Reklama

Światowy Dzień Tarczycy

2019-05-24 17:36

naukawpolsce.pap.pl/ AKW

Life Mental Health / Foter / CC BY

Zmęczenie, drażliwość, zaburzenia snu, tycie lub chudnięcie, mogą być objawami chorób tarczycy, na które cierpi ok. 22 proc. mieszkańców Polski, w tym przede wszystkim kobiety, które chorują 9 razy częściej od mężczyzn. Z okazji obchodzonego 25 maja Światowego Dnia Tarczycy warto uzupełnić naszą wiedzę na temat tarczycy i jej chorób.

Niewielka, kształtem przypominająca motyla, tarczyca, to bardzo ważny organ, który wpływa na większość procesów metabolicznych zachodzących w ludzkim organizmie. Hormony, które produkuje mają wpływ na pracę serca, masę ciała, poziom energię, pracę i siłę mięśni, skórę, włosy, pracę jelit, cykl menstruacyjny, płodność, pamięć oraz nasz stan emocjonalny. Kiedy tarczyca choruje, zaburzone jest funkcjonowanie prawie całego organizmu. Niestety nieprawidłowości pracy tego organu są trudne do rozpoznania, a chorzy często nie mają świadomości, że ich problemy zdrowotne związane są właśnie z tarczycą. Jest to o tyle niebezpieczne, że może prowadzić do poważnych powikłań. W przypadku niedoczynności tarczycy mogą to być: choroby układu sercowo-naczyniowego, a także depresja, niedokrwistość, zaburzenia lękowe, infekcje, nawracające poronienia.

Po czym rozpoznać chorobę?

Organizm człowieka, którego tarczyca jest chora, wysyła wiele sygnałów ostrzegawczych. – Wykryte odpowiednio wcześnie choroby tarczycy umożliwiają rozpoczęcie procesu leczenia, a także ograniczenie groźnych powikłań. Szybkie chudnięcie, przybieranie na wadze, ospałość, nadpobudliwość, osłabienie czy trudności w koncentracji, to niektóre z symptomów, które są często bagatelizowane, a jednocześnie charakterystyczne dla niedoczynności tarczycy – mówi prof. Ireneusz Nawrot, sekretarz Polskiego Klubu Chirurgii Endokrynologicznej.

Reklama

Zupełnie inne objawy mogą świadczyć o nadczynności tarczycy. – Nadczynności często towarzyszą uczucie gorąca, zwiększona potliwość, duszność, kołatanie serca czy drżenie rąk. Niestety, zarówno nadczynność tarczycy jak i jej niedoczynność mogą ze sobą współistnieć. Dlatego tak ważna jest w przypadku zaobserwowania niepokojących objawów wizyta u specjalisty – podkreśla prof. Ireneusz Nawrot.

Chora tarczyca może się manifestować na wiele innych sposobów, m.in. poprzez tzw. wole tarczycowe, czyli widoczne i wyczuwalne poprzez dotyk powiększenie tarczycy. Osoba z wolem ma nie tylko powiększony obwód szyi, ale też często odczuwa ucisk w tchawicy, co powoduje duszności i trudności z oddychaniem.

Innymi objawami chorób tarczycy są różnego rodzaju zmiany guzkowe, wśród których występują m.in. zmiany nowotworowe. Osoby, u których podejrzewa się choroby tarczycy są kierowane na badania diagnostyczne, w tym najczęściej na badania: stężenia hormonu tyreotropowego (TSH) w surowicy krwi, stężenia hormonu fT4 (czyli tzw. wolnej tyroksyny), a także badania obrazowe, takie jak USG tarczycy.

Jak zapobiegać chorobom tarczycy?

Eksperci podkreślają, że wielu przypadków zachorowań można uniknąć. W jaki sposób? – Jest wiele czynników, które zwiększają ryzyko rozwoju chorób tarczycy. Jednym z najważniejszych jest stres, który znacząco osłabia nasz układ immunologiczny. Ryzyko to zwiększają też używki i różnego rodzaju toksyny środowiskowe, w tym m.in. smog. Dlatego, w celu ograniczenia ryzyka zachorowania, powinniśmy zadbać o higienę swojego życia. To znaczy o ograniczenie stresu, zdrowe odżywianie, dużą ilość snu, ale także wyjazdy z miasta na łono natury – mówi prof. Marcin Barczyński, prezes Polskiego Klubu Chirurgii Endokrynologicznej.

Ekspert podkreśla, że choć niedoboru jodu, także niekorzystnego dla tarczycy, już w Polsce nie mamy, z uwagi na obowiązkowe jodowanie soli kuchennej, to jednak dla tarczycy groźny może się okazać także jego nadmiar w diecie. Duże ilości jodu można znaleźć np. w niektórych wodach mineralnych. Profesor ostrzega, że nadmiar jodu w diecie może wywołać m.in. autoimmunologiczne choroby tarczycy, jak np. choroba Gravesa-Basedowa czy Hashimoto.

Kończąc zestawienie czynników ryzyka oraz czynników ochronnych, warto wskazać składniki odżywcze, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania tarczycy. Oprócz jodu eksperci wymieniają jeszcze: żelazo, cynk, selen, witaminy z grupy B, a także witaminy C i D.

Tagi:
choroba

Z rakiem nie są sami

2019-04-24 09:01

Magdalena Kowalewska
Edycja warszawska 17/2019, str. 4

W Warszawie powstanie dom dziennej opieki dla osób chorych onkologicznie. Będzie to pierwsze w Polsce takie miejsce, w którym cierpiący na nowotwór będą mogli znaleźć wsparcie

Fundacja Onkologiczna
Dom dziennej opieki dla chorych na nowotwór będzie służyć 120 osobom

Od kilku lat podopieczni Fundacji Wspierania Osób Nieuleczalnie i Przewlekle Chorych „Jestem” spotykają się w podziemiach przy parafii św. Tadeusza Apostoła na warszawskiej Sadybie. Mają do dyspozycji niewielką salkę i kuchnię. Tutaj odbywają się różne zajęcia z psychologii, rehabilitacji, ale także spotkania z osobami ze świata kultury i mediów. – Zapraszamy ludzi z pasją, aktorów, reżyserów, archeologów, artystów. Współpracujemy także z Instytutem Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego, przychodzą do nas również studenci – wylicza Izabella Dembińska, prezes fundacji.

Odnajdują siłę do życia

Jedną z osób, która regularnie spotyka się z podopiecznymi fundacji, jest aktorka Maja Komorowska. Jej ojciec i mąż chorowali na raka. Na nowotwór cierpiało też wiele innych, bliskich jej osób. Aktorka dobrze wie, co oznacza wsparcie w chwilach cierpienia. – Podopieczni fundacji są jak rodzina. To ważne, że organizacja ta ma kontakt nie tylko z pacjentami, ale także z ich bliskimi. Opiekuje się również tymi, którzy przebywają w szpitalu – mówi „Niedzieli” Maja Komorowska.

Fundację „Jestem” siedem lat temu założyła Izabella Dembińska razem z doktor Ewą Kosakowską, specjalistką onkologii klinicznej, internistką, bioetykiem. – Nie było dotychczas takiego miejsca, do którego pacjenci onkologiczni mogliby przyjść i porozmawiać na wspólne dla nich tematy. Gdy jesteśmy w grupie, nie denerwujemy się tak bardzo np. tym czy nie będziemy mieć przerzutów oraz jak długo będziemy musieli czekać na terapię. Takie spotkania dają nam poczucie bezpieczeństwa i zapewnienie, że nie jesteśmy sami w chorobie – tłumaczy Izabella Dembińska, która sama cierpi na nowotwór. – Kiedy dowiadujemy się, że mamy raka, wali nam się świat. Często po operacji i rehabilitacji zostajemy sami z chorobą – mówi Maria Duszak, jedna z podopiecznych fundacji. Jej mąż zmarł w wyniku choroby nowotworowej. Najbliższa rodzina nie mieszka w Warszawie, córka nie potrafiła sobie poradzić z informacją o chorobie mamy. – Gdy trafiłam do fundacji, znalazłam wsparcie modlitewne i ukojenie. Niesienie krzyża we wspólnocie daje siłę, a naszym umocnieniem jest Chrystus – wyznaje Maria Duszak.

Podopieczni fundacji mogą liczyć na duszpasterską opiekę, wspólne rekolekcje i modlitwę w kaplicy. Ale to także miejsce dla osób, które daleko są od Kościoła. – Każdy czuje się dobrze, nikt nie pozostaje na boku. Jako spowiednik mogłem obserwować, jak Bóg umacnia osoby chore. Widziałem też osoby zbliżające się do Boga – mówi opiekun duchowy fundacji ks. Rafał Łaskawski.

Wypoczynek, gotowanie i terapia

Diagnoza nowotworowa często zmienia cały świat pacjenta. Dotychczasowe życie rodzinne i towarzyskie zamienione zostaje na szpital. Kulturalne wydarzenia schodzą na ostatni plan. Tymczasem badania naukowców dowodzą, że dobre samopoczucie pacjentów onkologicznych w trakcie terapii warunkują skuteczność ich leczenia. – Fundamentem jest atmosfera, gdzie nikt nie jest anonimowy. Dzięki relacjom i proponowanym metodom troski o zdrowie, chorzy chcą żyć i nie żyją w lęku – mówi dr Ewa Kosakowska, wiceprezes i współzałożycielka fundacji.

Dlatego podopieczni fundacji nie uczą się walki z rakiem. Cieszą się każdym dniem i obecną chwilą. Spędzają czas na wspólnych wyjazdach i wyjściach do kina czy teatru. Podczas spotkań przy parafii św. Tadeusza Apostoła ważnym miejscem jest dla nich stół. Zawsze mogą liczyć na eleganckie jego nakrycie i wspólny posiłek. Dlatego w domu dziennej opieki, który ma powstać na jednej z nadwiślańskich dzielnic Warszawy, kuchnia będzie stanowić serce tego miejsca. Tutaj pacjenci fundacji i wolontariusze będą mogli wspólnie gotować. Nie zabraknie także gabinetów terapeutów, salonu i miejsca do ćwiczeń. Wokół budynku będzie dużo zieleni sprzyjającej wypoczynkowi.

Koszt budowy i wykończenie kompleksu to prawie 2 mln złotych. Dotychczas na ten cel darczyńcy przekazali 500 tys. zł. Członkowie fundacji mają nadzieję, że znajdą się osoby, które będą chciały wesprzeć to dzieło, a także przekażą 1 proc. podatku dla tej organizacji pożytku publicznego. – Nikt nie jest u nas anonimowy. Przypominamy o godności każdej z osób, którą się opiekujemy. Chcemy dzielić się z naszymi podopiecznymi wszelkim pięknem, które pozwala im radośnie przeżywać życie. Ratujemy wielu pacjentów przed samotnością. Towarzyszymy im do samego końca – dodaje Izabella Dembińska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ksiądz uniewinniony, media milczą

2019-06-04 13:08

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 23/2019, str. 16-17

Pod koniec stycznia 2019 r. światowe media nagłośniły sprawę ustąpienia z urzędu szefa biura Kongregacji Nauki Wiary – ks. Hermanna Geisslera po wysunięciu wobec niego przez byłą zakonnicę zarzutów o molestowanie

Włodzimierz Rędzioch
Ks. Hermann Geissler został uniewinniony od zarzucanego mu czynu przez Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Media, które nagłaśniały fałszywe oskarżenia, teraz milczą

Oskarżenie to wysunęła Doris Wagner-Reisinger, twierdząc, że do próby jej seksualnego wykorzystania doszło w 2009 r. w Rzymie przy okazji spowiedzi. Dla mediów była to bardzo „atrakcyjna” wiadomość, bo chodziło o księdza, którego do Watykanu sprowadził sam kard. Joseph Ratzinger. Hermann Geissler urodził się w Austrii niedaleko Innsbrucka w 1965 r. Gdy odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa, wstąpił do wspólnoty życia konsekrowanego „Das Werk” (Familia Spiritualis Opus). Przełożeni wkrótce docenili tego bardzo uzdolnionego i wszechstronnie wykształconego młodego kapłana – pracę w Kongregacji Nauki Wiary, u boku jej prefekta kard. Ratzingera, rozpoczął, gdy miał zaledwie 27 lat, i pracował w tej dykasterii aż do momentu wybuchu skandalu.

Dla mnie sprawa ks. Geisslera miała też inny, bardziej osobisty wymiar – agencje podawały informacje o zarzutach pod jego adresem z wykonanym przeze mnie zdjęciem ściągniętym bez mojego pozwolenia z internetu. Był to portret ks. Geisslera na tle obrazu z wizerunkiem kard. Ratzingera. Zrobiłem mu to zdjęcie, gdy udzielił mi wywiadu o swoim dawnym szefie, czyli kard. Ratzingerze (https://www.niedziela.pl/artykul/130330/nd/Pokora-i-zawierzenie-Panu-Bogu). W ten sposób łączono, niejako namacalnie, postać księdza, który miał się dopuścić nadużyć, z osobą Papieża emeryta.

W tej sytuacji 28 stycznia br. ks. Geissler złożył prośbę o dymisję na ręce prefekta kongregacji – kard. Luisa Ladarii Ferrera, który ją przyjął. Wyjaśnił jednak, że ustąpił ze stanowiska, „aby zmniejszyć rozmiary szkód, które już dotknęły kongregację i jego wspólnotę”. Podkreślił przy tym zdecydowanie, że oskarżenia pod jego adresem „nie są prawdziwe”, dlatego czeka na rezultaty procesu kanonicznego w tej sprawie. Poinformował także, że w przyszłości podejmie „ewentualne działania prawne”.

Kim jest dawna zakonnica, która oskarżyła ks. Geisslera? Niemka Doris Wagner należała do wspólnoty zakonnej „Das Werk”, do której należy również kapłan. Według niej, miała być molestowana 10 lat temu, w 2009 r., w Rzymie, gdy spowiadała się u ks. Geisslera. W zgromadzeniu problemy z dawną siostrą zaczęły się o wiele wcześniej – w 2008 r. odkryto, że miała romans i współżyła seksualnie ze współbratem – ks. B. W końcu, w październiku 2011 r., porzuciła wspólnotę i odbyło się to w sposób bezkonfliktowy. Sytuacja zmieniła się w 2012 r., kiedy dawna zakonnica rozpoczęła kampanię medialną i prawną. Zaczęła ukazywać swoją historię w perspektywie „nadużyć, przemocy i manipulacji”. W 2012 i 2013 r. oskarżyła ks. B. o wykorzystywanie seksualne, ale zarówno w Niemczech, jak i w Austrii jej oskarżenia zostały uznane za bezpodstawne. Pomimo tego Wagner zaczęła brać udział w konferencjach, wydała książkę, w której opowiada swoją historię, i wystąpiła w filmie „Female Pleasure” (Kobieca przyjemność), w którym krytykuje Kościół i żąda radykalnych zmian w jego nauczaniu moralnym. Dziś Doris Wagner-Reisinger mieszka w Wiesbaden w Niemczech razem z byłym księdzem, z którym pobrali się cywilnie i mają jedno dziecko.

15 maja br., po przeprowadzeniu procesu kanonicznego, Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej uniewinnił ks. Hermanna Geisslera. Celem procesu było wyjaśnienie, czy kapłan dopuścił się przestępstwa nakłaniania do grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu przy okazji spowiedzi (por. Kodeks prawa kanonicznego, kan. 1387). Decyzją samego Papieża to nie Kongregacja Nauki Wiary, kompetentna w sprawach tego rodzaju, zajęła się sprawą ks. Geisslera, który przez 25 lat pracował w tejże dykasterii, ale Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Do kompetencji tego trybunału należy bowiem m.in. rozpatrywanie spraw zleconych mu przez Papieża (konstytucja apostolska „Pastor Bonus” o Kurii Rzymskiej, art. 123 § 3). Po dochodzeniu zgodnie z kan. 1717 pięciu sędziów Sygnatury Apostolskiej rozpatrzyło sprawę, a na posiedzeniu 15 maja 2019 r. zdecydowało, że ks. Geissler nie dopuścił się przestępstwa, o które był oskarżany. Wyrok został przekazany kapłanowi listem (prot. n. 54121/19 CG), podpisanym przez kard. Dominique’a Mambertiego – prefekta trybunału i bp. Giuseppego Sciaccę – sekretarza. Jednym słowem, ks. Geissler został uniewinniony, a od decyzji Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej nie ma odwołania.

Niestety, wiadomość ta została prawie całkowicie zignorowana przez media, bo informacja o fałszywych oskarżeniach wysuwanych pod adresem księdza i o jego uniewinnieniu przez najwyższą instancję sądową Stolicy Apostolskiej nie jest dla nich „dobrą wiadomością”.

Afera z Doris Wagner to kolejny przypadek, który świadczy o tym, że była zakonnica po odejściu ze zgromadzenia postawiła sobie za cel walkę z Kościołem i ucieka się do każdej możliwej manipulacji oraz umiejętnie wykorzystuje do tego media.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Eucharystia nas jednoczy

2019-06-20 18:32

Anna Majowicz

Homilia abp Józefa Kupnego metropolity wrocławskiego wygłoszona w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa we Wrocławiu:

Anna Majowicz
Procesja Bożego Ciała z katedry wrocławskiej

W ostatnich tygodniach miały miejsca smutne i gorszące wydarzenia. Brak szacunku dla Eucharystii. Znieważanie i wyśmiewanie Eucharystii. Chcemy więc Jezusa za to świętokradztwo z całego serca przepraszać, a po zakończeniu Mszy św. idąc w procesji ulicami naszego miasta chcemy dać wyraźne świadectwo naszej wiary w Jego realną obecność pod postacią chleba. Ta obecność jednak nie jest taką samą obecnością, jakiej doświadczamy w kontakcie z drugim człowiekiem. Jezus ukrywa swoją twarz i swój boski majestat pod postacią kawałka białego chleba, dlatego można go zobaczyć wyłącznie oczyma wiary. Rozpoznać pałającym miłością sercem. Ale istnieje również inna forma obecności Jezusa w naszym życiu. Wiąże się ona z przyjmowaniem Jezusa pod postacią chleba i wina. W odczytanym fragmencie Ewangelii Chrystus mówi o tym wprost ,,kto spożywam moje ciało i krew moją pije trwa we mnie, a ja w nim”. Przyjmując Komunię Św. przyjmuję Jezusa. Wchodzę w ten głęboki związek osób, który nazywamy komunią. Jezus jest obecny we mnie. Trwa we mnie. Nie jest na zewnątrz mojej osoby, jest we mnie, w moim sercu i równocześnie ja jestem w nim, czyli w Jezusie. Kiedy go przyjmuję On także mnie przyjmuje, On mnie dopuszcza do wspólnoty ze sobą.

Chrystusowa zapowiedź ustanowienia Eucharystii zawsze spotykała się z niezrozumieniem i protestem słuchaczy. Wiemy z zapisów ewangelicznych, że z tego niezrozumienia rodziły się odejścia. Wielu uczniów opuściło Jezusa kiedy zapowiedział, że da im swoje ciało, jako pokarm na życie wieczne. Jak dramatyczna była to chwila świadczy pytanie, jakie Jezus skierował do swoich najbliższych uczniów, czyli Apostołów: ,,czy i wy chcecie odejść?”. Sytuację uratował Piotr, który w imieniu Apostołów zapewnił mistrza o ich wierze i woli trwania przy Nim.

Dzisiejsza uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa jest dla nas okazją do wyznania wiary w rzeczywistą obecność Jezusa pod postacią chleba. Piękny przykład głębokiej wiary w eucharystyczną obecność Jezusa dał św. Jan Paweł II, kiedy pod koniec swojego życia uczestniczył w Rzymie w procesji Bożego Ciała. Ze względu na swój wiek i chorobę nie mógł już pieszo uczestniczyć w pielgrzymce w tej procesji, dlatego na platformie samochodowej umieszczono monstrancję i klęcznik. Papież nie miał już sił, aby cały czas na klęczącą adorować Najświętszy Sakrament. I było to widoczne dla towarzyszącego mu sekretarza. Dlatego prosił papieża, aby usiadł. Wtedy usłyszał odpowiedź: ,,ale tu jest Jezus”. Tak, pod postacią chleba prawdziwie obecny jest Jezus. Głęboko w to wierzymy i dlatego tak bardzo boli nas publiczne znieważanie i wyśmiewanie Eucharystii. Boli nas atak na wszystko to, co dla nas najświętsze, a co wiąże się z osoba Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelią. Nie ma naszej zgody na profanacje Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Polski, na narzucaniu społeczeństwo ideologii gender, na demoralizacji dzieci i młodzieży, na wyśmiewanie wartości chrześcijańskiej. Mówimy nie dla profanacji i aktów bluźnierstwa do jakich dochodzi podczas marszów środowisk LGBT. Zdecydowane nie mówimy nawoływaniu do nienawiści w stosunku do ludzi wierzących, w tym osób duchownych. Tutaj, we Wrocławiu, gdzie kapłan został ugodzony nożem, poważnie raniony, trzeba o tym wyraźnie powiedzieć. Dość już mowy nienawiści i tworzenia atmosfery, która sprzyja atakom na ludzi wierzących.

Siostry i braci wróćmy jeszcze raz do słów Chrystusa: ,,kto spożywa moje ciało i krew moją pije trwa we mnie, a ja w nim”. Kiedy ja przyjmuje do serca Jezusa, On mnie przyjmuje. Trudno to sobie wyobrazić, bo przecież w naszym ludzkim świecie miłość nie zawsze jest przyjmowania, często jest odrzucana. Tymczasem Chrystusa zapewnia nas o swoim otwarciu na przyjęcia naszej miłości. Ilekroć przyjmujemy Komunię św. pamiętajmy, że nie jest to tylko akt przyjęcia Chrystusa pod postacią chleba, ale także jest wejściem we wspólnotę Boga. W Eucharystii ja przyjmuję Chrystusa, ale także i Jezus mnie przyjmuje. I tutaj muszę odpowiedzieć sobie zgodnie z sumieniem, czy On mnie takim jakim jestem może przyjąć? Może mnie takiego jakim jestem zaakceptować? Może powinienem coś zmienić w moim życiu, coś naprawić, komuś przebaczyć. Może powinienem zaprzestać piętnowania w swoim sercu wrogości albo niechęci wobec bliźnich. Pamiętajmy, że nie reagując na zło, które z różnych powodów, czasami w odpowiedzi na krzywdy jakich doznaliśmy, rodzi się w naszym sercu, pozwalamy, by z czasem ono nami całkowicie zawładnęło. Dlatego tak ważne jest, byśmy ciągle na nowo oczyszczali nasze serca z brudu, grzechu i zła.

Bracia i siostry w dziedzinie moralności musimy stawiać sobie wymagania. Nawet wtedy, kiedy inni nam takich wymagań nie stawiają. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy Jezus może nas przyjąć takimi jakimi jesteśmy i czy przypadkiem nie musimy najpierw w sobie coś zmienić. Człowiek, który stoi w prawdzie przed Bogiem i samym sobą nigdy nie powie o sobie, że jest godzien przyjąć Boga do swego serca. Ale to nie może nas powstrzymywać przed wchodzeniem w komunię z Bogiem. Pamiętajmy, że autentyczna postawa Chrześcijanina wyraża się w tym, iż się bardzo stara, czyni co może by nie grzeszyć, ale ma także świadomość, którą wyrażają słowa wypowiadane przez nas w czasie każdej Mszy św. ,,Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Przez Eucharystię, przez komunię Jezus nas uświęca, leczy, podnosi z moralnej nędzy i ubóstwa, przywraca godność dziecka Bożego, dokonuje tego w sposób sakramentalny, w sposób poniekąd widzialny. Oczywiście nie widzimy tajemnicy, która się urzeczywistnia w duszy człowieka, ale widzimy Eucharystię, widzimy ten biały chleb za którym kryje się majestat naszego Boga.

My dzisiaj pełni wiary i miłości chcemy wyjść na ulice naszego miasta i okazać naszą radość obecności Chrystusa pod postacią chleba. Chcemy go prowadzić ulicami miasta, pokazać, jak się zmienia, jak żyjemy, chcemy Go prosić o to, by nam błogosławił i nas jednoczył.

Bracia i siostry Eucharystia od samego początku, od ostatniej wieczerzy stwarzała wspólnoty. I tak było we wszystkich gminach chrześcijańskich i tak jest do dzisiaj. Eucharystia nas jednoczy, tworzy wspólnotę. Czasami słyszy się, że nasze parafie, za mało są wspólnotą, że za dużo anonimowości, za mało się znamy, nie znamy swoich trosk, za mało pomagamy sobie. To dobrze, że czasami czujemy niedosyt, bo to może być impuls do większego zaangażowania w budowanie wspólnoty parafialnej, a potrzeba do tego wielkiej cierpliwości, bo te wspólnoty człowieka z człowiekiem, wspólnoty oparte na miłości bliźniego, miłości społecznej, buduje się codziennym wysiłkiem. Nie porywem emocji, ale siłą woli, siłą ducha.

Jako wspólnota idziemy w procesji zatrzymując się na modlitwę przy czterech ołtarzach. Chcemy w ten sposób publicznie wyrazić naszą radość i wyznać wiarę w prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii. Chcemy go adorować i przepraszać za wszystkie grzechy, bluźnierstwa i znieważania. Ale równocześnie dostrzegając różnicę pomiędzy człowiekiem a złem czynionym przez niego, chcemy pokazać naszą otwartość na każdego i gotowość dzielenia się z każdym skarbem Eucharystii.

Zobacz zdjęcia: Centralne obchody Bożego Ciała we Wrocławiu


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem