Reklama

Alkoholik - ruchomy cel

Znaczenie życiowego celu dla trwania w trzeźwości jest niebagatelne, zatem warto się pokusić o poszukiwanie takiego wzniosłego celu i bezustannej troski w dążeniu do niego, gdyż nadaje on sens życia i tworzenia. Zamykanie perspektywy samorealizacji człowieka we współczesnym świecie gubi zwłaszcza młodych ludzi o błędnym wyobrażeniu o dorosłości. Sprawdzanie rodziców i opiekunów czy się interesują, czy im zależy, wreszcie demonstracja bezradności wobec świata, szpan przed rówieśnikami, to częste przyczyny sięgania po alkohol u nastolatków.

Niedziela przemyska 45/2005

Pijany nastolatek to dzwonek alarmowy dla rodziców, że nie poświęcają dziecku dostatecznej uwagi. Uświadomienie młodemu człowiekowi, że celem jego życia na tym etapie rozwoju jest poznawanie wielu dziedzin nauki, odkrywanie swoich talentów, aby z chwilą wejścia w dorosłość umieć wybrać dla siebie właściwą ścieżkę rozwoju jest zadaniem nie tylko dla nauczycieli, ale nade wszystko dla rodziców. Nauka, zainteresowania powinny absorbować na tyle, aby nie było miejsca na pustkę, ale też nadmiar nie może powodować nieprzyjemnego zmęczenia i frustracji. Młody człowiek akceptowany i uznawany w rodzinie nie będzie szukał tego uznania w środowisku obcych nie zawsze odpowiedzialnych, często interesownych ludzi. Sięgnięcie po alkohol we wczesnej młodości, to wystawienie siebie na poważne niebezpieczeństwo uszkodzenia procesów rozwojowych, gdzie fundamenty umysłu i osobowości dopiero się kształtują. Trudniej jest upominać dziecko uzależnionemu rodzicowi, ale przyznanie się przed dzieckiem do błędu i poproszenie, aby nie brało złego przykładu, zwykle oczyszcza atmosferę i pozytywnie motywuje do trzeźwości. Zgrozą jest i hańbą, gdy rodzic zachęca dziecko do brania udziału w libacjach alkoholowych czyniąc sobie w synu czy córce towarzysza od kieliszka. Młodego człowieka warto też nauczyć umiejętnego odmawiania picia, aby umiał zachować się asertywnie.
Trzeźwe przejście w dorosłość nie oznacza wcale końca „wojny” o godne i wolne człowieczeństwo. Ucieczka dorosłego młodego człowieka w używki wiąże się pierwotnie z chęcią użycia świata, a z czasem okazuje się, że przyzwyczajenie do substancji bierze górę i zniewala. List do Efezjan (5.18) napomina: „A nie upijajcie się winem, w którym tkwi rozpusta, ale napełniajcie się Duchem Świętym”.
Posłuszeństwo Słowu Bożemu chroni. Przeciwnie jest z alkoholem, jeśli staje się środkiem do rozwiązywania frustracji i ucieczką od obowiązków wobec najbliższych. Naukowo jest dowiedzione, że alkoholizm jednego członka rodziny powoduje u pozostałych rozliczne schorzenia nerwicowe. Agresja i niedostatek (pochodne alkoholizmu) są przyczyną wielu nieszczęść prowadzących do utraty zdrowia, a nawet życia podczas awantur domowych. Kryzys rodzi kolejny, a nawet lawinę nieszczęść. Pojawiają się pierwsze poważne trudności życia codziennego. Przysłowiowa walka z wiatrakami o pracę, o mieszkanie o miejsce dla siebie w społeczeństwie zabija w zmęczonym i bezradnym człowieku wiarę, że pokona przeciwności losu. Znowu frustracja, zmęczenie, potrzeba odreagowania, a niekiedy też moda na nieopanowane życie towarzyskie, staje się podatnym gruntem do sięgnięcie po alkohol. Absolutnym dramatem jest kiedy po kieliszek sięga w młodej rodzinie mąż i żona, bo tu już brak miejsca na godne rodzicielstwo. Picie w czasie ciąży powoduje u poczętego dziecka ciężkie wady rozwojowe. Pamięć o nadrzędności walki o realizację życiowego celu i tym razem ma moc utrzymać człowieka na powierzchni jeśli wybiera trzeźwość. „Myśli i słowa budują naszą przyszłość” (...). Myślenie pozytywne i ufne, że każde doświadczenie nawet bardzo trudne ma nas wzmocnić i ubogacić wewnętrznie pozwala trwać w przeciwnościach w imię wyższego dobra”.
Kolejny ostry zakręt to „kryzys półmetka”. To co się osiągnęło okazuje się chybione. Za późno, aby zacząć od nowa. Poczucie klęski, ciężar pozornie straconego czasu przytłacza. Niekiedy frustracja dochodzenia do określonej pozycji czy majętności drogą na skróty i wyrzuty sumienia sprawiają więcej przykrości niż radości ze swojego położenia. Człowiek za swoją niegodziwość przeczuwa nadchodzącą karę, żyje w dręczącym lęku, albo wstydzi się siebie.
Sięgnięcie po kieliszek to wejście do zamkniętego koła: „Dlaczego pije? Bo się wstydzę. Dlaczego się wstydzę? Bo piję”. Człowiek wstydzi się, że przegrał życie, nie ma siły walczyć o nie ponownie, więc dąży do unicestwienia, jeszcze nieświadomy początku końca. Tymczasem powrót na ścieżkę prawdy, naprawienie wyrządzonych krzywd, akceptacja porażki może uwolnić od przykrych uczuć i pozwoli z własnego położenia trzeźwo popatrzeć na rzeczywistość i ponownie odnaleźć cel swojego życia. Ponownie pozwoli wziąć ciężar odpowiedzialności za nie i iść dalej.
Wydawać by się mogło, że druga połowa życia jest już wolna od pokusy sięgnięcia po używki. Człowiek z gruntu rzeczy dojrzały, opanowany i spełniony, powinien być wystarczająco silny, aby nie upaść. Tymczasem takie drastyczne wydarzenia w życiu, jakim jest utrata bliskiej osoby, w której lokowało się swoje uczucia, nagła utrata dorobku swojego życia, czy pozycji społecznej, ścina z nóg. Znowu pojawia się gwałtowne pytanie o sens życia, pytanie, na które trzeba samemu znaleźć odpowiedź. Czas żałoby niesie ze sobą wiele trudnych do zniesienia uczuć. Najtrudniejsze jest poczucie wszechogarniającej pustki i przenikliwego zimna, przychodzą bezsenne noce i dręczące myśli „jak dalej żyć”. Nie każdy ma zaplecze rodzinne pod postacią wnuków, na których skupi swoją uwagę, czy dzieci ogarniających ciepłem oraz zwyczajną troską i opieką. Człowiek, który wszystkie swoje nadzieje pokładał w drugim człowieku teraz jest zagrożony zewsząd. Kieliszek alkoholu przynosi pozorne rozgrzanie, rozluźnia napięte mięśnie, pozwala doraźnie odpocząć. To pomoc złudna i na krótko. Powtarzanie rytuału przynoszącego ulgę, to powolne i sukcesywne wchodzenie w uzależnienie. Jak sobie poradzić na tym etapie z odnalezieniem celu i sensu życia, jak sobie poradzić z przykrymi emocjami i uczuciami, których nie chce się doświadczać. Po pierwsze zaufać Bogu, że odejście bliskiej osoby ma sens; po drugie pomyśleć czy wszechogarniające zimno pochodzi z zaniedbania właściwego odżywiania się; po trzecie wypełnić czas pozytywnymi zajęciami i modlitwą. Na ludzką samotność winniśmy być wyczuleni i nie pozostawiać człowieka samego z cierpieniem. Wypada zachęcić osamotnioną osobę do udziału w życiu społecznym. Temu służą różne organizacje kościelne, a także kluby seniora, związki emerytów, i inne. Na tym etapie życia często udaje się powrócić do życiowych pasji takich jak malowanie, pisanie, haftowanie, pasji latami wypieranych na rzecz innych ważniejszych czynności.
Akceptacja nowego położenia ekonomicznego i przystosowanie się do obniżenia poziomu życia, czy akceptacja prawdy, że żadne sukcesy nie są dane nam raz na zawsze, pozwoli uznać wolę Boga.
Jednak, gdy człowiek stał się już niewolnikiem alkoholu musi wiedzieć, że nie wszystko stracone. Wystarczy zerwanie z grzechem pijaństwa i podjęcie Krucjaty Wyzwolenia, aby odzyskać godność i wiarę w osiągnięcie celu życia, wiarę w miłosiernego Boga. Temu w naszej archidiecezji służą rozliczne rekolekcje organizowane przez Oazę Rekolekcyjną Diakonii Wyzwolenia, działającą przy parafii Świętej Trójcy w Przemyślu (tel. 0-16 677-06-90) - najbliższy termin rekolekcji od 17 do 19 listopada 2005 r. Temu też służy uczestniczenie w zajęciach grupy wsparcia Al-Anon i AA (mityngi otwarte w niedzielę).
Co da Krucjata Wyzwolenia osobie deklarującej trzeźwość? Posłużę się tu przykładem pewnego studenta, który podczas pielgrzymki na Jasną Górę, na takie pytanie odpowiedział tak: „ Daje mi wolność. Gdy ktoś mnie zachęca do picia uśmiecham się i mówię: Dziękuję nie piję, jestem człowiekiem wolnym. Jeśli ktoś nalega i uporczywie zachęca do picia pytam go dlaczego pije? Dla zdrowia czy dla towarzystwa?”.
Duszpasterz Trzeźwości Archidiecezji Przemyskiej ks. Stanisław Zarych (ukształtowany przez autorytet ks. Franciszka Blachnickiego) twierdzi, że alkoholik może być uratowany tylko za cenę abstynencji przez całe życie. Alkoholik musi znaleźć dla siebie środowisko abstynenckie, aby wytrwać w trzeźwości. Alkohol niszczy wszystko! Dlatego warto podjąć Krucjatę Wyzwolenia.
Alkoholizm na pewnym etapie staje się groźną nieuleczalną śmiertelną chorobą duszy i ciała. Wskutek tego uzależnienia w chorym organizmie następują nieodwracalne zmiany w takich narządach jak mózg (wylewy, obniżenie sprawności umysłowej), serce (niewydolność krążenia, i uszkodzenia mięśnia sercowego), wątroby (marskość), przewód pokarmowy (nieżyty, wrzody) i inne jak obniżenie potencji, deficyt witamin. Alkoholika męczą również rozliczne schorzenia psychiczne tj: majaczenie alkoholowe (biała gorączka, majaczenie, drżenne), halucynoza alkoholowa (omany, słowne urojenia, lęki), paranoja alkoholowa (obłęd zazdrości, urojenia niewierności małżeńskiej i morderstwa na tym tle), depresja alkoholowa (zagrożenie samobójstwem), psychoza Korsakowa (upośledzenie pamięci, miażdżyca i inne), padaczka alkoholowa.
W życiu osobistym alkoholika, wskutek postępującej niesprawności psychofizycznej, pojawia się degradacja społeczna, kłopoty w pracy zawodowej, pogłębienie się kryzysu w życiu rodzinnym, wreszcie dochodzi do społecznego wykluczenia. Z tej pozycji alkoholik toczy się siłą bezwładności na samo dno po równi pochyłej. Bez skutecznej pomocy z zewnątrz nie utrzyma się i nie zawróci. Chyba, że odbity od dna znowu postawi sobie cel, poprzysięgnie trzeźwość i zdany na pomocną dłoń rodziny czy przyjaciół raz jeszcze podejmie godne życie. Na takie miłosierdzie u Boga i ludzi zasługuje wciąż niewielu.
W Polsce mamy cztery miliony alkoholików zatem jest wiele do zrobienia dla wszystkich organizacji do walki z tą plagą. W Przemyślu oprócz wspomnianej Krucjaty Wyzwolenia istnieje Miejski Ośrodek Zapobiegania Uzależnieniom przy ul. św. Brata Alberta 10, nastawiony na interwencję kryzysową, oraz fachową terapię, dysponujący izbą wytrzeźwień. Również pod tym samym adresem mieści się Klub Abstynenta „Alfa”.
Jeśli nadrzędnym i priorytetowym celem człowieka będzie zbawienie i życie wieczne, do którego wiedzie godne i twórcze przeżywanie życia na każdym jego etapie, nie będzie miejsca na zwątpienie popychające w uzależnienie, ale bezustanna walka o utrzymanie się na drodze trzeźwości i powrót na nią z błędnych ścieżek, aby swoje życie ostatecznie złożyć w otwarte ramiona Boga Ojca.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Episkopat: zmarł biskup senior diecezji kaliskiej Edward Janiak

2021-09-23 16:13

[ TEMATY ]

zmarły

bp Edward Janiak

Diecezja Kaliska

KAI

Bp Edward Janiak

Bp Edward Janiak

Zmarł biskup senior diecezji kaliskiej Edward Janiak - poinformowało w czwartek biuro prasowe Episkopatu Polski. Od marca tego roku hierarcha miał zakaz uczestniczenia w publicznych celebracjach na terenie diecezji kaliskiej i nakaz zamieszkania poza nią.

Biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski potwierdziło w czwartek, że biskup senior diecezji kaliskiej Edward Janiak zmarł.

CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

Wiesław Podgórski

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

1. Znak krzyża

CZYTAJ DALEJ

Jak naprawdę jest w czyśćcu? Poznaj kilka wizji od św. Faustyny!

2021-09-24 09:24

[ TEMATY ]

duchowość

czyściec

stock.adobe.com

Każdy z nas ma chwile, w których zadaje sobie pytanie: co będzie po śmierci? Od razu niebo, a może najpierw czyściec? Jeśli tak, to jak tam jest? To aż tak bolesna rzeczywistość? Poznaj kilka cytatów z Dzienniczka św. Faustyny mówiących o wizji czyśćca.

Ujrzałam Anioła Stróża, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały się mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. [Usłyszałam głos wewnętrzny], który powiedział: Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe (Dz. 20).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję