Reklama

Prawda i kłamstwo w „Kodzie Leonarda da Vinci”

Niedziela szczecińsko-kamieńska 7/2007

Sukces, jaki odniosła książka Dana Browna, (16 wydań, ponad 35 milionów egzemplarzy, realizacja filmowa) może nasuwać cały szereg wniosków: ludzie lubią uciekać od szarej prozaicznej rzeczywistości, szukają rzeczy niezwykłych, będących tajemnicami budzącymi zaciekawienie, każącymi rozwiązywać jak rebusy i krzyżówki liczne fantazje, którymi posługuje się autor, niezwykłe przygody, mimo swoich naiwności i nieprawdopodobieństw, okazują się atrakcyjne i niezwykle pociągające.
Niezorientowany w detalach opisywanej rzeczywistości historycznej czytelnik, stojąc przed alternatywą albo musi wszystko potraktować jako prawdę - więc zaakceptować i przyjąć, albo odwrotnie wszystko zdefiniować jako bajkę i dobrą zabawę dla dorosłych dzieci - więc odrzucić. Tymczasem obiektywna, historyczna prawda jest inna. „Kod Leonarda da Vinci” zawiera i prawdę, i kłamstwo, z tym, że autor świadomie, tendencyjnie i celowo wymieszał je ze sobą tak, że istnieje obiektywna trudność, żeby ten węzeł rozwikłać i prawdę od kłamstwa oddzielić.
Gdyby to był tylko zwykły kryminał, jak tysiące innych, splątany różnymi nićmi, wymagającymi rzetelnego badania i śledztwa, sprawa byłaby prostsza i właściwie niewarta, żeby się naprawdę poważnie nią zajmować. Bo te wszystkie kruczki, zagadki, szyfry i tajemnice, skrupulatnie przez autora „Kodu” na kartach książki rozsiane, mogą satysfakcjonować miłośników krzyżówek i po to zostały wplecione, by stworzyć szczególną atmosferę napięcia i tajemniczości przy ich rozwiązaniach. One nas nie interesują. Natomiast Dan Brown umieścił w swojej książce szereg heretyckich faktów, bluźnierczych i obrażających uczucie każdego wierzącego chrześcijanina i z tymi faktami nie można się absolutnie pogodzić, trzeba je wykazać jako wierutne kłamstwo i fałsz ohydny, godny pogardy najwyższej. Dlatego piszę ten artykuł.
Pierwsza sprawa: nastawienie autora „Kodu” do Kościoła katolickiego jest bardzo nieprzyjazne, wrogie, pełne zaciekłej niechęci i złości, nie waham się powiedzieć: nienawiści. I w tym tendencyjnym świetle można i należy rozpatrywać wszystkie fakty, mające charakter herezji i bluźnierstwa.
Dla jasnego i klarownego przedstawienia sprawy pragnę poszczególne fakty omawiać kolejno i osobno. Centralnym tematem książki Dana Browna wydaje się być temat św. Graala. Powiedzmy od razu: jest to legenda, choć znalazła bardzo szeroki rezonans na przestrzeni wieków. Legenda ta ma szereg aspektów: 1) chrześcijański, 2) celtycki, 3) antyczno-pogański.
W aspekcie chrześcijańskim św. Graalem miało być naczynie z jaspisu, zielona waza, w której Józef z Arymatei zamknął krew Chrystusa, przelaną na krzyżu. Tę wazę mieli znaleźć krzyżowcy podczas I krucjaty i przewieźć do Genui. W tym aspekcie św. Graal symbolizuje wartości dobra, piękna, moralności.
W aspekcie celtyckim św. Graal utożsamiany jest z rogiem obfitości. Znamionuje szczęście doczesne, bogactwo, dobrobyt. Wiąże się z legendarnym cyklem o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu. W aspekcie antyczno-pogańskim jest symbolem płodności, kobiecości. Związany z żeńskim pierwiastkiem łączy się z kultem bogini-matki (sumeryjska Inanna, fenicka Astarte, babilońska Isztar, egipska Izyda).
Średniowieczne romanse rycerskie, powstałe z tradycji ustnej, rozpropagowały ideę św. Graala (Chrétien de Troyes, Wolfram von Eschenbach) znalazła ta idea odbicie w muzyce Ryszarda Wagnera. Naprawdę św. Graal nie istniał, cała zatem fabuła powieści Dana Browna w tym przedmiocie jest wielką, fantastyczną mistyfikacją.
Zakonem, którym „Kod” Browna zajmuje się szeroko, jest Zakon Templariuszy. Był to jeden z najstarszych zakonów rycerskich, założony w 1118 r. podczas wypraw krzyżowych. Templariusze mieli strzec dróg do Ziemi Świętej dla pielgrzymów idących do Grobu Chrystusa. Zakon urósł w potęgę, ciesząc się szczególnymi przywilejami Kościoła. Zakon budował zamki - fortece oraz kaplice - miejsca kultu. Powstała siedziba w Jerozolimie na Wzgórzu Świątynnym Moria w pałacu przylegającym do dawnego meczetu Al-Aksa, gdzie stała dawniej świątynia Salomona. Templum Domini - świątynia Pana - stąd nazwa zakonu. Templariusze stworzyli jeden z pierwszych międzynarodowych systemów bankowych, byli właścicielami rozległych posiadłości w Europie i na Bliskim Wschodzie. Ta materialna potęga, która kłuła w oczy zawistnych i zazdrosnych władców, stała się ich zgubą.
W „Kodzie” napisano, że to Kościół katolicki ich zniszczył, że papież kazał ich spalić. Jest to kłamstwo wierutne. Prawda była taka, że papież Klemens V, jako człowiek słaby i uległy, podporządkował się królowi Francji i przeniósł stolicę z Rzymu do Awinionu, rozpoczynając tzw. niewolę awiniońską papieży, która trwała 70 lat. Ówczesny król Francji Filip IV Piękny, pragnąc posiąść dobra templariuszy, oskarżył ich o herezję i uwięził, zmuszając papieża Klemensa V do akceptacji swego czynu. Bojaźliwy i uległy przemocy i szantażowi Klemens V zaakceptował łotrostwo króla. Wytoczono templariuszom proces i poddano torturom. W 1307 r. mistrz zakonu Jakub de Molay zaprzeczył poprzednim oświadczeniom, które złożył pod wpływem tortur. Zginął na stosie. To jest bolesna karta z historii Kościoła. Klemens V na polecenie króla rozwiązał Zakon Templariuszy i wszystkie ich posiadłości przekazał Zakonowi Joannitów, jednakże tymi bogactwami władał i zarządzał król Filip IV Piękny do końca swego życia.

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dąbrowa Górnicza: Profanacja w Sanktuarium Matki Bożej Anielskiej (komunikat Kurii)

W Sanktuarium Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej doszło do profanacji.

Komunikat Kurii Diecezjalnej

Szczęść Boże!

Z wielkim smutkiem pragnę poinformować Księży, że w dniu dzisiejszym w godzinach popołudniowych osoba znajdująca się pod wpływem alkoholu dopuściła się aktu zbezczeszczenia w Bazylice Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej. Zniszczeniu uległa min. mensa ołtarzowa oraz krzyż. Nie miała miejsce profanacja Najświętszego Sakramentu. W tym trudnym dla nas wszystkich czasie Ksiądz Biskup Grzegorz prosi o modlitwę za proboszcza parafii, duszpasterzy jak i całą wspólnotę parafialną. Prośmy w naszych prywatnych modlitwach Matkę Bożą Anielską, czczoną w dąbrowskim sanktuarium jako Panią i Matkę Zagłębia, o wstawiennictwo za nami u swojego Syna jak i o opamiętanie i miłosierdzie dla tych, którzy nie mają szacunku dla tego co dla nas święte. Przepraszajmy za wszystkie zniewagi, których wobec Boga dopuszcza się dziś człowiek.

Zachęcamy do odmówienia Aktu zawierzenia NMP Anielskiej:
Bogurodzico Dziewico Niepokalana Maryjo, Królowo Polski, Patronko Dąbrowy Górniczej i Matko Zagłębia, Wielka Boga-Człowieka Matko! Przed pięćdziesięciu laty Prymas Polski Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński na mocy szczególnej władzy udzielonej przez Stolicę Apostolską, „(…) ku większej chwale Pana Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego oraz na cześć Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanej Maryi, celem zbliżenia ludu polskiego do stóp Królowej Polski” ogłosił Ciebie Maryjo Patronką Dąbrowy Górniczej i Matką Zagłębia.Oto my żyjący na Zagłębiowskiej Ziemi jako spadkobiercy tamtych pokoleń zwracamy się do Ciebie Anielska Królowo, aby ponowić nasze dziecięce oddanie i polecić się Twojej opiece. Zawierzając sprawy i losy całego Kościoła w naszej Ojczyźnie i Diecezji Sosnowieckiej z najgłębszą pokorą upadamy przed Tobą o Pani Naszych Losów i prosimy: Naucz nas jak mamy czcić i kochać Twojego Syna utajonego w Najświętszym Sakramencie, który zamieszkał między nami, aby nas obdarować i uszczęśliwić chlebem Aniołów. Dodawaj nam siły i wspomagaj nas nieustannie w wypełnianiu przykazań Bożych i kościelnych.
Wypraszaj łaski u Swojego Syna dla ludu tej spracowanej zagłębiowskiej ziemi, wystawianych na próbę obecnego czasu.
Zwyciężaj codziennie w naszych sercach i spraw, by było to zwycięstwo wiary, nadziei i miłości oraz dobra, uczciwości, sumienności i trzeźwości.
Małżonkom daj siłę do wytrwania w wierności, rodzicom daj miłość i moc w pokonywaniu wszelkich trudności.
Dzieciom daj doświadczyć rodzicielskiej miłości.
Młodemu pokoleniu wskaż drogę szczęśliwej przyszłości i ustrzeż przed zgorszeniem. Ludziom poszukującym pracy, nękanym przez różne trudności i kłopoty daj nadzieję zmiany. Chorym uzdrowienie, starcom pozbawionym opieki i wszystkim, którzy zatracili nadzieję wypraszaj siłę duszy i ciała oraz wspomagaj w codziennych potrzebach i troskach. Zagubionym na drogach swojego życia wskaż właściwą drogę prowadzącą do Twojego Syna i wypraszaj im światło Ducha Świętego.
Niechaj wszyscy doznają Twojego wsparcia, którzy uciekają się pod Twoją macierzyńską opiekę. O Matko! Pani Zagłębia! Ucieczko nasza! Niechaj ukochamy całym sercem Twojego Syna Jezusa Chrystusa i Ciebie tu na ziemi, abyśmy po skończonym pielgrzymowaniu mogli się cieszyć z Wami w niebie na wieki wieków. Amen.

ks. Mariusz Karaś
Kanclerz

CZYTAJ DALEJ

Radość z prymicji. Neoprezbiterzy w „Niedzieli”

2020-06-03 11:45

[ TEMATY ]

prymicje

neoprezbiterzy

Maciej Orman/Niedziela

– Prosimy, aby Duch Święty mógł „wiać” przez wasze pióro i klawiaturę na cały świat – powiedział do pracowników „Niedzieli” ks. Zbigniew Wojtysek, jeden z siedmiu neoprezbiterów archidiecezji częstochowskiej, którzy 3 czerwca odprawili w redakcji tygodnika Mszę św. prymicyjną w intencji jego pracowników i czytelników.

– Ręce jeszcze drżą, szczególnie kiedy przewodniczy się Eucharystii. Wtedy zawsze jest stres i moment zawahania. Dopiero dociera do nas fakt, że już jesteśmy kapłanami i że to przez nas Jezus przychodzi do drugiego człowieka. To wielki dar – powiedział ks. Szymon Całus z parafii św. Antoniego z Padwy w Częstochowie. Dla niego Eucharystia w „Niedzieli” była piątą Mszą św. Przyznał, że wzruszającym momentem były dla niego prymicje w rodzinnej parafii, które łączyły się z 25. rocznicą zawarcia sakramentu małżeństwa przez jego rodziców.

Zobacz zdjęcia: Radość z prymicji. Neoprezbiterzy w „Niedzieli”

Pytany o to, co kapłani mają do zaoferowania światu, ks. Dominik Kozłowski z parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Wieluniu powiedział, że dla niektórych ludzi „mogą być jedyną okazją do tego, żeby zobaczyli, jaka jest Ewangelia”. – Nie da się nikogo zmusić. Jezus też nikogo nie zmuszał do wiary. Skoro jednak wielu się udało dotrzeć do świętości, dlaczego nie miałoby się udać tobie?

Ks. Kozłowski dodał, że widzi ogromną rolę mediów w duszpasterstwie i ewangelizacji. – Dzisiaj czytałem orędzie Benedykta XVI na 40. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, gdzie tłumaczył, że media „w pewnym sensie pokonały czas i przestrzeń”, bo mogą dotrzeć do wszystkich ludzi – zauważył.

Mszę św. z neoprezbiterami koncelebrował ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli”. – „Niedziela” jest zawsze z kapłanami, bo jesteśmy również dla duszpasterzy – powiedział na początku Mszy św.

– Dziękujemy, że możemy z wami robić to, co dzisiaj najważniejsze, czyli spotkać się z Chrystusem – dodał ks. Sebastian Kosecki, który przewodniczył Eucharystii.

W homilii ks. Zbigniew Wojtysek powiedział, że dziennikarze, redaktorzy, operatorzy i wszyscy pracownicy „Niedzieli” są współczesnym św. Pawłem, z których pracy wielu może korzystać. Odnosił się również do pierwszego czytania z Drugiego Listu św. Pawła do Tymoteusza. – Kościół przez św. Pawła prosi dzisiaj ciebie i mnie, abyśmy na nowo rozpalili charyzmaty, które On włożył w nasze serca. Bóg nie dał nam ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia – cytował Apostoła Narodów.

– Bóg dał wam wiele charyzmatów dla piękna Kościoła. Chcemy prosić, aby one wytrysnęły, aby Duch Święty mógł „wiać” przez wasze pióro i klawiaturę na cały świat, aby przez was ogłaszał łaskę, miłosierdzie i pokój, aby wasza praca była namaszczona Duchem Świętym – kontynuował. Życzył dziennikarzom, „aby Duch Święty przez nich prorokował, czyli tłumaczył teraźniejszość”.

Ks. Wojtysek zwrócił uwagę, że „łatwo jest pisać o Jezusie i Kościele, a trudniej żyć Nim na co dzień. – Weźcie udział w trudach i przeciwnościach, nie tylko o nich piszcie i mówcie. Bądźcie bohaterami tego słowa. Wasza praca jest szczególnym powołaniem do świętości – podkreślił.

– Jesteście dobrymi pracownikami „Niedzieli” nie ze względu na wasze umiejętności redakcyjne, komputerowe czy graficzne. Przed tym wszystkim jest łaska Jezusa. Wierzysz w to, czy tylko w moc swoich czynów, umiejętności, studiów i przygotowania? Kto jest pierwszy: łaska czy ja? – pytał.

– Prośmy, abyśmy naszą pracą rzucali światło przez Ewangelię, abyśmy byli głosicielami, apostołami i nauczycielami – podsumował ks. Wojtysek.

Na zakończenie neoprezbiterzy udzielili prymicyjnego błogosławieństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję