony, wkrótce potem przystąpił do I komunii św., był ministrantem i przyjął sakrament bierzmowania. Gdy miał 16 lat, bardzo pogorszyła się sytuacja materialna jego rodziny i nieraz panował nawet głód. Porzucił naukę i poszedł do pracy, ale niebawem skończył się kontrakt i stał bez bezrobotnym i bez wykształcenia. Zaczął brać narkotyki i przestał chodzić do kościoła, spędził rok w więzieniu, po czym znów sięgnął po marihuanę i wrócił do dawnego złego życia. W końcu jednak trafił do Fundacji św. Jana Pawła II, gdzie znalazł drugi dom, wsparcie, a przede wszystkim braci, którzy dodawali mu otuchy na drodze resocjalizacji. Nauczyli go ufać Bogu a przez Niego także innym ludziom. "I oto dziś jestem tutaj, walcząc o swoją rodzinę, gdyż jestem jej jedynym wsparciem ekonomicznym. Chcę powiedzieć wszystkim młodym na świecie, że Bóg nas kocha i nigdy nas nie opuszcza. Jesteśmy panami swoich czynów, ale jeśli jesteśmy z Bogiem, wszystko idzie dobrze" - zakończył swe wyznanie Alfredo.

Jako ostatnia wystąpiła 26-letnia Palestynka Nirmeen Odeh. Wyznała, że zawsze była lękliwa, a zarazem ciekawa jak "szczur biblioteczny". Ukończyła studia, kierując się jedną podstawową myślą, że najważniejsza w życiu jest wiedza. Chociaż pochodziła z rodziny chrześcijańskiej, w rzeczywistości nie interesowała się sprawami wiary ani miejscami świętymi, istniejącymi w jej okolicach. "Pochodzę z miejsca, gdzie powszechnie łamie się najprostsze prawa" - dodała, toteż uznała za najsłuszniejsze trzymać się z dala od chrześcijaństwa, aby nie mieć problemów w życiu. A jednak ciekawiła ją idea Boga. W 2016 przybyła na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa i tam 23 lipca wyspowiadała się i po raz pierwszy z wiarą przyjęła Ciało Chrystusa. W samolocie, którym wracała do siebie, przeczytała pierwszą książkę chrześcijańską - "Wyznania" św. Augustyna, a po niej wiele innych mówiących o miłosierdziu i miłości Boga oraz co to znaczy być chrześcijaninem. Przyznała, że dla niej ŚDM były dopiero początkiem, a kluczowe znaczenie miał dzień, gdy zrozumiała, że Jezus ją ukochał taką, jaka jest, ze wszystkimi jej niedostatkami; On "spotkał mnie w jedynej rzeczy, w której się ukrywałam: w książkach" - dodała Palestynka. "Przyjaciele ze świata, to wydarzenie [ŚDM] może być przełomową chwilą także w waszym życiu. Nie odchodźcie dziś bez przyzwolenia na to, aby Jezus zmienił wasze życie, ufajcie Mu i pozwólcie Mu przyjść" - zakończyła swe rozważania Nirmeen.

Ojciec Święty przyjął następnie ich wszystkich i chwilę rozmawiał z każdą z tych osób.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Moje Światowe Dni Młodzieży

2019-05-08 08:13

Niedziela podlaska 19/2019, str. 6

[ TEMATY ]

ŚDM w Panamie

Archiwum autora

Polska grupa w drodze na szczyt wulkanu w Gwatemali

Światowe Dni Młodzieży to moja inspiracja, radość i głoszenie Ewangelii. W 2016 r. jako stypendystka Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia pomagałam przy organizacji tego wielkiego wydarzenia

Jako młodzi Polacy i katolicy służyliśmy pomocą biskupom i księżom z całego świata. To niezapomniane wydarzenie mocno utkwiło w moim sercu. Szczególnie zapamiętałam słowa papieża Franciszka, aby zejść z kanapy, założyć parę solidnych butów i podjąć ryzyko pójścia za Jezusem. To właśnie tam zrodził się pomysł, aby jechać na kolejne spotkanie młodych w Panamie.

Kierunek Gwatemala

Prawie na rok przed wydarzeniami razem z koleżanką Kornelią wyrobiłyśmy wizę do USA, kupiłyśmy bilety. Wykupiłyśmy także ubezpieczenie, bo jak mówi przysłowie „strzeżonego Pan Bóg strzeże”. Dodatkowo zaszczepiłam się przeciw żółtej febrze. W końcu nadszedł czas, gdy spakowałam letnie ubrania i wyleciałam w daleką podróż. Na lotnisku w Gwatemali czekała rodzina, u której nocowałam. Przywitała mnie bardzo ciepło, pokazała ważne miejsca w Gwatemali.

Po dwóch dniach opuściłam gościnny dom, ponieważ pielgrzymi zostali podzieleni na grupy. Każda z grup poznawała odmienną kulturę regionu, ale też pomagała miejscowej ludności. Zostałam ulokowana w Gwatemala City, w szkole prowadzonej przez jezuitów. Ze względu na fakt, iż edukacja w Gwatemali jest płatna, najbiedniejszych nie stać na naukę dzieci. Ten problem powoduje, że w Gwatemali występuje największy analfabetyzm w Ameryce Łacińskiej. Mieliśmy też możliwość zobaczenia najbiedniejszej części Gwatemali. Przewodnik, o. Pako oprowadzał nas wręcz bezszelestnie po tych rejonach. Zachwyciło mnie jego porównanie: „z bronią jest tutaj jak z Duchem Świętym, nie widać Go, ale jest wszędzie”. Niezapomniany był też udział w wycieczce na szczyt wulkanu, zwłaszcza że czuliśmy, że „on żyje swoim rytmem”. Ziemia na wulkanie była bardzo ciepła, więc wybuch możliwy był w każdym czasie. Zwieńczeniem wyprawy na szczyt wulkanu była Msza św.

Spotkanie z Papieżem

Po tygodniu doświadczeń wszyscy zjechaliśmy do Panama City. Także tu nocowałam u rodziny, która bardzo się o mnie troszczyła. Przygotowała m.in. powitalny pakiet pielgrzyma, w którym był nawet, bardzo tam przydatny, krem z filtrem.

W porównaniu z Gwatemalą w Panamie było gorąco i wilgotno. Codziennie rano w trzech kościołach odbywały się polskie konferencje. Po nich można było się udać do Parku Omar, gdzie była możliwość spowiedzi oraz adoracji Najświętszego Sakramentu. Bardzo przemawiającą historię przekazał nam kaznodzieja. Uniwersytet, na którym mieliśmy spotkania, odwiedził niespodziewanie papież Franciszek. W trakcie zwiedzania wszedł na chwilę do kaplicy, aby się pomodlić. Z tego powodu została zatrzymana Msza św. Papieżowi było smutno, bo nie on, ale Pan Jezus powinien być w centrum wydarzeń.

Początkowe spotkania z Papieżem odbywały się w centrum Panamy w Parku Cinta Costera. Czuwanie nocne i Msza św. kończąca ŚDM odbyły się w Campo San Juan Pablo II. Najbardziej w pamięci utkwiły mi słowa Ojca Świętego: „Prawdziwym upadkiem jest taki, w którym nie pozwalamy, aby ktoś nam pomógł się podnieść”. Brałam też udział w pieszej pielgrzymce do sanktuarium w Portobelo, gdzie znajduje się figura Czarnego Chrystusa. Jest to ważne sanktuarium w Panamie, można je porównać do naszego skarbu narodowego – Jasnej Góry.

Tylko dziś jest twoje

Światowe Dni Młodzieży były czasem modlitwy, zadumy, a także czasem radości i spotkań z ludźmi. Cieszę się, że spełniło się moje pragnienie i mogłam być na Światowych Dniach Młodzieży. Zadziwiająca jest różnorodność świata, ludzi, ale też ich marzeń. Zakończę słowami osoby mi bardzo bliskiej – Jana Pawła II: „Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje”. Korzystajmy z tego życia, a nie bądźmy biernymi uczestnikami, bo kolejny dzień już na pewno będzie inny.

CZYTAJ DALEJ

Komunia św. nie dla polityków wspierających aborcję

2019-06-07 17:03

[ TEMATY ]

Komunia

lininha_bs/pixabay.com

Prawodawcy, którzy głosowali przeciw ochronie życia poczętego nie powinni podchodzić do Komunii Św. – oświadczyła amerykańska diecezja Springfield. W tym tygodniu w stanie Illinois przegłosowano najbardziej liberalne prawo aborcyjne w Stanach Zjednoczonych. Dzieci będzie można zabijać aż do momentu narodzin.

Dekret i list bp. Thomasa Paprockiego został rozesłany do wszystkich polityków, którzy opowiedzieli się za ustawą. Wymienia on z imienia i nazwiska dwóch deputowanych, którzy publicznie przyznawali się do bycia katolikami, lecz od lat ich czyny świadczą o czymś zupełnie przeciwnym. Tzw. katoliccy politycy wyrządzili szkodę osobom wierzącym w całym kraju – stwierdza amerykański hierarcha.

Ordynariusz Springfield powołuje się na kanon 915. Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi o tym, że do Komunii św. nie należy dopuszczać m.in. osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim. Takim natomiast jest wieloletnie publiczne wspieranie ohydnej zbrodni, jaką jest aborcja. Także wszyscy inni prawodawcy, którzy choćby jednorazowo wsparli projekty wymierzone w świętość ludzkiego życia, nie powinni przyjmować Komunii św., dopóki nie pojednają się z Bogiem i Kościołem.

Kiedy są ludzie, którzy przez swoje zewnętrzne i obiektywne działania, w sposób uporczywy manifestują swój ciężki grzech, jest moim obowiązkiem jako biskupa zareagować na to w sposób adekwatny – mówi bp Paprocki. Powołuje się on także na starożytny traktat Didache, który już u początków chrześcijaństwa zakazywał aborcji i dzieciobójstwa.

Natomiast dla osób, które zasłaniają się epoką posoborową i potrzebą dostosowania do czasów współczesnych, hierarcha cytuje konstytucję „Gaudium et spes” Soboru Watykańskiego II. Stwierdza ona niepodważalnie, że życie podlega „najwyższej ochronie od poczęcia”, a „aborcja i dzieciobójstwo są ohydnymi zbrodniami”.

W ostatnich dniach, nie po raz pierwszy, w sposób dosadny o aborcji wyraził się papież Franciszek, nazywając ją potworną zbrodnią i porównując ją do wynajęcia płatnego zabójcy. „Teraz jednak mamy polityków, którzy uważają się za katolików, mówiąc jednocześnie, że Kościół myli się w sprawach aborcji, eutanazji, małżeństwa i rodziny. Myślę, że nie możemy pozwolić sobie na niekwestionowanie tych stwierdzeń” – powiedział bp Paprocki.

CZYTAJ DALEJ

Beskidy: zmarł budowniczy górskiej kaplicy na Groniu Jana Pawła II

2020-01-23 21:09

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

zmarły

Beskidy

kaplica

Wikipedia/Jerzy Opioła

Kaplica na Groniu Jana Pawła II

Nie żyje Stefan Jakubowski, inicjator budowy i opiekun kaplicy górskiej na Groniu Jana Pawła II w Beskidzie Małym.

23 stycznia br. zmarł Stefan Jakubowski, były działacz PTTK, inicjator budowy i opiekun kaplicy górskiej na Groniu Jana Pawła II w Beskidzie Małym. Przeżył 86 lat. Niemal przez całe życie starał się zachować pamięć o Janie Pawle II – miłośniku gór i pieszej turystyki. Beskidzkie „sanktuarium” gromadzi dziś rzesze pielgrzymów i turystów z Polski i zagranicy.

Stefan Jakubowski wraz z nieżyjącą już żoną Danutą jeszcze w latach 80. ub. wieku postanowili upamiętnić górskie miejsca związane obecnością Karola Wojtyły. W 1981 r. wspólnie z członkami Koła PTTK „Szarotka” zorganizowali pierwszy rajd „Szlakami Jana Pawła II”, który od 1990 r. ma swoją stałą metę na Groniu Jana Pawła II. Doprowadzili do zmiany nazwy tego sąsiadującego z Leskowcem szczytu nazywanego wcześniej Jaworzyną. W 2002 r. papież Polak wyraził zgodę na taką formę uhonorowania jego osoby, a w 2003 r. MSWiA wydało odpowiednie rozporządzenie i nowa nazwa mogła być oficjalnie stosowana. Państwo Jakubowscy wznieśli także kamienny krzyż poświęcony ludziom gór.

6 czerwca 1999 roku podczas pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II z helikoptera oglądał kaplicę na górze swojego imienia i grupę zebranych tam wiernych. Drugi przelot papieskiego śmigłowca odbył się 17 sierpnia 2002 roku. Ojciec Święty po uroczystościach w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach przeleciał nad rodzinną miejscowością, a potem, tym razem już przy słonecznej pogodzie, w obecności około tysiąca wiernych, śmigłowiec papieski okrążył szczyt beskidzki, a następnie poleciał w kierunku Babiej Góry.

Po śmierci papieża Jana Pawła II były radny powiatu wadowickiego zainicjował modlitwę i palenie górskich watr w Beskidach. Na Groniu trwała modlitwa w intencji kanonizacji Karola Wojtyły, a po wyniesieniu go na ołtarze dziękczyniono za świętość papieża Polaka. Po beatyfikacji Jana Pawła II, trafiły tu jego relikwie. Stefan Jakubowski otrzymał „Medal za zasługi dla Powiatu Wadowickiego”. W 2007 roku został laureatem Nagrody „Amicus Hominum”.

Był członkiem Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników. W latach 50. trafił na 3 lata pracy w kopalniach, bo poszedł z harcerzami na pochód trzeciomajowy. Za karę pracował w kopalni w Brzeszczach, potem w kopalni „Stalin” w Sosnowcu, a następnie w „Bolesławie Śmiałym” w Łaziskach Górnych. „Nie miałem nic do powiedzenia. Harowaliśmy jak woły” – wspominał w rozmowie z KAI i często tłumaczył, że jego kłopoty zdrowotne miały związek z niewolniczą pracą w kopalniach.

Groń Jana Pawła II w Beskidzie Małym to jedyny szczyt górski w Polsce noszący imię polskiego papieża. Wzniesienie liczy 890 metrów n.p.m. W kaplicy stoi m.in. fotel, na którym Jan Paweł II siedział podczas wizyty w Skoczowie w 1995 r., a także podarowane przez niego różańce. Nieopodal znajduje się Droga Krzyżowa z rzeźbionymi stacjami, kilka mniejszych kapliczek, dzwonnica i pomnik Jana Pawła II. Cyklicznie odprawiane są tu Msze św. dla różnych grup pielgrzymów i turystów. Dziś tutaj kończy się co roku także „Rajd Szlakami Jana Pawła II”.

Beskidzkie „sanktuarium” stanowi wotum za ocalenie papieża. Dlatego ma symboliczne wymiary – 13 na 5 metrów – nawiązujące do daty zamachu na życie Jana Pawła II (13 maja 1981). We wrześniu 1995 kaplicę poświęcił biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję