Reklama

Jasna Góra

W siedem dni 1000 km!

Najdłuższa polska pielgrzymka jaka w tym roku dotarła na Jasną Górę liczyła 640 km. Na jej pokonanie pątnicy z Helu mieli 19 dni. A ile dni potrzebowali uczestnicy, liczącej ponad 1000 km. „Pielgrzymki Biegowej” wiodącej z Şumuleu Ciuc w Rumunii na Jasną Górę? 7 dni! I własnie po tygodniu od startu w dniu 23 sierpnia br. biegacze dotarli do Częstochowy.

[ TEMATY ]

Pielgrzymki 2019

Marian Florek

Idea takiej formy uczczenia Matki Bożej Jasnogórskiej zrodziła sie trzy lata temu – powiedział w rozmowie z „Niedzielą” pomysłodawca pielgrzymki Marian Płaszczyk, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę.

Trasa była ciężka, pełna niespodzianek i dramatycznych wydarzeń. Do pomocy w pokonywaniu trudności na szlaku poproszono rowerzystów, którzy osłaniali biegnących od np. watah bezpańskich psów – zwierzał się p. Plaszczyk. Czasami trzeba było się bronić i przed nieżyczliwymi ludźmi. Ale dzięki opiece Matki Najświętszej wszystko dobrze się skończyło – podkreślił w dalszej części rozmowy nasz interlokutor. Oczywiście było też sporo radości, zwłaszcza na postojach w poszczególnych miejscowościach, gdzie witali się z Matką Bożą o różnych obliczach ale zawsze o jednym sercu i gdzie ojcowie paulini okazywali wiele troski wobec zmęczonych pielgrzymów. Tę opinię potwierdziło w rozmowie z naszym tygodnikiem wielu młodych i starszych uczestników biegu.

Reklama

Biegaczy było dziesięciu a rowerzystów dwóch. System biegu jaki obrali uczestnicy pielgrzymki był nie tyle sztafetowy co – jak określił pomysłodawca - „po sznurku”. Na Szczycie pielgrzymów powitał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który z serca ich pobłogosławił, odmówił wspólną modlitwę i chwilę życzliwie porozmawiał.

Hasłem Biegowej Pielgrzymki były słowa papieża św. Jana Pawła II: „Bóg dokonał już rzeczy niezwykłych, trzeba dalej iść w tym kierunku z ufnością i zapałem (…), wierząc w Chrystusa”.

2019-08-23 19:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Fatima: ponad 6 mln pielgrzymów w 2019 roku

[ TEMATY ]

Fatima

Portugalia

Pielgrzymki 2019

Ks. Krzysztof Hawro

Przed Bazyliką w Fatimie

6,3 mln pielgrzymów z całego świata odwiedziło w 2019 r. Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie, poinformowały władze portugalskiego miejsca kultu podczas dorocznego spotkania z przedstawicielami lokalnych hoteli.

Z szacunków tych wynika, że łącznie wierni, którzy dotarli do Fatimy, wzięli udział w organizowanych tam 10 tys. obrzędów religijnych, zarówno dla wszystkich wiernych, jak też uroczystości odbywających się dla poszczególnych grup pielgrzymkowych.

W opublikowanym komunikacie gospodarze sanktuarium w Fatimie wskazali na dużą rozbieżność w oficjalnych statystykach prowadzonych przez rektorat tego portugalskiego miejsca kultu maryjnego oraz w liczbie miejsc noclegowych rezerwowanych w Fatimie i jej okolicach przez pielgrzymów.

- Nasze sanktuarium nie prowadzi statystyk dotyczących liczby wszystkich pielgrzymów. Nie jesteśmy w stanie policzyć docierających tu indywidualnie wiernych, a jedynie grupy pielgrzymkowe – napisano w komunikacie.

Z danych rektoratu portugalskiego miejsca kultu wynika, że poza Portugalczykami, nacjami najliczniej docierającymi do Fatimy w grupach są obywatele Hiszpanii, Włoch i Polski. W 2019 r. przybyło do sanktuarium z tych krajów odpowiednio 565, 340 oraz 254 grup.

CZYTAJ DALEJ

Anatom: jako chrześcijański artysta czuję się dyskryminowany

2020-08-06 13:44

[ TEMATY ]

LGBT

dyskryminacja

facebook.com/anatom

- Przeczytałem właśnie artykuł w którym znane, szanowane przeze mnie postacie ze środowiska hip-hopowego wypowiadały się na tematy dotyczące aktualnej sytuacji ludzi identyfikujących się jako osoby LGBT+. Mam na ten temat kilka przemyśleń od jakiegoś czasu i pragnę się nimi z Wami podzielić – pisze na swoim profilu raper Anatom.

Jak czytamy w dalszej treści postu nowotarskiego artysty:

- Jestem też przekonany, że stanowisko wszystkich ludzi wierzących, zostało mówiąc kolokwialnie wrzucone ‚do jednego wora’ z faszystami, pedofilami, wojującymi starszymi (lub nie) duchownymi, którzy mocno pogubili się w swojej retoryce i, świadomie lub nie, propagują nienawistne poglądy przecząc Ewangelii.

To tak jakbyśmy wszystkich homoseksualistów postawili w jednym szeregu z tymi, którzy na marszach w celach dla mnie niezrozumiałych profanują religijne symbole. Byłoby to, delikatnie mówiąc, mocno nieuczciwe.

Szanuję każdą osobę tak samo, niezależnie od wierzeń, poglądów czy preferencji seksualnych. Już w czasach gimnazjalnych, gdy moje poglądy nie były jasno ukształtowane, miałem dwóch kolegów homoseksualistów, z którymi zawsze miałem dobre relacje. Dzisiaj, z tego co wiem, nie mieszkają już w Nowym Targu i nie mam z nimi kontaktu, natomiast moje spojrzenie na nich nie zmieniło się. Wręcz przeciwnie, odkąd staram się być osobą świadomie żyjącą według nauki płynącej z Ewangelii, mam do takich ludzi jeszcze więcej miłości i otwartości.

Boli mnie, gdy jakikolwiek człowiek jest krzywdzony, niesprawiedliwie traktowany, gdy się go dyskryminuje, poniża, odbiera prawo głosu, gdy się go terroryzuje psychicznie, gdy stosuje się wobec niego fizyczną przemoc w imię jakichkolwiek idei. To złe postępowanie i nie zgadzam się z nim! Podzielam zdanie wielu raperów, którzy zabrali głos w wyżej wspomnianym artykule jak np. Pezeta czy Solara.

Odnoszę jednak wrażenie poparte wieloma doświadczeniami, że akceptacja osób o odmiennych od większości poglądach zdaje się być skierowana mocno w jedną stronę (jasne, rozumiem, że broni się mniejszości) a publiczne manifestowanie swojego poparcia dla środowiska LGBT+ stało się globalnym trendem, jakkolwiek brutalnie to brzmi.

Skąd takie przekonanie? Ano stąd, że od sześciu lat jestem osobą deklarującą się jako Chrześcijanin w świecie muzyki. Można powiedzieć, że sześć lat temu przeżyłem swego rodzaju coming out i jest to określenie idealnie obrazujące to, z czym później musiałem się zmagać i co towarzyszy mi do dzisiaj. Oczywiście przyznaję się do tego, że z początku moja ofensywna postawa jako radykalnego neofity była nie do przyjęcia, do czego przyznałem się w hot16challenge2 ale wielokrotnie już wcześniej odcinałem się od tych zachowań, które najprawdopodobniej nie były motywowane czystą Miłością a podświadomym poczuciem wyższości, co było złe.

Czuję się jednak dyskryminowany. Czuje się wykluczony ze środowiska hip-hopowego w którym spędziłem ponad połowę swojego życia. Raperzy z którymi na tzw. backstage’u mam dobry kontakt niechętnie się dogrywają nie chcąc za bardzo identyfikować się z raperem uznawanym przez ogół za chrześcijańskiego.

Duże wytwórnie, których szeregi zasilają już prawie wszyscy raperzy, którzy otarli się o mainstream nie są zainteresowane współpracą, gdyż nie wiedzą jak sprzedać muzykę kogoś o takim wizerunku jak mój. Media niechętnie informują ludzi o premierach moich singli czy albumów.

Nie mam jak dotrzeć do ludzi ukazując im, że środowisko tych prawdziwie wierzących wcale nie pała nienawiścią do reszty świata myślącej nieco inaczej.

Artyści jawnie określający się jako muzułmanie w najlepsze rozwijają swoje kariery w kraju, w którym znaczna większość deklaruje się jako katolicy. Mniejszości homoseksualne są wspierane przez wielkie wytwórnie, przez wielkich artystów będących głosem pokolenia młodych.

I DOBRZE! Cieszę się, że każdy w dzisiejszych czasach może mieć głos i walczymy o prawa wszystkich…

A jednak nie wszystkich bo artyści chrześcijańscy celowo są pomijani przez główny nurt kulturowy ze względu na swoje przekonania i przynależność do Kościoła.

Nie chcę tłumaczyć sobie tego męczeństwem za wiarę, bo chciałbym żyć pośród ludzi, mieć z nimi relację, robić wspaniałe rzeczy i wzajemnie darzyć się szacunkiem i miłością. Jednak nie mogę bo jestem a priori zepchnięty na margines jako ‚katol faszysta z mózgiem wypranym przez kościół księży pedofilów i złodziei.’

To przykre i boli mnie fakt, że walcząc o prawa jednej mniejszości, w ich miejsce spychamy innych.

Warto się nad tym zastanowić.

No offense jak zawsze (uśmiech)

Anatom

CZYTAJ DALEJ

Stali się natchnieniem

2020-08-06 23:55

Józef Wieczorek

W czwartkowy poranek, 6 sierpnia z krakowskich Oleandrów wyruszył 55. Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej. Dzień wcześniej organizatorzy i uczestnicy marszu modlili się katedrze wawelskiej, uczestnicząc w Mszy św.

Start marszu rozpoczął się tradycyjnie uroczystym apelem, w którym wzięli udział przedstawiciele władz państwowych, wojskowych i samorządowych. Uczestniczącemu do lat w tej uroczystości prezydentowi Krakowa, Jackowi Majchrowskiemu organizatorzy wręczyli statuetkę „Skrzydło niepodległości”.

Honorowy komendant marszu, minister Jan Józef Kasprzyk, szef urzędu ds. kombatantów i osób represjonowanych, przypomniał : - Tu zaczęło się coś, co jest niezwykle ważne. Tutaj Józef Piłsudski i żołnierze I Kompanii Kadrowej chcieli pokazać Polsce i światu, że dla Polaków nie ma rzeczy niemożliwych, że trzeba wybudzić się ze snu, trzeba wybudzić się z letargu, że trzeba udowadniać swoją postawą, ryzykując tak jako oni swoje życie, że chcieć to móc, że trzeba pokonywać wszelkie trudności, jakie w 1914 roku były dla nas niewyobrażalne. Minister Kasprzyk zauważył, iż żołnierze porwali się na rzecz, która wydawała się niemożliwa – dokonali rzeczy wielkiej; wybudzili naród i przekonali rodaków, że marzenia się spełniają. I zaznaczył: - A dla tego pokolenia największym marzeniem była wolna Polska. Tę wywalczono 4 lata później.

Głos zabrał także znany działacz środowisk niepodległościowych Jacek Smagowicz, który przekonywał: -Najjaśniejsza Rzeczpospolita jest wspólnym dziełem Pana Boga i walczących Polaków o wolność, suwerenności i o wiarę. Zauważył też, że Kadrówka jest w tej chwili jedynym uniwersytetem, w którym na co dzień mówi się o Bogu i o ojczyźnie: - Myśli się o tym. Pamięta się. Czci się pamięć bohaterów i świętych. I to jest dobry kierunek. Zaznaczył także rolę IPN- u w realizacji tej misji. I podkreślił wpływ Kadrówki na historię Polski: - Ludzie Kadrówki odbudowali państwo, przeszli do legendy, stali się natchnieniem dla kolejnych pokoleń Polaków.

Uczestnicy marszu przejdą ponad 120 km taką samą trasą, jaką 106 lat temu pokonali strzelcy Józefa Piłsudskiego: Kraków – Michałowice – Słomniki - Miechów – Wodzisław – Jędrzejów – Choiny nad Nidą– Chęciny – Szewce – Kielce, gdzie dotrą 12 sierpnia.

I Kompania Kadrowa została utworzona przez Józefa Piłsudskiego 3 sierpnia 1914 r. Liczący 144 żołnierzy oddział składał się ze słuchaczy szkół oficerskich Strzelca i Polskich Drużyn Strzeleckich - organizacji mających wykształcić kadry przyszłego Wojska Polskiego. Zgodę na mobilizację oddziałów strzeleckich Piłsudski otrzymał od wojskowych władz austriackich 2 sierpnia 1914 r. Wówczas także poinformowano go, iż po wybuchu wojny rosyjsko-austriackiej polskie formacje mają działać na kierunku Miechów - Jędrzejów - Kielce.

I Kompania Kadrowa stała się zalążkiem 1 pułku piechoty, który następnie rozrósł się do I Brygady Legionów Polskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję