Reklama

Edukacja

Edukacja seksualna po katolicku - znakomity przykład

Piękno i głęboki sens ludzkiej seksualności: w służbie miłości, a nie w oderwaniu od niej – ukazuje książka: „Powiedz mi, co to jest miłość?”, autorstwa Inès de Franclieu, która wydana została niedawno w polskim tłumaczeniu. Może być ona cenną pomocą rodzicom w edukacji seksualnej dzieci, rekomendowaną przez Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Książka jest przeznaczona dla rodziców i dzieci od 5 do 12 lat.

[ TEMATY ]

edukacja seksualna

YouTube.com

"Powiedz mi, co to jest miłość" jest pozycją unikalną – podkreśla znany świecki psychoterapeuta Szymon Grzelak. - Autorka łączy w niej praktyczne podejście mądrej, kochającej matki z profesjonalizmem psychologicznym i medycznym. Łączy głębię z prostotą ujęcia - prostotą konieczną, by dzieci mogły zrozumieć intymne prawdy miłości i seksualności. O seksualności pisze z wrażliwością i delikatnością, ale zarazem wprost - bez uciekania od tematów trudnych - stwierdza.

Swój przewodnik po miłości i seksie, Inès de Franclieu rozpoczyna od prezentacji dzieciom tajemnicy płci człowieka i związanych z tym różnic pomiędzy chłopcem a dziewczynką. Ukazuje jak stopniowo zmieniają się narządy płciowe w okresie dojrzewania. Pomaga dziecku w poznaniu i zaakceptowaniu swego ciała oraz dokonujących się w nim zmian. A powstające nowe życie traktuje jako prawdziwy cud, którego etapy warto jest poznać. Od momentu poczęcia, poprzez poszczególne etapy ciąży, aż do urodzin. Powstawanie życia autorka ukazuje nie tylko jako fakt biologiczny, ale zawsze jako owoc miłości.

Życie płciowe człowieka autorka prezentuje więc w kontekście rozwoju uczuć wyższych. Ludzkie ciało i seks przedstawia jako najpiękniejszy instrument miłości, do której każdy z nas winien jednak dorosnąć. Dorosnąć i chronić po to, aby móc się nim nie tylko cieszyć, ale i obdarowywać drugą osobę. Dlatego ostrzega przed rozpoczynaniem życia seksualnego zbyt wcześnie. Prezentowana przez nią koncepcja życia seksualnego jest wizją głęboko chrześcijańską, choć werbalnie się do niej nie dowołuje.

Reklama

Autorka książki radzi, aby rozmowy z dziećmi na ten temat rozpoczynać wcześnie, już od 5 roku, kiedy pojawiają się pierwsze ich pytania. W dzisiejszym świecie – tłumaczy - bardzo łatwo się zetknąć z wulgarnym językiem, a nawet pornografią, dlatego warto jest zacząć rozmowę w dzieckiem jak najwcześniej, zanim uzyska dostęp do tej wiedzy od rodzeństwa lub starszych kolegów.

„Rozmowy z dziećmi – podkreśla - zwłaszcza w młodszym wieku, będą krótkie, gdyż szybko zaspokajają one swoją ciekawość. Warto je powtarzać i w kolejnych rozmowach, inicjowanych przez nas lub dziecko, poszerzać zakres naszych odpowiedzi, zgodnie z potrzebami dziecka”.

Przyznaje, że rozmowy te powinny być prowadzone po pierwsze „w sposób rozważny” a po drugie winny być one „zindywidualizowane”, czyli dostosowane do poziomu rozwoju i wrażliwości dziecka.

Zapewnia rodziców, że „takie rozmowy z dzieckiem na tematy miłości i seksualności nie tylko dają mu poczucie bezpieczeństwa, ale również umacniają relację rodzic–dziecko i stanowią bazę do przyszłych rozmów, gdy stanie się ono nastolatkiem”. Najważniejsze jednak – zdaniem autorki – jest to, aby taką rozmowę zacząć już teraz... .

Książka może być cenną pomocą nie tylko dla rodziców, ale również nauczycieli, katechetów i wychowawców.

Książce towarzyszy strona internetowa: powiedzmi.pl, a zamówienia można składać na adres e-mail: kontakt@powiedzmi.pl

„Powiedz mi, co to jest miłość? Ciało-Miłość-Życie-Seksualność”; Inès de Franclieu; Wydawnictwo Inter Global Oświata, Warszawa 2019.

2019-10-18 08:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To rodzice są odpowiedzialni za dziecko

Edukacja seksualna w szkole też jest potrzebna. I podkreślam – wbrew przekonaniu wielu osób – że takie zajęcia w polskich szkołach są prowadzone – mówi Agnieszka Domowicz

KATARZYNA KRAWCEWICZ: – Edukacja seksualna jest dobra czy zła?

AGNIESZKA DOMOWICZ: – Na pewno jest potrzebna. Przede wszystkim dlatego, że zanika umiejętność rozmowy w rodzinie. To są tematy, których rodzice (nie wszyscy) nie chcą lub nie potrafią poruszać z dziećmi, unikają ich. Albo nie czują takiej potrzeby, albo sami nie czują się dostatecznie doinformowani w tej dziedzinie. A trzeba podkreślić, że to są ważne tematy. We współczesnym świecie bowiem nasze dzieci, chcąc nie chcąc, stykają się z seksualnością, czasami przedwcześnie.
Część rodziców unika kłopotliwych tematów i przerzuca odpowiedzialność na szkołę. Ale wynika to z tego, że sami mają problem z rozmową o seksualności, z rozmową ze swoim dzieckiem.
Czy sama edukacja seksualna jest dobra czy zła? To zależy od kontekstu. Matryce proponowane wg standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zakładające np. naukę masturbacji w przedszkolu, na pewno nie są dobre dla dziecka, bo uderzają w jego rozwój.

– Kiedy więc dziecko jest zagrożone?

– Przede wszystkim wtedy, kiedy przekazywane mu treści nie są dostosowane do jego wieku, do etapu rozwoju. Treści seksualne są mocno nacechowane emocjonalnie, są bardzo intymne. I obojętnie, czy będziemy temu zaprzeczać czy nie, psychika dziecka jest tak skonstruowana, że ma ono swoją naturalną wrażliwość i wstydliwość. Jeżeli zostanie to brutalnie przełamane, mogą się później pojawić problemy osobowościowe, choćby problemy z poczuciem własnej wartości czy problemy rozwojowe.

– Czy – jeżeli to już się stało – można te szkody jakoś naprawić?

– Można, ale jest to bardzo trudne. Treści seksualne są bardzo trwałe. Weźmy taki przykład: Jeżeli dziecko w wieku 6, 8 czy 10 lat trafi w internecie na stronę pornograficzną albo znajdzie taką gazetę, to te obrazy będą dla niego bardzo szokujące, zniekształcą postrzeganie przez nie rzeczywistości. To pozostawi trwały ślad, również w pamięci emocjonalnej. Spotkałam się z tym w mojej pracy pedagogicznej. Dlatego tak ważne jest, żeby chronić dziecko przed niewłaściwymi treściami. I żeby z nim rozmawiać, zanim zacznie szukać informacji na własną rękę.

– Skąd wiadomo, kiedy zacząć podejmować z dzieckiem takie rozmowy?

– Dziecko jest istotą seksualną od samego urodzenia. Seksualność dziecka natomiast i jego zainteresowanie seksualnością są inne niż u dorosłego. Na początku, kiedy dziecko zaczyna mówić, kiedy w wieku 2-3 lat zaczyna dociekać, jak funkcjonuje świat, kiedy zasypuje pytaniami rodziców i innych dorosłych – wtedy też mogą się pojawić pytania o to, skąd się biorą dzieci, jak się rodzą, jak ja się urodziłem itd. Tylko że to nie są pytania dotyczące seksualności – one wynikają z ciekawości świata. Tych spraw nie można mylić. Oczywiście, trzeba odpowiadać, szczerze rozmawiać. Ale czasami dziecku w zupełności wystarczy odpowiedź: wziąłeś się z miłości rodziców – ono samo nie będzie dalej drążyć tematu. Na etapie 2-, 3-, 4-latka to będzie wystarczające. Dziecko – mimo że jest istotą seksualną – do okresu dojrzewania pozostaje w fazie tzw. latencji, czyli tak naprawdę nie interesuje się seksualnością ani swoją, ani nikogo innego bardziej niż czymkolwiek innym. I to jest naturalne. Niestety, żyjemy w świecie, gdzie występuje dużo niekontrolowanych treści seksualnych i niekiedy zainteresowanie seksualne u dzieci jest w niezdrowy sposób rozbudzane, co uderza w naturalny rozwój, w naturalną intymność.
W okresie dojrzewania, a czasami trochę wcześniej – to zależy od indywidualnego rozwoju i nastrojów w rodzinie – dziecko już autentycznie zaczyna się interesować zmianami, które zachodzą w jego organizmie, tematami związanymi z seksualnością, zaczyna dostrzegać pewne relacje między kobietą a mężczyzną. I wtedy pojawiają się konkretne pytania. Jeżeli w domu dziecko ma dobre relacje z rodzicami, jest dobry klimat do rozmowy, jest na to czas i dziecko może pytać o różne rzeczy – to bardzo dobrze, bo wtedy to rodzice rozmawiają z dzieckiem o seksualności, szczerze i otwarcie.

– Obecnie batalia toczy się o edukację seksualną w szkole.

– Edukacja seksualna w szkole też jest potrzebna. I podkreślam – wbrew przekonaniu wielu osób – że takie zajęcia w polskich szkołach są prowadzone. To żadna nowość. Chodzi o to, żeby rozróżniać edukację seksualną typu A od typu B. Edukacja typu A mówi o ludzkiej seksualności w kontekście rozwoju człowieka, rodziny i relacji. I to jest w Polsce od wielu lat prowadzone pod nazwą: wychowanie do życia w rodzinie. Edukacja seksualna typu A spełnia standardy europejskie i światowe. Na początku poruszane są takie tematy, jak przyjaźń, relacje w rodzinie, emocje. W starszych klasach – siódmej, ósmej – wchodzą już tematy płciowości, seksualności, zainteresowania płcią przeciwną, współżycia, poczęcia dziecka, ciąży. Wszystkie te sprawy są wprost omawiane przez osoby prowadzące zajęcia. W programie są również takie tematy, jak antykoncepcja, aborcja czy homoseksualizm – nie ukrywa się tego przed uczniami. Podkreślam, że w edukacji typu A te tematy są poruszane w kontekście godności człowieka, jego rozwoju. Kiedy np. jest mowa o współżyciu seksualnym, to jest też poruszana kwestia możliwości poczęcia dziecka, założenia rodziny. Wszystko omawia się w szerokim kontekście emocjonalnym, relacyjnym i społecznym. Oczywiście, realizacja tego może wyglądać różnie, ale tak jest z każdym przedmiotem szkolnym. Są osoby, które prowadzą takie lekcje ciekawie, z poszanowaniem dla intymności tego tematu, są też prowadzący, którzy sobie z tym nie radzą. Ale to nie program za to odpowiada, tylko kuleje przygotowanie nauczycieli.
Edukacja seksualna typu B natomiast skupia się na samych czynnościach seksualnych, na pokazywaniu technik, rozbudzaniu jeszcze większego zainteresowania. I to zaczyna się już u 3-, 4-latków. Powiem wprost: to pogwałcenie rozwoju dziecka, jego intymności – ponieważ nie pozostaje bez wpływu na jego ogólny rozwój. Sfery intymna i seksualna to jedne z wielu, w których dziecko ma się rozwijać. Ono potrzebuje harmonijnego rozwoju, a nie przedwczesnego rozbudzania.

– Można więc wyciągnąć wniosek, że trwająca „walka o edukację seksualną” spowodowana jest w dużej mierze brakiem wiedzy o tym, jak wygląda rzeczywistość...

– Z moich obserwacji wynika, że wśród rodziców są tacy, którzy edukacji seksualnej bardzo się boją, którzy w ogóle jej nie chcą. Ale są i tacy, którzy chcą jej bardzo, tylko w ogóle nie są zorientowani, co tak naprawdę się dzieje w szkole, jak wygląda program. A są też tacy rodzice, którzy z jednej strony narzekają na brak edukacji seksualnej, a z drugiej – wypisują dziecko z WDŻ-tu, bo jest na pierwszej lub ostatniej lekcji, bo dziecko się nudzi itd.
Uważam, że zamiast walczyć o wpuszczanie do szkół edukatorów seksualnych, którzy – mówiąc wprost – demoralizują nasze dzieci, warto zadbać o jakość zajęć prowadzonych w ramach wychowania do życia w rodzinie. Niech będą one realizowane na odpowiednim poziomie, w ciekawy sposób. Istniejący program naprawdę obejmuje wszystkie tematy, nie ma potrzeby go zmieniać.
I nie zapominajmy, że to rodzice w pierwszej kolejności są odpowiedzialni za swoje dzieci. Jeżeli sami nie chcą rozmawiać o seksualności, niech zadbają o to, żeby osoba, której powierzą to zadanie, była kompetentna i traktowała ich dziecko z szacunkiem. Muszą wiedzieć, o czym dziecko się uczy na takich zajęciach. Poza tym rozmowy z dzieckiem można się nauczyć. Jestem przekonana, że jeśli grupa rodziców zgłosiłaby w szkole potrzebę przeprowadzenia zajęć o tym, jak rozmawiać z dzieckiem o seksualności, szkoła zorganizowałaby takowe, z udziałem pedagoga czy innej właściwej osoby.

* * *

Agnieszka Domowicz
pedagog, doradca rodzinny i psychoterapeuta. Prywatnie żona i mama czwórki dzieci. W ramach działań Fundacji Światło-Życie współprowadziła akcję informacyjną „STOP seksualizacji naszych dzieci”. Mieszka w Zielonej Górze

CZYTAJ DALEJ

Trump na Marszu dla Życia: każde dziecko jest bezcennym i świętym darem Boga

2020-01-24 19:38

[ TEMATY ]

młodzi

USA

Donald Trump

marsz dla życia

Wikipedia

Każde dziecko jest bezcennym i świętym darem Boga - mówił prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przemawiając podczas 47. Marszu dla Życia w Waszyngtonie.

Był on pierwszą urzędującą głową państwa, która wzięła udział w tym dorocznym wydarzeniu, organizowanym przez obrońców życia.

Oprócz stolicy odbywają się one także w innych miastach USA w okolicach dnia 22 stycznia, kiedy przypada niechlubna rocznica decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z 1973 r. o legalizacji aborcji w całym kraju. Głosami siedmiu sędziów przeciwko dwóm zezwolił on na przerywanie ciąży na terenie całego kraju.

Prezydent USA zwrócił uwagę na obecność na marszu dziesiątek tysięcy młodych ludzi. - Młodzi ludzie są w sercu Marszu dla Życia. To wasze pokolenie czyni z Ameryki naród prorodzinny i wspierający życie - mówił Trump. Dodał, że wśród zgromadzonych jest też wielu polityków.

- Kiedy widzimy obraz dziecka w łonie matki, dostrzegamy majestat Bożego stworzenia - stwierdził prezydent. Zadeklarował, że nie wesprze żadnego ustawodawstwa, które osłabiałoby ochronę życia nienarodzonych. - Nienarodzone dzieci nigdy nie miały silniejszego obrońcy w Białym Domu - dodał.

- Ja walczę dla was, a wy walczycie dla tych, którzy nie mają głosu. I zwyciężymy! (...) Razem jesteśmy głosem pozbawionych głosu - zaznaczył prezydent.

Dodał, że „każde życie przynosi na ten świat miłość, każde dziecko przynosi rodzinie radość, każda osoba jest warta ochrony”. - A przede wszystkim wiemy, że każda ludzka dusza jest boska, a każde ludzkie życie, narodzone i nienarodzone zostało uczynione na święty obraz wszechmogącego Boga - stwierdził Trump.

Ostro skrytykował skrajnie proaborcyjne stanowisko Demokratów, dopuszczających ją aż do chwili urodzenia.

CZYTAJ DALEJ

Holocaust. Drugi grzech pierworodny

2020-01-27 17:38

[ TEMATY ]

Auschwitz

Jan Karski

Mazur/episkopat.pl

Auschwitz-Birkenau

Uznając, że o zbrodni Holocaustu, która powraca do nas w 75. Rocznicę oswobodzenia obozu śmierci KL Auschiwtz-Bireknau, powiedziano już wszystko lub niemal wszystko, chcemy przytoczyć słowa Jana Karskiego. Bohaterskiego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, który Holcaust próbował powstrzymać.

Jako żarliwy katolik odpowiedzialność za tę zbrodnię przyrównywał do drugiego grzechu pierworodnego. Biorąc także ów grzech na siebie.

Na międzynarodowej konferencji wyzwolicieli obozów koncentracyjnych, czterdzieści lat temu dramatycznie komunikował:
"Moja wiara każe mi mówić, że ludzkość popełniła drugi grzech pierworodny,
dopuszczając do Zagłady.
Z nakazu lub zaniedbania, z samonarzuconej niewiedzy czy nieczułości,
z egoizmu czy hipokryzji albo z zimnego wyrachowania.
Ten grzech będzie prześladował ludzkość do końca świata.
Prześladuje i mnie. Chcę, by tak zostało”.

Towarzystwo Jana Karskiego uważa, że słowa te w dniu dzisiejszym powinny wybrzmieć jeszcze donośniej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję