Reklama

Współczesne postawy

Pożycz mi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dzwoni do mnie znajoma i po chwili rozmowy z żalem się zwierza: - W długach jestem, zaciągnęłam kredyt, zrobiłam remont mieszkania, licząc na mego dłużnika, że się zmityguje, odda to, co pożyczył ode mnie dwa lata temu. Tymczasem - powiada - słyszę kolejny raz to samo: - Oddam, tylko poczekaj.

Mam świadomość społecznego zubożenia, jednakże w wielu przypadkach ujawnia się brak, zwłaszcza elementarnej, zasady gospodarności. Bądź to w pogoni za "szybkim i łatwym" zyskiem wpadamy w sidła różnych cwaniaków. Wreszcie jakże często styl życia przekracza nasze realne możliwości finansowe.

To prawda, czasami tak wyjdzie, że zabraknie i potrzeba pożyczyć. Tak było dawniej i w wielu przypadkach jeszcze jest i dzisiaj, ludzie wzajemnie się wspierają. Ale kręgi takowe coraz bardziej się kurczą, dla wielu brak w nich po prostu miejsca. Doczekaliśmy się czasów, że pójść do kogoś - pożyczyć, dla niektórych to katorga, wprost koszmar; trzeba przełamać opór wewnętrzny, swoisty wstyd, tym bardziej, że należy się liczyć z odmową. Odmowa w takim przypadku jest czymś bardzo bolesnym. A więc co z pożyczkami?

W Piśmie Świętym jest mowa o zmowie narodu jednego nad drugim. Pan uczynił przychylnym ich serce, a ci drudzy złupili, jak tylko mogli naród, z którym po czterystu z górą latach się rozstawali. Zechciejmy też zobaczyć i finał owej "pożyczki"; to złoto niczego dobrego im nie przyniosło, a wręcz odwrotnie, ulany z niego cielec stał się wyrokiem dla nich, obiecana ziemia choć była na wyciągnięcie ręki, nie stała się ich udziałem.

Nie mam zamiaru skłaniać kogokolwiek do zaprzestania pożyczania, uważam pożyczkę za rzecz przyjętą, jak najbardziej ludzką, świadczącą o funkcjonowaniu zasady pomocniczości społecznej, ale okazuje się tylko i wyłącznie w określonym kontekście.

Chciałbym podjąć problem "lekkomyślnego pożyczania". Podejmuje to zagadnienie dlatego, że jesteśmy świadkami eskalacji problemu - pożyczek niezwróconych. Nigdy dotąd tak powszechne nie było pożyczanie bez zwracania. W dodatku bez słowa wytłumaczenia, nie mówiąc o przeproszeniu. Dla pewnej grupy ludzi pożyczka już dziś jest wpisana w styl ich życia. Na Zachodzie w powszechnym użyciu są kredyty; mówią: "Żyjemy z kredytu na kredyt". W Polsce natomiast coraz częściej i bardziej beztrosko pożyczają wzajemnie od siebie. Tu nie chodzi już tylko o przysłowiowy chleb czy zaczepną sól. W grę wchodzi pożyczka pieniężna, suma niekiedy tak duża, jaką tylko da się "wydrzeć". Można powiedzieć, dobrze, że ma nas kto poratować. Ale z każdym dniem topnieje grupa chętnych do pożyczania - dlaczego? Bo chętnych do pożyczek jest wielu, gorzej z oddawaniem. U takich coraz częściej jawią się elementarne braki honoru, uczciwości. Tym bardziej jest to bulwersujące, gdy widzi się, że ów człek żyje sobie całkiem na niezłym poziomie. Co więcej, niekiedy sam przyznaje: " Mój problem, jak pożyczyć, jak oddać, to problem tego, który pożyczył" . W takim przypadku, to nie jest tylko naiwność tego, co pożyczył, ale problem pożyczającego, który tak naprawdę pogrąża się w procederze. Jest to swoisty rodzaj choroby, aczkolwiek więcej jest w tym swoistego cwaniactwa. Co będzie z dziećmi, które pod okiem takowych cwaniaków wzrastają? Na niewiele się zdają biblijne przestrogi: "niech nie zachodzi słońce nad twoim długiem", czy "oddaj coś winien, tym bardziej, gdy się okazuje, że pożyczyłeś jego przysłowiowy ostatni grosz". Rodzi się też pytanie, dlaczego dziś niektórzy tak łatwo pożyczają? Słyszę odpowiedź: bo stoi za tym bezkarność prawna. Niewiele też obchodzi takowych fakt, że są chętni, którzy kupują zadłużenia. Ni też wieści o sądzeniu tych, którzy ściągają długi w sposób brutalny, odległy od prawa.

Jak się zachować, gdy ktoś przychodzi po pożyczkę? Jak tu nie pożyczyć, tym bardziej, jak ktoś prosi? Ewangelia jednoznacznie nakazuje: dać proszącemu. A więc dawać, tym bardziej gdy dźwięczą nam w uszach słowa: hojnego dawcę miłuje Bóg. Ale też roztropność z drugiej strony nakazuje: nie bądź naiwny. Pamiętam dobrą radę: pożyczając, na odchodne daj krzyżyk, pożycz więc tylko tyle, ile możesz podarować. Tymczasem jak tu nie pożyczyć, tym bardziej, gdy kogoś się znało, ceniło, a i dziś na naciągacza nie wygląda? Co więcej, jak też od takiego żądać pokwitowania? Tymczasem, zlitujesz się, pożyczysz i pryska mit uczciwości znajomka. Albo co zrobić, gdy dostrzegasz, że przyzwyczaiłeś delikwenta do brania? Nie pożyczysz, będziesz miał raz wroga, pożyczysz, będziesz miał dwa razy wroga. Ileż znamy tych przysłów mądrych. Świadczą one o tym, że problem ten istniał i wcześniej. Bo przysłowia, które są mądrością narodów, z czegoś wynikały, na jakimś konkretnym gruncie się rodziły. Stare przysłowie mówi: "jeżeli chcesz stracić przyjaciela, pożycz mu pieniądze". Możemy sądzić, że wielokroć "obuty został" ten, który pierwszy raz powiedział: " święty zwyczaj, nie pożyczaj". Tym bardziej, że są powołane do tego instytucje. Co więcej, świetnie prosperujące, wprost szukające ewentualnych klientów do pożyczki. A może chodzi oto, byśmy się nawzajem skutecznie oduczyli pożyczania? Ale co będzie, gdy zabraknie i trzeba będzie pożyczyć, ale "sparzony", być może będzie miał, ale nie pożyczy, bo go tego skutecznie "oduczono". Co robić byśmy mimo wszystko byli użyteczni? Dla obrony honoru choćby niektórych profesji, lepiej chyba nie pożyczać, by nie uczyć, czy wprost powstrzymać falę naciągaczy. Inne przysłowie mówi: trzeba wiedzieć, komu pożyczać. Ale jak to rozstrzygnąć? Kto tak pożycza? Ciekawa rzecz, że linii tej nie rozgraniczają profesje, tym bardziej sfery. Pożyczają: rolnicy, nauczyciele, księża... Zwłaszcza gdy robią to ci wyżej postawieni, nasuwa się stwierdzenie: karleją nam zastępy elit. Francuskie przysłowie: "szlachectwo zobowiązuje", ni jak doń pasuje. Ale czy tylko o honor tu idzie. Myślę, że ów zgubny nawyk prowadzi na manowce. Jeżeli w porę nie zareagujemy na to, skutki w przyszłości będą opłakane, nie tylko dla pożyczających, ale dla całego społeczeństwa. Na rynku pojawią się tacy, którzy nawet chętnie będą pożyczać, ale i zadbają o zwrot. W tym miejscu nasuwa się pytanie: Dlaczego ludzie starzy bali się zaciągać kredytów? Pamiętam, jak moja mama mówiła: Co będzie, jak nie będę miała, z czego oddać. Mówiła tak, bo przeżywszy wiele lat, widziała, jak niejednemu zlicytowali wszystko. Dla niej pany (banki) nie popuszczą, swoje odbiorą. Czy warto iść dobrowolnie w czyjąś niewolę, wyzuwać się z tego, co dziś się posiada? Czy tak nam spieszno do realiów: "wasze ulice, nasze kamienice"? Patrząc na zmiany, które się dokonują, sądzę, że wcześniej, nim się spodziewamy, to życie na kredyt stanie się i naszym udziałem. A nakręcona sprężyna pożyczek będzie pożerała bezlitośnie swe ofiary.

Co robić, byśmy się sami nie sprzedali? W tym miejscu chcę przypomnieć zasadę sprawiedliwości wymiennej, która jest jedną z zasad życia społecznego. W życiu zawsze jest coś za coś, innymi słowy, nic nie ma za darmo. Wynika z niej też powinność oddania każdemu tego, co mu się należy. Sprawiedliwość stoi na straży własności, między innymi mówi też o zwrocie pożyczonej rzeczy; w danym terminie i zgodnie z umówionymi warunkami, według łacińskiego powiedzenia do ut des. Z kolei pożyczka zatrzymana, jest sprzeniewierzeniem się tej zasadzie, jest więc grzechem, rodzajem kradzieży. Sprawiedliwość zakłada też roztropność w pożyczaniu; zarówno ze strony pożyczającego, jak też ze strony tego, który pożycza. Etyczny wymiar nakazuje oddać pożyczoną własność w terminie i w całości, również dla dobra własnego imienia, a też ku lepszej przyszłości. Wartość danego słowa, również w zakresie - pożyczkę zwracam w terminie, najlepiej z podziękowaniem. Piszę wreszcie te słowa po to, by pożyczka nas nie gubiła, ale była formą realizacji zasady pomocniczości, zwłaszcza w tym najbliższym środowisku, w którym żyjemy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasnogórski Obraz Matki Bożej zdiagnozowany. Jaki jest jego stan?

Wyjątkowym „pacjentem”, który został starannie osłuchany stał się Jasnogórski Obraz Matki Bożej. - Ten Obraz zawsze będzie wrażliwy, jest jak żywy organizm - podkreśla jego konserwator. Corocznym, przeprowadzanym zazwyczaj w Wielkim Tygodniu oględzinom przewodniczył prof. Krzysztof Chmielewski z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki warszawskiej ASP, który z dokładnością ocenił stan Jasnogórskiego Wizerunku, a jest on od lat stabilny, a teraz nawet bardzo dobry. W tym roku „obyło się także bez zastrzyków”, nie było najmniejszego odspojenia, które wymagałoby „klejowej iniekcji” - a to dzięki specjalnemu systemowi zabezpieczeń, który zdaje egzamin. Przy okazji przeglądu zmieniono sukienkę Matce Bożej. To również ważna tradycja na Jasnej Górze.

Prof. Chmielewski uspokaja, że stan obrazu jest od lat stabilny, biorąc pod uwagę jego wiek i burzliwą historię, zarówno tę najstarszą, kiedy doznał złamań i zniszczeń, jak i nowsze dzieje z czasów II wojny światowej, kiedy był przez paulinów ukrywany i narażany m.in. na wilgoć.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski: czy jest we mnie Judasz, a może nawet kilku?

2026-04-01 09:40

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Wielka Środa - poranna liturgia w łódzkiej katedrze

Wielka Środa - poranna liturgia w łódzkiej katedrze

Jeśli wyznam Jezusowi, że jest we mnie Judasz, a może nawet kilku, to On na pewno mi przebaczy, tak jak przebaczył św. Piotrowi, Piotrowi, który się Go zaparł. Jeśli pobiegnę do Jezusa, może nawet dzisiaj, albo właśnie dzisiaj, w Wielką Środę moich zdrad, to to prowadzi do zmartwychwstania - mówił kard. Krajewski.

W ostatnim dniu przed Triduum Paschalnym - podczas porannej Mszy świętej celebrowanej w łódzkiej katedrze - metropolita łódzki zwracając się do wiernych powiedział - Doprawdy bulwersujące, że można Jezusa sprzedać za 30 srebrników za cenę niewolnika, bo tyle kosztował niewolnik. Minęło XX wieków, a my Go nadal sprzedajemy. Sprzedajemy Go za cenę kariery, za cenę wejścia do polityki, za cenę naszych namiętności, za cenę bycia bogatym. Sprzedajemy Go w internecie, będąc anonimowym, grzebiąc tam i udając, że nikt nas nie widzi. Sprzedajemy Go - tłumaczył metropolita łódzki. 
CZYTAJ DALEJ

Jacek Salwiński laureatem Nagrody im. Klemensa Bąkowskiego

2026-04-01 23:42

Biuro Prasowe AK

Podczas Walnego Zjazdu Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa w Pałacu Krzysztofory, kard. Grzegorz Ryś wskazywał, że Kościół w Polsce i w Krakowie został zainicjowany przez męczeństwo dwóch wielkich świętych: Wojciecha i Stanisława.

Na początku spotkania prezes ks. Dariusz Raś powitał zgromadzonych członków i gości, podkreślając znaczenie środowiska skupionego wokół Towarzystwa. Zwrócił uwagę, że refleksja nad historią Krakowa nie może ograniczać się jedynie do wspominania przeszłości. – Postrzegamy nasze miasto – zgodnie z doktryną UNESCO – jako rzeczywistość pozostającą w ciągłym rozwoju. Także to miejsce, Muzeum Krakowa, przypomina, że nie chodzi jedynie o wspominanie przeszłości, ale o aktywne kształtowanie jej przyszłości – powiedział.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję