Reklama

Miejsce tętniące życiem

Elżbieta Mazur
Edycja małopolska 31/2007

Nie sposób opisać wyjątkowość i szczególny charakter Kopiej Górki w Krościenku nad Dunajcem - Centrum Ruchu Światło-Życie. Ilekroć tam powracam, czuję się jak w domu. Dzieje się tak dzięki domownikom Centrum, ale też przede wszystkim dlatego, że jestem animatorem Ruchu Światło-Życie, a na Kopiej Górce jest źródło tego ruchu. Wypływa ono i rodzi się na nowo u grobu jego założyciela, sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, którego nazywam Ojcem. Grób ten znajduje się w dolnym kościele parafialnym, który nosi wezwanie Chrystusa Dobrego Pasterza. Kopia Górka ma kilka centralnych miejsc, o których jedynie wspomnę pozostawiając niedosyt, bo nie da się zawrzeć rozległej historii w kilku zdaniach.

Ojciec Franciszek był człowiekiem niezłomnej wiary w Opatrzność Bożą. Dzięki niej dokonał wielu rzeczy wbrew niedowierzaniom ludzi, nawet najbliższych współpracowników. Tak też było w 1964 r. z zakupem domu, w którym teraz mieści się Centrum naszego Ruchu. Sługa Boży wspominał: „Propozycja kupna przyszła jako oczekiwana. W tym czasie była już aktualna propozycja druga - domu na ul. Jagiellońskiej 100. Były wahania, który kupić, w końcu decyzja skłoniła się ku temu, aby kupić obydwa. Pieniędzy zresztą nie było ani na jeden ani na drugi”. Kiedy poznałam tę historię, od razu przypomniała mi się święta Matka Teresa z Kaluty, gdy kupowała dom w Southall w Anglii. „Natrafiła na odpowiedni budynek, lecz żądano za niego dziewięciu tysięcy funtów. Oświadczyła, iż nie może zapłacić więcej niż sześć i - jak zawsze, kiedy czuła, że znalazła stosowne miejsce dla swoich sióstr - wrzuciła cudowny medalik do ogrodu należącego do domu. Nim zdążyła wrócić na plebanię w Southall, pośrednik zadzwonił z wiadomością, że właścicielka zgadza się sprzedać dom za sześć tysięcy, bo chce, aby wypełniła go miłość ”.

Niepokalana zaprasza do Jezusa

Kiedy już wejdziemy na Kopią Górkę, wita nas statua Niepokalanej Matki Kościoła. Ona wprowadza nas do Centrum Ruchu i zaprasza do swojego Syna. Ruch Światło-Życie głęboko ukochał Maryję, w której widzi wzór człowieka nowego, który poddany jest woli Bożej i owocuje Jego łaską. Dlatego właśnie spod stóp Maryi wytryska źródło, z którego ciągle płynie woda, a które jest także znakiem posiadania siebie w dawaniu siebie, czyli służby. Figurę Niepokalanej, jak wiele innych dzieł na Kopiej Górce, wykonał artysta Wiesław Daroch.

Kaplica Chrystusa Sługi

Ten sam artysta w 1976 r. zaprojektował i wykonał kaplicę Chrystusa Sługi, ukazując idee przedstawiane przez sługę Bożego Ojca Franciszka. Poświęcił ją 6 czerwca 1976 r. kard. Karol Wojtyła. Kaplica ta jest pierwszą w Polsce pod wezwaniem Chrystusa Sługi. W wezwaniu tym urzeczywistnia się ideał formacyjny w Ruchu Światło-Życie. O służbie, którą mamy realizować w życiu przypomina figura Chrystusa Sługi na tle witrażu, przedstawiającego chrzest Jezusa w Jordanie. Gest uniesionych rąk Jezusa, które oddają się w ręce Ojca, to wyraz posłuszeństwa i służby. Dłonie Ojca z witrażu obejmują ramiona i głowę Syna, nad którą unosi się Duch Święty w postaci gołębicy. Ruch Światło-Życie prowadzi do dojrzałego chrześcijaństwa, które jest zgodne z wolą Bożą, rozpoznawaną na modlitwie, opartego na żywej wierze i sakramentach, a szczególnie na Eucharystii. Greckie napisy: „światło” - po stronie pulpitu Słowa Bożego i „życie” - po stronie Tabernakulum - ukazują centralne miejsca liturgii.
Szczególne miejsce w kaplicy zajmuje Niepokalana. Jej wizerunek znajduje się, nie jak we wszystkich kościołach przy ołtarzu, lecz między Ludem Bożym. Przez swoją postawę uniżenia i adoracji uczy, jak wsłuchiwać się w wolę Bożą. Dla wielu osób, ta kaplica ma szczególne znaczenie. „Ważna jest dla mnie Kaplica Chrystusa Sługi. Jej niesamowita kolorystyka, wielość symboli, przemawiających obrazów oraz bliskość Tabernakulum daje wyjątkową szansę nawiązania osobistej relacji z Jezusem. Jest to dla mnie miejsce kontemplacji i modlitwy. Malownicze Krościenko i Kopia Górka mogłyby być miejscami, do których wraca się na wakacje. Ale ich znaczenie wzrasta wówczas, gdy poznaje się historię tego miejsca. Historia natomiast buduje tożsamość człowieka”. (Agnieszka, 24 lata)

Reklama

Wieczernik Jana Pawła II

I znów na przekór wszelkim mniemaniom, powstaje dzieło wręcz niemożliwe. Na stoku Kopiej Górki stanął w 1979 r. amfiteatr mogący pomieścić 3 tys. osób. Ojciec Franciszek, wiedząc o zbliżającej się pielgrzymce Jana Pawła II do Polski, zapragnął przygotować takie miejsce, gdzie oazowicze, którzy tak ukochali swojego Kardynała, mogli go przywitać. Nie było to jednak wówczas możliwe. 7 czerwca 1979 r. w Wieczerniku odbyło się nabożeństwo rozpoczynające pielgrzymkę, a następnie ponad 2 tys. osób udało się w nocy pieszo do Nowego Targu, aby 8 czerwca podczas Mszy św. spotkać się z Ojcem Świętym. Moment ten stał się okazją do publicznej proklamacji dzieła Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, która stała się darem dla Jana Pawła II. Fakt i charakter składanego wtedy daru, nadał wystrój Wieczernikowi. Jego tematyka poświęcona jest Krucjacie Wyzwolenia Człowieka. Dlatego właśnie tu, każdego roku w czasie dnia wspólnoty w 13. dniu oazy, składane są przez członków Ruchu deklaracje KWC. „Dla mnie wyjątkowe jest to, że Kopia Górka jest miejscem, w którym wielu ludzi przemienia swoje życie. To nie jest kwestia błahych wyborów, lecz decyzje o tym, że w swoim życiu chce bardziej być dla innych niż dla siebie samego. Myślę tu o dziele Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, której Stanica nr 1 mieści się na Kopiej Górce. To kwestia budowania relacji z miłosiernym Bogiem, decyzje na świadome i odważne chrześcijaństwo i wreszcie odkrywanie swojego życiowego powołania.” (Anna, 25 lat)

Grób Sługi Bożego

Ważnym miejscem, choć nie na samej Kopiej Górce, jest dolny kościół parafialny, gdzie złożone są doczesne szczątki sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, przeniesione tu w 2000 r. z Carlsbergu, gdzie zmarł 27 lutego 1987 r. Grób Ojca Franciszka doskonale odzwierciedla Ruch Światło-Życie. Z marmurowego sarkofagu wyrasta potężne drzewo, sięgające aż po sufit, a w jego centrum znajduje się znak fos-dzoe. Na jego konarach, podobnie jak w Ruchu, są ludzie wszystkich stanów i w różnym wieku. Każdy z nas realizując swoim życiem zasadę: światło - życie, prowadzi innych do jedynego Światła, jakim jest Jezus. Sprawia to, że wszyscy zbliżamy się ku Niebu, czyli ku świętości. Każdy z nas jest zatem bardzo ważny i bardzo potrzebny na tej drodze, która swój kres ma w Domu Ojca.

Miejsce tętniące życiem

Kopia Górka, czyli Centrum Oazy, jest dla mnie miejscem zawsze tętniącym życiem. Nie chodzi tylko o to, że zawsze można tam spotkać grupy oazowe lub indywidualnych pielgrzymów. Chodzi przede wszystkim o życie tętniące wiarą i nadzieją, z którego czerpie się siłę do pokonywania trudów dnia codziennego w głębokim zawierzeniu Opatrzności Bożej, na wzór Sługi Bożego. To jest miejsce, w którym zawsze można się zatrzymać na kontemplacji Jezusa umywającego nogi Apostołom - postawie tak niemodnej w dzisiejszym świecie. Na nowo można uwierzyć, że życie to coś więcej niż tylko mieć i być, to przede wszystkim kochać, być wolnym i służyć. I wreszcie Kopia Górka jest dla mnie miejscem, gdzie w szczególny sposób można dotknąć historii, można posłuchać o Słudze Bożym z ust żyjących świadków jego życia. Można usiąść za jego biurkiem, spacerować po Wieczerniku, po którym i on spacerował, zjeść lody, które tak lubił i wreszcie zatopić się w modlitwie u stóp Chrystusa Sługi, na której on spędzał długie godziny i noce. Niestety, nie miałam możliwości osobiście poznać sługi Bożego Księdza Franciszka Blachnickiego. Kiedy jednak jestem na Kopiej zawsze przenika mnie nieodparte wrażenie, że On mi towarzyszy.

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś do uczniów szkół katolickich: spotkaliście Jezusa w swoim życiu?

2019-12-06 14:39

Ks. Kłys

- Jezus nie przychodzi w nasze życie, żeby sobie pogadać. Nie przychodzi, żeby wygłosić nawet najpiękniejsze teorie. Jezus przychodzi po to, żeby nasze życie zmieniać – mówił arcybiskup Grzegorz Ryś.

ks. Paweł Kłys

Uczniowie i nauczyciele łódzkich szkół katolickich wzięli udział w adwentowym dniu skupienia, w którego centrum była Msza święta celebrowana w samo południe w katedrze łódzkiej. Liturgii przewodniczył arcybiskup Grzegorz Ryś.

- Nauczanie Jezusa to nie jest tylko informacja. Żyjemy dzisiaj w świecie, gdzie informacji jest bardzo, bardzo dużo. Otwieracie wasze komputery, wasze ipady, wasze – co tam macie po kieszeniach – informacji jest potąd. Ale co was formuje? Co sprawia, że stajecie się co raz bardziej dojrzałymi ludźmi? Co was w życiu zmienia? Czy jest w tym Jezus? Dajecie Jezusowi prawo, by wszedł w wasze życie i działał, zwłaszcza tam, gdzie doznajecie takiej biedy, na którą sami nie znajdujecie lekarstwa? - pytał w homilii arcybiskup łódzki.

Łódzki pasterz zwrócił uwagę na to, że - Ewangelia nie jest gadaniną o Bogu, który kocha i jest miłosierny. (…) Posłuchaliśmy tego Słowa, wcielicie je w swoje życie? To jest właśnie adwent. Bóg w Jezusie przychodzi do nas ze Słowem, ale i z mocą i z działaniem. Z takim działaniem, które ma nas dotknąć intymnie, blisko. – podkreślił kaznodzieja.

- Są rzeczy pomiędzy tobą, a Bogiem, które powinny zostać tajemnicą. Nawet jak będziesz się starać, to i tak o tym nie opowiesz. Wiec zostaw to w sobie, jako doświadczenie osobiste, indywidualne. Spotkałeś Jezusa w domu z bliska, On cię dotknął, ty Go dotknąłeś, zmieniło to cos w tobie? Jesteś inny po tym spotkaniu? Nie musisz o tym gadać, tylko idź i rób tak samo. – dodał arcybiskup.

Na terenie Łodzi działają cztery szkoły katolickie: Katolicka Szkoła Podstawowa i Liceum Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich, Zespół Szkół Katolickich im. Jana Pawła II, Zespół Szkół Salezjańskich im. ks. Jana Bosko oraz Katolickie Liceum Ogólnokształcące oo. Bernardynów im. o. Anastazego Pankiewicza.

• KATOLICKA SZKOŁA PODSTAWOWA I KATOLICKIE LICEUM

Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich,

93-262 Łódź, ul. Z. Nałkowskiej 2, tel. 643-46-12

• ZESPÓŁ SZKÓŁ KATOLICKICH

im. Jana Pawła II

91-170 Łódź, ul. K. Baczyńskiego 156, tel.42 613-18-60, fax 42 613-18-65

• ZESPÓŁ SZKÓŁ SALEZJAŃSKICH

im. ks. Jana Bosko

90-046 Łódź, ul. Wodna 34, tel. 42 674-14-04, fax 42 676-13-68

• KATOLICKIE LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE

oo. Bernardynów im. O. Anastazego Pankiewicza

91-738 Łódź, ul. Bł. Anastazego Pankiewicza, tel. 42 656-11-24

x.Paweł Kłys

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem