Reklama

Wiadomości

Sankt Petersburg: zmarł Wiktor Sosnora - wybitny poeta rosyjski

W dniu 13 lipca 2019 roku zmarł w wieku 83 lat w Sankt Petersburgu Wiktor Sonsora, poeta, prozaik i dramaturg rosyjski polskiego pochodzenia. Był jednym z najwybitniejszych poetów rosyjskich XX wieku zafascynowanym romantyzmem, futuryzmem i awangardą, a także starymi eposami rosyjskimi oraz zdobywcą wielu nagród. Jego katolicki pogrzeb odbędzie się w kościele św. Stanisława 18 lipca o godz. 13.00.

[ TEMATY ]

śmierć

wikipedia

Wiktor Sosnora

"Chociaż Wiktor Aleksandrowicz był z pochodzenia Polakiem to raczej nie uczestniczył w polskim życiu artystycznym miasta. Jednak według informacji jego najbliższych zawsze pamiętał o świętowaniu Bożego Narodzenia i Wielkanocy w katolickiej tradycji swojej rodziny" - zaznaczył ks. Krzysztof Pożarski, proboszcz parafii św. Stanisława.

Po jego śmierci wyrazy współczucia złożył gubernator Sankt Petersburga – Aleksandr Biegłow, który napisał, że Wiktor Aleksandrowicz był prawdziwym mieszkańcem Leningradu i Petersburga. "Był głęboko inteligentny, wysoce wykształcony i zamyślony – takiego go znaliśmy” – napisał gubernator. Według niego Sosnora był prawdziwym ambasadorem petersburskiej kultury, a jego twórczość wyróżniała się indywidualnością i niezależnością. „Pamięć o Wiktorze Aleksandrowiczu Sosnora pozostanie w naszych sercach” – podkreślił gubernator.

Oryginalna i złożona poezja Sosnory nawiązywała w szczególności do romantyzmu i futuryzmu. Pytanie o jego miejsce w literaturze rosyjskiej jest bardzo złożone i jak napisał Daniła Dawydow, Sosnora był współczesnym klasykiem, który wpłynął na wielu autorów. Wiktor Sosnora urodził się 28 kwietnia 1936 roku w Ałupka, w rodzinie polskich artystów cyrkowych z Leningradu, którzy w tym czasie przebywali na Krymie na występach. Jego ojcem był Aleksander Sosnora (1908-1959) a matka Ewa Gorowacka (1914-1990), której dziadek Wolf Gorowacki był rabinem w Witebsku.

Reklama

Wiktor został ochrzczony w 1937 roku w kościele św. Mikołaja w Łudze przez ks. Jana Wrosława, aresztowanego później przez NKWD i rozstrzelanego 8 grudnia w Leningradzie tegoż roku. Rodzice wkrótce się rozwiedli i był wychowany przez matkę. Podczas blokady Leningradu przez wojska niemieckie w latach 1941-1942 przebywał w mieście, a następnie przez „Drogę Życia” został ewakuowany i znalazł się na Kubaniu. Został pewnego razu złapany wraz z babcią przez Niemców, która go jednak uratowała. W wieku siedmiu lat trzykrotnie był przesłuchiwany przez gestapo. Następnie przyłączył się do oddziału partyzanckiego dowodzonego przez swego wuja. Wkrótce oddział i jego dowódca zostali zabici przez Niemców, czego świadkiem był sam Wiktor. Uratował się tylko dlatego, że kwadrans przed egzekucją sam został ranny odłamkiem miny w głowę. Ocalałego chłopca odnalazł jego ojciec, który był wówczas dowódcą jednego z oddziałów Wojska Polskiego. Zabrał go ze sobą i w ten sposób, jako młody chłopiec, Wiktor został „synem pułku”. W czasie kampanii wojennej dotarł do Frankfurtu nad Odrą. W wywiadzie udzielonym w 2006 r. opowiedział, że w wieku 8–9 lat nauczył się celnie strzelać i w ten sposób został snajperem. Z wielką przyjemnością strzelał do Niemców, którzy podczas odpoczynku zdejmowali hełmy i beztrosko wystawiali swoje głowy z okopów.

Po 1945 roku Wiktor Sosnora ukończył Gimnazjum nr 14 we Lwowie. Po powrocie do Leningradu studiował na wydziale filozofii Leningradzkiego Uniwersytetu Państwowego, który opuścił na rok przed otrzymaniem dyplomu. W latach 1955-1958 służył w rosyjskiej armii w rejonie Nowej Ziemi, gdzie uczestniczył w próbach związanych z „testami atomowymi”, podczas których został napromieniowany. W latach 1958–1963 pracował jako monter przemysłowy w Newskiej Fabryce Maszyn Budowlanych i studiował zaocznie na wydziale filologicznym Leningradzkiego Uniwersytetu Państwowego. Pierwszą swoją książkę „Janwarski liwień” (Styczniowy deszcz) opublikował w 1962 r. Jednocześnie z cenzurowanymi publikacjami w oficjalnych wydawnictwach sowieckich, teksty Sosnory ukazywały się w samizdacie. Wielokrotnie podróżował za granicę i wykładał w Polsce, Paryżu i USA. Był przyjacielem wybitnej rzeźbiarki i reżyserki filmowej Lilii Brik i poety Nikołaja Asiejewa. Zbiór wszystkich jego wierszy po raz pierwszy został oficjalnie wydany w 1989 roku.

Ponadto był autorem powieści historycznych, dwie z nich poświęcone były epoce Katarzyny II ("Dwie maski" i "Zbawicielka ojczyzny") oraz jedna ostatniemu carowi Rosji Mikołajowi II. W Polsce wiersze Sosnory wydawane były w antologiach poezji rosyjskiej. W utworach z tomu "Powrót do morza" (ros. Wozwraszczenije k moriu) z 1989 roku występują motywy polskie.

Reklama

Mieszkał w Petersburgu, był członkiem Związku Pisarzy Rosyjskich i przez wiele lat kierował stowarzyszeniem literackim w Leningradzie.. W ostatnich latach ze względów zdrowotnych prawie wcale nie uczestniczył w wydarzeniach literackich.

W 2011 roku reżyser Władimir Niepiewnyj nakręcił film dokumentalny dla rosyjskiego kanału „Kultura” pt. „Wiktor Sosnora. Priszelec”.

2019-07-15 14:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Argentynie zmarł pułkownik Władysław Dąbrowski, weteran spod Monte Cassino

2020-03-23 08:06

[ TEMATY ]

historia

śmierć

Magdalena Wojtak

Za kilka miesięcy obchodziłby setne urodziny, w 2020 r. w lutym otrzymał tytuł pułkownika. Zmarł Władysław Dąbrowski, jeden z ostatnich żołnierzy walczących m.in. pod Monte Casino.

- Pułkownik Władysław Dąbrowski przeszedł cały szlak bojowy 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa. Walczył m.in. w bitwach o Monte Cassino, Anconę i Bolonię. W tym roku skończyłby 100 lat - mówi bernardyn o. Jerzy Jacek Twaróg z Polskiej Misji Katolickiej w Argentynie. Polscy zakonni byli w stałym kontakcie ze zmarłym, który ostatnie lata swojego życia spędził w Polskim Domu Spokojnej Starości im. św. Jana Pawła II. w Buenos Aires.

- Z uwagi na sytuację związaną z koronawirusem i wytyczne państwa argentyńskiego nie wiemy nawet co z uroczystościami pogrzebowymi - relacjonują dla KAI polscy bernardyni.

Władysław Dąbrowski z rąk generała Stanisława Śliwy – prezesa Zarządu Krajowego Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej oraz generała Dywizji, pilota Mieczysława Walentynowicza otrzymał rangę pułkownika.

W niedawnym wywiadzie dla KAI Major Władysław Dąbrowski przed apelował do wszystkich Polaków, aby nigdy nie zdradzili swojej ojczyzny. - Nie przelękliśmy się komunizmu, szliśmy za bardzo dobrym przywódcą - św. Janem Pawłem II. Nie dajmy się kupić innym systemom - mówił KAI Władysław Dąbrowski.

- Trzeba pilnować demokracji, za dużo krwi wylaliśmy już za ojczyznę. Polacy nie jedno wytrzymali, nie jednego się nie bali. Z tych pięknych kart historii, które są naszym udziałem, trzeba zawsze wyciągać wnioski. Musimy szanować i kochać swoje państwo, tak jak miłowali je moi koledzy ginący choćby pod Monte Cassino. Oni prosili, aby ich pochować głowami skierowanymi w stronę Polski - opowiadał.

Władysław Jan Dąbrowski urodził się w miejscowości Czyszki w powiecie samborskim, woj. lwowskie, w rodzinie osadnika wojskowego. W 1941 roku został deportowany wraz z rodziną w głąb ZSRR, trafił do łagrów w rejonie Nowosybirska. Pracował w tajdze przy wyrębie lasów. Podczas deportacji stracił większą część rodziny. Po ogłoszeniu amnestii dla Polaków w styczniu 1942 r. zgłosił się jako ochotnik do formującej się na terenie ZSRR Armii gen. Władysława Andersa. Został skierowany do służby w artylerii.

Wraz z jednostkami 2. Korpusu Polskiego został przetransportowany w grudniu 1943 r. drogą morską na teren Włoch. Następnie w składzie macierzystego pułku przeszedł cały szlak bojowy 2. Korpusu Polskiego w kampanii włoskiej. Walczył z Niemcami m.in. w bitwach o Monte Cassino (odznaczony pamiątkowym Krzyżem Monte Cassino nr 3764), Anconę i Bolonię.

W 1945 r. za zasługi wojenne został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami. W 1946 r. w ramach wycofywania 2. Korpusu Polskiego z Włoch znalazł się na Wyspach Brytyjskich. Bezpośrednio po zdemobilizowaniu ze służby w Polskich Siłach Zbrojnych, w dniu 24 czerwca 1947 r. podjął decyzję o wyjeździe do Argentyny. Nie mogąc powrócić do zajętego po zakończeniu II wojny światowej przez sowietów Wołynia, pozostał na stałe na emigracji.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent RP Andrzej Duda z modlitwą błagalną na Jasnej Górze

2020-03-27 07:00

[ TEMATY ]

prezydent

O. Michał Bortnik

Wobec wciąż szalejącej pandemii koronawirusa z błaganiem za Ojczyznę i rodaków rozsianych na świecie na Jasną Górę przybył prezydent RP Andrzej Duda. Uczestniczył w wieczornej modlitwie Polaków, Apelu Jasnogórskim w kaplicy Matki Bożej, podczas którego śpiewem Suplikacji zanoszone jest wołanie o oddalenie wirusa, za chorych i tych, którzy z narażeniem swego życia służą innym.

Jako wotum dla Matki Bożej Jasnogórskiej prezydent RP złożył różaniec z bursztynowym krzyżem. W podpisie widnieją słowa: „na pamiątkę wspólnej modlitwy w intencji Ojczyzny i Rodaków na całym świecie w sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze”.

O. Michał Bortnik

W rozważaniach apelowych abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, przypomniał słowa bp. Stefana Wyszyńskiego z 1946r., że „Polska otwiera swoje dzieje pieśnią Bogurodzica, Bogiem sławiena Maryja. Nasz naród usłyszał z Chrystusowego krzyża „Oto Matka Twoja” i odtąd w dzieje narodu wkracza nowa niezwykła moc i dokonaliśmy zaślubin Narodu z Maryją, zostaliśmy narodem Bogarodzicy”.

- Dzisiaj, zbliżając się do beatyfikacji syna polskiej ziemi kard. Wyszyńskiego, potwierdzamy przed Twoim wizerunkiem, że wiara naszego ochrzczonego narodu i więzy religijne nie są sprawą prywatną i zabytkiem z przeszłości, ale darem łaski Bożej a zarazem zadaniem – mówił abp Depo.

Przypomniał, że od momentu chrztu Mieszka I nie było i nie ma takiej przestrzeni historycznej, w której by można było zapomnieć o Polsce chrześcijańskiej. Wspomniał macierzyńskie pośrednictwo Maryi w czasie Odsieczy Wiedeńskiej czy Bitwy Warszawskiej.

Metropolita częstochowski przywołał słowa św. Jana Pawła II na 50-lecie Apelu Jasnogórskiego: jeśli wypowiadamy słowa Apelu to dlatego, że wierzymy w miłość Matki, która stając pod krzyżem z serca Syna przyjęła do swego serca serce każdego człowieka.

Abp Depo zaznaczył, że Polska jest darem Opatrzności Bożej, ciągłą sprawą i zadaniem publicznym, ale również darem bardzo osobistym.

- Odwołując się poprzez wiarę i modlitwę do miłości Chrystusa i Twojej Matko pragniemy z niej czerpać siłę dla niezawodnej nadziei na trudnych drogach Ojczyzny i świata – mówił metropolita częstochowski i podkreślał: wierzymy, że Chrystus ukrzyżowany, który sam doświadczył destrukcyjnej mocy cierpienia i osamotnienia na kalwarii wprowadza każdego człowieka w przestrzeń swojej miłości zwycięskiej poprzez zmartwychwstanie.

- Ty wiesz Maryjo – mówił arcybiskup - że dziś tej nadziei tak bardzo potrzebujemy. Dziękujemy kierującym naszym państwem, za ich służbę, za ich bezinteresowność na wszystkich drogach posługi, za wszystkie służby: zwłaszcza medyczne, mundurowe, wolontariuszy. Potrzeba tej głębokiej jedności, Bożej i ludzkiej solidarności, która dźwiga drugiego w jego zagrożeniach. Potrzeba nieraz długiego czasu, by odsłonił się przed nami sens spoza bezsensu, zbawczy w Chrystusie sens każdego cierpienia.

- Niech więc w tym straszliwym zmaganiu pomiędzy tajemnicami życia, cierpienia i śmierci, którego widownią jest nasz współczesny świat i nasza Ojczyzna, jedność z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym i z Tobą Maryjo przeważy – modlił się abp Depo.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: 19 sióstr orionistek zakażonych, 5 zmarło

2020-03-28 17:01

[ TEMATY ]

Włochy

koronawirus

źródło: vaticannews.va

Władze sanitarne ewakuowały dom macierzysty rodziny oriońskiej w Tortonie we Włoszech. Na 40 przebywających w nim sióstr w podeszłym wieku 19 okazało się zarażonych koronawirusem, pięć z nich zmarło. Pozostałe poddano obowiązkowej kwarantannie.

„Wezwaliśmy pomoc, kiedy kolejne z naszych sióstr zaczęły się źle czuć. Pomoc przyszła z opóźnieniem ponieważ system medyczny w naszym regionie przeżywa prawdziwą zapaść” – mówi s. Gabriella Perazzi ze zgromadzenia Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia, popularnie zwanych orionistkami. Czternaście sióstr przeniosło się do domu pielgrzyma, gdzie przechodzą kwarantannę. Sześć najstarszych orionistek mających problemy z poruszaniem i inne towarzszące ciężkie schorzenia, które nie miały objawów Covid-19 pozostało w domu pod opieką s. Perazzi. Dom został wcześniej odkażony. Region Piemontu, gdzie leży Tortona jest jednym z najbardziej dotkniętych epidemią we Włoszech.

„Do tego domu przyjeżdżają nasze siostry po zakończeniu misji i posługi na rzecz najbardziej potrzebujących. Spędzają tu swe ostatnie lata życia, w jakiejś mierze wracają do początków naszej rodziny oriońskiej” – mówi Radiu Watykańskiemu s. Perazzi.

W tym trudnym czasie Pan wzywa nas do służby

„W tym domu narodziła się nasza rodzina zakonna. Tu ks. Orione założył pierwsze kolegium dla chłopców, którzy chcieli zostać kapłanami a nie mieli środków na naukę. W tym domu powstały też siostry orionistki. To nasze serce, z którego poszliśmy na cały świat – mówi papieskiej rozgłośni s. Perazzi. – Dla nas wciąż jest to pulsujące serce naszej rodziny, a zarazem miejsce, w którym, zgodnie z wolą naszego założyciela, nasze siostry po zakończeniu misji przygotowują się do ostatniej drogi. Nawet te mające 85 lat nie pamiętają tak trudnego czasu, a w swym życiu misyjnym przeszły niejedno. Dzielimy teraz trudności i cierpienia wielu włoskich rodzin doświadczając ich osobiście w naszej zakonnej rodzinie. Wierzę, że Pan wzywa nas do dalszej służby, właśnie w tym trudnym czasie.“

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję