Reklama

Uratowane miejsce pamięci


Edycja warszawska (st.) 34/2000

Cmentarz Żołnierzy Polskich w Ossowie przed całkowitym zapomnieniem uratowali księża i młodzież. O przypomnienie tamtych dni poprosiłam świadka wydarzeń, Konrada Rytla, obecnie starostę Wołomina.

IZABELA MATJASIK: - Jakie są Pana pierwsze wspomnienia, związane z cmentarzem żołnierzy w Ossowie?

MGR INŻ. KONRAD RYTEL: - Pierwsze wspomnienia pochodzą z połowy lat sześćdziesiątych. Wówczas w naszej parafii, w Kobyłce, gdzie się wychowałem, pracowali księża prefekci prowadzący katechizację: ks. Grzegorz Kalwarczyk, obecny kanclerz Kurii Metropolitalnej Warszawskiej i ks. Mieczysław Stefaniuk, obecnie proboszcz parafii w Zielonce. To oni właśnie opowiadali nam, młodym chłopakom, o miejscu bitwy 1920 r. Pokazali nam cmentarz. Kolejnym kapłanom pracującym w parafii Świętej Trójcy w Kobyłce, zawdzięczamy dzieło uratowania tego miejsca przed zniszczeniem i zapomnieniem (do nich należy zaliczyć ks. Ludwika Kielczyka, obecnie proboszcza w Rawie Mazowieckiej).

Wiele grup młodzieży, m.in. z Ruchu Światło-Życie, założonego w Kobyłce przez śp. ks. Bogdana Gertugę, późniejszego proboszcza w Spale, działa do dziś, a jego pierwsi członkowie dbali o groby poległych w 1920 r. żołnierzy. Nie było to łatwe. Po wojnie, od 1945 r., ogrodzono cmentarz i włączono go do terenów poligonu wojskowego. Groby i kaplica, postawiona jeszcze przed II wojną światową, uległy niemalże całkowitemu zniszczeniu. Pasły się tu krowy, posadzono las.

Pod koniec lat 60., za namową księży, my, ówczesna młodzież, zaczęliśmy odwiedzać wciąż jeszcze zakazane miejsce. Trzeba było nierzadko przechodzić wpław rzeczkę, by dostać się na teren cmentarza. Stopniowo udało nam się uformować na nowo mogiły, powbijać brzozowe krzyże, umieścić tabliczki. Niewiele mogliśmy zrobić. Miliśmy po 16-17 lat, ale i tyle wystarczyło, by to miejsce nie uległo zapomnieniu. Z czasem połączyła nas tradycja spotkań na cmentarzu w Ossowie 2 listopada, w dzień Zaduszny. Tradycja przetrwała do dziś, choć minęło już 30 lat.

Największe zasługi w uratowaniu cmentarza w Ossowie należy przypisać ks. prał. Kazimierzowi Konowrockiemu, który został proboszczem parafii Świętej Trójcy w Kobyłce w 1969 r. Dziś jest tu już rezydentem, ale w ciągu prawie 30-letniego proboszczowania zrobił wiele dobrego, m.in. uregulował stan prawny terenu, wywalczył prawo do opieki nad mogiłami żołnierzy i nad kaplicą.

Ks. Konowrocki założył sprawę w sądzie o zasiedzenie. Podczas rozpraw, ja i Michał Jakubowski, obecny burmistrz Kobyłki, byliśmy świadkami. Dziś cmentarz jest już od dawna własnością parafii rzymskokatolickiej w Kobyłce. Jeszcze w latach 70. ks. Konowrocki zdołał uzyskać pozwolenie na odprawianie Mszy św. w kaplicy. Pierwsza odbyła się w czerwcu 1978 r., celebrował ją bp Jerzy Modzelewski. Później można było odprawiać tam Eucharystię raz w tygodniu. To dawało nam prawo do zupełnie legalnego odwiedzania tego miejsca. W latach 1980-81 Ossów stał się nagle celem pielgrzymek wielu ludzi i organizacji opozycyjnych, które wówczas tworzyły nową rzeczywistość.

- Czym dla Pana i Pańskich kolegów była wówczas ta młodzieńcza przygoda, która w końcu zaciążyła na całym Waszym dorosłym życiu?

- To rzeczywiście była dla nas po części taka właśnie młodzieńcza przygoda. Głównie jednak zaangażowanie w ratowaniu miejsca pamięci narodowej wynikało z wychowania, jakie odebraliśmy w domach, z katechizacji, którą prowadzili wymienieni już przeze mnie kapłani. Była to też dla nas nauka historii, o której nie mogliśmy wtedy usłyszeć w szkole. Oficjalnie bitwa roku 1920 nie istniała w podręcznikach, a my dotykaliśmy pamiątek po tych przemilczanych, krwawych wydarzeniach.

Była to też dla nas okazja do zrobienia czegoś, sprawdzenia się. Nie chciałbym używać tu słów, których wówczas nawet nie rozumieliśmy, po prostu byliśmy wychowani w wierze katolickiej, w szacunku do zmarłych, zwłaszcza dla poległych w walce żołnierzy. Dodatkowe wrażenie robił na nas fakt, że pod usypywanymi na nowo grobami leżeli nasi rówieśnicy, chłopcy, którzy mieli po 17, 18, 20 lat. Sam ks. Skorupka miał 26 lat. Mogliśmy się utożsamiać z tymi żołnierzami, to mógł być każdy z nas.

Intrygujące było również to, że niszczejący cmentarz w Ossowie był jedynym takim skazanym na zapomnienie miejscem w okolicy. Jeździliśmy przecież do Radzymina, gdzie na cmentarzu zachowane były kwatery żołnierzy, ale był to cmentarz ogólnodostępny i łatwiej było dbać o tamte mogiły. Pierwszy raz też słyszeliśmy o tym, by pochowano żołnierzy w miejscu bitwy. To było i jest do dzisiaj szczególne miejsce.

- A czym dla mieszkańców Ossowa jest cmentarz dzisiaj, gdy stał się on miejscem wzmożonego ruchu pielgrzymkowego z całej Polski?

- Nie chciałbym, żeby mnie źle zrozumiano, ale cmentarz w Ossowie jest pewną promocją tej okolicy. Dla mieszkańców gminy jest to na pewno miejsce szczególne ze względu na jego patriotyczny i religijny charakter, ale również staje się ono powodem, dla którego Ossów jest znany w całym kraju. Z tego faktu korzystają wszystkie okoliczne gminy.

Coraz więcej ludzi jest zaangażowanych w to, by okolica cmentarza lepiej wyglądała, by ułatwić pielgrzymom i turystom dojazd do kaplicy. Najważniejsze uroczystości odbywają się tu 15 sierpnia, podobnie będzie i w tym roku, ale przez wszystkie miesiące zauważa się duże zainteresowanie tym miejscem.

- Od kilkunastu lat trwają prace nad konserwacją i rozbudową kaplicy, nad zabezpieczeniem terenu wokół mogił. Czego jeszcze dotyczą plany związane z cmentarzem w Ossowie?

- Przy zdradzaniu planów na przyszłość nie sposób nie obejrzeć się wstecz. Ks. Konowrocki swego czasu skupił wokół siebie wiele ważnych dla rozbudowy terenu wokół cmentarza osób: Józefa Przybysza, Aleksandra Malinowskiego, Annę Lesińską, panią Malinowską, pana Rzempołucha. Oni wszyscy są prostymi ludźmi, zwykłymi mieszkańcami Ossowa, którzy z niezwykłym oddaniem zaangażowali się w sprawę uratowania cmentarza.

Imponujący wkład pracy należy przypisać Annie Lesińskiej, która dba o cmentarz już od trzydziestu lat. Prawie codziennie jest na terenie wokół kaplicy: sprząta wnętrze świątyni, sadzi kwiaty, pielęgnuje rośliny, a ma przecież ponad 80 lat! Niejednemu mogłaby zaimponować energią i zaangażowaniem. W 1995 r. do kaplicy w Ossowie przyjechał prezydent Lech Wałęsa i na mój wniosek osobiście odznaczył ks. prał. Konowrockiego, Annę Lesińską, Józefa Przybysza i Mariana Jeznacha krzyżami zasługi, co było podziękowaniem i ukoronowaniem ich wieloletniego trudu.

Poważne plany dotyczące cmentarza w Ossowie zaczęto realizować dopiero w 1990 r., gdy powołano do życia samorządy. Wtedy zarządy Kobyłki, Zielonki i Wołomina przyjęły jako samorządowcy rolę budowniczych. Wspólnym wysiłkiem zbudowaliśmy w 1992 r. betonowy most, położyliśmy drogi dojazdowe. Obecny proboszcz, ks. Jan Andrzejewski, z wielkim zaangażowaniem podjął się trudów dalszego inwestowania w ossowskie sanktuarium narodowe, m.in. w roku bieżącym postawił ogrodzenie.

Przy szkole w Ossowie stanie w tym roku pomnik ks. Skorupki, którego odsłonięcie nastąpi 15 sierpnia. Obok pomnika powstaje specjalny pawilon, który będzie miejscem ekspozycji pamiątek 1920 r. Gmina Wołomin wykupiła działkę wokół krzyża, który upamiętnia miejsce śmierci ks. Skorupki. Powiat sfinansował alejkę, prowadzącą do tego krzyża, obsadzoną brzozami. Dwie organizacje kombatanckie, chcą wykupić miejsce obok szkoły w Ossowie na wybudowanie Domu Weterana, czyli sanatorium dla kombatantów Armii Krajowej i inwalidów wojennych. Trzeba jeszcze usprawnić komunikację, stworzyć parkingi, sama wieś czeka na wodociąg, na kanalizację. Jeszcze jest sporo do zrobienia.

Przy okazji należy podkreślić, że przez te wszystkie lata mieliśmy szczęście do kapłanów, którzy czynnie angażowali się w prace na rzecz cmentarza. Biskup ordynariusz Kazimierz Romaniuk staje się niemalże kierownikiem budowy. Bywają tygodnie, w których zjawia się tu co kilka dni, ogląda, zachęca, jesteśmy cały czas otaczani jego wielką życzliwością i wsparciem.

- Jak doszło do powstania pomnika ks. Skorupki?

- Komitet budowy pomnika zawiązał się już dwa lata temu, ale od razu z myślą o tym, że monument zostanie odsłonięty w 2000 r. Przewodniczącym komitetu jest Kazimierz Andrzej Zych z Wołomina, który skupił wokół siebie ludzi z Akcji Wyborczej "Solidarność" . Pomnik jest w stu procentach sfinansowany z pieniędzy zebranych od osób prywatnych, instytucji oraz przedsiębiorców.

Projekt pomnika wykonał profesor Czesław Dźwigaj z Krakowa, autor wielu rzeźb, m.in. ks. Jerzego Popiełuszki w Ząbkach. Jego autorstwa jest kilka pomników Ojca Świętego, m.in. jedynej na świecie podobizny Jana Pawła II rzeźbionej w soli w kopalni w Wieliczce.

- Wspomniał Pan, że przy szkole w Ossowie powstaje muzeum pamiątek roku 1920...

- Tak, powstaje pawilon ekspozycyjny. Jego historia wiąże się z obecnością Lecha Wałęsy w Ossowie w 1995 r. Wtedy wojsko zaprezentowało po raz pierwszy ogromną mapę plastyczną, przedstawiającą przebieg wojny 1920 r. Ta szeroka na 6 m i długa na 9 m plansza przez 5 lat po pokazie przeleżała w magazynach wojskowych. Warunkiem zdobycia tej mapy dla celów ekspozycyjnych było wybudowanie specjalnego pomieszczenia. Udało nam się wybudować odpowiadający wymogom budynek. Będziemy teraz mogli pokazywać ją wszystkim pielgrzymom i turystom.

Od nowego roku szkolnego roześlemy powiadomienia do wszystkich kuratorów oświaty w Polsce i wszystkich biur podróży o istnieniu naszego małego muzeum. Chcemy zaprosić szkoły do organizowania tu jednodniowych "zielonych szkół". Dzieci będą mogły uczyć się historii przez oglądanie mapy, jej oprawa eletroniczna zsynchronizowana jest z nagranym wykładem. Tekst opracował dyrektor Departamentu Wychowawczego Ministerstwa Obrony Narodowej, Marek Tarczyński. W powstaniu ekspozycji wspierali nas: wiceminister Obrony Narodowej, Romuald Szeremietiew, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego, płk Macyszyn oraz dyr. Biblioteki Wojskowej, płk Komorowski.

Przy okazji chciałbym wspomnieć jeszcze nazwiska kilku osób, którym bliski jest los cmentarza w Ossowie: Michał Jakubowski, burmistrz Kobyłki, Stefan Stępkowski, burmistrz Zielonki, Paweł Solis, burmistrz Wołomina, Kazimierz Andrzej Zych, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika, Krzysztof Wytrykus, przewodniczący Rady Miejskiej w Wołominie oraz Tadeusz Rosochacki, przewodniczący Komisji Kultury i Pamięci Narodowej w Wołominie. Im wszystkim należy się pamięć i podziękowanie za włożoną pracę.

- Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Orzech mówi tak!

2019-10-14 14:33

Agnieszka Bugała

Grzegorz Niemyjski/Agnieszka Bugała

Ks. Stanisław Orzechowski widział projekt krasnala „Księdza Orzecha” – mamy jego zgodę na wykonanie odlewu.

Rozmowa z Księdzem na temat planowanego prezentu, czyli wykonania odlewu z brązu figurki krasnala „Księdza Orzecha” i tym samym wpisania go na mapę i szlak wrocławskich krasnali odbyła się w ubiegłym tygodniu. Ksiądz nie znał inicjatywy, ale wysłuchał i spytał jakie krasnale są już we Wrocławiu. Zobaczył fotografie realizacji niektórych z nich. Szczególnie podobał mu się krasnal prof. Jana Miodka, który z okazji 70. urodzin wybitnego językoznawcy stanął przed budynkiem Instytutu Filologii na pl. Nankiera. Wizualizacja „Księdza Orzecha” bardzo mu przypadła do gustu:

- To ja! – mówił patrząc na zdjęcia figurki – To rzeczywiście ja! Artysta dobrze to uchwycił, chciałbym go poznać – dodał. Zaakceptował też miejsce, w którym zaplanowano instalację, czyli górny stopień schodów prowadzących do DA Wawrzyny przy ul. Bujwida. Odmówił, zdecydowanie, zakładania figurce na głowę czapki.

– Sklepienie mojej łysiny bardzo mi się podoba – stwierdził. Przystał na to, aby krasnalską czapkę umieścić w ręce postaci. Dodał, że „będzie trochę śmiechu, a tego nigdy dość”.

Zachęcamy zatem do wpłat na konto, abyśmy zdążyli z realizacją prezentu, zwłaszcza, że Szanowny Jubilat jest już o nim poinformowany.

Dane konta do wpłat:

STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ DUSZPASTERSTWA AKADEMICKIEGO WAWRZYNY

05 1090 2590 0000 0001 4260 2420

Z dopiskiem w tytule wpłaty: Darowizna Orzech

O inicjatywie pisaliśmy tutaj: https://www.niedziela.pl/artykul/45697/Prezent-dla-Orzecha-na-80-urodziny


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Słowacja: parlament uchwalił nowy sposób finansowania Kościołów

2019-10-16 13:30

st (KAI) / Bratysława

Rada Narodowa Republiki Słowackiej – jednoizbowy parlament tego kraju, uchwaliła dziś nowy sposób wspierania Kościołów i związków wyznaniowych przez państwo. Kończy się w ten sposób okres, kiedy państwo bezpośrednio wypłacało pensję duchownym (od 1949 roku), natomiast fundusze z budżetu będą wypłacane poszczególnym Kościołom czy związkom wyznaniowym w zależności od liczby ich członków.

FOTOWAWA/pl.fotolia.com

Przewodniczący Konferencji Biskupów Słowacji, abp Stanislav Zvolenský wyraził zadowolenie z powodu przyjęcia tej uchwały przez parlament. „Z chwilą wejścia tej uchwały w życie, zostanie zastąpione ustawodawstwo z czasów reżimu komunistycznego, które miało na celu uzyskanie kontroli nad Kościołami. Zatwierdzona ustawa respektuje i bierze pod uwagę obecne warunki ich pracy w społeczeństwie” – stwierdził przewodniczący słowackiego episkopatu.

Nowy sposób finansowania zarejestrowanych Kościołów na Słowacji opiera się na modelu dotychczas stosowanym, ale zakłada stopniowe uwzględnianie liczby wierzących. Rozszerza także możliwości wykorzystania wkładu państwa. Nowelizacja utrzymuje system bezpośrednich dotacji państwowych dla Kościołów i wspólnot wyznaniowych, przewidziany w ustawie komunistycznej z 1949 roku. Grupa ekspertów, złożona z przedstawicieli państwa i Kościołów, uznała aktualizację tego systemu za rozwiązanie optymalne. Zgodnie z nową ustawą państwo będzie finansowało działalność Kościołów dotacją zwiększaną corocznie o stopień inflacji i waloryzacji. Natomiast Kościoły, które nie otrzymały dotacji państwowej w roku 2019 oraz Kościoły, które zostaną zarejestrowane po wejściu w życie proponowanej ustawy, otrzymają dotację na ich wniosek i proporcjonalnie do liczby wiernych.

Przewiduje się, że jeśli liczba wierzących spadnie lub wzrośnie o więcej niż 10 procent w porównaniu z ostatnim spisem ludności, wkład państwa zostanie zmniejszony lub zwiększony jednorazowo, ale nie więcej niż o 1/3 procentowego spadku lub zwiększenia liczby wierzących.

Zarejestrowane Kościoły, których jest obecnie na Słowacji 18 będą mogły wykorzystać dotacje państwowe nie tylko do wykonywania czynności związanych z kultem i płacami dla pracowników Kościoła, ale także na działalność kulturalną i społeczną czy edukacyjną, adresowaną do dzieci i młodzieży. Kościoły będą zobowiązane do corocznego składania sprawozdań z zarządzania dotacją a państwo zachowa prawo do kontroli tego gospodarowania. Nowa ustawa ma wejść w życie począwszy od stycznia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem