Reklama

Podróż sentymentalna (2)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Trudna wolność

Dane nam było gościć we Lwowie w 14. rocznicę odzyskania wolności przez Ukrainę. Na al. Swobody, która jest bardziej wydłużonym, rozległym placem niż ulicą, 24 sierpnia mogliśmy obserwować wielką manifestację radości. Śpiew i taniec wyrażały poczucie wolności. Przy pięknej, wysokiej figurze Matki Boskiej, otoczonej kwietnikiem, nieprzerwanie modlili się wierni z kapłanami, wielbiąc Boga i dziękując za orędownictwo w drodze do wolnej Ukrainy. Kraj jest wolny, ale jeszcze ubogi. Jadąc do Lwowa, mijaliśmy pola leżące odłogiem, nieremontowane od dziesięcioleci domy i bloki mieszkalne, a w samym mieście autokar poruszał się po brukach, pamiętających czasy Polski przedwrześniowej.

Dygresja o medalikach

Reklama

Dostrzegliśmy, że największe zmiany dokonały się tam, gdzie mieszka dusza narodu: w świątyniach różnych wyznań. Okazuje się, że wierni, radujący się odzyskaną wolnością sumienia, na przekór biedzie odbudowują miejsca kultu. I to jest dowód na prawdziwość ewangelicznych słów: „... zbuduję Kościół Mój, a bramy piekielne go nie przemogą”. Przypominam sobie służbową podróż do dawnego Kraju Rad sprzed 25 lat. Opiekunka naszej delegacji opowiedziała nam z najwyższym oburzeniem, jakie były „kłopoty” z drużyną sportową, która wyjechała na zawody do Włoch. Okazało się, że bez mała wszyscy z tej grupy wieźli w torbach podróżnych medaliki i święte obrazki, co zostało ujawnione przy szczegółowej kontroli. Piszę o tym wszystkim, żeby przypomnieć, jaką moc ma wiara, nawet gdy schowana jest w najgłębszym zakamarku sumienia. Po tamtej podróży już nie dziwiłam się, kiedy dziennikarze z Białorusi, goszczący w mojej ówczesnej redakcji, zapytani, co chcą w Jeleniej Górze kupić, odpowiedzieli w największej konspiracji, że szukają Pisma Świętego po rosyjsku. Minęło kilkanaście lat, a my, Polacy, bez kłopotu kupujemy we Lwowie rozmaite wydawnictwa, w tym o treści religijnej, wydane w naszym ojczystym języku.
Przemierzamy centrum Lwowa, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO i podziwiamy, jakie bogactwo zostawiła 750-letnia historia tego wieloetnicznego miasta, położonego na styku kultury zachodniej i bizantyjskiej. Niszczejące budowle, wskazujące na jego dawną siłę i bogactwo, robią na Polakach przejmujące wrażenie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Urbs Templorum

Reklama

Nasza grupa miała szczęście uczestniczyć we Mszy św. w katedrze (tytuł bazyliki mniejszej otrzymała w 1910 r. od Ojca Świętego Piusa X), w której król Jan Kazimierz w 1656 r. składał śluby narodowe i obrał Matkę Bożą za Królową Korony Polskiej. Wspaniały wystrój świątyni pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, którego fundamenty pochodzą z czasów Kazimierza Wielkiego, to dzieło znakomitych architektów, malarzy, rzeźbiarzy i witrażystów będące znakomitą ilustracją różnych okresów z historii sztuki. W bazylice znajdują się relikwie abp. Józefa Bilczewskiego i ks. Zygmunta Gorazdowskiego, beatyfikowanych we Lwowie przez Jana Pawła II 26 czerwca 2001 r. Katedra nazywa się łacińską, a Eucharystia sprawowana jest tu w języku polskim. Trafiamy też do greckokatolickiej katedry pw. św. Jura. Naprzeciw wspaniale odrestaurowanej, rokokowej świątyni znajduje się osiemnastowieczny pałac metropolitów, który był rezydencją Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Lwowa.
Znajdujemy się na placu oddzielającym oba obiekty w momencie, kiedy zakończyło się uroczyste spotkanie z okazji 14-lecia wolnej Ukrainy i hierarchowie opuszczali wnętrze siedziby arcybiskupa. W jednym z przewodników Lwów nazywany jest Urbs templorum - miastem świątyń. Jak poinformowała nas miejscowa przewodniczka Jadwiga Pańkowska, przed wojną było tutaj 37 katolickich kościołów, 18 cerkwi i 6 synagog. Dziś służy wiernym 7 kościołów katolickich, ponad 30 cerkwi i jedna synagoga. Nie sposób wszędzie dotrzeć, więc zwiedzamy jeszcze tylko gotycką katedrę ormiańską o niezwykłym wystroju, wymagającym pilnie renowacji i oddajemy się chwili skupienia, wsłuchani w dyskretnie płynącą muzykę sakralną. Czeka nas jeszcze wyjazd na Wzgórze Zamkowe, zwiedzanie pięknie odrestaurowanego Teatru Opery i Baletu i chwile wzruszenia na cmentarzu Łyczakowskim. Na dłużej zatrzymujemy się w kwaterze Orląt Lwowskich. Tu składamy kwiaty - wyraz hołdu dla tych, którzy walczyli i polegli za polski Lwów.
Jak bardzo polska jest historia tego miasta, świadczą kościoły, pałace, kamienice rynku i starówki, szkoły, uczelnie, szpitale, klasztory i hotele. Do Panteonu polskiej kultury i nauki należą nazwiska tych, których prochy spoczęły na nekropolii, którą zwiedzamy. To między innymi: Konopnicka, Banach, Goszczyński, Ordon, Zapolska, Grottger, Stefczyk i inni, tylko Aleksander Fredro spoczywa w Bieńkowej Wiszni, a nie w tym mieście, gdzie na deskach teatru wystawiano jego sztuki.

Niespełnienia

Żal odjeżdżać. Tygodnia byłoby za mało, żeby na dłużej zatrzymać się na Górze Zamkowej, pomedytować na cmentarzach i w kościołach, odwiedzić miejsca, zapisane w pamięci rodziców, dziadków i znajomych. Pani Krystyna Kwaśniewska nie zdąży odszukać szpitala, w którym podczas wojny zmarła jej matka. Red. Józef Sukniewicz nie zdążył zostawić grudki ziemi z jeleniogórskiej mogiły swoich rodziców na lwowskim grobie dziadków, pani Adela Patrzek nie spełni prośby przyjaciółki - miała dla niej sfotografować ulicę, przy której stał jej rodzinny dom. Po prostu zabrakło czasu, więc miejsca i zdarzenia trzeba, odjeżdżając, zachować w sercu. Zaś tym, którzy przyjadą po nas za miesiąc lub dwa, powiedzieć, że należy w miarę możliwości mieć ze sobą pieniądze, słodycze, konserwy, żeby wesprzeć osoby proszące o pomoc, a jest ich, niestety, wiele. Dla kronikarskiej wierności dodam, że we Lwowie mieliśmy też chwile nieoczekiwanej rekreacji. Po kolacji wystąpił dla nas kabaret z lwowskimi szlagierami, z występem fakira i tańcem z wężem. Zaproszona przez tancerkę na estradę pani Joanna Marczewska wykazała zimną krew i utrzymała rytm, kiedy gad owinął się wokół jej ciała.

Dzieło A. M. Fredry i serce świata

Po Lwowie jeszcze czekał nas nocleg w Kalwarii Pacławskiej i Centrum Kultu Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Do Kalwarii Pacławskiej dojeżdżamy, kiedy już jest ciemno i możemy tylko oczy nacieszyć iluminowaną sylwetką kościoła. Kaplice, rozrzucone po okolicy, skrywa ciemność nocy. Nocujemy w Domu Pielgrzyma i budzimy się świtem, by zdążyć na odsłonięcie obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej. Zanim to nastąpi, koło bocznego ołtarza gromadzą się młodzi franciszkanie, którzy wezwani przez Boga tutaj spełniają swoje zakonne powołanie. Z plansz, napisanych w kilku językach, doczytuję się, że Kalwarię w 1665 roku założył Andrzej Maksymilian Fredro, że trzy lata później sprowadził tu franciszkanów, a sto lat później osiadł tutaj Szczepan Dwernicki jako tercjarz, przez pięć lat budował kościół. Teraz Kalwaria na ziemię przemyską sprowadza wielu pątników, którzy szukają tutaj pomocy i pośrednictwa u Bożej Rodzicielki.
Do Krakowa przyjeżdżamy duchowo przygotowani do przeżycia drugiego dnia Triduum, związanego ze stuleciem urodzin św. Faustyny Kowalskiej. Widzieliśmy wileński klasztor, w którym spędziła trzy lata. W stolicy Litwy, w kościele Świętego Ducha Bożemu Miłosierdziu powierzaliśmy nasze intencje przy oryginalnym wizerunku Chrystusa z promieniami bijącymi z serca. Ubogaceni Eucharystią, którą sprawował nasz duchowy przewodnik - ks. Janusz Dereczenik, mogliśmy zatopić się w modlitwie tam, gdzie swoje prośby i zawierzenia kierowała do Boga siostra Faustyna w ostatnim okresie przed śmiercią. W milczącym szeregu z Japończykami, młodym Afrykańczykiem, Anglikami, Niemcami i pątnikami różnych innych narodowości zbliżaliśmy się, aby ucałować relikwie św. Faustyny w kaplicy sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.
Kult Miłosierdzia Bożego dzięki „Jezusowej sekretarce”, czyli skromnej polskiej zakonnicy, dotarł już do każdej parafii, do niemal każdej katolickiej rodziny na całym świecie. Młoda zakonnica mówi nam o wizjach św. Faustyny, o tym, jak nastąpiła w nich antycypacja uroczystości związanych z kanonizacją Świętej, o słowach, które padły w Łagiewnikach z ust Ojca Świętego Jana Pawła II: „Teraz jest tutaj serce świata. Stąd wybuchnie iskra, która przygotuje świat na drugie przyjście Chrystusa”.
Wracamy z tej niezwykle bogatej w duchowe przeżycia pielgrzymki rozważając, jaki płomyczek z tej iskry zawiezie każdy z nas do miejsca, gdzie spełnia się jego życie.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świadectwo Andrzeja Dudy. "Wiara nie jest 'płaszczem', który można zdjąć"

2026-05-18 20:33

[ TEMATY ]

wiara

Prezydent Andrzej Duda

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

Prezydent Andrzej Duda podczas konferencji "Gotowi na Dobro"

Prezydent Andrzej Duda podczas konferencji Gotowi na Dobro

Były prezydent Andrzej Duda w szczerej rozmowie podczas konferencji "Gotowi na Dobro" na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego podzielił się osobistym świadectwem wiary, która towarzyszyła mu przez 10 lat na najwyższym urzędzie w państwie. Mówił o modlitwie, opiece Opatrzności, trudnych decyzjach i o tym, dlaczego nigdy nie zrezygnował z bycia człowiekiem wierzącym w Pałacu Prezydenckim.

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy była kwestia spójności wiary z pełnieniem urzędu publicznego. Prezydent Duda stanowczo odrzucił ideę „zawieszania” wartości chrześcijańskich po wejściu do gabinetu:
CZYTAJ DALEJ

Bp Lechowicz na Monte Casino: Dzisiaj wszyscy ubolewają podziałami. Ale brakuje konkretnych czynów

2026-05-18 19:10

[ TEMATY ]

bp Wiesław Lechowicz

podziały

Monte Casino

konkretne czyny

PAP

Ordynariusz polowy WP bp Wiesław Lechowicz podczas polowej Mszy świętej na Polskim Cmentarzu Wojennym pod Monte Cassino

Ordynariusz polowy WP bp Wiesław Lechowicz podczas polowej Mszy świętej na Polskim Cmentarzu Wojennym pod Monte Cassino

- Dzisiaj wszyscy ubolewają nad niszczącymi odporność społeczną i bezpieczeństwo Polski podziałami, ale brakuje konkretnych czynów. Monte Cassino woła o takie czyny, które mają na celu dobro wspólne naszej Ojczyzny - mówił bp Wiesław Lechowicz podczas Mszy św. polowej sprawowanej 18 maja na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino w 82. rocznicę bitwy. Po zakończeniu Mszy św. na Monte Cassino odbył się apel pamięci. W uroczystościach wziął udział prezydent Karol Nawrocki z małżonką.

W homilii biskup polowy nawiązał do wizyty św. Jana Pawła II na Monte Cassino w 1979 r. i przytoczył jego słowa:
CZYTAJ DALEJ

Nie idziemy sami!

2026-05-18 23:29

Bartłomiej Werewka / FAST LLAMA

- My tu, na ziemi, naszą modlitwą i pracą, naszą wiarą, nadzieją i miłością budujemy Królestwo Boże i przygotowujemy się do życia w tym Królestwie przez całą wieczność – mówił kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krakowie.

W homilii kardynał nawiązał do obchodzonej w Kościele Uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego. Przypomniał słowa Jezusa wypowiedziane do Apostołów w Wieczerniku: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!”. Podkreślił, że Chrystus wskazuje na Dom Ojca, który jest celem życia wszystkich wierzących. – My wszyscy podążamy za Nim. Podążamy do domu Ojca, gdzie od wieków przygotowane jest dla nas mieszkanie – zaznaczył kard. Stanisław Dziwisz.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję